Książka na Mikołajki

O bezpłodności można pisać szczerze, bezpretensjonalnie, rozbrajająco, wzruszająco, a nawet z humorem.
Udało się to Agnieszce Mans. „Samotność w niepłodności” to jej historia, ale to też historia każdej z nas.

Najpierw jest optymizm, powoli gaszony kolejnymi niepowodzeniami. Agnieszka w książce ”Samotność w niepłodności” odtwarza krok po kroku tak dobrze znane nam rozczarowanie, a potem negację i mobilizację do działania z pierwszego okresu walki. Przypomina, jak wygląda dojście do ściany, jak ocieramy się o depresję:

„Niepłodność to wolna amerykanka i rosyjska ruletka w jednym. Albo gra w statki. A ja jestem w tej grze wrakiem – trafionym i zatopionym.”

Znasz to skądś?

Autorce nie zabrakło też dystansu do siebie – w rozdziale „Miesiąc z życia niepłodnej kobiety” z mistrzowskim zmysłem obserwatora odtwarza kolejne etapy, kiedy dociera do nas, w jakiej jesteśmy sytuacji. W rozdziale o „najlepszych” radach, jakie można dawać bezpłodnym cytuje wszystkie teksty, jakie wymyśliła nieporadna ludzkość. Dzięki temu to też dobra lektura dla osób, których bliscy chorują na niepłodność – gdy nie wiedzą, jak z nimi o tym rozmawiać.

To nie jest baśń. To prawdziwa historia z prawdziwym zakończeniem. To nie jest mędrkowane uczonych, tylko uważna obserwacja niepłodnej kobiety. Z zacięciem  psychologicznym, wątkami medycznymi.

Może niektóre z Was pamiętają autorkę. W blogowym świecie była znana jako Promesa :) Pamiętam, Cię, Promeso, obietnico spełnionych marzeń :)

Więcej o książce dowiecie się tutaj 
http://samotnoscwnieplodnosci.pl/
 Na stronie można też pobrać darmowy fragment książki albo zamówić dla siebie egzemplarz.

I niespodzianka na Mikołajki od autorki  – podarowała trzy egzemplarze książek dla czytelniczek bloga. Pierwsze trzy osoby, które zadeklarują w komentarzu chęć otrzymania książki „Samotność w niepłodności”, dostaną na własność tę wyjątkową lekturę :)  Liczy się kolejność wpisanych komentarzy! Szczegóły (adres do wysyłki) proszę do mnie na priv :)

EDIT: Książki zostały rozdane :)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Iza. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

111 odpowiedzi na „Książka na Mikołajki

  1. ~Anett pisze:

    Jak na pudelku
    „Pierwsza” :)

  2. ~Kasia pisze:

    Chętnie przeczytam :)

  3. ~Uczuciowa pisze:

    I ja:) Może się załapię – przyda się przyjaciółce…

  4. krotki.blog pisze:

    Tadam! Anett, Kasia, Uczuciowa, gratuluję refleksu, proszę o adresy do wysyłki na priv :) Niniejszym zamykam tę miłą mikołajkową niespodziankę.

  5. ~martucha pisze:

    A ja właśnie sobie zamówiłam :-) może być na i mikołajki dla siebie od siebie ;-)

  6. ~Sonia pisze:

    Tez kupiłam:) Fajnie, ze tu o książce wspomniałaś.
    Chce ja sprezentować bardzo ważnej dla mnie osobie, która teraz prawdopodobnie tej lektury bardzo potrzebuje a i ja chętnie przeczytam.

  7. ~Sonia pisze:

    I z niecierpliwoscią czekam na kuriera:)

  8. ~leśna pisze:

    Agnieszka Mans alias Promesa (lub też odwrotnie) zrobiła kawał dobrej roboty.
    Zaczytałam się w Jej słowach w jeden dzień od pierwszej do ostatniej litery.
    Od tamtej pory głaszczę tę książkę czule okiem na mojej honorowej półce. Półce bibliofila.
    I wtórnie niepłodnej.

  9. ~Ewa pisze:

    Iza-jestem i cały czas ciepło myślę o Was.
    Jestem ci ogromnie wdzięczna za to miejsce ,które stworzyłaś razem z pozostałymi dziewczynami.Doczekaliśmy się.
    Nasze cudeńko jest już z nami.
    Anett-dziękuje po raz kolejny.
    Dziewczyny jeszcze starające się -nie poddawajcie się.
    Te ,którym już się udało spełnić marzenie, serdecznie ściskam.

