Ciąża adopcyjna a niepłodność

Ciąża adopcyjna. Mówią, że zaczyna się wtedy, kiedy odbierasz zaświadczenie o ukończeniu szkolenia. Podobno to najtrudniejszy czas z całego procesu adopcyjnego – bo nagle wszystko staje w miejscu. Tracisz codzienny kontakt z osobami z OA. Do tej pory czułaś, że działasz, że walczy o to dziecko i o Was, nie tracisz ani chwili. I nagle zostajesz w bezruchu, bez wpływu na nic.

U nas jest jednak inaczej. Wcześniej byłam chora, byłam niepłodna. Kalendarz wypełniały kolejne przypomnienia o rozmaitych wizytach. Niepłodność wypełniała moją głowę w całości, do granic obsesji, określała mnie. Czas szkolenia w OA to potężna nauka. Okazał się też wychodzeniem z żałoby niepłodności – nie wiedziałam tego, dzwoniąc pierwszy raz do ośrodka.

Proces adopcyjny to nie był mój plan na zmycie z siebie choroby niepłodności, ale niespodziewanie taki był jego skutek uboczny.

I teraz w ciąży adopcyjnej po raz pierwszy w życiu nie jestem niepłodna. Nie określam siebie w ogóle przez płodność – niepłodność. Jestem po prostu normalna, oglądam seriale, robię zakupy, zbieram nasiona aksamitek, wkurzam się na szefa, czytam blogi o szyciu, nie chce mi się rano wstawać. Nie ma w tym ani wzniosłości ani rozpaczy. Nie ma pospieszania, ani zaklinania, ani nerwowości. Jest wielka płachta normalności, po horyzont.

Lubię tę normalność, tę nudność.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Iza i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

245 odpowiedzi na „Ciąża adopcyjna a niepłodność

  1. ~Mgla pisze:

    W Twoich wpisach czuc te normalnosc.Ciesze sie ze osiagnelas taki stan ducha.Dzieki niemu rozpoczynasz nowy,szczesliwszy etap w zyciu.Oby tak dalej!:)

  2. ~wiewiórkowo pisze:

    Jak cudownie „strzepnąć” z siebie tą niepłodność niczym kurz i iść dalej. Masz rację, to cudowne uczucie, ja chyba też dzięki ciąży adopcyjnej wracam do normalności, nudy, po prostu do życia. A nie było mnie 7 lat. Cieszę się, że i Ty czujesz ulgę ;) Pozdrawiam Lidia.

    • ~iza krotki blog pisze:

      Wiewiórkowo, 7 chudych lat, to dużo czasu! Cieszę się, że wracasz do normalnego życia, gdzieś tam się spotkamy :)
      I dobrze napisałaś, tę niepłodność się strzepuje jak kurz, wcale nie opada z hukiem i trzaskiem, raczej cicho, niewidocznie.

  3. ~Kaja pisze:

    Zazdroszczę Ci męża. Pewnie możesz czuć się normalnie tez dzięki jego pomocy i akceptacji.

    • ~iza krotki blog pisze:

      Kaja, dziękuję, to prawda, że mam wielką akceptację ze strony męża. Ale i on ma podobną z mojej strony :) Przecież niepłodność to choroba pary. Mąż każdej z nas jest tak samo nią dotknięty, jak my, a my, jak nasi mężowie. Nie macie tak?

      • ~pati pisze:

        Iza my mamy już tak. To nie tylko moja – jego wina. Każde z nas ma coś na „sumieniu”. Jendo wspiera drugiego bo inaczej to by szło zwariować. Jak jedno się obwinai drugie je ustawia do pionu. Bo nic nie jest niczyją winą. Choć na początku myślałam że będzie łatwiej jak to będzie konkretnie czyjaś wina.

        • ~Kaja pisze:

          Na swoim przykładzie wiem ze nie każdy mężczyzna/mąż rozumie ze to problem pary. Nie każdy mężczyzna/mąż nie obwinia swojej kobiety o brak dziecka. Ale cóż żyć trzeba dalej…

          • ~iza krotki blog pisze:

            Kaja, jest mi bardzo przykro, ze mówisz to na swoim przykładzie… Cholernie dużo daje przerobienie tematu, wzajemne wsparcie. Nie wyobrażam sobie, zeby walczyć z niepłodnoscią i jeszcze walczyć z mężem… :(

        • ~Wężon pisze:

          Pati, bo jak to jest wspólna „wina”, to jest zupełnie inaczej. Najłatwiej. Bo wtedy obie strony wiedzą, że ten problem jest wspólny.

          Niestety, tak jak Kaja pisze – część facetów jednak jakoś podświadomie obwinia kobiety, jeśli u nich wszystko jest OK. A jeszcze teściowe czy inne otoczenie potrafią podjudzać. Z kolei facet, który ma problem z nasieniem wpada w depresję, czuje się niemęski i każe się zostawiać.
          Ja to na szczęście znam tylko z opowieści.

          • ~Ania pisze:

            Włączając się do dyskusji (mam syna a obecnie jestem w 7 miesiącu z córeczką) chyba nie do końca przerobiłam temat niepłodności i naszych starań, tego jak to było w trakcie gdy żyliśmy nadzieja że w końcu kiedyś sie uda. Tyle lat starań, na świecie w końcu pojawiają się dzieci. Czasem nawet zapominam że to dzięki in vitro. Ale całkiem zapomnieć się nie da. Mój mąż podchodzi do tego z taką normalnością, trzeba było to podeszliśmy do in vitro… a ja przez te wszystkie procedury, transfery, poronienia i porażki przestałam czuć się wartościowa. Chyba za dużo myślimy i analizujemy. Iza cieszę się ogromnie bo czuć w Twoich słowach taki ogromny spokój. Będziecie najlepszymi rodzicami dla waszego dziecka!

    • ~Kaja pisze:

      Witaj druga Kaju, proponuje jakiś dopisek przy nicku w celu odróżnienia kolejnej osoby, bo ten nick jest juz tu w użyciu.
      Życzę Tobie by udało się Wam razem odnaleźć radość i ciepło, bo sama wiem jak ich brak wykańcza człowieka. Pozdrawiam :)

  4. ~Wężon pisze:

    Jak to miło czytać. :)
    Aż zazdroszczę tych spokojnych chwil bez dziecka.

  5. ~pati pisze:

    Izuś kochana w pewnym sensie wiem co masz na myśli bowiem mi przerwa 3 miesieczna dała duuużo radości z życia bez właśnie tych wizyt u lekarzy, badań leków, wizyt, badan i tak wkółko. Sexu na godzine. Zastrzyków, napiećia ciśnienia czy cos sie uda. Pozniej zaczął się kocioł i powiem że jestem bardziej nim wypompowana niż tymi wczesniejszymi podejsciami przed ciążą. Teraz decyzja wspolna przerwa przerwa i jeszcze raz przerwa. Czemu bo jesteśmy świadomi już jak to jest żyć – krótko bo krótko- bez tego całego burdlu wokoło.
    Ja tam czekam ciągle na szczęśliwe rozwiązanie u ciebie i to jak najszybsze :) U jednych kończy sie SN u innych CC a u Ciebie kochana Tel. i oby zadzwonił jak najszybciej

  6. U nas w ciąży adopcyjnej oglądaliśmy pierdyliardy filmów i czytaliśmy jeszcze więcej książek na temat przysposobienia – żeby się „przygotować” na moment spotkania z naszym dzieckiem. Ale potem okazało się, że emocjonalnie przygotować się i tak nie jesteśmy w stanie – bo TEN telefon zawsze dzwoni w najmniej oczekiwanym momencie, a człowieka zalewa taka fala skrajnie różnych uczuć, że nie da się tego opisać :)

    A ta „nuda” jest dobra – po wcześniejszej zaciekłej walce i przed rodzicielską rewolucją, która dopiero nastąpi ;) Więc nudźcie się , odpoczywajcie i odreagowujcie – byle niezbyt długo. Niech dzwonią jak najszybciej – tego Wam życzę :)

    • ~iza krotki blog pisze:

      A ja właśnie Karolina tak średnio się przygotowuję. Czasami przeczytam sobie jakąś książkę o adopcji, ale to wszystko. Może źle robię?

      No w każdym razie pocieszam sie, ze ile bym nie przeczytała, zawsze będzie „zły moment” :)

  7. ~misscarp pisze:

    Iza, ileż Ty musiałaś przejść.. Dzielisz się tym z nami, ale wiem, że dużą część zostawiasz też dla siebie. Znam Cię jedynie z sieci, ale mam pewność, że jesteś niesamowicie mądrą kobietą.
    Jest to na pewno po części zasługą niepłodności, ale ani to pocieszenie, ani komplement ;) Wiadomo, że każda wolałaby nie mieć inteligencji emocjonalnej wypracowanej tą drogą.
    Dobrze czytać takie wpisy, bije z nich spokój..

    • ~iza krotki blog pisze:

      Misscarp, jest dokładnie tak jak piszesz, tutaj każda z nas ma tę niechcianą mądrość. Ile byśmy dały, by być o tuzin doświadczeń „głupsze”, prawda?
      Ja w realu aż tak dobrze nie wypadam :P

  8. ~misscarp pisze:

    Wężon- moje uznanie co do Twojej osoby nie zna granic :) Czytam zawsze wszystkie komentarze u Izy i naprawdę nie wiem jak Ty te wszystkie historie ogarniasz :) Jesteś wielka :)

  9. ~Wężon pisze:

    To jestem po wizycie.
    Jak to lekarz powiedział, nie ma się do czego przyczepić.
    Zarodek odpowiedniej wielkości, piękny pęcherzyk żółtkowy, serduszko bije 160.
    To już 1,77 cm człowieka. :)

    Na razie jest dobrze, czekamy do następnej wizyty.

    Gdzie w Warszawie i okolicy najtaniej zrobić NIFTY/HARMONY? Chyba nie będę robić Pappa, tylko od razu Nifty.

    • ~gaja pisze:

      Pięknie! Teraz już musi być dobrze!

    • ~Patrycja pisze:

      Wężon, polecam zwrócenie się bezpośrednio do Genomed – oni sami te testy przeprowadzają (bo większość jeśli nie wszystkie placówki warszawskie i tak wysyłają do nich…). W cenie jest konsultacja przed badaniem z genetykiem, który szczegółowo wszystko objaśnia i pomaga zdecydować sie na odpowiedni panel – bo są bodaj trzy (ta rozmowa w moim przypadku trwała godzinę).

    • ~Mimami pisze:

      ❤️❤️❤️
      Cudownie Wezon cudownie ☺️☺️☺️

    • ~Patrycja pisze:

      Jeszcze jedno – mnie doradzono (radził prof. W. – ultrasonografista w klinice N.) by zrobic test Pappa niezaleznie od Nifty. Nieprawidłowy wynik w zakresie białka może zwiastować późniejsze kłopoty z łozyskiem, którym można w pewnym stopniu zapobiegać…

    • ~Mgla pisze:

      Ja tez robilam w Genomedzie w ich glownej placowce w Warszawie.Najszybciej byly wyniki i cena bez posrednikow

    • ~Mgla pisze:

      a no i jak ja robilam w 2015 roku to nifty mialo ubezpieczenie od nieprawidlowego wyniku w cenie a harmony nie.Nie wiem jak jest teraz.

    • ~iza krotki blog pisze:

      Wężon, bosko, jesteś mistrz świata i okolic!

    • ~wendy pisze:

      Węzon, hurra! Dobra zmiana w postaci Kaczynskiego zaowocowala! Patrycja ma racje Pappa warto zrobic bo bialko pokazuje czy beda problemy z lozyskiem i hipotrofią. Tak mowil moj madry gin i to sie sprawdzilo u kolezanek. Trzymam kciuki za rozwoj sytuacji i malego czlowieka.

    • ~Azylkowo pisze:

      Wężon …dosłownie brak mi słów…wspaniale. Wszystko wiesz, chyba nie przesadzę jak napisze, ze kazda z nas czekała na taką właśnie wiadomość od Ciebie…:) Jestem z Tobą myślami, z każdą z Was Dziewczyny.

