ten blog się skończy :( Dalej trochę mniej drastycznie

Dziewczyny…

Zamykają platformę blog.pl… Do końca stycznia 2018 adres tego bloga zniknie z sieci.
Przeniosę bloga w inne miejsce, ale zmieni się adres, jeszcze nie jestem pewna na jaki.

Nie zgubmy się.

Na razie zarezerwowałam adres krotkiblog.pl (strona jeszcze nie działa)

Dam znać, jak uda mi się przenieść nas wszystkie na nową platformę. Potrzebuję na to kilku dni, potwierdzę, jak się uda.

Będę Was informować na bieżąco.

Przepraszam za drastyczność tego tytułu. Mam nie za dużo czasu, żeby jak najwięcej z Was dowiedziało się o zmianie adresu.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Iza i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

249 odpowiedzi na „ten blog się skończy :( Dalej trochę mniej drastycznie

  1. ~O. pisze:

    Po przeczytaniu samego tylko tytułu, przysięgam stanęło mi serce..
    Ale doczytałam dalszą część i ruszyło :)

    • krotki.blog pisze:

      O., przepraszam Zbyt makabryczna była ta pierwsza cześć tytułu. Dopisałam drugie zdanie w tytule wlasnie, bo mi samej serce stawało, jak widziałam tylko ten koniec. Nie zamierzam stracić ani jednej z Was, ani jednego zdania, ani jednego komentarza. :)

    • ~iza krotki blog pisze:

      To jest o tyle ważne, że nie będzie możliwości zrobienia przekierowania z tego adresu. Kto nie zdąży przeczytać – zgubi mi się…

  2. ~mondom pisze:

    Mało się udzielam,ale czytam regularnie i serce mi na chwile zamarło. Oby takie miejsce jak to nigdy nie znikneło. Dało mi siłę po stracie i mobilizuje na przyszłość do walki. Nawet teraz liżąc, po cichu jak dotąd, rany po laparotomi w ktorej straciłam jajnik jajowód i kawalek jelita nabieram sił od tych najsilniejszych po prostu czytając. Ważne jest to miejsce!

    • krotki.blog pisze:

      Mondom… Został Ci drugi jajnik i jajowód? Jak sie czujesz? Kiedy to sie stało? Jak funkcjonujesz bez kawałka jelita? Uwierzysz mi, jak napisze, ze wyliżesz te rany? Bo wiem po sobie, że tak, choć teraz na pewno jest bardzo trudno…

      • ~mondom pisze:

        Drugi jajnik i jajowód są na miejscu i bez zmian. Bez jelita o tyle trudno, że póki co jestem na restrykcyjnej diecie. Zabieg był dwa tygodnie temu. Teraz już wierzę w powrót do zdrowia, chociaż na początku było ciężko. Nie taki był plan tego zabiegu. O jelicie wiedziałam, że może tak być, jajnik mnie zaskoczył. Twoja historia z nieszczęsną operacją pokazuje, że wiele można przejść i dać sobie radę. Teraz czeka mnie 18 miesięcy menopauzy.

  3. ~Ilo pisze:

    Melduję, że się nie zgubię ;)

  4. ~Sonia pisze:

    Jejku, Iza, ależ mi oczy z orbit wyszły ale juz szcześliwie sa ba swoim miejscu i puls tez normalny:))

  5. ~Patka pisze:

    Bardzo drastyczny ten tytuł. Chyba właśnie przeżyłam lekki zawał ;)
    Nie udzielam się wcale ale połykam wszystko ci tu kobitki piszecie. Ryczę i uśmiecham się nieprzytomnie, to taki mój normalny stan jak czytam fragmenty waszego życia. Nie pamiętam już jak dawno trafiłam w to cudowne miejsce jakim jest Izo Twój blog. Dziękuję Ci za niego i za wszystkie dziewczyny, które piszą o sobie.
    Pozdrawiam Was wszystkie gorąco i życzę spełnienia Waszych marzeń.

  6. ~Candy pisze:

    Myślę Izo,że pod nowym adresem zacznie się NOWE….wiesz co mam na myśli…:) Stworzyłas to miejsce, tyle osób znalazlo wsparcie, pocieszenie…a Ty wiele przeszłas, były tu Twoje historie…a teraz z uwagi,że w Twoim życiu zajda zmiany to i w blogu musi nastąpić jakieś przejście:)To dobry znak! A dla nas to nie problem:)

  7. ~*PaTkA* pisze:

    Bardzo drastyczny ten tytuł. Chyba właśnie przeżyłam lekki zawał ;)
    Nie udzielam się wcale ale połykam wszystko co tu kobitki piszecie. Ryczę i uśmiecham się nieprzytomnie, to taki mój normalny stan jak czytam fragmenty waszego życia. Nie pamiętam już jak dawno trafiłam w to cudowne miejsce jakim jest Izo Twój blog. Dziękuję Ci za niego i za wszystkie dziewczyny, które piszą o sobie.
    Pozdrawiam Was wszystkie gorąco i życzę spełnienia Waszych marzeń.

  8. ~*PaTkA* pisze:

    O matko! A teraz to się i nawet powtarzam. Nie chciało mi się zapisać poprzednio, tak więc zmodyfikowałam nick…. Ale mi głupio :(

  9. ~Wężon pisze:

    To ja jakoś optymistycznie do świata jestem nastawiona, bo po przeczytaniu pierwszej części pomyślałam, że po prostu założysz nowego – o życiu z dzieckiem. :)

    To i ja muszę swoje stare wypociny gdzieś zarchiwizować. Dobrze, że się dowiedziałam.

    A czemu znika blog.pl?

    • ~iza krotki blog pisze:

      Wężon, nie wiem, dlaczego znika, ale to na pewno kalkulacja biznesowa.

    • ~ob pisze:

      Hehe, o tym samym pomyślałam, że będzie nowa tematyka :)

    • ~t.vik pisze:

      Znika przez Izę – jej blog przeciążał serwery :D

      Iza, całą zawartość razem ze wszystkimi komentarzami możesz przenieść kilkoma ruchami na wordpress.com. Onet przecież też bazował na wordpressie. Wystarczy”export” z blog.pl na komputer, a potem import na wordpress. Cała operacja, to jakaś godzinka w przypadku Twojego bloga.

      Pozdro!

  10. ~pati pisze:

    Ale to co wszystko wszystko… nasze rady… suplementacja itp w pizdu do kosza i od tak nic nie bedzie mozna zbalesc ze staroci?

    • ~Wężon pisze:

      Pati no przecież Iza napisała, że wszystko przeniesie na nową platformę.
      Trzymaj kciuki, żeby jej się udało i nic nie zgubiło.

  11. ~Szelest pisze:

    jeeej… ja myślałam (tak jak Wężon), że to początek nowego i mi serce zabiło z radości…
    eh…
    czekam dalej:) będę zaglądać żeby się nie zgubić.
    Ps. moje oocyty czekają, zrobiły się torbiele na jajniku i muszę przeczekać, może 2018 przyniesie dobre wieści:)
    Ściskam!

  12. ~Samosiejka86 pisze:

    właśnie jem śniadanko… i mówię wejdę sobie na bloga..i….mało się nie udusilam czytając początek tytułu..dobrze ze zaraz doczytałam dalej. Ale moja pierwsza myśl…dosłownie..”k…. mac nieee” :)

  13. ~gaja pisze:

    To ja rzucę czymś optymistycznym pomiędzy te Wasze zawały poranne (mój zresztą też). Wczoraj niespodziewanie rozmawiałam ze znajomym, chyba 2 lata przerwy mieliśmy. Wiedziałam, że mają problem z niepłodnością, ale nie gadaliśmy nigdy o tym.
    A wczoraj słyszę „rodzinka się nam powiększyła”.
    Mają od wakacji dziewczynkę 3 latka i bliźniaków 2 lata. Są przeszczęśliwi.
    Zatkało mnie. Trójka! Na raz!
    Taka radość szła od niego, że pół nocy uśmiechałam się sama do siebie i chyba nadal to robię :)

    • ~martucha pisze:

      O wow. Trójka za jednym razem i to z tak małą różnicą wieku to pewnie im ciężko. Ale za to są szczęśliwi i to najważniejsze :-)

    • ~gaja pisze:

      No właśnie ani razu nie usłyszałam, że im ciężko (choć stwierdzili, że na pracę mają czas głównie w nocy), choć prawie pół roku minęło.

  14. ~Nataly pisze:

    Melduję się i ja! I upatruję w tym przejściu czegoś symbolicznego:)

  15. ~Aga M pisze:

    …ZAMARŁAM… na chwilę.
    kurcze a ja mam innej treści pytanie – od jakiegoś czasu czekam na 2 000 000 wejście :-) i co teraz z tym będzie? będę musiała czekać od nowa????

    i jeszcze coś – chciałabym komuś przekazać jeden egzemplarz „Samotności w niepłodności”. Jeśli któraś jest zainteresowana piszcie.

  16. ~Nikki pisze:

    Ja po przeczytaniu juz wiedziałam, ze kawa dziś będzie zbędna. Jestem z tych osób, które mało sie udzielają, ale regularnie Was podczytuję od ponad roku i nie wyobrażam sobie, by nie oczekiwać Izo razem z Wami na Wasz Cud jak i na wszystkie pozostałe „które sa już w drodze” jak i te przyszłe :)

  17. ~Nikki pisze:

    Dziewczyny, czy któraś z Was miała do czynienia z lekiem (zastrzykami) enbrel? Ja jestem własnie po wizycie u immunologa i mam zalecony ten lek przyjąć w cyklu poprzedzającym transfer. Zalecenie w związku z wysokimi cytokinami Th1/th2. Na internecie znalazłam tylko efekty jego wykorzystania przy chorobie rzs, o efektach na utrzymanie ciąży nic. Lek ten ponoć ma 80% skuteczności w zakresie utrzymania ciązy wgł. lekarza, z czym niestety mam problemy jak już pisałam. Jesli któraś z WAs miała z nim do czynienia bedę wdzieczna za info i uwagi odnośnie jego skuteczności.

    • ~gaja pisze:

      Piszą, że obniża czynnik martwicy nowotworu, który pewnie masz za wysoki (ja chyba 5 razy…) . Zbyt wysoki czynnik może powodować odrzucenie ciąży, muszę popytać mojego też. Jeden zastrzyk tylko masz wziąć?

      • ~Nikki pisze:

        4 zastrzyki w cyklu poprzedzającym transfer, a w cyklu do transferu dodatkowo viagra. Jest sens jechać jeszcze do Pasnika? Zapisałam się ale zastanawiam się czy szukać jeszcze dodatkowej rady….

  18. ~olga82 pisze:

    Haha, my z Wężon optymistki:)
    Iza, tylko czy komenty da się przenieść???
    Ja mam pomysł, wiem, że to będzie robota, ale może da się tak, żebyśmy my to uzupełniły….Iza, któraś z dziewczyn pisala o algorytmie badań i leczenia niepłodności, może byśmy go stworzyły?!
    No i suple, leki i immunologia, adopcja oraz oraz embriologia, żeby tej całej wiedzy i doświadczenia szlag nie trafił…. Może jakas mała zakładka a my ci będziemy mailować?
    Dziewczyny, a teraz coś dla rozgrzania w ten zimowy piątek:
    http://episkopat.pl/zespol-ekspertow-kep-ds-bioetycznych-o-in-vitro/
    Przysięgam, że będę z nimi walczyć. Wynajmę miotacz ognia i spalę żywcem tych dziadów.

    • ~Aga M pisze:

      Olga idę za Tobą jak w dym.