    • ~Kaja pisze:

      Gratulacje Ewa Waszego cudu:) Zdrówka dla Was! Napisz coś więcej proszę :)

      • ~Ewa pisze:

        Kaju ja jestem babcią.Był czas kiedy troszkę opisałam ,a bardziej szczegółowo opisało moje dziecko.Za sugestią Wężon ,Iza miała ją włączyć w wasze historie ,ale przegapiła(uśmiech,bo nie wiem jak wstawić emotkę).
        Przytulam ,wspieram ,daję kopa do działania mimo waszych zwątpień.
        Tak ,jak piszecie -wstać z kolan ,otrzepać się ,poprawić koronę i do boju.
        Pod poprzednim postem ,któraś z Was sugerowała, aby pytać mamy ,czy stosowały antykoncepcję hormonalną zanim Was urodziły -w naszym przypadku chyba pudło.
        Poniewaz sama miałąm kłopoty z cyklem-krótko, bez oczekiwanego efektu brałąm grawistat.

  10. ~Kaja pisze:

    Wspaniale, że powstała książka Promesy.
    Ale
    Izuś, kiedy bedzie można przeczytać Twoja książkę? Kto uważa, że nasza Iza tez powinna opisać swoją historie? Albo cokolwiek innego, bo o czymkolwiek napisze, to się to super czyta :)

    • ~leśna pisze:

      Ja. Ja uważam.
      :)

    • ~Wężon pisze:

      Ja też. :)

    • ~mała Ania pisze:

      No ba! czekam z niecierpliwością na książkę Izy!

    • ~martucha pisze:

      I ja też :-)

    • ~niebieska pisze:

      Iza, jak Ci trzy osoby mówią, że masz ogon to spójrz za siebie:)
      Nie czytam książek dwa razy, Twoją na pewno bym przeczytała więcej niż dwa

    • ~iza krotki blog pisze:

      Dziewczyny, ale jestem zdopingowana, żeby to zrobić, dziękuję Wam :)

      Pomysł z książką kiełkuje nam (mi i mojemu M.) w głowie. Potrzeba jeszcze tylko czasu i odwagi, żeby grzebać w przeszłości :)

      Ale to się załatwi. Ogonem się nakryję ;)

      • ~Wężon pisze:

        Iza łap czas, póki dziecka nie ma. :)
        Wyobrażam sobie Ciebie z takim puchatym wiewiórkowym, czy nawet lisim ogonom, co to i nakryć się można i powachlować i przytulić i odgrodzić od świata, żeby w spokoju pisać.

      • ~Szelest pisze:

        Już o tym pisałam:) jestem jak najbardziej za:) teoretycznie „wszystko w swoim czasie” ale jak przyjdzie małe szczęście to ten czas… potem czasu brakuje;)
        trzymam kciuki i dopinguje oby dwoje „dzieci”
        to wyczekane i to książkowe;)

  11. ~Wężon pisze:

    Promesa, a potem Czupurkowa Mama. :)
    Jasne, że pamiętam. O książce też już słyszałam, ale nie wiedziałam, że autorka to Promesa.
    Na rozdanie się nie załapałam, ale może któraś pożyczy po przeczytaniu?

  12. ~EwaJa pisze:

    Ja tez słyszałam o ksiązce, ale pojęcia nie miałam, że jej autorką jest Promesa :) Czytałam jej bloga chyba od początku 2014 r. i jeśli kaiążka jest tak samo dobra jak blog, to polecam wszystkim z całego serca :)

  13. ~Kas pisze:

    Ale super, że taką książkę napisał ktoś, kto wie, o czym pisze, kto to przeżył. Na pewno przeczytam.

    Byłam wielką fanką Czupurków, bardzo ubolewałam, że Promesa przestała pisać. A tu proszę, okazuje się, że jak najbardziej, pisała:)

  14. ~Anett pisze:

    Dziewczyny a pozostając w temacie książek, może któraś z Was poleci mi książkę czy blog gdzie znajdę sensowne przepisy dla malucha, puki co na papki ale przyszlosciowo tez blw.
    (o ile na zawał nie zejdę wcześniej).
    Znam alaantkoweblw, ale to pieśń przyszłości, potrzebuję czegoś na teraz.
    Niby to takie proste, ale brakuje mi już pomysłów co mlodem gotować, no i co z czym łączyć żeby jakoś smakowało…

    • ~Ewelinaaa pisze:

      Anett książka U Malucha na talerzu :)

    • ~ob pisze:

      Polecam bloga mumandthecity.pl. Jest tam kilka ciekawych wpisów, w sam raz dla maluchów :)
      Oraz książki:
      U malucha na talerzu. Zdrowa dieta niemowląt
      Jak żywić niemowlęta i małe dzieci
      Zdrowy start
      BLW czyli bobas lubi wybór + książka kucharska
      Od piersi do talerza
      Jedz pysznie ze swoim dzieckem

      • ~leśna pisze:

        Ciekawostka taka: „Jedz pysznie razem z dzieckiem” to plagiat. (https://wawalove.wp.pl/popularna-ksiazka-okazala-sie-plagiatem-6178442721764993a)
        To już lepiej sięgnąć po przepisy do oryginalnych blogów, z których autorka pokradła przepisy i teksty.

        Skoro o książkowych poradnikach mowa, nie mogę niestety polecić jakiegoś, ale mogę przestrzec przed inwestowaniem w książkę Katarzyny Błażejewskiej „Odżywianie dzieci mądre i zdrowe”. Poradami nie grzeszy, grzeszy za to mnogością uogólnień, powierzchownością i sprowadzeniem tematu zdrowego żywienia dzieci wyłącznie do kwestii walki z otyłością.

    • ~Izabela pisze:

      Ja korzystałam z mamachef.eu mam nadzieje, że Twój maluch jest większym Jadkiem niż moj i skorzysta z tych przepisów . a Czupury rządzą! Pozdrowienia dla Procesy, może jeszcze do zobaczenia w blogosferze.

  15. ~asiak pisze:

    Ale niespodzianka! Bardzo lubilam czytać teksty Promesy, najpierw walcząc z niepłodności, później zostając mamą bliźniąt. Książka już zamówiona. Iza, teraz czekam na twoja!

  16. ~olga82 pisze:

    Ale numer!
    Promesa Gratuluję debiutu:) Temat przerobiłaś dogłębnie, a i język pewnie jest gryfny, jak na blogu:) Zdradź jeszcze tajemnicę, jak dałaś radę przy trójce?:))) Kupię w przyszłym miesiącu, bo Mikołaj w arosie mnie wykończył ;))))
    Iza, teraz ty pisz. Zresztą już ci powtarzam to od dawna.
    Ale newsy!!!

    • Olga, Ciebie również pamiętam doskonale ze swojego bloga, tak jak Wężon – też tam ze mną byłaś i też proszę Cię o przesłanie adresu na:
      samotnoscwnieplodnosci@gmail.com
      Mikołaj sam do Ciebie zapuka :-)
      A odpowiadając na Twoje pytanie:
      Książkę pisałam będąc w drugiej ciąży, wiedziałam, że jak nie teraz to nigdy, że później już mogę nie wyrobić na zakrętach. Tak naprawdę nie do końca ją pisałam, raczej redagowałam i ulepszałam, wyciągałam wszystko co najlepsze z tekstów z bloga promesowego, choć obcięłam 2/3 tekstów. Wyszła chyba całkiem niezła esencja – sama ocenisz. Jak na razie otrzymuję głównie opinie, że przy tej książce się płacze, a nawet ryczy ze wzruszenia. Przyznam szczerze, że sama nadal płaczę, czytając fragmenty.
      Pozdrawiam dziewczyny! Napiszcie w mailach co u Was, plis!!! :-*

      • ~olga82 pisze:

        Aleś mnie dziewczyno teraz zaskoczyła:) Dziękuję pięknie i może zrewanżuję się kawa w Krakowie? Ilekroć byłam na kazimierzu, albo nad Wisłą, miałam przekonanie, że cię spotkam z tą megabryką i powiem ‚Czesc Promesa”:)
        Ubolewam, że twój blog zniknął, ale rozumiem, że portal hula i masz przede wszystkim trójkę na głowie.
        U nas narazie stabilizacja po małych perturbacjach zdrowotnych Mojej Nareszcie Córki Poczętej W Krakowie:). Odpukac. Ejmen.

  17. ~martucha pisze:

    Olga jak przygotowania do krio?

    • ~olga82 pisze:

      Martucha, widzę, że trzeci Wężom tu się kluje;)
      Narazie w zawieszeniu:) Mam do zrobienia zęba i kciuk do prześwietlenia, bo coś mi szwankuje:)

  18. ~Nataly pisze:

    Na pewno kupię. Potrzebuję strawy duchowej. Zmieniłam lekarza, mam zrobić szereg badań, idzie nowe. Czy lepsze? Zobaczymy…

  19. ~MagdaS pisze:

    Czy są tu dziewczyny z niskim AMH przed/po ivf na cyklu naturalnym?