  10. ~Meliska pisze:

    Wężon, super :))) Podjęłam taką samą decyzję jak Ty, nie robiłam Pappa, bo to w dużej mierze prawdopodobieństwo, które psuje wiek. Zrobiłam usg genetyczne w 13 tc i test Harmony. Moim zdaniem warto.

  11. ~Meliska pisze:

    Iza, cieszę się, że odnalazłaś taki spokój. Tak jak pisze Pati, nawet krótka przerwa od kołowrotka in vitro dużo daje, ja przerwałam na około pół roku i bardzo odżyłam.
    Podziwiam Was za podjętą decyzję i odwagę, powodzenia :)

  12. ~Meliska pisze:

    Aniu, wysłałam Ci e-mail w sprawie detektora tętna płodu.

  13. ~Sonia pisze:

    Wezon, bardzo sie ciesze z wiesci od Ciebie. Toz to juz kawal czlowieka:) jestem z Toba myslami i Twoja historia dziala na mnie krzepiaco:)
    A kto Ci robil ten szczesliwy transfer?

  14. ~martucha pisze:

    Izula, przyjdzie dziecko skończy się nuda… ciesz się tym stanem póki możesz! :-)

  15. ~martucha pisze:

    Wężon cieszę się że Twój Mały Człowiek miewa się dobrze. Mdłości Ci dokuczają?

    • ~Wężon pisze:

      Umiarkowanie. Jak mi się robi niedobrze to muszę coś zjeść i przechodzi.
      Wczoraj się za długo zastanawiałam i po raz pierwszy zwymiotowałam.

  16. ~juti pisze:

    Bardzo dobrze to słyszeć :)
    Niech spokój i ta nuda, która jest spokojem i normalnością, trwają.

    PS Zaglądam. Za każdym razem. Czytam. Myślę o Tobie. Pamiętam.
    Tylko nie piszę.
    Ale wiesz, że jestem?

  17. ~Meliska pisze:

    Wężon, a kiedy robisz badanie Nifty / Harmony? Niby można od 10 tc, ale podobno lepiej w 12-13 tc, więcej krwinek krąży i poznasz płeć :) Ostatnio spotkałam się na Bocianie z informacją, że jest jeszcze jeden test tego typu – Test Serenity.

    • ~Wężon pisze:

      Ale to Serenity coś innego bada, czy po prostu kolejna firma?

      No pewnie właśnie tak w okolicach USG genetycznego będę robiła.

      • ~Meliska pisze:

        Lekarz na forum Bociana polecał zamiennie z Nifty, także pewnie kolejna firma, trzeba by było poczytać.
        Najlepiej zrobić zaraz po usg genetycznym, bo któryś parametr z pomiarów wpisują do zlecenia.

  18. ~gaja pisze:

    A już się witałam z gąską…

    Jutro punkcja dawczyni, ale transferu mimo przygotowań raczej nie będzie.
    Odebrałam dziś kolejne wyniki immuno z myślą, że znów nic.
    A tu niespodzianka. Profil cytokin kompletnie nieprawidłowy, wartości przekroczone niekiedy o 300-400 %. Czyżby w końcu coś znalezione, coś co odpowiada za brak zagnieżdżenia? (Lekarz twierdzi, że coś MUSI być , jeśli 5 razy zarodek się nie przyjął albo na chwilę)
    To już tak kosmicznie skomplikowane rzeczy, że muszę czekać na wizytę u immunologa 2 tyg. żeby coś się dowiedzieć.
    I bardzo mi niewyraźnie po przeczytaniu, że takie wartości mogą zwiastować poważne schorzenia, w tym nowotwory…

    • ~Wężon pisze:

      Gaja, ojej nie wiem. Cytokin nie robiłam, ani nie wnikałam w immunologię do tego stopnia.
      Wiem o nk i allo mrl. I że cytokiny istnieją.
      Przykro mi, że takie niepokojące wyniki masz.
      Ale za wysokie Ci te cytokiny wyszły, za niskie, czy różnie? Jak to konkretnie wygląda?
      Mogę spróbować popytać. Znam takie, co leczyły się u Paśnika i bałagan w cytokinach też miały.
      Ściskam.

      • ~gaja pisze:

        Dzięki, ale spróbuję nie siać paniki na razie, 2 tyg. chyba mnie nie zbawi. Coś tam jest za wysoko, coś za nisko, generalnie wszystko nie tak. Jutro jesteśmy w klinice, ale pewnie doktorka i tak każe zaczekać na wizytę immuno. Ciekawe, czy jest jakiś sposób w ogóle na wyregulowanie tego…

        • ~Wężon pisze:

          Sposoby o których ja czytałam, to wlewy z intralipidu (to już masz) i szczepienia z limfocytów partnera, ewentualnie dawców. Do szczepień różni lekarze różnie podchodzą. Część uważa, że to szarlataństwo.
          I niektórym pomagają, a innym nie.

          Z tego co sobie na szybko przypomniałam to np. Paśnik ma własne normy i każe mieć niektóre interleukiny powyżej, a inne poniżej oficjalnych norm. Np. 10 ma być jak najwyżej, powyżej normy, a 4 zbita do zera.

          A sprawdzałaś boreliozę? Bo ona potrafi narobić szaleństw w cytokinach. Różne inne zakażenia też. To nie musi być nic strasznego.

          Do jakiego immunologa idziesz? Jakiś guru, czy zwykły?

          • ~gaja pisze:

            Trzymam się tego, który przyjmuje w klinice, bo pracuje z niepłodnością. Szczepienia w moim przypadku nie, bo te czynniki, które one poprawiają (jakieś hamowania) mam OK. Borelioza sprawdzana i milion różnych rzeczy też. Jestem sprawdzana hematologicznie od 15 lat, bo mój szpik nie zachowuje się tak jak powinien i nie wiadomo dlaczego.
            Zarodki mrozimy (jeszcze nie wiem, ile, w sumie czy w ogóle coś będzie) i czekamy.

            • ~Wężon pisze:

              Tak, szczepienia na jakieś allo mrl.
              To może ta rozjechana immunologia ma związek ze szpikiem. Coś Twój organizm ogólnie dziwnie robi.
              Trzymam kciuki, żeby się wyjaśniło i dało szybko wyprostować. I za zarodki też.

              A co w sytuacji, gdy nie będzie zarodków? Ryzyko jest Wasze, ponosicie pełen koszt, czy klinika coś gwarantuje i ponosi jakiś koszt, jak nie ma czego transferować?

  19. ~Doti pisze:

    Iza, ja oczekuję razem z Tobą i cieszę się tą ciążą….jestem o Ciebie spokojna.Tak po prostu.

  20. ~Ewelka pisze:

    Iza… alez spokój bije z Twojego wpisu. Niesamowite. Czytajac post byłam z Tobą na sofie i oglądałam seriale, przeglądałam internet o szyciu, a tym ze nie chce Ci sie wstawać to juz w ogole mnie rozwalilas :) Jestes wspaniała. Znowu odnalazlas siebie. Nie wiedziałam ze tak można. Nie wiedziałam, ze po takiej walce kiedys przychodzi ten moment. Otwierasz nowe rozdziały, pokazujesz jak można przez to wszystko przebrnąć i ze faktycznie gdzieś na poczatku nowej drogi jest wewnętrzne pogodzenie sie z niepłodnością. Twój Krotki Blog to skarb.

    • ~iza krotki blog pisze:

      Ewelka, nie zasłużyłam na takie komplementy. Za to dziękuję za wsparcie w porannym lenistwie : )
      Bardzo miłe jest to, co napisałaś! :*

  21. ~Ewelka pisze:

    Wezon aż sie wzruszyłam. Izy wpisy czytam, niestety komentarzy juz nie nadążam. Ostatnio czytałam ze ostatni zarodek z poprzedniej stymulacji sie nie przyjął. Napisz w skrócie co było dalej? Czy to pierwszy transfer z nowej stymulacji? Tak sie cieszę, życzę Ci długiej i nudnej ciazy ;)

    • ~pati pisze:

      Ewelka to byl ostatni zarodek Wezona z tamtej stymujacji. Przedostatni sie nie przyjal.

    • ~Wężon pisze:

      Dokładnie, tak jak Pati mówi.

      Z pierwszej stymulacji były dwa transfery – bliźniaki i drugie poronienie.
      Druga stymulacja w sierpniu zeszłego roku – transfer świeżego i 3 dwudniowe zamrożone. Potem długa przerwa – usuwanie polipa i podanie komórek macierzystych.
      Transfer w maju – beta ani drgnęła, transfer w czerwcu z Clexane i Encortonem – nic. Odmrożono oba, bo były razem. Ostatni został na obserwacji do blastki i został ponownie zamrożony. Potem miesiąc przerwy i w sierpniu transfer tego ostatniego uparciucha. ;)

  22. ~pati pisze:

    Pytanie z innej beczki. Dobry urolog w Lodzi ktos cos? Kogos? Bo umieram powoli z bolu

  23. ~gaja pisze:

    6 ładnych zarodków, 3 do zamrażarki, 3 do dalszej hodowli. Nie wygląda to źle ;) Teraz zobaczę, co powie immunolog, a raczej czy zdoła coś wymyślić na mój rozjechany profil cytokin… Wizyta w przyszłym tygodniu.

  24. ~Mgla pisze:

    Iza a tak wracajac do adopcji:
    -czy mozna starac sie o in vitro i jednoczesnie o adopcje czy jedno wyklucza drugie?
    - ktory osrodek polecacie?
    Coraz powazniej myslimy z mezem o adopcji, jednak chcielibysmy tez transferowac nasze zarodki…Bede wdzieczna za odpowiedz…

    • ~pati pisze:

      Mgla ja nie z Wawy. Ale podczas mojego transferu byla bardzo spatyczna babeczka i jak tak lezalysmy to okazalo sie ze ma juz duzego syna z adopcji terwz z mezem.sprobowali ivf. Wczesniej byli w osrodku i im powiedzieli ze gdyby to mialo byc ich 3 dziecko.to po prostu juz nie noworodek a 2-3 letnie.
      Ale.to chyba kwestia osrodka.

    • ~iza krotki blog pisze:

      Mgła, wybacz, że czekasz tydzień na odpowiedź, nie odpisałam od razu i proszę…
      - co do starań o adopcję i ivf, zależy od ośrodka, jak napisała Pati. Generalnie jednak duża część środowiska adopcyjnego (psychologów) uważa, że trzeba skończyć IFV.
      - chętnie napiszę więcej na prv, który ośrodek ja miałam w Wawie :)

  25. ~Sonia pisze:

    Dziewczyny, czy możecie mi wytłumaczyć jakie sa plusy z podchodzenia do ivf na cyklu naturalnym? Tylko na clo? Ile Ty miałaś po clo pęcherzyków Melisko? Bo ja to rozumiem tak, ze taka stymulacja jest łagodniejsza dla pacjentki ? Ale czy jest tez tak, ze komórki moga byc lepszej jakości z tego powodu, ze poniekąd jest to cykl naturalny czy to nie ma znaczenia? Moze ktoś mi troche to przybliżyć? No bo z drugiej str i tak jest punkcją , za wszystko sie płaci to zastanawiam sie czy warto dla tych raptem 2 komórek taka procedura isc? Bo rozumiem, ze na wiecej komórek po samym clo to nie ma co liczyć, czy dobrze mysle?

    • ~Meliska pisze:

      Soniu, mogę Ci powiedzieć na moim przykładzie, pisałam gdzieś o tym, ale może Ci umknęło. Przy stymulacjsch na dużych dawkach (Gonal, Menopur) nigdy u mnie szału nie było, zarówno ze względu na jakość, jak i ilość. Z czterech stymulacji dwa razy nie było co mrozić, raz 1 zarodek do mrożenia, ostatnim razem 2.
      A na cyklu naturalnym miałam 3 komórki, wszystkie 3 się zapłodniły i z wszystkich były ładne zarodki. Dwa mi podali – początkowo obydwa się przyjęły, kilka tygodni była ciąża bliźniacza, teraz jest pojedyncza, a jeden ładny zamrozili.
      Finansowo, hmmm, na moim przykładzie widać, że stymulacja nie daje gwarancji ilości, a wyczerpuje jajniki i leki też kosztują bardzo dużo. Jeśli będzie choć jeden zarodek, to poniesiesz koszty w sumie (punkcja, ICSI, transfer) ok. 7500 zł, no i nie wiem jak wizyty (ja chodziłam u siebie), jeśli – odpukać, nic by nie było, to płacisz tylko za punkcję – 1950 zł.
      Każdy przypadek wiadomo, że jest inny, przedyskutuj wszystkie opcje z dr KK, u mnie jak się okazało wpisała to jako jedną z trzech możliwych opcji o czym nie zostałam poinformowana, dr L wybrał protokół krótki, ale z uwagi, że miałam wątpliwości co do stymulacji, dopytałam w ostatniej chwili i przyklasnął cyklowi naturalnemu, chociaż podobno stwierdził, że najwyżej będzie to próba przed kolejną stymulacją. A jak się udało powiedział mi żebym podzieliła się moją historią na Bocianie, bo daje nadzieję, na razie dzielę się z Wami, tutaj u Izy :)
      Kiedy Soniu masz konsultację u dr KK?