    • krotki.blog pisze:

      Docisnę Cię na priv Olga :)

    • ~Kaja pisze:

      Olga, widziałam, że wrzuciłas linka ale dopiero teraz zdążyłam przeczytać. Wiecie co, chyba sobie kupię te ksiazke żeby zobaczyć ile o in vitro wiedzą ci, których to nie dotyczy. I jak zwykle ci, ktory cos nie dotyczy, to krzycza najglosniej! No chyba, że się mylę i ksieza oddają nasienie w ramach dawstwa w in vitro? Bo bliższego ich powiązania z in vitro nie widzę …
      Olga, pomysł z pomocą Izie fajny, dawaj znać na bieżąco jak będzie szczegolowy plan pomocy. Organizatorem jak juz wiemy jesteś dobrym:)

  19. ~iza krotki blog pisze:

    Dziewczyny, jedna z nas ma do oddania nieodpłatnie, ostatecznie za koszt wysyłki, leki. W razie zainteresowania proszę maila na prv, przekażę kontakt dalej.

    Fraxiparine 0,3ml/2850j.m- 5 amp, 01/2019
    Orgametril 5mg- 19 tab, 05/2019
    Puregon Pen plus 4 igły 2019
    Jednorazowe strzykawki do Menopuru- 12/2019
    Duphaston- 17 tab, 03/2019
    Orgalutran 0,25/0,5ml 12/2017
    Encorton- 3×20 tab, 04/2018
    Estrofem 06/2019
    Tardyferon Fol 80mg+0,35mg, 36 tab, 04/2019
    Ferrum lek 100mg, 10 tab, 10/2020
    Kwas foliowy 5mg 16 tab, 09/2018

  20. ~martucha pisze:

    Iza! Zaglądam po jakiś trzech dniach przerwy a tu coś takiego. Ty wiesz jak podnieść ciśnienie.

    To co dziewczyny – dobijamy do 2 mln wejść? Do dzieła :-) jak się postaramy to powinno się udać.

    • ~iza krotki blog pisze:

      Oh, Martucha, wtedy wszystkim będę chciała kupić szampana i… pójdę z torbami :D
      Ciśnienie to i mi się podniosło. Niełatwo przenieść blog (problemy natury programistycznej, nie do przejścia dla mnie), poprosiliśmy z M. programistę o pomoc.

      • ~Wężon pisze:

        To trzymam kciuki. Promesa zgubiła swojego bloga przy przenoszeniu.
        Niech programista pokaże co potrafi. :)

      • ~martucha pisze:

        Iza ja karmię jeszcze więc mnie wystarczy jak sie wirtualnie stukniemy kieliszkami z okazji 2 mln ;-)
        Może innym też to wystarczy.

    • ~Kaja pisze:

      No to działamy!

  21. ~Alku pisze:

    Iza, ja się nigdy nie udzielałam ale zawsze byłam na bieżąco :) serce mi stanęło! Dobrze ze jesteś!

  22. ~olga82 pisze:

    Martucha, Ty Mikołajko,
    Dziękujemy za cudo sukieneczkę!!! Helcia będzie śmigać wkrótce!!! Taka niespodzianka!
    Promesa, książka doszła…co powiedzieć: samo życie, z każdym wzlotem i upadkiem. Dobrze, że napisałaś tą książkę! Jak przeczytam to wysyłam do Elsy..

  23. ~Sonia pisze:

    Kaja, moj maz wlasnie na poczcie:) oczekuj zatem przesyłki:)

    • ~Kaja pisze:

      Dziękuję Soniu :) podziękuj ode mnie Twojemu mężowi. Jak się czujesz? Jakieś mdłości Cię dopadły? Wybrałaś juz lekarza prowadzącego ciążę?

  24. ~Sweetheart pisze:

    Czasu jak na lekarstwo, bo moja księżniczka jest bardzo cycusiowa, ale już śpieszę z wieściami, że od 24.11 Ala jest już z nami :)
    We wcześniejszym poście naszym skarbem pochwaliła się szczęśliwa babcia. Po 6 latach leczenia doczekaliśmy się i dziś jesteśmy już we trójkę. Ciąża przebiegała bez komplikacji, czułam się bardzo dobrze, poród się ciągnął 20 h i zakończył ostatecznie cesarką. Cała rodzinka (nie wspominając o nas) już oszalała na jej punkcie :)
    Mimo, że nie piszę, w wolnej chwili was podczytuję i mocno kibicuję.

  25. ~Sonia pisze:

    Gratuluje córeczki:)

  26. ~Kaja pisze:

    Dziewczyny, wiem, że nie o tym jest ten blog…. ale jest tu jeszcze wiele osób, którym się udało i maja dzieci. Może coś podpowiecie? Poradziecie? Bo ja już kompletnie nie wiem co robić i jestem bezsilna :( pytałam juz wszystkich, nikt nic nie umie doradzić :(
    Nasz synek ma 10 miesięcy. Do 5 miesięcy ładnie spał w nocy, budził się po 2 max 3 razy na jedzenie. W okolicy 5 miesiąca zaczęły się pobudki nocne, najpierw chyba związane ze skokiem rozwojowym, później ze zbyt mała ilością pokarmu (zaczęłam dokarmiać butelka ale po wszystkich mlekach modyfikowanych / kaszkach było jeszcze gorzej tzn budził się jeszcze częściej ). Dopiero jak trafiliśmy na mleko dla dzieci ze skaza białkowa (której nasz syn na bank nie ma), to przestał płakać w nocy z powodu bólu brzuszka. Sztuczne mleko trochę pomogło na chwile, delikatnie wydłużylo przerwy między karmieniami ale szybko wróciły do poprzedniego stanu. Odstawiłam sztuczne mleko. Pobudki bez zmian. Na tą chwilę to ze 4 pobudki od 22:30 do 6. Czasami z 5, czasami z 6… zębów jeszcze nie ma. W dzień pilnujemy drzemek, łącznego czasu czuwania, stałego rytmu dnia, wyciszenia przed spaniem, próbowałam z camilia na wyciszenie, z paracetamolem na ból. .. i nic……. i już sama nie wiem co jeszcze zrobić, żeby młody lepiej spał w nocy. Macie jakieś pomysły? Napisałam nawet do Twoja Dobra Nocka po poradę i pani wysłała mnie na drzewo, bo nie ma czasu na nowych klientów. …

    • ~Aga M pisze:

      Kaja ja może mam już obsesję bo ostatnio byliśmy w temacie ale ja bym zrobiła badania na pasożyty. Poczytaj o tym. Czasami dzieci się z nimi rodzą…a mało który pediatra zwróci uwagę.

    • ~martucha pisze:

      A czy ma chłodno w pokoju? Nie jest za grubo ubrany/okryty? Śpi sam czy z Wami?

      • ~Kaja pisze:

        Tez zastanawiałam się czy chłopakowi nie jest za ciepło. Śpi w śpiochu bawełniany pod kołdrka minky+bawełna, bo pod zwykła kołdrka było mu chyba za ciepło. Pokój wierzonony regularnie przed snem. Temp ok 21*C. Mały śpi w łóżeczku obok naszego lozka, czasem ląduje u nas ale raczej sporadycznie albo na krótko.

        • ~martucha pisze:

          21 stopni to my mamy w domu na co dzień. Nocą w sypialni jest poniżej 20 stopni. U córki w pokoju jest 18-19 stopni.
          Oczywiście chłód nie gwarantuje przespanych nocy ;-)

    • ~martucha pisze:

      Przy ząbkowaniu na moją córkę działał tylko ibuprom. Paracetamol wcale.

    • ~olga82 pisze:

      Kaja, za bardzo probujecie coś zrobić. Młody wchodzi w okres zmian, więcej kuma, bardziej widzi świat, czas na odrycia, zmiany, to i efekt -w nocy nadrabia bliskość. Nie chcę cię martwić, ale odpuściłbym próby ogarnięcia tematu, może się poprawi, może to taki egzemplarz:) spicie razem czy młody w łóżeczku? Jeśli jesteś przemęczona, to może odsypiaj za dnia, a młodego do łóżka i na śpiocha karmic?

      • ~Kaja pisze:

        Czasem to karmienie na śpiocha wychodzi. Gorzej jak po karmieniu nie mogę zasnąć :( młody nie raz tez nie chce spać jak się za mocno rozbudzi (a za mocno się rozbudza przy zmienianie pieluchy a 1 na cala noc nie wystarcza :(
        Olga, a myślisz, że takie budzenie się może być genetycznie uwarunkowane? Bo tylko pamiętam jak moja mama mówiła, że pierwsza całą noc przespala jak miałam 3 lata :(

        • ~Samosiejka86 pisze:

          Kaju może po prostu mu ząbki idą i dlatego
          … na moje dziecko działa nurofen forte dla.dzieci oczywiście.

          • ~Kaja pisze:

            Zabki rzeczywiście chyba się właśnie zaczynają ale przez nie możemy mieć ciężkie noce od kilku miesięcy? Najciekawsze jest to, że jak pojechaliśmy na wakacje, to Szymkowi wystarczala 1 pobudka w nocy na karmienie i później dopiero zgłaszał się na śniadanie :)
            Można? Można. Tylko nie potrafimy tego powtórzyć w domu. Myślę, że coś źle robie ale nie wiem co i tak szukam po omacku….
            Juz nawet jedzenie jak na wakcjach podawalam (ze słoiczków chociaż w domu przeważnie sama gotuje), wietrzyłam jak na wakacjach, kładlam spać jak na wakacjach… i co? I nic :(

            • ~Aga M pisze:

              Ząbkowanie zaczyna się dużo wcześniej niż my jesteśmy w stanie zauważyć. A my noce rzesyiamy od ok 2 miesięcy A młody w lutym kończyć 3 lata. I w zasadzie też nie spaliśmy ok 1.5 roku wcale. Ale u nas nietlwrancja laktozy dawala o sobie znac.

              • ~Kaja pisze:

                Brzuszek bolał Antka od laktozy? Czy jakoś inaczej się objawiła ta nietolerancja? Kiedy się okazało, że młody nie toleruje laktozy?

                • ~Aga M pisze:

                  Od ok 3 tyg miał takie atopowe zmiany skórne. Po wieluuu wędrówkach pi pediatrach i dermatologacj któryś polecił nutramigen i bingo. Potwierdziły to pozniej testy. No i kolki męczyły.

                  • ~Aga M pisze:

                    Mleko wprowadziliśmy w 4 miesiącu A testy ok 1 roku.

                  • ~Kaja pisze:

                    Mój mąż ostatnio stwierdził, że może moje mleko szkodzi Szymkowi. Nie wiem co o tym myslec. Znamy taki przypadek u męża w rodzinie, że po mleku mamy dziecko cały czas plakalo. Nasz dzidz nie placze, tylko budzi sie w nocy. TAK sobie myślę, ze jak odstawie moje mleko, to już nie będzie do niego powrotu, a chciałabym jeszcze trochę pokarmic…. jakby moje mleko było do kitu, to w dzień chyba tez by były problemy, co nie?

                  • ~Kaja pisze:

                    Aga, wiesz co, nutramigenu nie próbowaliśmy. Tylko bebilon pepti z tych na receptę. Dziś będziemy u pediatry, to poproszę o receptę na ten nutramigen, może to coś zmieni, może to jest jakiś trop :) dzięki za podpowiedz :)

                • ~Czarovnica pisze:

                  Kaja, laktoza to cukier występujący w mleku ssaków i jedynie cieżka choroba alaktazja powoduje przeciwskazanie do karmienia piersią. Dziecko może mieć alergię na białko mleka krowiego z diety matki, ale tu diagnostykę powinien przeprowadzić gastrolog/alergolog. Najczęściej problemy z brzuszkiem wynikają z niedojrzałości układu trawiennego dziecka i w takim wypadku pomaga czas lub probiotyki.

            • ~martucha pisze:

              A na wakacjach to pewnie było tak że prawie cale dnie spedzaliscie na świeżym powietrzu?