    • ~Meliska pisze:

      MagdaS, ja jestem :) 4 procedury ze stymulacją dużymi dawkami, z tego jedno poronienie. AMH spadło do 0,59, FSH wysokie, nie dawali już za bardzo szans, do tego wiek… Ale spróbowałam jeszcze raz, właśnie na cyklu naturalnym i aktualnie 28 tydzień ciąży :)

  20. ~Martyna pisze:

    Weżonie odpowiem Ci tutaj. Podeszlismy do transferu. Do dziś dotrwal tylko 1 zarodek. Nie mamy nic do mnożenia. Pozostałe stopniowo odpadały, wczoraj były 4 w tym 2 rokujace. Także najedlismy się troche stresu. Teraz juz tylko czekamy.

  21. ~Wężon pisze:

    Wczoraj byłam na USG połówkowym.
    Mieszka we mnie zdrowa, strasznie ruchliwa dziewczynka.
    Tak się przekręcała, starając się być głównie tyłem, że mamy zdjęcia czaszki z góry i kawałka nogi.

    Do tego szyjka macicy długa jak trąba słonia – 6,6 cm.

    Na razie wszystko idzie dobrze.

  22. ~Sonia pisze:

    Wow! Wezon, pieknie! Gratuluje kolejnej córeczki!:) ale cudowne wieści:)

  23. ~Ewelinaaa pisze:

    Książka zamówiona :)

  24. ~Samosiejka86 pisze:

    Wezon kolejny krok do przodu. Za Twoj , w zasadzie Wasz:) wyczekany cud trzymam wyjątkowo mocno kciuki. pozdrawiam

  25. ~martucha pisze:

    Wężonie miło mi odetchnąć razem z Tobą po tym kolejnym kroku. Kciuki nadal trzymam oczywiście za Ciebie i Wężonkę :-)

  26. ~Anulek pisze:

    Oj znowu mnie dawno nie było, ostatnio żyję w alternatywnej rzeczywistości.
    Promesa – gratuluję :). Biorąc pod uwagę Twój styl pisania, na pewno książka jest warta przeczytania. Kiedyś na pewno… choć nie wiem czy tak od razu, bo już te kilka fragmentów wystarczyło do wyciśnięcia łez.

  27. ~Anulek pisze:

    Wężon – nie udzielam się ostatnio w komentarzach, bo mnie nie ma, ale odkąd trafiłam na szczęśliwą nowinę trzymam kciuki :)

  28. ~martucha pisze:

    Anulek co u Ciebie? Bloga zahasłowałaś…

    Ja od wczoraj mam książkę. Nawet nie odpakowalam jeszcze. Mały miał wczoraj szczepienie i wieczorem marudkowo mu się włączyło. Noc też pełna pobudek a o 5.50 całkiem się obudził wesoły i wyspany… w przeciwieństwie do mnie ;-)

  29. ~martucha pisze:

    No i co? Oczywiście zamiast się wyspać gdy syn śpi wzięłam się za czytanie. Zdążyłam nawet pół książki przeczytać zanim się obudził.
    Kilka chusteczek się przydało..
    W slowach Agnieszki odnajduję siebie/nas z tych lat starań o pierworodną i później o drugie dziecko. Często nasuwały mi się slowa:miałam tak samo!

  30. ~MagdaS pisze:

    Książka kupiona :)

  31. ~gaja pisze:

    Candy, jak druga weryfikacja? Można już puścić kciuki?

  32. ~Candy pisze:

    Gaja puszczaj smialo, oszczędzaj sily na kolejne próby.. .Ale od poczatku… Otóż zgodnie z zaleceniem byłam wczoraj na pobraniu.I o ile w moim laboratorium wyniki są zaraz tego samego dnia po 14.30-/testowałem to już 5 razy/tak wczoraj gdy byłam po 16.00 Pani z labo mi powiedziała,że nie zdążyli i że będą na drugi dzień,czyli dziś do odbioru.Odetknelam z ulga- jeden wieczór w nieświadomości i nadziei zdecydowanie bardziej mi odpowiadał akurat wczoraj.Strasznie przeżyłam to oczekiwanie wczorajsze i samo poranną pobieranie krwi, byłam pelna stresu i na wieść, że tego samego dnia się nie dowiem to naprawdę mnie uradowalo….i tak dziś ze spokojem udałam się po wyniki a w nich: hcg<2 ,progesteron 53,47 ng/ml /KOSMOS,nie?/ a estradiol II 2674,97…. no i czar ostatniego crotransferu z II procedury prysl…7 dpt 5 dniowca -mialo prawo już coś być, coś drgnac,prawda dziewczyny? Lekarz kazał odstawić leki….