      • ~Meliska pisze:

        Soniu, no i u mnie jak widać te komórki były lepsze niż na cyklach stymulowanych, ale czy dlatego, że to był cykl naturalny tego nie wiem…

  26. ~Sonia pisze:

    Melisko, dziekuje Ci za dokładna odp. Ja miałam juz konsultacje i teraz mysle. Najpierw myslalam zeby sie mocno stymulować wlasnie w celu uzyskania większych ilości komórek (do tej poty stymulację miałam lagodna; bo mam wysokie amh i łatwo reagowałam na stymulację na małych dawkach bo z pierwszej stymulacji miałam o ile teraz dobrze pamietam 5 komórek a z drugiej 6. Teraz , moja pierwsza myśl była taka, zeby spróbować mocniej sie stymulować np zeby uzyskać troche wiecej komórek np 10-12 i wtedy miałabym moze szanse ze wiecej zarodków dotrwa do blastocysty. No ale z drugiej strony tez wlasnie padła propozycja zeby moze spróbować z cyklem naturalnym (a opcje z mocniejsza stymulacja zostawić w zapasie) i zobaczyć jak pójdzie. Jak jeszcze okazało sie, ze moje amh to 8,25 to w sumie uznaliśmy czemu nie spróbować. No i mam recepte na clo (nawet wykupiłam) i czekam na okres. Tylko, ze głośno sie zastanawiam czy to dobra droga dla mnie biorąc pod uwagę, ze mamy znacząco osłabione parametry nasienie, kiepsko wynik dna fragmentacji plemników. Stad moja pierwsza myśl, ze wiecej komórek = wiecej szans. Ja dostałam 1 i 1/2 clo przez 5 dni a Ty ile brałaś? Z drugiej strony patrząc to zwykłej stymulacji juz próbowałam i nie ufało sie. Moze wiec warto spróbować z clo , bo moze komórek bedzie mniej ale lepszej jakości, mocniejsze i wtedy to zagra. Kusi mnie to rozwiazanie bo jak pomyśle o zastrzykach w brZuch to mi sie naprawde odechciewa. Dr KK bardzo dobrze oceniam; widać, ze mysli o pacjencie i o tym, zeby zaproponować jakas metoda działania zeby sie udało. Cos próbuje zaproponować; zmienić a przy okazji fajnie, ze tak po ludzku jest miła, empatyczne i ze słucha. W sumie to sama nie wiem czy w to ide ale pewnie tak skoro juz lek wykupiłam to bedzie mnie kusiło zeby go wziąć. Poki co badania wszystkie ok. Wiec w sumie zielone światło jest. Juz naprawde miałam nie wracać do tematu. Pol roku odpoczywałem, pojezdzilismy z dzieckiem po świecie, zajęłam sie soba i swoimi pasjami i naprawde jestem zadowlonym człowiekiem ale jednak z tylu głowy wciąż jest ta myśl, zeby jeszcze spróbować; jeszcze nie odpuszczać. I sama nie wiem czy to moja głupota, ze sie uparlam; intuicja czy po prostu instynkt macierzyński, który nie chce sie wyciszyć bo zegar biologiczny cyka wiec oczywiste jest, ze jak próbować to teraz a nie w jakies nieokreślonej przyszłości :)
    Melisko, a jak sie cZulas po tym clo?

    • ~Meliska pisze:

      Soniu, najpierw odpowiem na ostatnie pytanie, Clo brałam w dawce 2/3 tabletki przez 5 dni (trochę dziwnie było podzielić tabletkę).
      Znosiłam dobrze, ale ja jestem cyborg lekowy, nawet na dużych dawkach Gonal czy Menopur (300 jednostek) nie miałam skutków ubocznych.
      Moim zdaniem warto próbować, póki jest szansa, może po trochę i instynkt i intuicja :)
      Pamiętasz na pewno, ja byłam w strasznej rozsypce, po tylu porażkach i ostatecznie poronieniu, jeszcze lekarze odebrali mi nadzieję… Ale faktycznie czas leczy rany, trzeba oderwać się od tej machiny, mimo presji czasu, wieku itp., mi to pomogło, no i trochę wsłuchać się w siebie i pytać, drążyć…
      Co do stymulacji, mam mieszane uczucia, wiem, że są dziewczyny, które uzyskują wiele zarodków, ale myślę, że młodsze i nawet na małych dawkach. Osobiście miałam odrobinę żal, nie wiem czy do lekarzy czy do procedur, że zaczynają zawsze z grubej rury, nie proponują na początek tego cyklu naturalnego, w ogóle o nim nie wspominają. Gdy zaczynałam przygodę z IVF 2 lata temu, AMH było ok. 2,5, a po tylu stymulacjach zostało 0,59, FSH poszybowało znacznie w górę… Może ten spadek AMH popchnął mnie do cyklu naturalnego, podświadomie bałam się wyczerpania jajników do 0, a to by było na pewno po kolejnej stymulacji i wtedy byłby już zupełny koniec.
      Mocno coś wewnętrznie mnie odsuwało od stymulacji, mimo, że były rozpisane zalecenia dr L., zrezygnowałam z zakupu leków. Jakoś ten ostatni raz miałam ustalany tak na odległość, trochę przez panie pielęgniarki z dr L, dr L na moją prośbę konsultował z dr KK, dwa razy rozmawiałam też z dr L telefonicznie, ale u mnie to przez dużą odległość był taki kontakt. Jeszcze dr L był przed długim urlopem, ciężko uchwytny.
      Fajnie, że udała Ci się konsultacja z dr KK, mam wrażenie, że to bardzo rozsądna kobieta, osobiście nie miałam styczności, ale w kartotece mam jej wpisy / zalecenia, nie przekreśliła mnie tak szybko :)
      Rok temu jak podchodziłyśmy w tym samym czasie, to miałam podobnie jak Ty, Ty chyba 5 zarodków, ja 4, u mnie najpierw podane 2 i poronienie, 2 zamrożone – żaden się nie przyjął.
      Aaa, przypomniały mi się moje podejścia do IUI na Gonalu, na małe dawki (37,5 – 50) była duża reakcja, pamiętam jak lekarz mówił, że łatwo bym się stymulowała do IVF, bo wystarczy, że „powącham” Gonal i rośnie dużo pęcherzyków, estradiol bardzo wysoki, endometrim super. Dlatego byłam zdziwiona, że przy pierwszym podejściu do IVF od razu ogromna dawka (wiek?), a reakcja jajników taka sama jak przy „powąchaniu” (pierwsze trzy procedury IVF były w BS u prof. W, później dr L krytykował te dawki).
      Ale było minęło. Wracając do tematu, osobiście spróbowałabym cykl naturalny, wiadomo, że pieniądze, ale zdrowie i efekt najważniejsze :) Na stymulacje zawsze zostaje czas, a będziesz mieć porównanie. Trzymam kciuki i wierzę, że się uda!

    • ~Kaja pisze:

      Witaj Soniu, milo słyszeć, że udało Ci się wyjść na prostą i ze znalazłaś siły na dalsze walki.
      Wtracę trochę swoje 3 grosze odnośnie jakości komórek. Możesz spróbować brać Wit D 4-6 tys jednostek (a najlepiej ja zbadaj) i wyeliminuj maksymalnie cukier. Nie wiem czy to działa ale w cyklu, w którym tak zrobiłam stymulacja u mnie była o wiele skuteczniejsza, udało się uzyskać blastocysty, wcześniej 2 trzy dniowe zarodki, które się nie przyjęły. Zaszkodzić nie zaszkodzi, a pomoc może, wiec myślę, że warto spróbować. Przesyłam same ciepłe myśli w Twoja stronę :)

  27. ~Sonia pisze:

    Melisko, i jeszcze jedno : pisałaś, ze dr KK wpisała Ci cykl naturalny jako jedna z trzech możliwych opcji. A jakie były pozostałe dwie?

    • ~Meliska pisze:

      Pozostałe dwie – krótki protokół i długi protokół, także standard :)

    • ~Meliska pisze:

      Soniu, a dr KK na pierwszym miejscu doradzała cykl naturalny?

      • ~Sonia pisze:

        Melisko, w zasadzie to wyszlo w trakcie rozmowy ale ona wpadla na ten pomysl a ja w sumie mialam to gdzies w glowie i tak na tym stanelo, ze wrto byloby sprobowac. Mnie to kusi bo we mnie to tak „nie uderza” jak standardowa stymulacja. W sumie to takie bardzo oszcZedzajace pacjentke ale ja bym wolala miec efekt w postaci ciazy no ale w rym leczeniu nikt niczego nie moze zagwarantowac i ja to wiem i rozumiem:)

    • ~Wężon pisze:

      Soniu, ja kiedyś Clo brałam przez 9 miesięcy. Jako podkręcenie owulacji przy staraniach naturalnych. Niby tyle nie wolno. Nic nie czułam.
      Ale ja tak jak Meliska. Po mało czym się źle czuję.

      • ~Sonia pisze:

        Dzieki Wezon za info:) ps. mdlosci minely? Czy jak pilnujesz por jedzenia to ich nie masz?
        A Ty Melisko jak w tym temaci?
        Ja z synkiem to mialam wymioty niestety bardzo dlugi bo do ok 15 tyg ciazy chcoc uaktywnily sie dopiero w 8 tc ale pamietam to do dzis;))

        • ~Meliska pisze:

          Soniu, ja nie miałam żadnych objawów, żadnych mdłości itp., nawet się tym troszkę martwiłam. Jedynie lekki ból i powiększenie piersi, a teraz pieczenie w żołądku się pojawiło.

    • ~gaja pisze:

      Ja po clo miewałam po 5 pęcherzyków, ale nie mam pojęcia, jakie wtedy miałam AMH, lekarz podejrzewał PCO, ale chyba to było na wyrost.
      Wrażeń ubocznych nie było.

  28. ~Nikki pisze:

    Dziewczyny mam prośbę o poradę odnośnie wzmocnienia endometrium. Próbowałam już czerwonego wina, migdałów, koenzym Q10, ostatnio zaprzyjaźnilam sie z ananasem, akupuntury,w II fazie biorę estrofem. Nieststy zadna z tych metod na mnie nie dziala, jestem oporna na wszystko. Max grubosc endometrium to 6 mm. Za Waszą radą przed kolejnym transferem zdecydowałam się na skreczing.Bede wdzięczna za wszelkie rady.

  29. ~pati pisze:

    Ja progynove bralam od 2 dc 4×1 do tego w 10 dc byly dolaczone globulki z viagra. Wczesniej byl tez skreczing oczywiscie. Szalu nie bylo endo 7.5 w najgrubszym miejscu. Transfer sie odbyl ale efektu w postaci ciazy brak.
    Ja wrocilam do metforminy z racji IO. Ladne endo mialam jak byla stymulacja malymi dawkami menopuru i lametta od 3dc przez 5 dni. Wowczas bylo 8-9. Na samym menopurze bylo przesuniecie 2 dniowe i dopiero w 14 dc bylo takie endo. Ja przy kazdej probie ivf mam endo do dupy. A dawki lekow wielkie.
    Bez zadnych lekow wspomagaczy itp mam endo w 18 dc jakies 4-5 i jaja tez male.
    Teraz suplementuje sie:
    Krople hormeel snt 3x 10 kropli
    Maca 2×1 tabl
    Acard 2×1 tabl
    Dha 2 x 1 tabl
    Magnezium comfort 2 x 1 tabl
    D3 1×1 i k2 mk7 1×1
    Miovarian 1×1 saszetka (tu myo inozytol kwas foliowy metylowy i wit b12) w S. Kazali 2 saszetki ale mialam mocne perturbacje brzuszne po 2
    Costangus 1×1( w N. Kazali 2×1 ale juz tyle tego biore ze zdecydowalam sie postwpowac zgodnie z ulotka)
    Za 2 miesiace podglad i zobaczymy. A za 20 dni zobaczymy czy cykle wrocily po metforminie.