              • ~Kaja pisze:

                Na wakacjach bylismy większość dnia na świeżym powietrzu. I to jest ten czynnik, którego teraz nie jestem w stanie spełnić bo jest za zimno, no i chyba, że posadze palmy w ogródku ;p

      • ~En pisze:

        Kaja, mam to samo. Cały „urlop” macierzyński i teraz po powrocie do pracy bywa nawet gorzej, bo młody nadrabia bliskość. Odpuść, karmcie się, spijcie razem, pieluche proponuje przez sen zmieniac nawet bez mycia i kremu, wtedy się nie obudzi. To normalne. My dorośli budzimy się kilkadziesiąt razy, nieświadomie, s dzieć jest młody i mu trudniej. Trzymam kciuki za Ciebie, a Ty trzymaj za mnie :)

        • ~Kaja pisze:

          To trzymam mocno kciuki za Was! :)
          En, karmisz w nocy jeszcze piersią czy dajesz sztuczne mleko? Bo myślałam, że jak dam mleko modyfikowane, to mały dłużej pośpi ale chyba byłam w błędzie :( Wczoraj jeszcze raz to testowałam i efekt marny czyli żaden.

          • ~Samosiejka86 pisze:

            a co tego mleka modyfikowane dosypujesz mu kaszki? może się nie najada i dlatego też się budzi… przyczyn może być tak wiele że czasami trzeba dużo czasu i cierpliwości….. a rano i tak mały człowiek wynagradza to uśmiechem :)

            • ~Kaja pisze:

              Samosiejko, kaszki kupuje bezmleczne i robie je z bebilon pepsi, bo po kaszka mlecznych bolał chłopca brzuszek :( Kaszkę daje na śniadanie. Dawałam wieczorem kaszkę extra + moje mleko i pobudki tak samo były :( Za to doszła 1 kupa w środku nocy…. a po jej oporzadzeniu młody chciał się bawić zamiast spać, wiec zrezygnowałam z wieczornej kaszki….

              • ~Samosiejka86 pisze:

                Nas syn tez na bebilonie pepti bo ma alergie na białko mleka krowiego. przez jakiś czas był na nutramigenie…My mieliśmy problemy z kupami malucha. Do nocnego mleka dosypujemy kaszke bezmleczna ale też bez cukru, bo po innych mały też szalał.

          • ~En pisze:

            Dzięki :-D my na piersi cały czas. Tak mi właśnie ktoś mówił że na mm wcale może nie być lepiej jeśli trafi się akurat taki egzemplarz :-D trzymajmy się ramy…! ;)

    • ~Wężon pisze:

      Kaju nie doradzę, bo ja w życiu nie miałam więcej niż 1 pobudki w nocy. A i to jedynie w kilka gorszych nocy. Nie wiem, co to nadrabianie bliskości, po powrocie do pracy nic się nie zmieniło, ząbkowania też nie było i ani jednej kolki.
      Ale to czytam i włosy stają mi dęba. A jak drugie dziecko będzie takie normalne? W co ja się pakuję?
      Mam nadzieję, że to jednak genetyczne i będzie tak samo jak z Laurą. My oboje byliśmy bardzo grzeczni.

      Nieprzespanych nocy nie wynagrodzi żaden uśmiech.

      • ~Kaja pisze:

        Wężon, dobrze, że po tych wszystkich Twoich trudach z maleńka Laura chociaż nocki miałaś przespane :) tego samego życzę przy kolejnej córeczce. Ja mam wrażenie, że to my jesteśmy w tej mniejszości budzące się tak dużo w nocy, bo nikt z moich znajomych nie miał takiego problemu i każdy robi duże oczy. Teściowa z kolei ciagle gada „co za piernik, że się tak budzi”. A ja na te słowa jestem zła, bo wiem, że bez powodu się chłopak nie budzi, tylko ja nie potrafię rozszyfrować o co mu chodzi :(

        • ~Izabela pisze:

          mam to samo, nie śpimy od 1,5 roku. zęby minęły i jest tak samo albo gorzej. dobra nocka to 2 budzenia, kiepska to 10 i więcej. myślałam, ze tylko my tak mamy, ale nie – okazuje sie się , że dużo znajomych miało takie dzieci i pocieszają, że to potrwa najwyżej do 3 lat…;) bardzo k…śmieszne. taki egzemplarz wydaje mi się. Na wakacjach było identycznie jak u was, padał ze zmęczenia

        • ~eewa pisze:

          Kaja, to nie prawda, że tylko Twoje dziecko się budzi! Poczytaj bloga wymagajace.pl (http://www.wymagajace.pl/dlaczego-wszystkie-dzieci-przesypiaja-noc/). Jest też grupa na FB. Nie daj sobie wmusić, że Twoje mleko szkodzi dziecku! Ciumkanie cycusia to najlepszy uspokajacz na świecie jaki natura wymyśliła. Czym bardziej się będziesz nakręcać i denerwować tym bardziej Młody będzie się budził bo dziecko czuje, że się denerwujesz. Dużo spokoju i cierpliwości. Przyjdzie taki moment, że prześpi całą noc a ty się będziesz zastanawiać czy aby wszystko z nim ok:)

          • ~Kaja pisze:

            Eewa, fajny ten link :) podnosi na duchu, a klikając dalej i dalej wiele ciekawych rzeczy można się jeszcze dowiedzieć :) Dziękuję!

            • ~Magdanr2 :) pisze:

              Kaja , Agata ma skończone 9 mce i ani jednej przespanej całej nocy . Czasem są to 2-3 pobudki na cyca , czasem 8 (zęby , skok ) , ale generalnie zawsze jest przerwa w spaniu . Śpi z nami , karmie na Śpiocha , a odkąd wróciłam do pracy w ciągu dnia nie ma cycka to w nocy minimum 5 pobudek.

          • ~sa pisze:

            eewa …dzięki za link…ale się zdziwilam, bo kobietka prowadzącego bloga z linka mieszka tam gdzie ja :)

            • ~Eewa pisze:

              Mnie się podoba najbardziej argument, że wszyscy kłamią:) Pewnie są takie dzieci, które w nocy się nie budzą. Tylko pytanie czy np. nie zostały tak „wytresowane”. Są przecież takie metody. Jak dla mnie opcja – zostaw niech się wypłacze to będzie spało absolutnie nie wchodzi w grę. Mój też się budzi w nocy i jak wstaję rano niewyspana to sobie powtarzam – dziewczyno ciesz się! Przyjdzie czas, że nie będzie chciał się przytulać/ bawić/ cycać i jeszcze za tym zatęsknisz:)

              • ~Wężon pisze:

                Eewa a takie argumenty, że „wszyscy kłamią” to są wredne i mi się nie podobają. :)
                To ja mogę powiedzieć, że Ty kłamiesz, że Ci się dziecko budzi, albo że się cały dzień nim zajmujesz, bo dla mnie to nieprawdopodobne.
                Laura się nie budziła od początku, nie była „tresowana”.
                Po wyjściu ze szpitala kazali ją karmić na siłę w nocy, bo takie wcześniaki mogą mieć zaburzony ośrodek głodu i się nie budzić. I wierz mi, próba obudzenia jej na karmienie ok. 3-4 w nocy to bł koszmar. Otwierała oko, pociągnęła łyk i poszła spać znowu. To dziecko było nie do obudzenia. :) Gadanie, łaskotanie, światło nie pomagało. Ona w nocy chciała spać. Półtorej godziny trwało wciśnięcie jej 25 ml mleka.
                Po pierwszej wizycie kontrolnej u neonatologa dostaliśmy zgodę na nie karmienie nocą. I że na następnej wizycie sprawdzimy przyrost wagi – jak będzie OK, to znaczy, że je wystarczająco bez nocnego karmienia.
                I na szczęście urosła pięknie i już nigdy więcej jej nie męczyliśmy budzeniem.
                To ja mogę tej blogerce napisać, że oszukuje, że dziecko się budzi, bo mojego się nie dawało dobudzić żadnym sposobem.
                Wiecie, jak się bałam, że jednak ogłuchła po tych antybiotykach z początku życia (dostała takie mogące upośledzić słuch). Ja jej waliłam pokrywkami nad uchem, a ona spała.

                • ~Eewa pisze:

                  Hahah Laura jest wyjątkiem potwierdzającym regułę;) po prostu jest wyjątkowa! Ja absolutnie nie twierdzę że wszyscy kłamią. Mnie się po prostu podoba taki argument. Może dlatego, że to z House’a;)

      • ~Czarovnica pisze:

        Wężon, gratuluję drugiej Księżniki – z własnego doświadczenia widzę, że dzieci nie ma co porównywać – one są zupełnie inne od początku. Trzeba się przygotować na to co przyniesie życie.

      • ~Samosiejka86 pisze:

        Nie wiem jak innym..ale mi po ciężkiej nieprzespanej nocy…usmiech mojego dziecka wszystko wynagradza…

    • ~Czarovnica pisze:

      Pobudki dzieci wynikają z wielu powodów i rzadko dotyczą tak naprawdę dotyczą jedzenia. Zapchanie dziecka kaszką na noc może nie pomóc wcale, a nawet spowodować, że będzie budzić się częściej z powodu bólu brzucha. Rodzicielstwo jest jedną wielką zmienną. Malutkie dzieci rosną, rozwijają się i zmieniają w tempie ekspresowym. Wiszenie na piersi, częste pobudki, problemy związane z wyżynaniem się zębów, początkowe trudności. Wszystko mija. Niektóre problemy mijają same z siebie, ponieważ są podyktowane jakimś tam etapem rozwoju dziecka, a inne nie – inne są po prostu problemami, z którymi musimy się uporać z pomocą zewnętrzną. Tak naprawdę jakikolwiek nie byłby efekt końcowy tych zmagań, to perspektywa, która pozwala nam widzieć ich koniec jest pocieszająca i podnosząca na duchu. Kiedy widzimy koniec ciężkiej drogi, kiedy wiemy, że zmierzamy ku jakimś celom to jest nam łatwiej podejmować walkę, łatwiej pokonać niedogodności i narastające negatywne emocje. Łatwiej powiedzieć sobie: „Zobacz – tam jest twój cel, dasz radę, jeszcze chwila”. Co wykrzykuje Chodakowska na swoich treningach? „Dasz radę!”, „Jeszcze tylko…. razy”. Nie jest ważne, że krzyczy 80 razy a mamy zrobić 100. Widzisz koniec zmagań. Widzisz linię mety. Ktoś, kto już tam był mówi do ciebie: „Tam jest koniec i tam będzie już lepiej, łatwiej, inaczej”.
      Jednym z najbardziej pocieszających dla mnie słów, jakie usłyszałam od bliskiej mi osoby, która pewien etap macierzyństwa miała już za sobą było „To wszystko minie i znów będzie łatwiej”.
      Sama przez to przeszłam – więc mogę tą radę polecić.

  27. ~Czarovnica pisze:

    Listonosz przyniósł mi dziś super niespodziankę od Izy – jak się okazuje mojej dzielnicowej sąsiadki. Tak mi się przyjemnie zrobiło na duszy. Ten blog ciągle stanowi dla mnie wsparcie i nawet jak zmieni się strona/adres to wiem, że poruszane tematy i atmosfera będzie ta sama.
    Iza, jeszcze raz dziękuję.

    • ~Iza krotki blog pisze:

      Czarovnica, listonosz szedł chyba przez Paryż na piechotę :) mam do Ciebie 15 minut drogi :) niespodzianki nigdy sie nie kończą, pyszne to :)

  28. ~olga82 pisze:

    Kaja, kochanie:) Karm cycy, napewno to nie kwestia jedzenia. Na noc załóż większą pieluchę, albo zmieniaj na śpiocha, bez pucowania:))) Spróbuj wziąsć go do łóżka (na seks do łóżeczka wykładaj;))). Strasznie się martwisz, szukasz przyczyny, a to poprostu taki etap, albo typ. Musicie się z tym pogodzić i mniej spinać, choć współczuję ci niewyspania, to potrafi być koszmar.