  33. ~Martyna pisze:

    Przykro mi Candy,to takie niesprawiedliwe trzymaj się…

  34. ~gaja pisze:

    Przykro mi Candy… Ja też mam za sobą 5 transferów nieudanych…
    I sama nie wiem, co gorsze – czy mieć nadzieję przez 10-12 dni, czy może sprawdzać od razu…

  35. ~Candy pisze:

    Zdecydowanie lepiej jest wiedziec szybciej, choć moze nie aż….mam Gaju jeszcze zamrożone oocyty (9 szt.)i plan jest taki,że łączymy je „na swiezo”juz w nowym cyklu….i chciałabym spróbować z 3 dniowymi ….Czy Ty Gaju miałaś podobnie?

    • ~gaja pisze:

      Tak, miałam 8 sztuk mrożonych oocytów, bo musieliśmy czekać na poprawę nasienia. Rozmroziło się 6 , były 3 zarodki. Później na 6 świeżych oocytów było 6 zarodków.
      Teraz czekam na koniec terapii immuno i będą kolejne próby z tymi sześcioma. I na tym już zdecydowanie koniec.

      • ~Wężon pisze:

        Sześć zarodków to dużo szans. Chcesz pojedynczo, czy po dwa brać?
        Mam nadzieję, że to będzie koniec, ale zdecydowanie szczęśliwy. :*

      • ~niebieska pisze:

        Gaju, niech to będzie koniec z dzieckiem w ramionach. Nieustannie trzymam kciuki i czekam razem z Tobą na nowy rok.

      • ~gaja pisze:

        Niby dużo, ale też tyle było i przedtem…
        Jedyne 2 razy, kiedy beta drgnęła, to były podwójne transfery i moja lekarka jest bardzo za tym. Pewnie więc zaczniemy od podwójnego, ale to jeszcze trochę,
        powinnam w połowie stycznia skończyć terapię, w lutym planujemy krótki urlop, więc pewnie później.

  36. ~Candy pisze:

    Trzymam kciuki!!!! Kiedy będziecie mogli zacząć? W jakiej jesteś klinice? Immuno…nam nikt narazie o tym nie mówi, wiem,że nie raz ten temat się pojawiał i tez nie raz o tym myslalam,i chyba warto to zbadać w końcu.. . czy mogę prosic w skrócie co takiego powinnam zrobić w pierwszym kroku…tak jak i u Was,u nas też były do tej pory słabe wyniki nasienia…minal rok od ost badan i teraz zobaczymy… nie wiem już sama…chce próbować,zbyt długo czekaliśmy….mam jeszcze nadzieję,że kiedys się uda….Wam i nam:)byłoby cudownie…poki co możemy sobie pomarzyć i powizualizowac,jak np.fantastyczne byłyby nadchodzące święta …

  37. ~Milena pisze:

    Hej, Dziewczyny! ;) Jestem z Wami od kilkunastu miesięcy, ale do tej pory siedziałam cichutko jak mysz pod miotłą. Przed czwartym transferem obiecałam sobie, że jeśli się nie uda, wyjdę ze swojej norki. I oto jestem. Wczoraj był 12dpt, beta jak zawsze < 0,1.
    Dzięki Ci, Izo, za to miejsce i Wam wszystkim zresztą, bo dajecie mi wsparcie, jak nikt, nawet o tym nie wiedząc. ;)
    I dzięki Ci, Promeso, za Twoją książkę – przeczytałam przedwczoraj, a jak zobaczyłam wynik bety to pomyślałam sobie tylko: Wstanę przecież. I wstałam. Już się otrząsnęłam. Chyba za każdym razem jest łatwiej.
    Nieustająco trzymam kciuki, za Was i za siebie.