    • ~Nikki pisze:

      Dzieki Pati.Ja pije inofolik tez raz dziennie mimo zaleceń 2*dzn. Wiagry tez kiedyś próbowałam (mija właśnie 5 rok mej usiłuje walki) niestety bez rezultatow (4 wczesne poronienia). Acard również biorę – mam mutacje hetwrozygotyczna. Wczorajszy monitoring bez rewelacji 18dc a endometrium 3 mm. W przyszłym tygodniu skreczing.

      • ~pati pisze:

        Witaj w gronie. Jedno wczwsne poronienie drugie wady plodu. A z tym endometrium to idzie sie pochlastac. Ja tez mam heterozygote w c667.
        Miovarian jest chyba tanszy niz infolic za za 60 saszetek placilam 90 zl.
        A badalas czy nie masz insulinoopornosci? Bo to tez powoduje wczesne poronienia.
        Skreczing tak pozno? W S. Robia miedzy 18 a 20 dc poprzedzajacym transfer badz tez punkcje.

        • ~Nikki pisze:

          wiesz, ja za inofolik płace ok 1,5 za saszetke, wiec tez ok 90 zł za 60 saszetek. Ja równiez w gronie heterozygoty zarówno c667 jak i c12988a. Tak glukoze z obciązeniem równiez robiłam, wyszło ok. Mój gin powiedział, ze skreczing ok 25 dc i tak tez jestem umówiona. Moze to kwestia mojego pco i późnej owulacji (ok 20dc), szczerze nie wiem i zdaje sie na niego. Byłam również na 2 wizytach u pani profesor J., której nazwisko sie tu pojawiło niedawno (w niezbyt przychylnej opinii) i nawet ona nie była w stanie wydac opinii na temat zarówno endometrium jak i wczesnoporonności. Od dłuższego czasu jestem już podglądaczką z ukrycia :) i w koncu sie objawiłam :)

      • ~gaja pisze:

        Nikki, odkąd łażę do immunologa, to mam wrażenie, że wszystkie poronienia/brak zagnieżdżenia to wina immuno…
        A Ty już po takiej diagnostyce pewnie też?

        • ~Nikki pisze:

          Ja robiłam wszelkie badania, z tych co pamiętam amh, mthfr, glukoza, homocysteina, p.ciala przeczy b2gp1, wszelki hormony, antykoagulant toczniowy. U mnie 4 razy się zagniezdzilo (1 z nich to pozamaciczna), ale maks wytrzymalo do 8 tc. U immunologa nie byłam i nikt mnie nie kierował, wszystkie badania które robiłam ( o koszcie nie wspomnę. ..>2 ty) to z zaleceń ginka. A immunolog coś ci pomógł w tym zakresie?

        • ~gaja pisze:

          Czy pomoże to się okaże ;)
          A komórki NK? To podobno podstawa…
          Z tego co wymieniłaś, to niewiele jest immunologią. Generalnie chodzi o to, że nasza odporność może odrzucać zarodek. U mnie dopiero test CBA coś pokazał, a to było chyba 5 czy 6 badanie z kolei. Musiałabym odkopać listę, ale to chyba dość indywidualnie jest ustalane.
          Ja mam za sobą Poznań i Białystok, tam się nawet nie zająknęli na ten temat. A teraz immunolog twierdzi, że MUSI być przyczyna, że nie udało się 5 transferów (2 x biochem.) oraz jedno zatrzymanie rozwoju w 8tc.
          Ale być może za dużą wiarę tu pokładam , innych przyczyn u mnie znaleźć się już nie da…

          • ~Nikki pisze:

            To wpisuje na listę wizytę u immunologa. Jakis imunilog do polecenia w W-wie? U mnie rowniez nie są w stanie podać przyczyn, ja zwalalam to na mój zespół antyfosfolipidowy. Ja ze swojej sony mogę jeszcze doradzić acc i antybiotyk domów na wzrost endometrium. To jedyne co minimalnie na mnie czasem działa.

            • ~Nikki pisze:

              Antybiotyk duomox

            • ~gaja pisze:

              Pół Polski poleca dr Paśnika z Łodzi – daleko nie masz ;) ważne, żeby to był ktoś od niepłodności, a takich to chyba kilku w kraju. Są jeszcze w Krakowie: Sacha oraz Sydor, jest jeszcze prof Malinowski w Łodzi, ale słynie tego, że na dzień dobry każe od nowa robić wszystkie badania, nieważne, że w tym samym laboratorium i trzeba mieć przygotowane ok. 9 000… – info tylko z dyskusji internetowych ;) Pewnie w Wa-wie ktoś też jest.

            • ~Wężon pisze:

              W Warszawie jest dr. Jeżak. Też dosyć dobre opinie ma. Ale słyszałam, że ona nie uznaje wlewów z limfocytów partnera, a Paśnik tak. A wśród pacjentek są i zwolenniczki i przeciwniczki tychże.

  30. ~Merda pisze:

    Wezon! !!!!!! Gratuacje! Cudownie!!!

  31. ~Ewciak pisze:

    Jeny jaki tu spokój :-) trochę mnie nie było, a Ty Izo piszesz z takim blogim spokojem. Takie zmiany i super wieści. Aby jak najszybciej telefon dzwonił:-)
    Weżon, Melisko super!!! Gratuluję Wam bardzo:-) Melisko i Weżon które to już to tc? Mi czas strasznie ucieka, bliźniaki skończyli dzisiaj 9mcy, jak na wczesniaki super się rozwijają i nie widać po nich tego co przeszli. Raczkuja, mówią mama baba tata, jedno uczy się od 2. Śmieją się razem, bawią i biją o zabawki. W przyszłym roku planujemy 3, ale jak sobie pomyślę, że znowu wszystko od początku, to ciężko. Buziaczki dla Was dziewczyny

    • ~Eska pisze:

      Ewciak !!! Też nie za często tu zaglądam, ale dziś się na chwile udało i od razu wpadłam na Twój wpis !!! Nie wiem, czy mnie pamiętasz ale ,,szłyśmy” podobnie – moje Chłopaki skończyli już 7 miesięcy !! Jak bardzo jestem czasem umęczona tak bardzo nadal nie wierzę, że to się dzieje – nadal nie dociera do mnie, że to JA jestem ich mamą !!! Aaaaa!!!!
      PS. i tez marzę o trzecim bobasku, marzę o córeczce ale jak sobie przypomnę tą traumatyczna drogę dla mojej psychiki to trzęsę się jak osika :(

      Moc zdrówka dla Was !!
      Gratulacje dla Ciebie Wężon!! :)

  32. ~MM pisze:

    Kochane Dziewczyny, wpadam na chwile. Chciałam tylko zameldować że dziś o 14.05 przyszedł na świat nasz synek Marcel 56 cm i 3400 szczęścia.
    Walczcie bo warto!! Wężon uzupełnij zeszyt. Nieustająco trzymam za Ciebie i pozostałe staraczki kciuki. Powodzenia

  33. ~gaja pisze:

    Mam zamrożonych 6 zarodków (3 blastocysty, 3 trzydniowe), wszystkie najwyższej klasy. Oby nie poszły na zmarnowanie…
    Czekam z napięciem na wizytę u immunologa i co zaproponuje.

  34. ~mała Ania pisze:

    Offtopic – czy ktos ma i chce odsprzedac dostawke do lozka next to me?

    • ~Ania pisze:

      Mała Aniu interesowałam się tym tematem, na olx używane chodzą w podobnej cenie co nowe na promocji.

      • ~mała Ania pisze:

        Właśnie widziałam… ale na Allegro sa drewniane łóżeczka dostawiane tsk samo jsk next2me i mozna kupic juz za 160 zl jesli jeszcze szukasz :)

        • ~Ania pisze:

          Mała Aniu już kupiłam next2me i bardzo mi się podoba :) ma nam służyć jako drugie łóżeczko na dole bo mieszkamy w domu z dwoma poziomami i nie wyobrażam sobie latać non stop po schodach ;)

  35. ~Sonia pisze:

    Gaju, to naprawde imponujący wynik! Bardzo sie ciesze i gratuluje.
    MM, gratuluje narodzin synka, niech Marcel zdrowo rosnie:)

  36. ~Ilo pisze:

    Cześć dziewczyny, jam nowa. Staraczka od 2010 r, dziś w dniu 10 po transferze, po pierwszym w życiu zabiegu IMSI. Wpisałam dziś rano w wyszukiwarkę hasło: „jak przetrwać czas po transferze” i w ten oto sposób tu jestem. Przeczytałam jak książkę wszystkie wpisy Izy od maja 2015 r. Jestem pełna podziwu i wzruszenia. Piękny blog, piękne małżeństwo, jakże podobne do mojego.. pozdrawiam

    • ~Wężon pisze:

      Witaj Ilo. Zrobiłaś już dzisiaj betę?
      Trzymamy kciuki za wynik.

      • ~Ilo pisze:

        Dzisiaj zrobiłam bete z krwi. Miałam cierpliwie doczekać jutra, ale wczoraj miałam małe plamki starej krwi w gaciach (w 12 dpt 2 komórkowego zarodka). Wynik 0,499. Spłakałam sie, próbowałam dodzwonić się do swojej kliniki- na godz ok 15 mam rozmowe. Chciałam się od nich dowiedzieć jak odstawiać leki… tyle, że w międzyczasie odezwała się do mnie dobra koleżanka i twierdzi, żeby czekać do jutra i powtórzyć bete. Mam metlik w glowie i wrażenie, że to jednak przedłużająca się agonia..

        • ~Wężon pisze:

          Ilo bardzo mi przykro, ale koleżanka dała Ci złudną nadzieję. Invimed zleca badanie bety w 12 dpt 2 dniowego zarodka. Gdybyś miała betę 20-30 to byś mogła czekać na wzrost i liczyć, że to może nie biochemiczna. Niestety 0,499 wyklucza ciążę.
          Oczywiście dwa dni więcej brania leków nic nie zmienią – jeśli tak czujesz się lepiej.
          Odstawianie leków to żadna filozofia. Nie zmniejszasz powoli, tylko po prostu przestajesz brać.
          Trzymam kciuki, żeby jednak u Ciebie wydarzył się cud. Bo wyższa beta jutro to byłby cud.

    • ~iza krotki blog pisze:

      Cześć Ilo. Dziękuję za te piękne odwiedziny. Czekamy z Tobą po transferze na wynik. Przebieram stopami : )

  37. ~Sonia pisze:

    Ilo, witaj, trzymam kciuki za Ciebie:)

  38. ~Sonia pisze:

    Mala Aniu, jak tam zycie z Iga? Przesypiacie noce?

  39. ~Kaja pisze:

    Izka, mam wrażenie, że macie teraz fajny czas. W końcu spokój od niepłodności. Nie stoi już złośliwie nad Wami, udało się Wam ja przegonić. Jesteście wielcy i to wyłącznie Wasza zasługa!!!

    Wężon, super info, ze wszystko ok i maleństwo rośnie jak należy :) Jak się teraz czujesz? Zdecydowałas się od razu na L4?

    Magda nr 2, tu odpisze.
    My też sobie coraz lepiej radzimy, teraz walczymy z nocnym budzeniem. Młodzieniec nauczył się pełzac, trochę pokracznie mu to jeszcze wychodzi ale każda nowa rzecz, nowa umiejetnosc mnie wzrusza. Ciesze się tym małym chlopczykiem każdego dnia, niestety gdzieś z tyłu głowy są myśli, że jeszcze trochę i tez będę musiała wracać do pracy. Nas niestety czeka żłobek :(

  40. ~Meliska pisze:

    Ewciak, super, niech bliźniaki rosną zdrowe :) U mnie teraz kończy się 19 tc, Wężon chyba 9?