  29. ~Kaja pisze:

    Dziewczyny, jesteście kochane :) bo jesteście. Dziękuję za wsparcie!!! Dzisiejsze 2 pobudki juz jakoś minęły, coraz bliżej do rana :D a ranki są super :)

    • ~Aga M pisze:

      Kaja jeszcze jedno: to minie. Wiem, ze w to nie wierzysz bo jak mi ktoś tak mówił to miałam ochotę go bić. Ale to naprawdę minie ;-)

      • ~Kaja pisze:

        Aga, wiem, że pobudki kiedyś miną. I wiem, że wtedy mogę pomyśleć, że chciałabym żeby Szymek był z powrotem taki malutki, taki słodziutki i w ogóle i ze nawet te pobudki nocne bym wzięła w pakiecie byle jeszcze tak szybko nie urósł. I byle się macierzyński nie kończył. …

    • ~Ewelinaaa pisze:

      Kaja jeśli Cię to pocieszy to mój ma 1,5 roku i dalej pobudki w nocy, czasem 1 czasem 3, a czasem 5 :D A to pić, a to smoczka szuka, a to po prostu chce się przytulić. Ja już się przyzwyczaiłam i myślę, że po prostu ten typ tak ma :) Tak było od urodzenia. Na palcach jednej ręki można policzyć przespane CAŁE noce.

      • ~Kaja pisze:

        Ewelinaaa, powoli chyba zaczyna do mnie trafiać, że może to „ten typ tak ma” i tak jak mówiła Olga, trzeba spróbować się tak nie spinac.

    • ~gaja pisze:

      Kaja, a to? https://otulacz.pl/tulik-opinie-rodzicow
      Ja się nie znam w ogóle, ale czytałam fantastyczne opinie na temat ;)

      • ~Kaja pisze:

        Fajne wdzianko :) my używaliśmy chusty bambusowej do otulina. Super się sprawdziła ale przyszedł czas kulania, kopania i odkrywania i juz się nie dało otulac :)

  30. ~Mgla pisze:

    Część,rzadko się odzywam ale chciałam się pochwalić i dać nadzieję tym co ciągle czekają na swój cud.Po 4transferach blastocyst przebadanych pgd (i za drugim podejściem po pgd+pgs) w końcu zobaczyłam 2 kreski na teście ciążowym. Dziś 10dpt i beta 308, także póki co jest dobrze.Mam nadzieję,że teraz już będzie z górki.Pozdrawiam i zdrowych,spokojnych Świąt Wam wszystkim życzę.

    • ~ana86 pisze:

      woooow Mgla, wchodze a tu takie cuuuudowne wiesci! niech sie dobrze dzieje, kciuki zaciskam za Was z calej mocy. Mialam Cie w myslach-niech sie uda…i wreszcie jest! :) brawo :)

    • ~Kaja pisze:

      Mgła, rewelacyjne wiadomości :) zaciskam mocno kciuki za bezproblemowa ciążę i zdrowe dzieciątko. Teraz musi być dobrze, w końcu wychodzi dla Was słońce. Przydadza się cieple promyki pięknie rosnącej bety w te grudniowa brzydka pogodę! !! Będziesz robić powtorke bety?

    • ~niebieska pisze:

      Mgła! Ale radość! Trzymamy kciuki jeszcze długie miesiące!

  31. ~Sonia pisze:

    Mgła, gratuluje i trzymam kciuki. Wspaniałe wieści na święta:)

  32. ~Candy pisze:

    Pięknie, gratulacje !!!! To będą piękne święta, wszystkiego dobrego!!!!!

  33. ~Mgla pisze:

    Az boję się dziękować,żeby nie zapeszyc,ale kciuki się przydadzą,bo długa droga jeszcze przed nami:)Wyjezdzamy na wakacje(oczywiście za zgodą doktora) i mam zrobić tam bęte i progesteron, a potem dać mu znać,bo ewentualnie zmodyfikuje dawkę luteiny.Poki co 7dpt beta 57,1 a 10dpt 308,3, więc przyrasta ładnie.Testy z moczu wyszły już 6dpt,ale była nd więc bety wtedy nie robiłam.Dziekuje za ciepłe słowa i proszę o kciuki:)

    • ~martucha pisze:

      Mgla ale super wiadomosc!!! Przyłączam się z kciukami do dziewczyn i trzymam za Ciebie mocno! :-) odpoczywaj na wakacjach i relaksuj się :-) ściskam Cię mocno

    • ~Wężon pisze:

      Mgła i to się nazywa dobra grudniowa wiadomość. :)
      Trzymam mocno kciuki za zdrową ciążę i rumianego bobasa.

      Coś zmieniałaś przy tym transferze, czy po prostu wreszcie się udało?

      • ~Mgla pisze:

        Miałam to samo od 2-giego transferu:embryoglue,AH i wlew z atosiban.Jedyna zmiana to powrót do cyklu sztucznego no i ostatnie 2 Pick up’y i 2ostatnie transfery były w Gdańsku (profesor).Myślę że najważniejsze było badanie pgs przy naszym pgd, bo mimo mojego wieku (29lat)miałam bardzo dużo uszkodzonych chromosomowo zarodków.Moj mąż od kiedy kiedyś wyczytał że dziewczynie udał się 17 transfer to stwierdzil, że każdemu w końcu się uda, tylko trzeba mieć dużo kasy,zdrowia i wcześniej nie zrezygnować.Moze coś w tym jest…

        • ~gaja pisze:

          17 ??? to chyba z pół miliona zostawili w klinikach…

          • ~Wężon pisze:

            Wszystko zależy z ilu stymulacji i z jakimi badaniami/leczeniem/ Mogli zostawić mniej, niż ktoś po 5 transferach.
            Moja przyjaciółka zaszła w ciążę z 13 transferu, ale tylko z 3 stymulacji i jeszcze 3 zarodki zostały.
            Pierwszą stymulację miała za darmo w ramach jakichś badań klinicznych, od pierwszej wizyty w Novum do ciąży minęło 5 lat. Wydali sporo, ale nie zastraszająco i w dość długim czasie.
            A po niecałym roku od porodu wróciła po jednego z mrozaczków i tym razem udało się od razu. Już urodziła drugie.

  34. ~misscarp pisze:

    Mgla-cudowna wiadomość, kciuki mocno zaciśnięte :-)

  35. ~gaja pisze:

    Gratulacje i cudownych wakacji!

    • ~Wężon pisze:

      Gaja zobacz, już prawie wszystkie weteranki się doczekały ciąży.
      Zdecydowanie teraz pora na Ciebie. :)

    • ~gaja pisze:

      Pierwsze zdanie zgodne z prawdą… Choć pewnie masz w swoich statystykach jeszcze trochę innych „niespełnionych”.
      Może w lutym uda się podejść do transferu. Na razie staram się nie myśleć o szansach.
      Nie umiem być w tym względzie optymistką. To będzie 6ty transfer.
      Ale możesz mnie pocieszać swoimi statystykami. Kiedyś stwierdziłaś, że w końcu prawie każdej się udaje, pamiętam ;)

  36. ~MM pisze:

    Gaju dla pocieszenia efekt mojego 7 transferu śpi obok. Jako żecze Wężon- prędzej czy pózniej prawie każdemu sie udaje. Powodzenia trzymam kciuki.

    • ~Candy pisze:

      U mnie po dwóch procedurach,9 podanych w tym czasie zarodkach w 6 transferach usłyszałam od lekarza”może warto odpuscic”…po tych słowach po raz pierwszy podczas leczenia straciłam nadzieję-trwalo to kilka dni a potem stwierdziłam,ze jeszcze chce stać w tej kolejce i będę stała czekając na cud…Dziewczyny,czy taki przypadek 6 niepowodzeń to naprawdę rzadkość?

      • ~niebieska pisze:

        Candy, u nas w klinice po podaniu 6 zarodków klasy A, jeśli nie zadzieje się nic, nawet biohemiczna, rozszerza się diagnostykę i robi dodatkowe szczegółowe badania nasienia.
        Jednym się udaje wcześniej, innym później. Dobrze, że masz siłę do walki. Trzymam kciuki!

      • ~pati pisze:

        Candy Malibuuu piekny przykład 7 transferów i Maryśka

  37. ~Candy pisze:

    Dzieki Niebieska, wlasnie lekarz nam zlecił kolejny zestaw badań, bardziej szczegolowych- głównie skupił się teraz na moim M. A jaka klinika ma według Was najlepszy sprzet i embriologow? U nas wlasnie czynnik męski był przyczyną, a teraz po niepowodzeniach może i ze mną jest coś nie tak…choc wszystkie badania wychodzą w normie…gdy zapytałam o immunologie to lekarz powiedział,że z tym i tak byśmy nic nie zrobili…i jeszcze mam jedno pytanie : wiecie gdzie w W-wie można zrobić usg jąder? O invimedzidzie wiem, a gdzie jeszcze? Polecacie jakiegoś dobrego lekarza, który wykonuje takie badanie?Dzięki serdeczne za wszystkie sugestie i Wasze historie – pomagaja one bardzo i dają nadzieję.. ..

    • ~gaja pisze:

      No coś tam jednak się robi! Może zrób podstawowy pakiet? W Synevo mają jakiś pakiet immuno związany z niepłodnością (ale bez cytokin). Mój lekarz twierdzi, że 3-4 nieudane transfery dobrych zarodków oznaczają konieczność szukania tam właśnie przyczyny. U mnie chyba w 6 z kolei badaniu dopiero coś wyszło…

    • ~Wężon pisze:

      Najlepszą embriolog ma podobno Salve w Łodzi.
      Ale tak ogólnie guru od trudnych przypadków jest Lewandowski z Novum.

      6 nieudanych transferów to jeszcze nie rzadkość. Parę tu jest takich, którym udało się po raz pierwszy w 7, czy 8. Bez żadnych wcześniej transferów udanych chociaż na chwilę.

  38. ~Sonia pisze:

    Gaju, Candy – nam sie udało dopiero 5 transfer z 3 stymulacji ( a łącznie podanych zarodkow w ciagu tych transferów było az 7) , udało sie choc ostatnio zarodki, ktore nam podawali wcale nie były jakies wspaniałej jakości. Podali nam 2 na moje życzenie i z komentarzem: ok, podajmy 2 i tak nie bedzie z tego ciazy bliźniaczej i rzeczywiscie nie było. Jest ciąża pojedyncza. Obecnie 10 tydzien i 2 dni i oby do przodu. Starałam sie byc dobrej mysli ale naprawde zwątpiłam kiedy na ostanie transferze pokazali mi nasze zarodki i wychodziło na to, ze zaden z nich nie jest czempionem. Było ich w 3 dobie az 6 , 2 podali a pozostała czekała do 5 doby. Zaden nie dotrwał co moze Wam mniej wiecek pokazać z jaka jakością zarodkow (a właściwie brakiem tej „jakości”) mieliśmy do czynienia. Zadałam pytanie podczas transferu typu: „rozumiem, ze nie jest różowo i nie sa to dobrej jakości zarodki” na co lekarz zgodnie z prawda odp mi cos w stylu ” no nie sa najlepsze ale trzeba walcZyc do końca, byc dobrej mysli” . Po tych słowach widziałam, ze szanse sa średnie. Z dobrym nastawieniem po tylu porażkach tez było u mnie bardzo słabo. po 2-3 dniach od transferu dostałam info, ze zaden z pozostałych zarodkow nie przetrwał, ze nie mamy nic do mrożenia. Naprawde mnie to podłamało. Szczerze mówiąc juz myslalam jakie bede musiała podjąć dalsze kroki i czy w ogole dam rade. Naprawde ogromne było moje zdziwienie jak juz w 6 dpt 3 dniowych zarodkow wyszedł pozytywny test sikany a 2 dni pózniej potwierdziła to beta. Nie udało sie poprzednio z idealna blastocysta a udało sie Ze słabych zarodkow. Szczerze mówiąc jak spotkałam dr KK w 8 dpt w klinice kiedy byłam na becie i powiedziałam jej, ze test jest pozytywny to miałam wrazenie, ze pomimo ze sie cieszy, sama było zaskoczona. Choc ona tez mówiła mi , trzeba wierzyć do końca, nie z takich zarodkow (w domyśle słabych) uzyskiwaliśmy ciąże. Każdy zarodek ma szanse. Jak widac naprawde tak jest. Trzeba wiarzyc, ze sie uda choc dobrze wiem, ze z czasem tak trudno jest uwierzyć, ze to sie przydarzy wlasnie nam. Ale tak jak napisała Wezon, jednak większości wczesniej czy pózniej sie udaje. Tego Was z całego serca zycze.