  38. ~Sonia pisze:

    Hej Dziewczyny, ja juz przeczytałam książkę „samotności w niepłodności” a osoba, ktorej chciałam książę sprezentować okazuje sie, ze szcześliwie i całkiem niespodziewanie tej lektury nie potrzebuje:) Naturalny cud. Jesli zatem ktoś chciałby ode mnie te książkę dostać to prosze o info. Maz w najbliższych dniach wybiera sie na pocztę wiec moze wysłać i książkę jesli ktoś chętny. Pozdr serdecznie.
    Candy, przykro mi, ze sie nie udało:(
    Pati, odezwij sie. Co u Ciebie?

  39. ~Sonia pisze:

    Milena, a jaki jest u Was problem? Oczywicie przykro mi, ze Wam nie wyszło. Trzymam kciuki za następna próbę jesli planujesz.

  40. ~Milena pisze:

    Sonia, u nas jest niepłodność idiopatyczna. No ale zawsze można zbadać coś jeszcze, muszę to obgadać z lekarzem, może coś wymyśli. Nasienie wychodziło różnie, raz w normie, raz trochę słabsze, u mnie była za wysoka prolaktyna, ostatnio też duże TSH, ale to szybko udało się zbić, reszta wyników tarczycowych w porządku, poza tym dwie mutacje MTHFR, trochę za wysoka homocysteina i za niskie białko S. Jajowody drożne, histeroskopia też nic nie pokazała. Tylko zarodki się nie zagnieżdżają. :/
    Planuję jeszcze dużo, szybko się nie poddam. W listopadzie zaczęliśmy drugą stymulację, mamy z niej jeszcze 4 zamrożone w 3. dobie zarodki. Wpadł mi do głowy scratching, pewnie zrobimy w grudniu, w styczniu chciałabym następny transfer, chyba że lekarz zaproponuje coś innego. Dzięki za kciuki, przydadzą się. :)

    • ~Kaja pisze:

      Milena, mi również przykro :( Ale wiesz, z Twojego posta bije dużo energii i super, że się nie poddajesz :)
      Może rzeczywiście naciskaj na znalezienie przyczyny braku zagnieżdżania skoro 4 transfery się nie udały. Szkoda bylo by stracić kolejne mrozaczki. Trzymam za nie mocno kciuki :)

      • ~Milena pisze:

        Sama jestem tą energią zdziwiona. ;)
        Ale mam taką refleksję, że po prostu marnujemy zarodki, bo skoro beta nawet nie drgnie, to musi być jakaś przyczyna. Głupio robić piąty raz to samo i oczekiwać innego rezultatu… :/ Wizyta pod koniec grudnia, ustalimy wtedy strategię.

  41. ~Sonia pisze:

    Kaja, to czekam na maila:)
    Jesli potrzebujesz jakies leki np estrofem to tez moge dorzucić do przesyłki bo mam :)

  42. ~iza krotki blog pisze:

    Dziewczyny…
    zamykają platformę blog.pl… Do końca stycznia adres tego bloga zniknie z sieci.
    Przeniosę bloga na inną platformę, ale zmieni się adres bloga , jeszcze nie wiem na jaki.
    Będę Was informować na bieżąco.
    Nie zgubmy się…
    Ale jaja… przeżyłam blog.pl i jeden dzień dłużej…
    I chyba nie będzie szampana na 2 mln wizyt…

    • krotki.blog pisze:

      na razie zarezerwowałam adres po prostu bez kropki:
      krotkiblog.pl
      - dam znac, jak uda mi się to wszystko przenieść.

    • ~Milena pisze:

      I dowiadujemy się o tym akurat dzisiaj, kiedy się przełamałam i postanowiłam tu do Was dołączyć. Mam nadzieję, że nie przyniosłam tego pecha. ;)

      • krotki.blog pisze:

        Dzień dobry Milena, może właśnie wniosłaś powiew przyszłości :) ogarniemy ten temat, nie takie rzeczy się robiło…

  43. ~Sweetheart pisze:

    Czasu jak na lekarstwo, bo moja księżniczka jest bardzo cycusiowa, ale już śpieszę z wieściami, że od 24.11 Ala jest już z nami :)
    We wcześniejszym poście naszym skarbem pochwaliła się szczęśliwa babcia. Po 6 latach leczenia doczekaliśmy się i dziś jesteśmy już we trójkę. Ciąża przebiegała bez komplikacji, czułam się bardzo dobrze, poród się ciągnął 20 h i zakończył ostatecznie cesarką. Cała rodzinka (nie wspominając o nas) już oszalała na jej punkcie :)
    Mimo, że nie piszę, w wolnej chwili was podczytuję i mocno kibicuję.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>