  41. ~Sonia pisze:

    Melisko, a jaka plec dziecka? Rety, rzeczywiscie juz jestes w polowie:)

  42. ~Sonia pisze:

    Melisko, cudownie! Pewnie myslicie juz o imieniu?:)

  43. ~Sonia pisze:

    Dziewczyny, u mnie obecnie syt wyglada tak: po wtorkowej wizycie w klinice (w 30 dc) wykupilam clo i czekam na @, ktora juz powinna byc. I jako ze sie spoznia to zaczynam miec watpliwosci czy brac to clo czy jednak (przy zalozeniu, ze @ nadal bedzie sie spozniac i zdaze ze zmiana decyzji) jednak odpuscic pomysl stymulacji na cyklu naturalnym i podejsc do regularnej stymulacji. Moje obawy wynikaja z faktu, ze nasienie meza jest bardzo slabe, morfologia, dna fragmentacji, wszystko slabo. I dlatego boje sie, ze wladuje sie w koszty etc plus wiadomo punkcja etc dla 2 komorek i potem sie okaze, ze nawet nie berzie co transferowac a to by, mnie naprawde podlamalo psychicznie. Nie wiem, co robic. Wiem, ze dedyzja jest moja ale jak wy to widzicie z zewnatrz?

    • ~Ania pisze:

      Soniu jeśli rzeczywiście będą tylko dwie komórki to możesz nie decydować się na punkcję i zrobić jeszcze jedna stymulację na większych dawkach clo i sprawdzic czy dasz radę wystymulowac większa ilość.

    • ~gaja pisze:

      Ania ma rację, zawsze możesz nie podejść do punkcji.
      Czy robiliście ostatnie IVF z MSOME? Nie wszystkie kliniki mają, a pozwala to wybrać te idealnie plemniki spośród milionów ;) Koszt nie jest duży, u nas 290 zł, i może to nam pomogło uzyskać 6 zarodków ładnych z 6 komórek. Moja dr strasznie to poleca. Ale wiadomo – każdy chwali swoje ;)

      • ~Sonia pisze:

        Ja mam imcisi + macs.
        W sumie racja, moge wziac clo i zobaczyc jak w ogole zareaguje na ten lek. Moja dawka to 1 i 1/2 tab. moze wiec warto sprawdzic co z tego wyniknie a na koncu bede decydowac czy podchodzic do punkcji czy nie. Dzieki Aniu, Gaju za odp. Im dluzej sie zastanawiam tym wiecej mam dywagacji a tak jak @ przyjdzie to wezme lek i tyle:)

        • ~Wężon pisze:

          Jasne, zawsze możesz zrezygnować z punkcji.
          Ale uważam, że dwie prawidłowe komórki na cyklu naturalnym z Clo to bardzo dobrze. Trzy rzadko się zdarzają.
          Ja brałam Clo przy staraniach naturalnych przez jakiś czas, w sumie chyba 9 miesięcy, po całej tabletce i nigdy nie miałam nawet dwóch komórek, zawsze jedna. A to było 5 lat temu.
          W końcu to lek do podkręcania naturalnej owulacji, duża ilość komórek nie jest wskazana. Słyszałam, że jak np. do inseminacji stymulują i są 3 komórki, to niektórzy lekarze odwołują inseminację, żeby nie było ryzyka trojaczków.
          Tak więc przy dwóch robiłabym punkcję. Przy cyklu naturalnym często jest tylko 1.

          • ~Meliska pisze:

            Soniu, próbuj, a tak jak Dziewczyny mówią zawsze możesz zrezygnować z punkcji.
            Wężon, u mnie na 2/3 tab. Clo były 3 komórki i wszystkie 3 się ładnie zapłodniły. Także różnie jest.
            Inseminacja to inaczej, tam za dużo komórek faktycznie jest pewnym „ryzykiem”, ale do IVF im więcej tym lepiej :)

            • ~Wężon pisze:

              Melisko, wiem, że do IVF im więcej tym lepiej, tylko uprzedzam Sonię, że nie musi być świetnie i dwie komórki to już całkiem ładnie.
              Doti miała jedną, koleżanka w ostatnim cyklu też jedną.
              No ale Sonia ma ładne AMH to może będzie więcej.

          • ~Sonia pisze:

            Dzieki Wezon, te Wasze odp mnie dobrze nastrajają . Mam nadzieje, ze dobrze zareaguje na clo i cos z tego bedzie :) moze rzeczywiscie te np 2 komórki bedą jakościowo lepsze i moze wtedy to jakos zadziała

  44. ~Sonia pisze:

    Moje obecne fsh 1,34 czy to jest dobry wynik?

  45. ~Mariah pisze:

    Wężon! Wpadłam na chwilę Ci pogratulować! Super.
    Czy dobrze widziałam, że Twój szczęśliwy zarodek był dwa razy zamrażany? Bo nasze też były dwa razy zamrażane i się zastanawialiśmy czy to im jakoś nie zaszkodziło.

    • ~Wężon pisze:

      Dzięki Mariah.
      Tak dokładnie, był dwa razy mrożony. Jak widać, nie zaszkodziło. :) Rozmrożony jako dwudniowy, bo były dwa razem mrożone, i zamrożony ponownie jako blastka.
      A Twoje czemu musiały być dwa razy mrożone?

      No i na jakim etapie jesteście? Wiadomo już które są zdrowe i kiedy transfer?

    • ~Mariah pisze:

      Kochana u nas wyglądało to tak, że miałam dwie punkcje by zebrać zarodków do badania. I za każdym razem po zapłodnieniu były zamrożone jako jednodniowe. Następnie zostały wszystkie odmrożone, żeby pobrać komórkę do badania, rozwijały się do blastki i jako blastka zamrożone. Więc przed każdym transferem przeżywały swoje drugie rozmrożenie.
      My aktualnie robimy sobie dłuższa przerwę bez konkretnych dat. Muszę ogarnąć swoją psychikę bo po tych 6 niepowodzeniach i przy innych codziennych problemach doszłam do dość trudnego momentu.
      Czekaja na nas 4 zdrowe mrożaki, mam nadzieje po nie wrócić w idealnym dla mnie i dla nich czasie.

      • ~Wężon pisze:

        Nie dziwię się, że musisz odpocząć.
        To już było 6 niepowodzeń? Zatrzymałam się chyba na 4 nieudanych transferach.
        Mam nadzieję, że w tej czekającej 4 jest wreszcie to Wasze dziecko. Bo tyle zdrowych zarodków i nic to aż niemożliwe.

  46. ~pati pisze:

    Nikki napisze tu. W łodzi dr Paśniak przyjmuje w http://apc-analizy.pl/ i i Malibuu i Paradise i chyba jeszcze ktoś były u niego własnie tam. Jak będziesz to zapraszam na kawe mieszkam niedaleko :) Dr. Jeżak jak i pani dr Jeżak wiem że prowadzą ciąże na metforminie nawet byłam umówiona ale odwołałam bo w Łodzi trafiłam na super pania diabetolog. Co do szczepien jak i tak samo co do wlewow sa zdania podzielone fajnie było to opisane na jakimś wątku na bocianie z artykulami popierającymi i nazwiskami lekarzy i nazwiskami tych co nie popieraja. Jak odnajde to wkleje. Co do wlewow to napewno miała je Malibuu w pierwszych miesiacach ciąży. Co do podejścia kliniki S. przed transerem siedzialam z babeczką ktorej zaproponowali wlewy z intralipidu chyba przy 5 probie. Więc o to trzeba się samemu ubiegać raczej i podpowiadać lekarzą. Na wszelki wypadek we mnie ładowli encorton. Co do tego co pisałaś to ACC to poprawia jakośc sluzu nie spotkałam się z opinią że wpływa na endo. a co do antybiotyku dumox to musze poczytać ale jak się nie myle to chyba Iza go miała w ostatnim podejściu albo jakiś inny ale mial na celu być na wszelki wyp a nie na poprawe endo. Chyba że jestem w błędzie to wyprowadźcie mnie z błędu :)

    • ~Mariah pisze:

      A jakie dr Paśnik wymaga na początek badania? Aktywność komórek NK i odsetek komórek NK w teście IMK na początek wystarczy?
      Zastanawiam się czy nie iść do niego żeby rzucił okiem na naszą sytuację.

  47. ~Nikki pisze:

    Byłam na wizytach u prof jerzak I nic nie wspomniała o imunologii. Chyba za mowa o innym lekarzu, poszukam na pewno. Do Łodzi nie daleko wiec na pewno się wybiorę. Mi te dwa „suplementy” na prawdę pomagają, bez nich moje edo sięga max 4 mm, ale wiadomo na każdego działa coś innego.

    • ~pati pisze:

      Sorry pomylka zle skojarzylam nazwiska mi chodzilo o dr Witek i on i ona lekarze.
      No nic to spr z tymi lekami w nastepnym cyklu. A ten dumox w jakich dawkach przyjmujesz?

  48. ~Nataly pisze:

    Witam Cię Iza. Dotarłam do Ciebie pokrętną drogą, szukając informacji na temat Clostilbegytu i Glucophage. Przeczytałam wszystkie wpisy, na razie nie udało mi się przejść przez wszystkie komentarze. W pierwszy dzień leżałam plackiem, czytałam i wyłam (trudno to nazwać płaczem). Nie mogłam się otrząsnąć z tej niesprawiedliwości i bólu, jaki przeszliście. Nie znam Cię, ale uważam, że jesteś Dobrym Człowiekiem, z tego jak piszesz i jak komentujesz bije niewyobrażalna dobroć, mądrość i – paradoksalnie- spokój (słuchałam również audycji z Waszym udziałem). Przeczytałam wszystkie Wasze historie i przymierzam się do napisania swojej (mam jakiś zarys na brudno), choć z pewną obawą- bo jestem na początku drogi i jeszcze nie wiem czy „mam prawo”. Nie ukrywam, że chęć zrzucenia z siebie ciężaru słów jest silniejsza. Po prostu..
    Pozdrawiam, Natalia

  49. ~Sonia pisze:

    Wezon, czy Ty podchodziłas do transferu na encortonie ? bo Ty Melisko pewnie tak bo w N dają. Wezon, Ty miałaś podana blastke a Ty Melisko 3 dniowy zarodek? Cykl sztuczny czy od razu po punkcji?

    • ~Wężon pisze:

      Hej, tak byłam na encortonie. Dawka 5 mg od 1 dc.
      Ale transfer wcześniej, w czerwcu, też byłam na encortonie i nic się nie zmieniło.
      I tak, podwójnie mrożona blastka.

    • ~Meliska pisze:

      Soniu, brałam encorton już z 2 tygodnie wcześniej, podane były dwa 2-dniowe zarodki, w N. standardem są 3-dniowe, ale 2-dniowe też podają, ja o to zapytałam, bo nie mogłam być dłużej w W-wie i ocenili, że ok (rok temu sami mi podali 2-dniowe, ale wtedy jakoś weekend wchodził). Podane w cyklu naturalnym, punkcja w sobotę, a transfer w poniedziałek. Z tego co jeszcze mogę Ci doradzić i w N. to popierają, w dniu transferu poszłam dwa razy na akupunkturę do dr Stadnika – przed transferem i po :)

      • ~Sonia pisze:

        dziekuje:)
        ps. @ przyszla; jutro mamizyte u dr KK; pojutrze staruhe z zastrzykami bo jednak zdecydowalam sie na regularlna stymulacje; nie wiem czy to dobrze czy zle ale mysle, ze dobrze:)

        • ~Meliska pisze:

          Soniu, rób tak jak sama czujesz i jak sugerują lekarze. A po co kolejna wizyta u dr KK? Stymulację będzie prowadził dr L?

          • ~Sonia pisze:

            Melisko, jade na wizytę do dr KK i mysle, ze ona (tak bym wolała ) ale w sumie na miejscu dowiem sie wszystkiego Dam znac

            • ~Meliska pisze:

              Soniu, w sensie, że chcesz żeby ona prowadziła stymulację? A transfer dr L.?