  39. ~Candy pisze:

    Dzięki Soniu, ja trzymam również mocno kciuki za Ciebie i szczęśliwy finał…Wlasnie rozważam taka kwestię dziewczyny…otoz ja w tych moich dwóch podejsciach miałam dużo pobieranych komórek jajowych ( 24 za pierwszym i 18 za drugim bodajze) i czy to jest tak, że jak jest ich tak dużo to wtedy są one gorszej jakości….tylko że z drugiej strony te zarodki pięknie się ze sobą łączą, dziela, dochodzą do 5 doby, potem rozmrazaja … juz sama nie wiem…przepraszam , że tak Was mecze ta moja sytuacja ale naprawdę teraz jest mi niezmiernie ciężko, rozmyślań o tym ciągle i chce próbować dalej ale już z większą świadomoscia, myślę o tym , czy może podejść do kolejnej stymulacji a zamrożone oocyty skoro są z poprzednich nieudanych prób zostawić w spokoju…

    • ~Wężon pisze:

      Może być tak, że dużo oznacza słabe. Ale wtedy np. spora część z nich jest niedojrzała, albo się nie zapładnia, albo padają po 3 dobie.
      Jeśli u Ciebie każdy etap idzie dobrze, to nie tu jest problem.

    • ~Meliska pisze:

      Zarodków bym nie zostawiała, a może wśród nich jest ten idealny… Poza tym później też by Cię to dręczyło, że zostały gdzieś Twoje zarodki…

    • ~pati pisze:

      Malibuu z 5 doby sie nie przyjmowały, morula z 3 doby podana piekna ciąża i śliczne dziecko

      • ~Meliska pisze:

        Dodam, podobnie jak Pati, u mnie też 5-dniowe się nie przyjmowały, z 2-dniowych raz było poronienie, teraz też mam w brzuchu 2-dniowego :)

  40. ~Meliska pisze:

    Candy, nie chcę się powtarzać i zanudzać, bo już kilka razy opisywałam swoją historię, ale jestem takim przypadkiem, że lekarze też przestali dawać nadzieję, nawet „guru od trudnych przypadków” (jak go Wężon określiła) – Lewandowski nie dawał już za bardzo nadziei. Tak więc w skrócie :) Procedur było aż 5, piąta udana, aktualnie dziś kończę 29 tc, jeśli chodzi o liczbę transferów to był to w sumie 8 transfer, wcześniej po 4 procedurze i 5 transferze było poronienie.
    Musicie trafić na dobry zarodek i tyle, szanse podobno spadają na łeb na szyję po 4 nieudanych procedurach (nie chodzi o liczbę transferów), ale jak widać z tym też nie ma reguły, może warto zmienić klinikę, procedurę, leki, może tak jak u mnie – spróbować cykl naturalny?
    Jeśli zdecydujesz się na przychodnię N. i wizytę u dr L., proś od razu o konsultacje Twojego przypadku z dr Katarzyną Kozioł.

    • ~Candy pisze:

      Nie wiem sama co mam robić.. .komórki hakowe mam w Bocku WaWa i N. … moze trzeba bylo trzymac sie jednej kliniki . Nie wiem już sama co myślec,,, czy łączyć czy stymulować …

  41. ~Wiktoria pisze:

    A ja sobie pomyślałam o rany pierwszy bożonarodzeniowy cud, zaczynacie nowe życie we troje. Jestem pewna że te przenosiny to właśnie oznaczają, zamyka tego bloga i ten okres życia, a z nowym blogiem zacznie się nowe życie i nowe rozterki i powody do radości. Dziewczyny wszystkim Wam wszystkiego świątecznego. Całuję Was mocno.

  42. ~pati pisze:

    Candy Malibuuu piekny przykład 7 transferów i Maryśka. Co to za bezczel ci tak powiedział żeby odpuścić? to dopiero po 6 nieudanych każą rozszerzyć badania? to ja nie wiem stymulowali cie na samych badaniach hormownow, a mąż zwykle badanie nasienia? Immunologia warto zrobić sa wlewy, są szczepienia, sa zastrzyki da się to podrasować. A nasienie ? fragmentacje miał robioną? Kariotypy? NK? trombofilia wykluczona? Liloą sama dochodziła i jest piekny Antoś, Mała Ania to samo badała się i jest Iga, Wężon na małym endo i piekna ciąża mimo ze progesteronu nie przyjmowala po crio w jakiś końskich dawkach, nie poddawaj się !

    • ~Candy pisze:

      Pati byly kariotypy- wyszło ok…fragmentacja rowniez- bardzo słabo wyszła.. .NK nie i trombofilia nie…ja odebrałam teraz taki wynik badania a moze to coś o czym piszesz- Badanie Wariant c.1601G>Ą oraz c.*97G> w gen.F2 i F5 napisane jest: nie wykryto wariantu patogennego

  43. ~misscarp pisze:

    Iza, jak tylko uda się uruchomić nowy adres to dawaj nam znać :) Dziewczyny które mają bloga może umówimy się, że u siebie każda zostawi wzmiankę o nowym adresie, na wypadek gdyby gdzieś jakaś zbłąkana duszyczka się zgubiła.
    Jeśli chodzi o archiwum- mam nadzieję, że uda się wszystko przenieść, a jakby co to jest jeszcze nasza niezastąpiona Wężon :)
    Dla dziewczyn, które tracą nadzieję- dużo siły na nadchodzące święta życzę :*

    • ~iza krotki blog pisze:

      Misscarp, jesteś kochana, że o tym pomyślałaś, będę bardzo wdzięczna za wzmiankę o przenosinach.
      Już wiem na pewno, że wszystko się udało przenieść. Archiwum, Wasze historie, komentarze… !
      Po świętach muszę ułożyć szablon bloga i puszczam!

  44. ~pati pisze:

    miscarp dziekuje utro sie okaze…..

  45. ~Candy pisze:

    Właśnie chciałabym teraz spróbować z 2-3 dniowcami.U mnie na samym początku
    pierwszy transfer był z zarodkiem 3 dniowym i była ciaza biochemiczna…czekam na środową wizytę, robiliśmy ponownie masę badań ale i takich których wcześniej nie było..beda już wyniki ..moze coś się rozjaśni.. .zamrożone komórki jajowe mam zarówno w N. jak i Bocianie w Wawie…jedne są z kwietnia 2016 a drugie z grudnia 2016…czyli z mojego 31 r.z:) dzieki dziewczyny…nie poddam się na tym etapie na pewno….

  46. ~martucha pisze:

    Pati co u Ciebie?

    Martyna jak tam?

    Izula jak się spisuje pan programista?

  47. ~pati pisze:

    Candy odp tutaj, tej genetyki co napisałaś to ja nie mialam, Fragmentacja tez u nas kicha… dlatego było dodatkowo MACS i ICIS. Szału nie było… 5 dniowy sobie siedzi jeden na zimowisku… i chyba długo posiedzi bo jakoś wiary w niego nie mam.
    A takie pytanie to komórki jajowe można mrozić w 2 rożnych klinikach? Czyli tylko jak ma się zarodek zamrożony to ma sie bana na stymulacje w innej klinice? Bo też właśnie zapomnialam sie dopytac mojej dr jak byłam o to. Bo mam na pomarańczowo zakreślone 1 kom zamrożona a pamietam że kiedyś dziewczyny pisały o dubble stymulation… Czyli w sensie punkcja po punkcji by uzyskać jak najwiecej jaj…. A podobno ustawowo jest zakazane ivf jak sie nie wykorzysta tych zamrożonych, hmmm może to tak samo jak z zapładnianiem wiecej niz 6 kom… i jest jakas luka co pozwala.

    Hmmm u mnie szału nie ma…chyba coraz gorzej reaguje na stymulacje… jakieś tam jajo jest w 13 dc było 16×17, endo cos tam chyba 7 :) jutro tzn w 15 dc zastrzyka rano z ovitralle i do działania 3 dni 3 strzały i zobaczymy. Jak raz sie udało za 1 strzałem, jeszcze przed zastrzykiem z pregnylu, to mnie tam fragmentacja mojego M średnio przeraża. Jednym słowem pewnie standardowo nowy rok przetyra mnie po ziemi ostro.

  48. ~Candy pisze:

    Dużo przeszłas,wiem Pati. Moze los się w koncu uśmiechnie.Fajna z Ciebie dziewczyna, taka śmieszna bardzo i pozytywna:)… u mnie jest tak,ze pierwszą stymulację miałam w N. tam mialam 5 zarodkow i 3 transfery, tam tez pozostaly zamrożone ze stymulacji moje komorki jajowe- chyba 12 szt. a pozniej po porażce w N. przenioslam się do Bialegostoku gdzie w B.miałam też 3 transfery i 4 zarodki-ostatni 3 transfer z jednego zarodka mialam wykonywany w B. Wawa (został on przewieziony wraz z 9 komórkami które zostały zamrozone po stymulacji w Bialym w drugiej procedurze )… teraz mam dylemat -czy wykorzystac komórki czy na nowo się stymulować . Jeśli mam wykorzys tac komórki to czy najpierw wziąć te w N. /nieco młodsza wtedy byłam i jest ich wiecej/ czy zabierac 9 z Bocka… Myślę pod katem sprzetu i embriologow..Ktora klinika jest lepsza według Was?

    • ~pati pisze:

      Candy zdania są różne, ja mam porównanie Salve Łódź a Novum. Mimo iż w Novum wyszło jak wyszło to ja lubie ten klimat, nie jestem u boskiego lewandowskiego, czy Zamory czy innego… Ale dobrze się czuje w N. na wizytach. Pozatym kontakt z dr mam bezpośredni, nr tel, maile- zawsze odpisuje. Nie razi mnie to ze co wchodze to sie pyta a pod co my się stymulujemy… jestem per „dziecko” a jak jestesmy na wizycie razem z M. to do nas „dzieci” mowi. Sama kontroluje też sprawe z „dopalaczami” w sensie dufaston, w sensie a moze coś dołożyć, nie jestem bierna podczas stymulacji jak ustalamy. W Salve masakra zero kontaktu… może jak ktoś tak chodzi i robi ivf 3-4 lata to i ma numer tel do lekarza… Ja gdybym była zielona w temacie, a takie panie spotkałam jak moj transfer zostal odroczony, to powiem że majac tą wiedze co teraz mam, to bym pluła sobie w brode że tam poszłam. Jedyne co świetna pani embriolog ale po prostu kobieta do rany przyłożyć.
      Do Novum też miałam wiele zarzutow po transferze, ale jednak zostałam, może moj sentyment się wiąże z tym że Sza ma Jaśminke, Mała Ania Ige, mi sie udało połowicznie…
      Idź tam gdzie sie lepiej czułaś i jak fragmentacja jest nie teges proś o MACS zeby wybrali najlepszy plemnik. Jak kariotypy sa oki to raczej nie trzeba się ładować w koszty PGD.
      Mi w Novum mowili ze jak sa 2-3 komorki to nie ma co mrozić jak masz tam tyle to to nie ma co sie kłuć i przechodzić stymulacji, wykorzystaj co masz. Zeby zwiększyć szanse no coż albo podawać po 2 zarodki, choć już podobno od tego odchodza, albo leć w to MACS.

  49. ~Candy pisze:

    Dzięki Pati, czuje się lepiej w B. …teraz jestem u lekarza,kt przeniósł się tam z Invicty i naprawdę jak do tej pory pochyla się nad badaniami tak powaznie jako chyba jeden z pierwszych. Dziś odebrałam badania z krwi,za dwa dni będą wyniki nasienia- robiliśmy fragment.DNA,badanie morfologiczne, badanie HBA kwas hialuronowy. Co najlepsze ja odebralam swoj wynik badania :wykrywanie wariantu c.677C>T w genie MTHFR no i jest coś.. ..moze się z tym spotkalyscie to pomóżcie proszę co nieco rozjaśnić otóż wynik mowi: wykryto obecność wariantu c.677C>T w pojedynczym allelu genu MTHFR ( gen reduktazy metylenotetrahydrofolianowej)- układ heterozygotyczny. zapis na poziomie cDNA: NM_005957.4:c.[677C>T];[=] zapis na poziomie białka:NP_005948.3:p. [Ala222Val];[=]

    • ~pati pisze:

      Candy hetero jest lepsze niż homo,to jest mutacja MTHFR, chodzi o przyswajanie wit. przy tej mutacji ja mam taka samą wskazane jest stosowanie kwasu foliowego w wersji metylowej i to w wiekszych ilościach. Ja sobei zakupiłam Jarrow witaminy kwas i B12 w wersji metylowej. kupiłam mniejszą dawke bo nieraz osoby z mutacja i tak źle reaguja na duże dawki a suple nie tanie. Jedyne co o claxene sie upomnij przy ivf niestety dopiero jak ciąża to może wydłubiesz refundacje…
      No to już wiesz bierz najpierw to 9 z B. i działajcie po wynikach.

      • ~Wężon pisze:

        Pati na MTHFR to trzeba znaleźć odważnego lekarza, żeby dał refundację. Mnie 5 odmówiło, no i niestety nie ma się jak zaczepić, mają rację.
        Ta mutacja hetero nie grozi zakrzepicą.
        I mówią: „na wszelki wypadek lepiej brać” ale refundacji nie dadzą.

  50. ~Meliska pisze:

    Candy, ja mam tę mutację, podobno nie ma to związku z niepowodzeniami, a heterozygota to ta „lepsza” opcja. No i podobno ok. 50% naszej populacji ma mutację MTHFR. Ta mutacja wiąże się z przyswajalnością kwasu foliowego, który należy brać w zmetylowanej formie oraz witaminy B6 i B12. Czasem na wszelki wypadek jeśli ktoś miał wcześniej poronienie bierze się w ciąży Clexane, aczkolwiek jak mi powiedział hematolog w N. bardziej dla psychiki, ale ja biorę :) Warto też zbadać poziom homocysteiny.

    • ~pati pisze:

      Meliska nie doczytalam twojego i napisałam praktycznie to samo hetero lepsze niż homo i mi genetyk też mowil ze nawet wiecej proc populacji to ma :)

  51. ~Candy pisze:

    Uff, kamień z serca…a czy podasz mi Melisko jakiś konkretny kwas foliowy – nazwa ,firma….no i ta witamina b6 i b 12….polecasz cos dobrego?

    • ~pati pisze:

      W femibionie masz ten metylowy tylko małą dawke ja biore Jarrowa ten
      https://www.aptekagemini.pl/jarrow-methyl-b12-methyl-folat-x-100-past.html
      zaraz napisze ten w wiekszej dawce bo mi w S kazali nawet wynaleść sobie 1000 mg. A kwas foliowy jest lepiej przyswajany z wit B12 daltego tez kupiłam ten bo tam B12 też metylowa. i najlepiej z I herbu zamowić najtaniej wychodzi. My tak z dziewczynami zamawiałyśmy, pewnie biebawem pokończą nam się suple i bedziemy znow zamawiać.

    • ~Patka pisze:

      Candy, ja też mam mutację MTHFR i co najciekawsze zorientowałam się jak zrobiłam badanie mojej córeczce. Na pewno mam wariant 1298, ale nie wiem, czy hetero czy homo. Ja poczytałam trochę o suplementaxh i wybrałam takie, które pochodzą z eko żywności – z USA. Firma Mega Food. Niby to wyciągi z brokułów itp. Są dostępne w aptece gemini w necie. Ale ceny wysokie. Na szczęście tabletkę z B dzieli się na pół, pewnie ze względu na „wielkość” Amerykanów ha ha ha ja dla siebie kupiłam wersję witamin Baby&Me, a Complex B dla męża, bo oboje mamy mutację 1298.

      • ~Wężon pisze:

        Patka to jak widać mutacja może na nic nie wpływać.
        Ja mam hetero A 1298 i niczego nie biorę.
        Sprawdziłam wszystko, na co ona może mieć wpływ (badanie bez suplementacji) – homocysteina piękna, kwas foliowy i B12 w środku normy. U mnie ta mutacja po prostu jest i nic nie robi, jak u wielu ludzi. Nie będę niczego brała, jak nie jest mi to potrzebne.

        • ~Milena pisze:

          Mi w Novum powiedzieli, że w sumie nie wiedzą czy te mutacje MTHFR stwarzają jakieś problemy z zajściem w ciążę, bo zleca się ich badanie tylko niepłodnym. Także może być tak, że mutacje ma połowa kobiet i większości z nich w niczym to nie przeszkadza. Ja dostałam folian Solgara i modulator homocysteiny, też Solgara, bo homocysteina wyszła za wysoka. No i Neoparin od punkcji. Nie pomogło, więc przyczyna musi być gdzieś indziej. Ale z tabletek i zastrzyków i tak nie zrezygnuję na wszelki wypadek. ;)

    • ~Meliska pisze:

      Jeśli chodzi o kwas foliowy to polecam Folian firmy Solgar.
      Co do witaminy B6 i B12 musisz poszukać, dr T. z N. określiła dawkę dla tej mutacji:
      B6 – 3 mg
      B12 – 0,5 mg
      Powiem szczerze, że jakoś szczególnie nie brałam tych B, brałam ten Folian, (nadal biorę) i Femibion – odpowiednio 0, później 2, a teraz 2 :)

    • ~Wężon pisze:

      Candy, sprawdź najpierw homocysteinę (poniżej 10 jest OK), kwas foliowy i B12.
      Przy hetero jest bardzo prawdopodobne, że niczego nie potrzebujesz.

      • ~Wężon pisze:

        A i wysoki (ponad normę) poziom kwasu foliowego świadczy o tym, że kwas się nie wchłania, tylko bezużytecznie krąży we krwi. I tak się często dzieje, jeśli mutacja wpływa na przyswajalność.

  52. ~pati pisze:

    a tu ta wieksza dawka ale jej sie bałam bo chyba jak dobrze pamietam nawet Mała Ania z homozygotą średnio reagowała na takie duze dawki wiec ja wystartowałam od tej mniejszej co wyzej wkleiłam
    https://www.aptekagemini.pl/jarrow-methyl-b12-folate-x-60-past.html

  53. ~pati pisze:

    Candy uwierz mi ja skąpiradło i przeanalizowałam wszystko co możliwe na rynku pod wzgledem ceny skladu i najlepiej żeby wsio w 1 tabletce było i to moge polecić jeśli chodzi o kwas foliowy i jak Meliska pisała B12 i B6. Ale nawet na Gemini jest 100 pastylek za 94 zł a femibion masz 30 tabletek po 30 zl wiec na jedno wychodzi :) Pozatym ja osobno biore d3 z mk7 w jednej tabletce i dodatkowo od Malej Ani mam DHA z i herbu.

    A nie dopytałam sie badałaś insulinooporność? w sensie obciażenie glukoza i 6 oznaczen? 3 glukozy 3 insuliny?

  54. ~Candy pisze:

    Nie badałam….a jak to badanie się robi? Muszę mieć skierowanie chyba? Dzięki za namiary na leki:)))))

    • ~pati pisze:

      Candy to jest test obciażenia glukozą na to każdy lekarz da si skierowanie, na onaczenie 3 punktowe insuliny juz niekoniecznie. pobieraja ci krew o godzinie powiedzmy 0, pijesz gluta pobieraja ci po 1h i po 2h. I z tych asmych probek krwi badaja insuline. Dlatego ja jestem na metforminie od ponad roku i calą 1/3 ciązy tez bylam. Bałam się przy IO- insulioopornosci poronen ktore czesto wystepuja do 3 miesiaca. I teraz tak samo po roku po powrocie do N. pierwsze pytanie bierze pani metformine…
      jak coś to pisz patim1964@gmail.com
      Izus hihi szukalam tego meila i trafilam na wpisy sprzed lat o jak sie usmiałam, boziu jaa tu jestem chwiel Wężon prawie od początku o masakra jak to zleciało ale życia bez was sobie nie wyobrażam

      • ~Wężon pisze:

        :)
        Jestem pewnie sporo wcześniej niż pierwszy wpis, bo ja się rzadko ujawniałam tak od razu.
        Za to wiem, że wcześniej była u Promesy i to dopiero jest kawał czasu.

  55. ~Candy pisze:

    Rzeczywiście dziewczyny, bo to tak jest, jak już walczysz długo to szukasz pocieszenia,rady i wsparcia a tu rzeczywiście jest dużo ludzi,kt przechodzą przez to samo…Pati to ile Ty już lat? Przykład z dziś…mam znajomą,która tak jak i ja wyczekiwala dwóch kresek przez 5 lat po ślubie, w tym roku wzięła się za badania i okazało się że ma pcos , wczesnie chyba miala dwie inseminacje, bo lekarze nie widzieli problemu…zdecydowala sie in vitro, dziś odebrała bete – wyszła 263:) pierwsza proba…Boze dla mnie to tak jakby wygrała nie 6 ale 7 w totka.Rewelacja! A z drugiej strony wracają czarne mysli,po tylu próbach u mnie nic…

    • ~Wężon pisze:

      Candy, beta to jeszcze nie ciąża, a ciąża nie dziecko. Wiele z nas tutaj o tym wie.
      Od paru miesięcy jestem też na jednym z forów o IVF i niestety sporo ciąż kończy się poronieniem. U mnie też beta (i nie tylko) była piękna po pierwszym transferze i po drugim też.
      To tak gwoli informacji (pocieszenia chyba nie), że beta to jeszcze nie koniec.

      A pocieszające jest to, że wiele doczekuje się dziecka po 7,8 czy 10 transferze.

  56. ~Sonia pisze:

    Melisko, do kiedy planujesz brac Clexane? Tez bierzesz dawke 0,4?

    • ~Meliska pisze:

      Soniu, całą ciążę biorę Clexane 0,4.

    • ~niebieska pisze:

      Ja brałam clexane przez całą ciążę bez większego przekonania, że mi to jest potrzebne aż tydzień po porodzie wróciłam do szpitala z gorączką i miałam takie wyniki krwi (wciąż jeszcze byłam na zastrzykach) że na cito jechałam na rezonans, żeby wykluczyć zator płucny. Wiecie, myślałam tylko, żeby się nie powtórzyło poronienie, a tymczasem to ja się mogłam pożegnać z tym światem…

      • ~Meliska pisze:

        Niebieska, to miało jakiś związek z Clexanem???

        • ~niebieska pisze:

          No właśnie mimo brania clexane przez całą ciążę i dalej po porodzie, miałam bardzo złe wyniki krzepliwości, bez niego byłoby pewnie jeszcze gorzej. Ale ja mam obok tej mutacji, którą ma pół populacji dodatkowo V Leiden. W pierwszym trymestrze clexane podobno chroni przed poronieniem, potem ma chronić mamę przed zatorem.