              • ~Sonia pisze:

                Melisko, no wlasnie chyba dla odmiany tak;) bo rozumiem, ze ona finalnie bedzie w lab embriologicznyk wiec nie bedzie mi mogła rownocześnie robić transferu:) Pytanie czy ona w ogole robi takie rzeczy czy sie tym nie zajmuje. Ja mam takie odczucie, ze oni pracują w duecie ale tak na co dzień to szczerze mówiąc łatwiej mi sie rozmawia z dr KK jesli wiesz co moge mieć na mysli:)

                • ~Meliska pisze:

                  No właśnie Soniu, zastanawiam się czy ona zajmuje się prowadzeniem stymulacji, robieniem usg itd. Wiem co masz na myśli ;)
                  Może i w duecie, pytanie czy w każdym przypadku – u mnie na moją prośbę konsultował się z nią. Trzeba jednak samemu trzymać rękę na pulsie, pytać, prosić itd.

  50. ~Sonia pisze:

    Dzieki Wezon, bo ja oczywiscie tez mam brać encorton od 1 dc i czekam juz na ten okres jak na zbawienie i czuje, ze ma zaraz byc i to sie jak na złość przeciąga a ja juz bym chciała działać bo bez tego nic sie nie wydarzy:)
    Wezon, a brałaś acard lub fraxiparine lub cos w tym stylu?

    • ~Wężon pisze:

      Tak cały czas biorę. Acard i Clexane 0,4 (zamiennie z Neoparin). Początkowo tak na wszelki wypadek i na lepsze ukrwienie, ale wyszły mi 2 mutacje i powiedzieli, że lepiej brać. Chociaż nigdy ani w ciąży ani normalnie nie miałam kłopotów z krzepliwością i wszystkie „zwykłe” wyniki są OK.

  51. ~szelest pisze:

    Przeczytałam Cię… (nie wszystkie komentarze gdyż „niestety” jesteś zbyt popularna)
    Pokochałam!
    Podziwiam… Wspieram…
    Dla mnie to było kilka dni pełnych emocji (odkryłam Cię kilka dni temu) dla Ciebie 5 lat.. wyobrażałam sobie gdzie ja wtedy byłam, w którym momencie swojego życia czytając twoje posty,
    Endometrioza dwie stracone ciąże dwie laparoskopie i w końcu naturalnie poczęte upragnione szczęście („uciekłam” wtedy przed in vitro, niedługo starając się o drugie szczęście będę musiała się z nim zmierzyć – przeraża mnie ogrom informacji które tu uzyskałam – jak to ogranąć) ale nie o mnie…
    Iza tacy ludzie jak Ty są na tym świecie niezbędni ! Tacy, który potrafią coś zmienić! Jak dobrze, że są!
    Trzymam kciuki i całym sercem jestem z Tobą! Teraz już na bieżąco :)

    • krotki.blog pisze:

      Szelest, słyszę Cię, szeleszczą mi w głowie Twoje słowa. Mam nadzieję, że odnajdywałaś siebie przez te 5 lat w miejscach wartych zapamiętania, które nie poszły na marne.
      Nie byłoby mnie takiej tutaj ni tego bloga, gdyby nie wszystkie wojowniczki , które tu zamieszkały :)

  52. ~Nikki pisze:

    Pati duomox brałam 1 tabletke (tj. 1 g) od 4 dc. przez 7 dni

  53. ~pati pisze:

    Sonia co do clo, ja mialam po nim jazdy tekie że mala bania, mucha przeleciała a ja miałam nerwy na cały świat i ogolnie takie wahania nastroju ze to masakra. Co do jaj raz były z 4 jajka ale endo siadło, pozniej był brak jaj w odpowiedniej wielkosci, a pozniej zluteinizowany pecherzyk. Jak moj M usłyszała w N. że no to clo i puregon to odrazu powiedział ze absolutnie nie i czy nie da sie czegoś innego zamiast clo, na co pani dr ” A co aż tak żle było?” na co moj M. „taaak”, pouśmiechali się do siebie i miałam Lamette. Na niej od 2-4 pecherzyków w pozniejszych stymulacjach miałam. Na samym menopurze miałam jedno jajo i endo ładne i mimo jak sie okazało złych parametrow nasienia była ciąża. Więc sie potwierdza to co wszystkie wiemy że wystarczy jedno jajo i jeden plemnik i będzie dobrze. Ilośc jaj wcale nie świadczy o ich jakości przypomnij sobie ile ja mialam jaj w N. i okazało sie ze z 16-18 pobrali 3 :) Najważniejsze byś miała piekne mocne jaja, ilośc się nie liczy najważniejszy efekt końcowy.

  54. ~Sonia pisze:

    Dzieki Pati:)
    Ja wlasnie siedzę pod gabinetem dr L i czekam :)

    • ~mała Ania pisze:

      Soniu juz na pewno po wizycie, jakie wieści? trzymam kciuki caly czas!
      Pytałaś jak macierzyństwo… początki byly mega trudne. Wydawalo mi sie, ze mnie z moja osobowością baby blues nie dotknie, dodatkowo przecież takie osoby jak my – starajace sie dlugo, chcace bardzo, robiace wszystko co mogą zeby sie udało- takie osoby jak my nie mają prawa miec baby blues – to jeszcze potegowalo moje zle samopoczucie, bo zamiast sie cieszyc na całego ja siedze i placze bez powodu? no coz… tak bylo. trwalo to troche, teraz jest ok. Mialam mało pokarmu na poczatku, to tez mnie stresowalo, aktualnie karmie tylko piersią w ciagu dnia raz lub dwa ściągam laktatorem zeby rozbujac jeszcze laktacje, wieczorem podaję Idze przed snen ściągnięte mleko. Dzis skończyła 5 tyg. Czas szybko leci… juz sie coraz bardziej rozumiemy i jest latwiej. Jest mega spokojnym dzieckiem, nie ma kolek, w zasadzie nie płacze. Tskze jest coraz lepiej :)

  55. ~Sonia pisze:

    Aniu, ciesze sie, ze u Ciebie dobrze i ze te początki sa juz za Toba. Na pewno jest tez tak, ze i zmęczenie robi swoje; trzeba sie przestawiać na troche inny rytm. Ja z dzieciństwa synka pamietam, ze przez pierwsze pol roku cierpiałam na niedosyt snu a pózniej, kiedyś juz przysypiał całe noce (ale za to wstawał ok 6:00) rano to juz było zdecydowanie lepiej. Mi to wszystko odpowiada ale pod warunkiem, ze sie wyspie:))
    A u mnie po wizycie to takie newsy, ze startuje jutro ze stymulacja – gonal, dawka 150 j. Mamy nadzieje wystymulowac tak 10-12 komórek i oby sie udało.

    • ~mała Ania pisze:

      Do.niewyspania juz troche sie.przyzwyczailam ale nie moge sie.doczekac kiedy u nas nastaną te cale przespane noce :)
      Super, ze juz start tak blisko! Mocno trzymam kciuki i ja i Iga! A stymulacje prowadzi w koncu sam dr L, czy z żoną, czy tylko żona? :)

  56. ~Sonia pisze:

    dziekuje za Wasze kciuki:) stymulacje prowadzi dr KK:)) jakas odmiana mi sie przyda wiec milo z jej str, ze sie zgodzila.
    na mysl o jutrzejszym zastrzyku nie czuje eksytacji jak poprzednio; w sumie to nic nie czuje ale nastawiam sie zadaniowo – zeby to przetrwac i zeby ten pierwszy etap poszedl dobrze. postanowialam myslec etapami. tak latwiej:))

  57. ~Sonia pisze:

    Wezon, poniosło mnie;)
    złe napisałam bo wlasnie zerknęłam i tak:
    Oczywiscie to TSH jest 1,39:)
    FHS to 6,2 a AMH to 4,9 wyniki z wczoraj bo poproszono mnie zeby powtórzyła ze względu na podstawę do refundacji leków.
    Jak robiłam 2 lata temu AMH na mieście to było tez jakies 4,9 a w Novum na początku leczenia 8,2 tak mniej wiecej (jak to możliwe?)
    Co myślisz Wezon o tych wynikach?
    Niby takie AMH moze świadczyć o pcos ale u mnie cykle regularne (choc długie bo zazwyczaj 33-35 dni); pęcherzyk dominujący zawsze jest (zawsze kiedy sprawdzam;) a kulka dni temu dr KK powiedziała, ze te jajniki wcale nie wyglądają na takie amh bo w obrazie usg wszystko ok i ilośc tych pęcherzyków antralnych absolutnie w normie.

    • ~pati pisze:

      Soniu mi powiedzieli ze AMH to moge zrobić nie musze bo pewnie będzie wysokie około 10 bo mam PCOS, a okazalo sie 3,9. Teraz aż strach je badać :) Może te wcześniejsze wyniki miały inne jednostki bo rozstrzał faktycznie spory.
      Ja też startowałam z dawką Gonalu 150 jm :) i było 12 jaj :) pobrali 8 wiec jak na mnie efekt super :) W N. ci i tak zamrożą część pewnie w 3 dobie :) trzymam kciuki za twoj wielki come back :)

    • ~Wężon pisze:

      Wyniki wskazują, że wszystko jest super. FSH 6,2 to też bardzo dobrze. Ważne też, żeby było dość blisko LH – duży rozstrzał wskazuje na PCO. U mnie było 6,5 FSH. I AMH 3,3 wtedy.

      AMH 4,9 to chyba jeszcze nie takie PCOS. Zresztą wyniki Twoich stymulacji na to nie wskazują. Słyszałam o dziewczynie z AMH kilkanaście, której pobrano ponad 40 komórek. (!)
      Najważniejsze, jaki obraz w USG i jak będzie reagować.
      Mnie też kiedyś straszyli PCO, bo cykle długie i niby sporo pęcherzyków na jajnikach. A potem wszystko było OK.

      Co do tego AMH to nie wiem. Rozumiem, że te 8,2 miałaś później niż 4,9? Coś się tam z jednostkami zmieniało, ale to chyba miało wychodzić niższe w nowych jednostkach. Niby to AMH takie pewne, a wychodzi różnie.
      Nie przejmuj się nim.
      Powodzenia. :)

  58. ~Sonia pisze:

    Dzieki Pati;) Liczyłam, ze moze uda sie jakos naturalnie w ciagu tej 10 miesięcznej przerwy ale nie udało sie a za pol roku bede miała juz 40 lat wiec czuje, ze to juz naprawde ostatni dzwonek . AMH mam wysokie ale wiadomo, ze z wiekiem jakość tych komórek spada i tego sie boje ile one sa w ogole warte. Bo u nas wiadomo, problem z nasieniem (zreszta zobaczymy jak dzis badania wyjada – oby byli lepsze); a jeszcze te moje wiekowe juz komórki do tego ;) Pati, a jak u Ciebie po ostatnim nieudanym transferze cZy masz jeszcze jakie zarodki? Zaktualizuj mi bazę danych w głowie ;) Jakie następne kroki u Ciebie?
    Naprawde juz miałam nie wracać, nawet nie chciałam pocZatkowo o tym mysle ale w miarę upływu czasu znowu nabrałam sił ((bo myśl o drugim dziecku nie opuszcza mnie od dobrych 6 lat;) Az mi samej trudno uwierzyć, ze tyleeee lat sie nie zabezpieczamy i nic.
    A potem wyczytałam tu ze i naszej Wezon sie udało i pomyslałam, ze skoro Wezon tak pieknie, wytrwale walczyła (z tego co pamietam jestesmy w podobnym wieku) to i ja nie poddam sie tak szybko!
    Dodatkowo udało sie tez Małej Ani – co mnie rownież podniosło na duchu bo jako para walczymy z podobnym problemem z nasieniem . No i Meliska, która te wróciła do dr L – Choc nie miała sił- ale je znalazla i taki piekny wynik. Oraz wszystkie inne dziewczyny, którym sie udało i ktore podzieliły sie tu swoją historia, za co dziekuje bo wszystkie wiemy, jak bardzo tu potrzeba szczęśliwych zakończeń. Miejsce jest szczególne i ciesze sie ogromnie, ze moge tu bywać.
    Iza, dziekuje!:)

    • ~pati pisze:

      Sonia u mnie na 12 jaj pobrali 8 zaplodnilo sie 6 niby macs miało być nie wiem czy było. do 3 doby dotrwało 5, 6 na pograniczu do 5 doby dotrwaly 2, 3 na pograniczu. Podali po misiacu przerwy bo endo mi spadło drastycznie 4aa sie nie przyjął, endo było gorsze niż na stymulacji normalnej pod naturalsa w N. Mam 3aa zamrozone zaplacilam 1200 i nie zwracają za wczesniejzy czas rozmrażania, wiec niech sobie poleguje na zimowisku. Wyniki M., wyszły gorzej niż rok temu, a rok temu zaszliśmy prawie naturalnie. Narazie czekamy, nie jestem w stanie znow podchodzić do punkcji na żywca jak coś. Niestety gdybym wiedziala że w S. sie to tak odbywa pomyślała bym 5 razy zanim sie tam połozyłam.