  57. ~pati pisze:

    Candy Wężon tam wyżej pisała o tej homocysteinie, wiec moja wyszla gorna granica normy, coś powyżej 10 ale nie przekroczyło max 11. Genetyk ze oki Mała Ania że i tak srednio na jeża… Co do kwasu foliowego wyszedł mi piekny wit D3 tak samo B12 hmm juz nie pamietam czy robiłam ale jak tak to też super tylko jeden psikus mały… cały czas przyjmowałam femibion i d3 a powinno się odstawić na jakiś tydzien czy kilka dni przed badaniem wiec nie wiem czy wyniki są miarodajne. A jak tu odstawić jak nie wiesz przykladowo czy sie uda czy sie nie uda a nóz samo coś się zmajstrowało…

  58. ~pati pisze:

    Candy luknij tu właśnie dla MagdalenyS spr i zobacz jaka cena za Jarrowa
    https://pl.iherb.com/pr/Jarrow-Formulas-Methyl-B-12-Lemon-Flavor-1000-mcg-100-Lozenges/129

    • ~pati pisze:

      sorry moj błąd ale wybaczcie to sama b12, ale ja dzis już nie myśle bo właśnie uswiadomili mnie w warzywniaku ze groch do kapusty z grochem to ten taki maly a bym zrobiła kapuste z fasolka bo myslalam ze to wieksze trzeba dodać :) a niby ze wsi jestem :)

      • ~gaja pisze:

        Spoko, ja wczoraj prawie kupiłam korzeń chrzanu zamiast pietruchy. No wierzcie mi, prawie taki sam był ;)

        • ~pati pisze:

          gaja hihi to ja musze spr czy chrzan kupiłam na chrzanową a nie pietruszke :) najwyżej będzie pietruszkowa z białą kiełbasą i jajkiem a nie chrzanowa hahaha

          • ~gaja pisze:

            U nas chrzanówka na Wielkanoc ;) ale to tradycja od męża prawie-górala, nie moja ;)

            • ~pati pisze:

              Kochana u mnie to jakoś samo wyszło M . nie znał ale sie zakochał je pi płacze, zawsze taki zajzajer robie :) wędzony boczuś kości wędzone podgotować wywar i dowalić chrzanu :) ojj bedziemy połakać w sobote hahha. To ja poprosze od męża górala przepis na prawdziwą kwaśnice góralską :)

            • ~gaja pisze:

              Pudło, u nich kwaśnicy nie ma ;)
              A chrzanówka za to na serwatce i zawsze jest problem skąd toto wytrzasnąć. Ostatnio robił sam ;)

  59. ~Sonia pisze:

    Niebieska, i co sie okazało?
    Ale czy to jakis miało związek z clexane?

    • ~niebieska pisze:

      Napisałam Melisce u góry. Nie znaleźli źródła gorączki, potrzymali mnie kilka dni na antybiotykach w szpitalu (pewnie sobie wyobrażacie jak bardzo mi się tam nie chciało być z tygodniową córką…) i puścili do domu. Na kontroli po 6 tygodniach wszystko już było w normie, skończyło się na strachu. No i wiem, że kolejne ewentualne ciąże też się będę musiała kłuć.

  60. ~Patrycja pisze:

    Dziewczyny, nadal tu czasem zaglądam i wszystkim Wam życzę powodzenia :-) Chciałabym zabrać głos w sprawie mutacji MTHFR. Uważam, że nie należy tego tropu lekceważyć. Wbrew temu, co piszecie, niekoniecznie „heterozygota jest lepsza od homozygoty”. Już będąc w ciąży trafiłam na materiał naukowy (niestety nie jestem w stanie teraz przywołać źródła), z którego wynika następująca gradacja, w kolejności od wariantu najmniej upośledzającego przyswajanie „zwykłych” postaci kwasu foliowego i innych witamin z grupy B do upośledzającego je najbardziej: 1/ heterozygota C677T LUB A1298C, 2/ homozygota; 3/ dwie heterozygoty C677T ORAZ A1298C. Ja mam ten ostatni wariant i ewidentnie problem – choć brałam końskie dawki kwasu foliowego (15 mg dziennie) przez rok, miałam wysoki poziom homocysteiny (przy nadmiarze kwasu foliowego w organizmie). Przed ciążą i w ciąży brałam już formy metylowane – homocysteina spadła. Lecz i tak zarówno moja malutka córeczka, jak i ja sama (!) mamy pewne znamiona anatomiczne mogące świadczyć o ukrytym rozszczepie kręgosłupa – tylko w 1 na 1000 przypadków niesie on z sobą jakieś negatywne konsekwencje, niemniej jednak nie mogę nie myśleć, ze coś jest na rzeczy… i że mogło być znacznie gorzej (wada cewy nerwowej). Oczywiście wyrzucam sobie, że może brałam metafolinu i tak za mało.
    Aha, i nie miałam żadnego problemu z uzyskaniem od ginekologa prowadzącego ciążę recepty na refundowaną Fraxiparynę.
    Pozdrawiam!

  61. ~Sonia pisze:

    Patrycja albo dziewczyny, ktore cos wiedza i moga mi to w skrocie wytłumaczyć…. A w jaki sposób clexane czy fraxiparine pomaga jesli ma sie nawet stwierdzona jakas mutacje MTHFR? No bo oczywicie wiem, ze rozrzedza krew i lepiej jest odżywione łożysko i na tym moje pyt sie skończyło. Kazali to brałam i juz. Ja w sumie dostałam to profilaktycznie po transferze, udało sie i biorę ale nie robiłam żadnych badań nawet ostatnio ginekolog mi zasugerował, ze jak chce to moge zrobic dla własnej wiedzy i zeby w oparciu o ten wynik podejmować decyzje czy nadal mam to brać w ciazy i jak długo. Ale moja decyzja jest i tak taka, ze bede brała do konca wiec poki co na badanie nie dotarłam ale moze zrobie jeszcze przy okazji innych bieżących badań, ktore i tak muszę wykonać

    • ~Patrycja pisze:

      Soniu, mutacja powoduje problemy z przyswajaniem witamin z grupy B, w tym kwasu foliowego. To po pierwsze, samo w sobie jest czynnikiem ryzyka dla ciąży (bo niedobory zwiększają zagrożenie wadami, w tym wadami cewy nerwowej, ale i zagrożenie ZD itd.), a po drugie, powoduje zwiększenie poziomu homocysteiny. Wysoki poziom homocysteiny z kolei może wywoływać kłopoty kardiologiczne i nadkrzepliwość krwi – i dla przeciwdziałania temu podaje się heparynę drobnocząsteczkową.
      Będąc w ciąży odwiedziłam hematologa. Pani doktor zleciła mi badanie właśnie homocysteiny, bo uznała, że przy tej mutacji jej poziom ma największe znaczenie diagnostyczne (nie d-dimery, APTT i tym podobne). Ponieważ wyszedł mi bardzo dobry, sama nie widziała wskazań hematologicznych do kontynuowania terapii heparyną. Jednocześnie jednak powiedziała, że mogę ją brać ze wskazań położniczych – by łożysko było dobrze odżywione – oraz aby nie eksperymentować w trakcie ciąży z jej odstawieniem. W konsekwencji brałam aż do przedednia porodu.

  62. ~ruta pisze:

    Mgła, wspaniała wiadomość!
    Sonia, Wężon ale czas leci, już trochę za Wami.
    Trzymam kciuki, niech się dobrze dzieje u Was.

    Odnośnie mutacji MTHR, ja mam heterozygotę, oczywiście nie dostałam zalecenia stosowania Fraxi/Clexane. Wielu lekarzy uważa te mutacje za wymysł, nie mający przełożenia na urodzenie dziecka. Konsultowałam to przed transferem, z którego mieliśmy Stasia. Zastanawia mnie skąd biorą tę pewność. Czasem myślę czy to by coś zmieniło u mnie. Robiłam sobie po porodzie kilka badań, i tylko homocysteina wyszła źle, chyba koło 13 z tego co pamiętam. Dodam że brałam femibion i metylowaną B12.

  63. ~ruta pisze:

    Olga, przemyciłaś dyskretnie, że już na prostą wyszłyście z Małą, cieszę się :)
    Pati, jak u Ciebie z jajkami?

    • ~pati pisze:

      ruta no coś tam było w 13 dc chyba 16×17 mm wiec coś urosło w 15dc był strzał z ovitrale, wczoraj miły wieczór, dziś bedzie miły wieczór i w sob miły poranek i zobaczymy. Ale się śmiałam że conceive plus to sie cała wysmaruje :) ogólnie to stan głupawki strzelamy bo strzelamy a nóż się uda, ale jakieś takie inne podejście niż zazwyczaj jest. Jęśli można wogole użyć określenia „na luzie” przy jakichkolwiek próbach to ta jest jednak ciut właśnie „na luzie”.

    • ~olga82 pisze:

      Ruta, wstrzeliłaś się czasem:) byliśmy na kontroli w środę.. jakby narazie jesteśmy na prostej. Będziemy obserwować jak głowa rośnie, od tego zależy, czy nie trzeba będzie drugiej operacji. Zaklinam, żeby nie było. Dzięki za pamięć:)

  64. ~Meliska pisze:

    Soniu, ja już nie pamiętam jak to dokładnie jest i już nie wnikam, biorę ten Clexane od początku, choćby dla psychiki. To już 30 tydzień ciąży i czasem mam dość tych zastrzyków, chociaż największy kryzys bólowo-zrostowy był w 2 trymestrze, teraz lepiej idzie :) Wolę dmuchać na zimne. Po tylu przejściach, porażkach itd, to lepiej chyba brać niż nie brać. Aczkolwiek lekarze przy MTHFR i heterozygocie, to tak z przymrużeniem oka zapisują.

  65. ~Sonia pisze:

    Meliska, ja tez biorę i zamierzam ale powiedz Ty cały czas w brzuch robisz te zastrzyki czy czasem w udo/pośladek?

  66. ~Anitt pisze:

    Dziewczyny moje drogie…
    Za chwilę święta. My w tym roku jedziemy do rodziców do pl.
    Zdrowia, szczęścia i spełnienia marzeń dla Was wszystkich. Buziaki

  67. ~Wendy pisze:

    Dziewczyny,dla kazdej z Was niech te Święta będą okresem odpoczynku od wszelakich trosk. Chwilą wytchnienia w codziennym pędzie. Dla tych przy nadziei i dla tych dla których nadzieja nastąpi za chwilę- wszystkiego dobrego od nas z gadułą Kudłatym!

  68. ~ewka pisze:

    Kochana Izo, drogie dziewczyny z okazji Świąt życzę wam dużo radości i optymizmu, choć pewnie niektórym z was łza się w oku zakręci bo do celu jeszcze trochę, to trzymam za was kciuki! Ten blog okazał się moim lekarstwem, wsparciem w IVF, choć od dawna nic nie pisałam to zaglądam tutaj bo czuje z wami więź. Dajecie siłę! Dla mnie będą to pierwsze święta spędzone z naszym synkiem (6,5 miesiąca), warto było na niego czekać tyle lat. Izo szczęścia, mnóstwo szczęścia.

  69. ~Ania pisze:

    Dziewczyny, nasz drugi Cud dzięki ivf jest z nami od 21.12.2017. Synek w domu wytęskniony a my jeszcze w szpitalu z córeczką ale wszystko idzie w dobrym kierunku by to były dla nas naprawdę wyjątkowe i magiczne święta, chyba jedyne takie w życiu. Każdej z Was życzę takiego Cudu a nawet dwóch i więcej :*

  70. ~martucha pisze:

    Spokojnych Świąt Izula życzę i Wam dziewczynom tu zaglądajacym też :-)

  71. ~miamami pisze:

    Dziewczyny życzymy Wam z Mią Wszystkiego Najlepszego z okazji Świąt Bożego Narodzenia :-)
    Iza, a Tobie życzę żeby te święta były ostatnimi które spędzacie bez Waszego Dziecka :-)
    Magicznych, pełnych miłości i spokoju Świąt Kochani :-)

  72. ~Candy pisze:

    Zdrowia,zdrowia i jeszcze raz zdrowia oraz pelnego worka nadziei….DZIEKUJE ZA WSPARCIE I DOBRE RADY

  73. ~Kaja pisze:

    Ciepłych chwil w rodzinie w Wigilijną Wieczerzę , wszystko w złocie, zieleni, czerwieni, niech Nowy Rok będzie pełen nadziei, by spełniło się choć jedno z Waszych marzeń, dużo szczęścia i niezapomnianych wrażeń dla Was Wszystkich Dziewczyny!!!!
    A najwięcej uściskow przesyłam dla Izy :) i życzę szczęśliwego, jak najszybszego rozwiązania ciąży adopcyjnej :*

  74. ~olga82 pisze:

    Dziewczyny, Zdrowia i Spełnienia waszych marzeń!

  75. ~Basia pisze:

    Iza ty jak zawsze budzisz emocje.Czytam wieści z duzym opóźnieniem i najpierw jak część pomyślałam, że u Ciebie wielkie zmiany.I pewnie tak będzie niedługo.Jak doczytalam resztę to się przestraszylam.Ale ostatecznie to dobrze że zdazylam sie dowiedzieć o zmianie. Bo choc czytam z opoźnieniem ,to ciągle tu jestem i przykro byłoby się zgubić.

  76. ~Meliska pisze:

    Iza, Dziewczyny, Wesołych Świąt dla Was i spełnienia marzeń w Nowym Roku, żeby każda z Was doczekała się Cudu :)

  77. ~gaja pisze:

    Jakiś czas temu wspominałam Wam o moich znajomych, którzy pół roku temu adoptowali trójkę rodzeństwa i są przeszczęśliwi. Normalnie aż ta ich radość się mi udzieliła.
    A wczoraj dla odmiany porozmawiałam sobie z kumplem, który jest psychoterapeutą. I moje pozytywne nastawienie do adopcji zostało mocno nadwyrężone…
    Ciężko streścić długą rozmowę, ale wg niego większość adopcyjnych rodzin ma spore problemy wychowawcze i szuka pomocy u takich ludzi jak on. Niezależnie, czy adopcja dotyczyła niemowlaka, czy starszego dziecka.
    Powiedział wręcz, że kluczem do sukcesu jest przyjęcie, że adoptowane dziecko nigdy nie będzie w 100% nasze i zawsze będzie „bytem odrębnym”. I że jest to cholernie trudne.
    Jakoś zupełnie inaczej to wszystko brzmiało niż to, co dotychczas słyszałam.
    I teraz nie wiem już, co myśleć.

    • ~olga82 pisze:

      Gaju, ja nawet przy dziecko urodzonym macicą przyjęłam założenie, że to odrębny byt i osobny człowiek i to nie jest trudne, tylko wymaga dojrzałości i cały czas update’u, czy aby szanuje swoje dziecko tak jak wolnego człowieka.
      Myślę, że adopcja wymaga wiekszej pracy nad sobą niz rodzicielstwo biologiczne i ta praca poniekąd jest wymuszona, bo wiele kwestii wychowawczych rodzice mogą „zwalać” na inną rodzinę biologiczną dziecka… Zaś rodzice przez „macicę”" mogą ignorować problemy dziecka, narcystyczne
      ufając w bezbłędność swoich genów…;) Jakkolwiek

  78. ~Sonia pisze:

    Gaju, nie powinnam zabierac glosu bo guzik wiem o adopcji ale mam biologiczne dziecko i ono tez nie jest w 100 procentach moje (w 50 procentach ma genty meza:)) ale to tak zartem pisze a juz calkiem serio to moje dziecko rowniez jest „bytem odrebnym” jak zreszta kazdy z nas. Moze jedynie w pierwszych latach zycia jest inaczej bo dziecko jest bardzo zalezn od rodzicow a pozniej…z kazdym rokiem robi sie coraz bardziej odrebne i niezalezne. Natomiast rozumiem, ze adopcja to nie jest latwy temat i ze nie dla kazdego i ze nie wszystkie historie sa cukierowe. Nie ma co sie tez czarowac, ze to latwa i prosta decyzja, ktora zawsze konczy sie happy endem. Bo rodzinny adopcyjne mierza sie z roznymi problemi ale czy rodziny biologiczne nie mierza sie z nimi? Problemy czesto sa podobne, u jednych sa u innych ich nie ma niezaleznie chyba czy to jest dziecko biologiczne czy adopcyjne. U mnie w rodzinie jest dziewczynka (teraz juz dosrosla) adopotowana przez moje wujostwo i sa piekna, szczesliwa rodzina. Ona sama kiedy dorosla chciala i odnalzala swoich rodzicow adopcyjnych (niestety to byli alkoholicy a obrazek, ktory zobaczyla nie byl delikatnie mowiac tym, czego oczekiwala; ona sama zreszta byla jedym chyba z dwojga dzieci tych ludzi oddanych do adopcji, chyba w rI znym czasie). Z rodzicami nie utrzymuje; ale odnalazla brata. Nigdy nie bylo z nia zadnych problemow ale oczywiscie wiem, ze sytuacje sa rozne. Adopcja jednak kojary mi sie jednoznacznie pozytywnie choc to nie oznacza, ze jest dla wszystkich. i tontez naturalne.

    • ~gaja pisze:

      Oczywiście, że dziecko to osobny człowiek ;) Mój kolega miał bardziej na myśli oczekiwania, że dziecko adopcyjne „wpisze się” w nas, w rodzinę, zwyczaje, kulturę itp. I twierdzi, że mocno należy zweryfikować swoje oczekiwania.
      Ja zaczęłam się zastanawiać, na ile „przylukrowaną” wersję adopcji znałam dotychczas…
      Ja sama także jestem odległa od tego tematu, a znane mi osobiście przypadki są raczej pozytywne.

  79. ~Sonia pisze:

    Gaju, a jak Twoje sprawy? Dobrze pamietam, ze juz kończysz leczenie? Czyli jakos po Nowym Roku wstępnie szykujesz sie na transfer?
    Ja dzis miałam usg prenatalne i wszystko ok. Podobno to dziewczynka:)

    • ~gaja pisze:

      Gratulacje!
      Przede mną jeszcze 30 dni sterydów i cytostatyków, później badania (ciekawe, czy coś się zmieniło…) i chyba niezależnie od wyniku transfer. Bo już (chyba) nic innego wymyślić się nie da… Ale to pewnie pod koniec lutego.

      • ~Candy pisze:

        Gaju trzymam nieustannie kciuki!!!Z tego co kojarzę to u Ciebie czynnik męski też miał wpływ.. ..czy coś się polepszylo w tej kwestii…pytam bo nasze badanie , które powtorzylismy po roku niestety wykazały brak jakiejkolwiek poprawy. Lekarz proponuje metodę pICSI…ponoc jest to najbardziej dokładna metoda selekcji plemników…ktos poleca?
        .

        • ~Sonia pisze:

          Candy, my mieliśmy MACS+ ICISI a Mała Ania MACS i ??? Aniu, co miałaś z Iga? Ale wlasnie przy słabym nasieniu warto zrobic dodatkowo MACS

          • ~Candy pisze:

            Soniu, MACS jest dostępny tylko w wybranych klinikach, Ty chyba byłaś w Novum, tak? U nas będzie ICSI + pICSI , nie ma tu MACS-a , lekarz zaleca jeszcze aktywacje oocytow…Kurde i już sama nie wiem, co lepsze…zapytalam lekarza a on że potwierdzona badaniami jest metoda pICSI i tutaj następuje skuteczna segregacja plemników … mam zamrozone oocyty rowniez w N. a może od tej kliniki zacząć….a tak na marginesie to myślałam że taniej wyjdzie z zamrożonych kom jajowych cała procedura a tu wcale nie…o 1000 zł wychodzi mniej:(

            • ~Sonia pisze:

              Tak Candy, my byliśmy w N. A zasadniczo chodzi o segregacje plemników i dopiero potem z tego wybierają plemnik do ICISI. Wiec moze to cos podobnego? My dodatkowo za ten macs płaciliśmy 1500 zł. Dr KK tez mi na wszelki wypadek aktywowała 2 z 6 komórek ale powiedziała , ze pózniej nie widziała jakies zasadniczej różnicy w rozwoju zarodkow z tych komórek aktywowanych i „zwyklych”, natomiast na pewno to nie zaszkodziło. Tak mysle. W sumie to nie wiem bo nie zapytałam czy podali mi podczas transferu te zarodki z tych aktywowanych komórek. Trzymam kciuki za Ciebie.

              • ~Candy pisze:

                Dzięki, dzięki… dziś tez miałam scratching wykonywany…. zatem idę po bandzie:) zadzwonię do N. po Nowym Roku – porównam ceny, zapytam o dr. KK, idac Twoim tropem i zobaczę…

        • ~gaja pisze:

          Trzymaj, trzymaj ;) Mój M miał wyniki przeciętne, ale kiedy (kurczę już rok temu!) podchodziliśmy do IVF, to był po półpaścu, antybiotykach itp. Wyniki miał tragiczne, wszystko po 0 %.
          Teraz, kiedy dowiedzieliśmy się, że z 6 oocytów mamy 6 zarodków świetnej klasy, zapomnieliśmy z wrażenia się spytać, jak aktualne wyniki ;)

    • ~Candy pisze:

      Super Soniu!Dobre wiadomości i wisienką ma torcie jest prognoza dziewczynki;)

    • ~Kaja pisze:

      Super wieści Sonia :) mam nadzieje, ze teraz trochę odetchniesz. Najtrudniejszy czas masz już za sobą, za Wami. Życzę nuuudnej reszty ciąży ;)

  80. ~Sonia pisze:

    Twoj znajomy ma swoje doswiaczenia i wiem co moze mieć na mysli ale ja zawsze mowilam, ze ważniejsze od genów jest proces socjalizacji dziecka – a troche tych dyskusji miałam bo mam w rodzinie bliska mi osobę, która zawsze mi mówiła, ze ona to nie mogłaby adoptować dziecko bo to czy tamto czy owamto czym doprowadzała mnie do szewskiej pasji bo wygadywały takie rzeczy az przykro słuchać wiec ja jej zawsze na to, ze i własne dziecko moze „rozczarować”; nie spełniać pokładanych w nim nadziei, byc trudne, albo zwyczajnie niemile i mieć wredny charakter:)) Dobra, wiesz Gaju, co mam na mysli na pewno:)

  81. ~martucha pisze:

    Iza wszystko ok u Ciebie??

  82. ~kropek pisze:

    Dziewczyny kochane, podczytuję was od dawna i co jakiś czas wychodzę z krzaków, a dziś to właściwie wychodzę z siebie, bo nie wiem co myśleć o bhcg:

    przed Świętami na krótko udało nam się pierwszy raz być na chwilę w ciąży z wynikiem: 33,38 mUI/ml w 6 dpt, a potem ładny przyrost w 10dpt: 242, po świętach niestety kropek się rozmyślił: w 16 dpt: tylko 379,5 i dziś – 18 dpt 464,9.

    To dzisiejsze badanie miało być formalnością, chciałam z czystym sumieniem odstawić leki, myślałam, że to już będzie spadać. Wizytę mam dopiero 5.01. Któraś może z Was spotkała się z takim przypadkiem? Czy nieprawidłowy przyrost nie powinien oznaczać spadku od razu w kolejnym badaniu?

    • ~Wężon pisze:

      Kropku, nie wiem, czy jeszcze tu zajrzysz, ale niestety takie nieprawidłowe przyrosty mogą się długo ciągnąć. Beta może urosnąć nawet do kilku tysięcy. Pozostaje Ci tylko czekać. A może zdarzy się noworoczny cud i Kropek jednak się namyśli?
      A miałaś podany jeden zarodek?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>