    • ~Wężon pisze:

      Dobrze pamiętasz, ja mam 40 urodziny za dwa tygodnie. :)

      Też mam ładne AMH i FSH.

  59. ~Sonia pisze:

    Pati, przepraszam ale jak to na żywca??
    No i kiedyś wracasz po zarodek ten 3aa?

    • ~pati pisze:

      No mialam jakies znieczulenie dozylne i miejscowe nie to co w N. ze masz odlot na to 10 min, lekarz do mnie jeszcze niech sie pani nie rusza jak mnie kuł. Nie wiem moze mało podatna jestem na ich znieczulenie… po 3 aa moze za pol roku :)

    • ~Wężon pisze:

      Soniu, o punkcjach bez narkozy słyszałam w różnych krajach. Chyba w Danii i Holandii tak robią.
      Nie wiedziałam, że w Polsce też tak ktoś robi.
      Jest znieczulenie miejscowe, ale wszystkie, które to przeszły mówią, że miały łzy w oczach. A do tego stres, żeby nie drgnąć. Lekarz z Invimedu mówił, że sobie tego w ogóle nie wyobraża, bo dla niego to też stres. On Ci z wielką igłą siedzi w jajnikach, a ty podskoczysz z bólu.

      • ~pati pisze:

        Wężon on mi tez ciach jeden jajnik, ciach drugi i do mie niech sie pani nie rusza, myślalam ze sie ze…. . Fakt czulam się lepiej po punkcji juz pozniej niz w N ale może dlatego ze nie było hiperki po transferze bo nie było transferu a hiperka i tak sie zaczynała. Tu podobno 2 robi tak 2 robi na znieczuleniu, widocznie trafilam nie na tego :) Mi pobrali 8 a laska co jak ja leżałam po a ona była przed transferem mówiła że miała 26-28 jaj na usg i pobrali z 20 i ledwo nie padła tam i wyła z bólu i ja pielegniarka po głowie głaskała że jeszcze chwilka i koniec. Nie wiem jakie są wskazania medyczne do robienia punkcji w znieczuleniu miejscowym i dozylnym które gów.. daje. Zastanowie się mocno nad tym czy jak coś kolejna proba jest warta dofinansowania a braku znieczulenia.

        • ~Martyna pisze:

          Dobrze Węrzon pamiętasz, ja miałam w Danii bez narkozy, na samej morfinie, dwa razy dokładali mi kolejne dawki bo znieczulenie nie działało. Myślałam, że umrę z bólu, czułam każde wkłucie igły. nikomu nie polecam!
          Jeśli dojdzie do kolejnej stymulacji, będę prosiła o narkozę, bo wiem, że jest taka opcja w wyjątkowych sytuacjach.

        • ~Kaja pisze:

          O rety Pati! Nawet mi nie przeszło przez głowę, że ktoś może punkcje robić bez narkozy!
          U mnie punkcja trwała 40 min, pobranych miałam 18 jajeczek. Nie wyobrażam sobie wtedy być świadoma tego co się dzieje wokół…
          Za to ja trafiłam na lekarza, który robi transfery bez podglądu na usg gdzie zarodek ląduje! Też nie polecam!

  60. ~Kaja pisze:

    Gaju, jak po wizycie u immunologa? Co powiedział?

    • ~Wężon pisze:

      Gaju, też pytam jakie dalsze postępowanie. Co zaproponował immunolog?

    • ~gaja pisze:

      Dzięki, że pamiętacie ;)
      Stres był duży i do tego w tę i z powrotem 700 km w jeden wieczór …
      Za bardzo nie wiem, co napisać.
      Uspokoił mnie, że tak wysokie wskaźniki martwicy nowotworu (5000 a dopuszczalne to 1300) nie wskazują jednak nowotworu. Kto wymyślił tę nazwę???
      Mam rozpisane leczenie sterydami i cytostatykami, coś jak u ludzi po przeszczepach, tylko inne dawki. Za miesiąc zobaczymy jak zareagowałam, a samo leczenie to 3 mies.
      Ciężko powiedzieć, czy to coś da. Stwierdził też, że jakieś szanse na utrzymanie ciązy na tym co mam też są i czemu nie dostałam encortonu.
      powiedzmy więc, że jakieś nadzieje rozbudził, co z tego wyjdzie – zobaczymy.
      Te 3 miechy to mi akurat pasuje, bo do końca stycznia mam niesamowity zapierdziel w obu pracach i chcę tylko dotrwać do końca ;)

      • ~Kaja pisze:

        Gaju, niesamowity stres miałaś. Dobrze, ze jestes juz po wizycie. Tyle przeszłas, tyle transferów i jeszcze nikt Tobie ani razu sterydu nie podał, a szukali powodów braku ciąży wzdłuż i w szerz? Wiesz co, mi lekarz przepisał medrol, a nie encorton – a w sumie dlaczego, to nie wiem Trochę się bałam, że sterydy, to Bóg wie co. A jak się później okazało, to super się czułam je przyjmując. Pierwszy raz od wielu lat zapomniałam o wszystkich alergiach, katarze :) Iza kiedyś też pisała, że po sterydach (chyba brała encorton o ile dobrze pamiętam) się dobrze czula.
        Gaju, przyjmuj zatem leki na spokojnie, czekamy za poprawa Twoich wyników i szybki transfer :)

        • ~gaja pisze:

          Ano, stres był…
          Sterydów się nie boję, miałam okazję testować przy bardzo ciężkim zakażeniu, ale cytostatyków to i owszem.
          Lekarz uspokajał, że to niskie dawki, ale jednak te leki ogromnie wpływają na organizm i obniżają odporność. Za 4 tyg. kontrolne badania krwi i mam codziennie mierzyć ciśnienie.
          Mam ex-teścia po przeszczepie i na niego te leki strasznie wpływają, non stop jest na coś chory…

        • ~Wężon pisze:

          Kaju, ja też się czułam, miałam dawkę 5 mg tylko.
          Ale dziewczyny, które biorą np. 15 mg narzekają na tycie, zatrzymywanie wody, charakterystyczną sterydową nalaną twarz.
          Także różnie to może być, jak po wszystkich lekach.
          Ja miesiącami brałam estrofem i OK, a niektóre też bardzo źle się po nim czują.

  61. ~Sonia pisze:

    Czy któraś z Was biegała podczas stymulacji czy nie wolno? Albo czy mozna normalnie chodzić na zajęcia fitness ? Pod koniec stymulacji to pewnie nie zeby jaja nie popękały ale tak prZez pierwszym tydzien?

    • ~Wężon pisze:

      Nie wiem jak z bieganiem, ale na fitness bym chodziła. Ja chodziłam na salsę do samej punkcji i nic mi nie popękało. :)
      Jak nie masz mendla jaj, to chyba nie zaszkodzi.

    • ~pati pisze:

      Sonia to też zalezy od psychiki twojej, jeśli bedziesz się lepiej czula z tym że siedzialaś na 4 literach i wszystko poszło zgodnie z planem to oki. Ale są przypadki że się siedzi na tyłku a i tak kicha a są ze sie biega skacze tańczy i jest oki. Tego nigdy nie przewidzisz niestety. Ja po tym transferze to moj M takiej schizy dostał że praktycznie nic nie mogłam zrobic przez 2 dnia nic z tego nie wyszło. W ciąży robiłam wszystko i nie plamilam bez jednego epizodu ale to chyba od za czestych usg. Także zalezy jak ty się czujesz na siłach ale tych psychicznych, może akurat tobie pomoze odreagowniae i ruch oczyści mysli itp, a jak bys miala sobie pozniej coś zarzucać to odpuśc.

    • ~Kaja pisze:

      Sonia, pytałam o ruch i aktywność fizyczna podczas stymulacji. Pozwolił. Mówił, że w granicach rozsądku można ćwiczyć jeśli się wcześniej ćwiczylo. Ja w czasie punkcji z kolei ćwiczyłam z Chodakowska. Pomagało mi to jakoś się wyciszyć i odreagować. Po punkcji, to już nie miałam sił na nic :(
      W ciąży ten sam lekarz również pozwalał na aktywność fizyczna – taka jak przed ciążą, wiec dalej walkowalam Chodakowska z Ania Dziedzic (tym razem dla ciezarnych) po zakończeniu 1 trymestru praktycznie do porodu.

  62. ~Nikki pisze:

    Gaju mogłabyś proszę podać pełna nazwę badania na komórki nk? Chce zrobić sobie badane przed wizytą u dr Pasieka, ale jak próbowałam załatwić skierowanie na gin powidział iż potrzebuje dokładnej nazwy, gdyż ponoć zależne to jest od części ciała. … Nie mam pojęcia o co mu chodziło. Ta sama prośbą odnośnie testu cba. Dzieki

  63. ~Martyna pisze:

    Dziewczyny poradzcie proszę bo zwariuje! Jestem 2 dzień po transferze blastki i zaczęłam dziś plamic i czuć klucie w dole brzucha. Plamienia się trochę nasilily od rana. Czy to może być plamienie implantacyjne? Czy za szybko? Może to zblizajacy sie okres?

    • ~Kaja pisze:

      Martyna, a to był transfer w cyklu zaraz po punkcji czy transfer mrozaka?

      Kiedyś znalazłam takie info w necie: nie wiem na ile wiarygodne:

      Ściąga co się dzieje z zarodkami po transferze:

      2-3 dniowe:

      1dpt ( 1 dzien po transferze) .. Embrion sie dzieli 
      2dpt .. Embrion staje sie blastocysta 
      3dpt .. Blastocysta wychodzi z otoczki 
      4dpt.. Blastocysta zaczyna wczepiac sie w sciany endometrium 
      5dpt.. Proces implantacji sie rozpoczyna, blastocysta zaczyna „zakopywac” sie w endometrium 
      6dpt. Proces implantacji jest kontynuawny gdy and zarodek wnika glebiej w endometrium 
      7dpt.. Zarodekjest juz zaimplantowana 
      8dpt…Zaczyna byc produkowane HCG 
      11dpt…HCG jest na tyle duzo, ze mozna spokojnie

      Jezeli tansferowany 5 dniowa blastocyste :

      1dpt ( 1 dzien po transferze) .. Blastocyst wychodzi z otoczki 
      2dpt.. Blastocysta zaczyna wczepiac sie w sciany endometrium 
      3dpt.. Proces implantacji sie rozpoczyna, blastocysta zaczyna „zakopywac” sie w endometrium 
      4dpt. Proces implantacji jest kontynuawny gdy and zarodek wnika glebiej w endometrium 
      5dpt. Zarodek jest juz zaimplantowany 
      6dpt…Zaczyna byc produkowane HCG 
      9dpt…HCG jest na tyle duzo, ze mozna spokojnie zrobic sikacza

      Wynikałoby z tego, że Twoja blastka mogła się zacząć wczepiac w endometrium, mogła przy tym natrafić na naczynka krwionośne i stad to plamienie. Okres to byłoby za szybko, nie martw się, spróbuj zająć głowę czymś innym. Polecam dobra książkę.

      • ~Martyna pisze:

        Dzięki Kaja. To był mrozak, ostatni z 3 jakie miałam. Też czytam w necie o implantacji i niby wszystko pasuje, tylko ten ból jest niepokojący, nie przechodzi. Mam endometrioze, może dlatego. Próbuję niemyslec, ale wiadomo ciężko. Książka pomogla i chyba dlatego ja dziś skończyłam :)

        • ~pati pisze:

          Martyna tak jak Kaja wkleila. Jesli zarodek szybko sie rozwijal toz to moze byc implantacja wczesna. Trzymam kciuki za pozytywna bete niebawem. Daj nam koniecznie znac.
          W S. Zalecaja przy plamieniu nospa 3×1 wiecej polegiwania i skontaktuj.sie z lekarzem czy nie zwiekszyc progesteronu. Jakas dodatkowa luteina czy cos.

          • ~Martyna pisze:

            Niestety okres przyszedł. Prawdopodobnie nie miałam owulacji (nikt tu nie potwierdził czy pęcherzyk faktycznie pękł) i ostatni zarodek został zmarnowany.

            • ~Wężon pisze:

              Martyna, przykro mi. :( W jakim kraju robisz IVF? Jak to nie miałaś potwierdzonej owulacji?
              Ja jak próbowałam podchodzić na naturalnym, to jak w piątek na wizycie pęcherzyk był,a w poniedziałek już go nie było, to transfer była odraczany, bo lekarz nie wiedział kiedy dokładnie była owulacja i jak liczyć czas do transferu. A to przecież dzień różnicy był – czy w sobotę, czy w niedzielę.

              Co dalej? Podchodzisz do kolejnej procedury? To była Twoja pierwsza?

            • ~olga82 pisze:

              Martyna, może poleciało ci coś po lekach, jakieś krwawienie. Czy to napewno okres?

              • ~Martyna pisze:

                Wężon, robię w Dani w państwowej klinice. To była pierwsza stymulacja. Nie potwierdzili mi owulacji, bo tak tu się to odbywa, mają gdzieś wszystko i lecą wg jakiś dziwnych schematów. Mają 10 minut na pacjenta i to jest dla nich prorytetem, żeby wyrobić się na czas. Klinika ma zarabiać na jak największej liczbie pacjentów, pewnie stąd jak najmniej wizyt- takie jest moje zdanie. Uciekam stamtąd, szukam teraz prywatnej kliniki, mają zedecydowanie lepsze opinie. Mogłam w sumie walczyć o dodatkową wizytę, żeby się upewnili, ale zaufałam im, zresztą nie chcę się teraz dobijać takimi myślami, to ich błąd bez wątpienia.
                Olga, jestem w kontakcie z lekarzem z Polski, działam na dwa fronty, on pomagał przygotować mi się do tego transeru, przepisał sterydy i leki przeciwzakrzepowe. Mam endometriozę, a tu nikt się tym nie przejmował, więc stąd polski lekarz. Wg niego na 90% nie było owulacji, okres 2 dni po transferze o tym świadczy. A nie mam wątpliwości, że to okres. Kontaktowałam się z kliniką, każą mimo wszystko robić betę w piątek.

      • ~Wężon pisze:

        Tak średnio wiarygodna ta rozpiska, bo teraz przy blastce w 5 dpt miałam betę 10, a słyszałam o wyższych. To znaczy, że nie może zaczynać się produkować w 6 dpt, tylko np. w 4 dpt.

        To plamienie implantacyjne może być tak wcześnie.

  64. ~olga82 pisze:

    Dziewczyny,
    W sobotę miałam możliwość prowadzić warsztaty w Krakowie -Niepłodność. Granice. Co prawda nie udało się „wyrobić planu”, ale grupa cudownych, otwartych ludzi, którzy zmagają się z niepłodnością pracowała, że aż powietrze było gęste.
    Po drugie: w tym tygodniu domykamy Projekt Iza. Gdyby jeszcze ktoś chciał dołączyć, to ostatni moment. Iza, wkrótce się dowiesz:)
    Po trzecie: Czy przed scratchingiem muszę mieć wynik czystości pochwy, czy przed crio wystarczy? Jadę jeszcze na probiotyku i nie zdążyłam zrobic…
    Poczwarte: Co brać przed crio na endometrium? W czwartek mam scratching i jeśli nic nie stanie na przeszkodzie, to w listopadzie crio…
    Po piąte: Na warsztatach miałam okazję uczestniczyć w warsztacie/wykładzie Magdy Modlibowskiej. Niesamowita wiedzą, doświadczenie i energia. Mówi o adopcji wszystko. Warto.
    Uff.
    Udanego poniedziałku!

    • ~Wężon pisze:

      To czy musisz mieć wynik czystości pochwy zależy od tego gdzie robisz. Rozmawiałyśmy o tym pod „sądową” notką. Od Izy przed tym zabiegiem nie wymagali.
      Ode mnie w 4 szpitalach, w których byłam na różnych rzeczach też nigdy niczego nie wymagali. Tzn. żadnych badań „pochwowych”. Ani cytologii, ani wymazu, ani nic.
      Scratchingu nie miałam jako osobny zabieg, tylko jako takie dziabnięcie przy okazji wizyty.
      Jedyne co wymagali w klinice to stopień czystości pochwy ważny pół roku. A słyszałam, że np. Novum przed każdym crio, nawet co miesiąc chcą świeżutki wymaz.
      Nie pytaj więc nas, tylko tam gdzie będziesz robiła. Naprawdę procedury są bardzo różne.

      Jeśli masz normalne endometrium to daj mu spokój. :) Żadne wspomagacze nie są potrzebne. Będziesz podchodziła na cyklu naturalnym, czy sztucznym? Jeśli na sztucznym to leki załatwią sprawę.

      Dla lepszego samopoczucia (że tak się przygotowujesz), to możesz parę orzechów brazylijskich wziąć i mleko sojowe pić i ewentualnie acard (wiele dziewczyn dostało od początku cyklu, bo poprawia ukrwienie macicy, ale ostatnio słyszałam, że jednej lekarz zabronił przed transferem, bo transfery są trudniejsze i może się zdarzyć krwawienie).
      Ale z mojego doświadczenia: przy prawdziwych problemach z endo te wszystkie sposoby nic nie dają, a jak endo jest ok, to co za różnica, czy będzie 10 mm, czy 12 mm.
      To tylko dla uspokojenia głowy.

      • ~olga82 pisze:

        Dzięki Wężon, jak zawsze encyklopedia:))) Dzieki:) Criotransfer na sztucznym. Lekarz stwierdził, że nie będziemy wyważać drzwi, które już, raz się otwarły;) I tak nie zdążę zrobić czystości przezed scratch, no trzeba ze 3dni czekać na wynik. Swoją drogą dostałam teraz zajebisty antybiotyk macmiror. Narazie spokój i mam nadzieję, że w czystości będzie ok. Zdaje się, że scratching przed crio w mojej klinice jest normą.

    • ~Wendy pisze:

      Olga, brawo! Ale ten czas mija. Ja mam wrażenie,że dopiero rodziłaś a tu już powrót po kinderniespodziankę!

  65. ~Borówka pisze:

    Dziewczyny potrzebuje namiary na dobrego lekarza leczącego endometriozę w Wawie, poratujecie? :)

  66. ~Sonia pisze:

    Olga, rzeczywiscie ten czas szybko leci:) Juz zaraz wracasz po rodzenstwo dla coreczki to super wiadomosc. Trzymam kciuki. Jesli zas chodzi o antybiotyk, o ktorym piszesz – to wiem,mze podobno jest bardzo dobry (duze spektrum dzialania) ale tez przy okazji bardzo duzo zoltego mi wyolywalo przy jego stosowaniu:) Przynam, ze on mnie troszke podraznial i finalnie nie dokonczylam jego brania i musialam swego czasu dokonczyc leczenie na zwyklym pimafucinie (czopki) i bardzo sobie chwale:).
    Ale slyszlam dobre opinie, kazdy reaguje pewnie troche inaczej.

    Martyna, czy zrobilas bete?

    Jesli zas chodzi o mnie to dzis 6 dc, 5 ds i endo 10 mm (jakos duze jak na ten dzien czy to dobrze?) a stymulacja niby ok ale ponizj moich oczekiwan poki co . Mam na mysli to, ze chcialam podejsc tym razem do stymulacji w taki sposob, aby uzyskac ok 10-12 komorek ale niestety moje jajniki (mimo takiego ladnego amh) nie wyprodukowaly az takiej ilosci – poki co i mysle, ze zostanie tak jak jest. Poki co mam 4 komorki, ktore naprawde dobrze rokuja i jakies max 1-2 ktore moga dobic. Tak to dzis wygladalo. Reszta zbyt mala, zeby mozna bylo na nie liczyc. Przynajmniej tak to dzis wygladalo i tak to mi w skrocie przestawil lekarz, u ktorego bylam w zastepstwie na podgladzie.
    Zobaczymy co bedzie za 2 dni, mkze jeszcze cos sie ruszy. nie jest zle ale liczylam na wiecej mowiac calkiem szczerze. Mysle, ze w anszej sytuacji kazda dodatkowa komorka jest dodatkowa szansa. Zreszta, jak u wszytskich. Ciesze sie, ze jednak zdecydowlam sie na stymulacje z zastrzykami bo cos mi sie wydaje, ze na clo w ogole efekt moglby byc maly.

    • ~Meliska pisze:

      Soniu, może coś jeszcze dorośnie, trzymam kciuki :) Ale i tak najważniejsza jakość! Niekoniecznie na Clo byłoby gorzej, u mnie przy stymulacji na dawkach 300 jednostek były 4 komórki (z tego 4 zarodki) a na Clo 3 :) (z tego 3 zarodki). Ale każdy organizm jest inny i każdy cykl inny…

  67. ~Sonia pisze:

    Piszac zwykly pimafucin mam na mysli, ze to lek, ktory ma w sobie w skaldzie 1 antybiotyk a ten macmiror chyba jest bardziej zlozny w skladzie?
    W kazdym razie mi ten pimafucin bardzo odpowiadal ale wiadomo, ze kazdemu cominnego jest potrzebne, zaleznie od dolegliwosci.

  68. ~Meliska pisze:

    Wężon, kiedy usg genetyczne? Robisz Harmony lub Nifty?

  69. ~olga82 pisze:

    Wendy, tak. Dopiero co urodziłam i drżałam przed operacją, a teraz Dzida już drepcze i psy męczy, zoperowana:) To był na maxa trudny rok, ale piękny. Najważniejszy.
    Dla ciebie czas też nie stoi:) Co u Was?
    Soniu, jeszcze mają czas dojrzeć jajca. Punkcja w 10-12 ds? Lepsza niewysrubowana ilość i dobra jakość. Ile będziecie zapładniać? Masz powyżej 35rz?

    • ~Sonia pisze:

      Olga, synka urodzilam na 30ste urodziny a teraz jestem juz 39,5 wiec taka z tego tylko zaleta, ze mozemy zaplodnic wszystkie i tak wlasnie robimy. Przy paramterach nasienia meza nie mamy wyjscia – kazda dodatkowa szansa to wiele. ostatnio z 6 czy 7 zaplodniońych komorek do blatocysty dtrwala tylko jedna i nic wiecej. Nie bylo co mrozic. Stad ta moja kolejna, trzecia juz stymulacja.
      W srode pewnie dowiem sie kiedy pukcja – wstepnie prawdopodobnie w sobote czyli jak dobrze pondzie w pitaek bedzie ostani dzien stymulacji czyli 9 ds. Ostanio tez 9-10 dni to trwało.

  70. ~Borówka pisze:

    Dziewczyny oddam żel Crinone 10 szt.ważny do 07/2018 za paczkę pampersów :) Dajcie znać czy któraś chętna

  71. ~niebieska pisze:

    Gaju, ja też kiedyś tam miałam 6 zarodków a dziś jestem po drugiej stronie. Niech Ci służy za dobrą wróżbę! Nie puszczam kciuków, splatam też córkowe.

    Od dwóch tygodni mamy przy sobie naszego Krasnala, do osiągów Marcela (MM gratulacje!) brakuje nam torebki cukru, nie udało nam się dokończyć 36tc, pracujemy nad masą.

    Jest cudnie. Nasza dziewczynka ma wielkie rozumne oczy, w których utonął cały granat oceanu.

    Po ciąży z galopującą cholestazą, życie z noworodkiem to wczasy pod palmą. Upajam się:)

    Niczego nie zapomniałam, ani tej długiej drogi, ani ciążowych lęków. Wszystko jest żywe, ale ten balast waży mniej. Powodzenia Dziewczyny!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>