Remont

W ramach przygotowania się na przybycie dziecka, zaplanowaliśmy remont. Żeby mu/jej/im (hmm?) było miło.

Ale ponieważ  nie wiemy, jakie to będzie dziecko, jaka płeć, jaki wiek, kupiliśmy same uniwersalne rzeczy.

Więc tak. Parawan prysznicowy piękny –  raz. Panel prysznicowy nowy, bo przy starym parawan się nie złoży – dwa. Pasiasta tapeta do salonu – trzy. Farba do salonu w kolorze misty gray (jak ubogą miałam wiedzę o kolorach…) – cztery. Kinkiety do salonu – pięć. Farba do naszej sypialni (kolor Cleopatra????) – sześć. Fuksje i petunie na taras – siedem (to się liczy jako  fundusz remontowy, kochanie, proszę, proszę?!)

I tak uzbrojeni po zęby w sprzęt zaczynamy powoli dłubać wieczorami i weekendami.

Własnymi rękami wszystko to robimy dla nas dziecka. Na pewno mu się przyda… :)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Iza. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

246 odpowiedzi na „Remont

  1. ~Wężon pisze:

    Szary to nowy beż. Teraz każdy się urządza na szaro, lub biało-czarno.
    Pomalowałam przedpokój na szaro w dobie beży i teraz muszę pilnie przemalować, bo nie chcę mieć modnie.
    Remontujcie, remontujcie, później na malowanie nie będzie czasu, tylko na tulenie i zabawy.
    Pilnuj petunii, bo jeszcze zimni ogrodnicy przed nami.

  2. ~pati pisze:

    Iza witam w gronie, nie wiedziałam że odcieni dębu jest aż tyle, a tu trzeba dopasowac drzwi panele blat wszystko jakas masakra…. wrrr. A ten dąb to odcienie wszystkich miast i krajów ma masakra jakaś. Ja czekam dziś na pania architekt i pana wykonawce- naszego sprawdzonego. Aż sie boje wyceny tej mojej definitywnej demolki. Fakt remont mial być pod dziecko, dziecka nie ma ale remont ma być, by zaczynać od nowa, nie cofne swojej decyzji będzie i koniec. Zaczynamy od zera tak jakby na nowym.
    Ale tak czytając twoj wpis i przypominając sobie że w tym pokoiku byly kwiaty meble maszyna sterta gratow tak to określmy, to coś czuje że bliżej niz dalej ze świetna wiadomością od ciebie. Trzymam kciuki. aaa no i życze wytrwalości przy remonciku. Pamietam jak ja przemalowywałam meble- nigdy wiecej czarnego, kurz to maskara… lece w biel i ten cholerny dąb…

    Wendy gdzie jesteś? Co tam u ciebie? Wszystko oki?

  3. ~ania pisze:

    Nawet nie wiesz jak się cieszę z tego Waszego remontu. To już takie konkretne i widoczne znaki że niebawem Wasz świat, życie, dom, czas wywróci się do góry nogami! Cieszę się razem z Wami tymi zmianami. A co do kolorów, jestem typem osoby której strasznie szybko nudzą się kolory przez co mam w całym domu na biało :) mąż zadowolony bo nie proszę go co miesiąc by mi jednak tą ścianę przemalował ;) Iza i mężu Izy wszystkiego dobrego :*

    • ~Wężon pisze:

      Aniu, mnie biały nudzi jeszcze przed pomalowaniem. ;)
      Chyba, że szalałabym dodatkami kolorowymi.
      Ja jestem kolorowa i w kolorach dobrze się czuję.
      Podziwiam niektóre aranżacje stylu skandynawskiego, urlop w takim mogłabym spędzić, ale to nie dla mnie do mieszkania.

  4. ~LILOĄ pisze:

    To taki cudowny czas .. fakt pełen nerwów i stresu ale jakże zbliżający do upragnionego celu. To kolejny krok…
    My również działamy, narazie stoją ścianki w dobudowywanym pokoju dla Antosia i czekają na szpachlowanie i malowanie.
    Iza wieżę, że Wasz dom w nowej odsłonie już niebawem zapełnić się stukotem małych stóp.
    Co do kolorów każdy ma swoje preferencje, ja uwielbiam surowe wnętrza w odcieniach szarości i bieli. Dodatki robią swoje, zmieniam je w zależności od pory roku i nastroju.
    Pozdrawiamy razem z Antosiem

    • ~Wężon pisze:

      Ważne też, żeby w parze mieć podobne upodobania, lub przynajmniej, żeby jednej osobie było wszystko jedno. Na szczęście facetom często wszystko jedno.
      J. nie marudził przy urządzaniu, powiedział, że da znać jakby coś było zdecydowanie na nie.

      Ja jestem zdecydowanie kolorowa i bardziej w stronę glamour. Nieswojo się czuję w surowych wnętrzach.
      Chyba byśmy się nie dogadały w tej sprawie.

      • ~Janek pisze:

        Ja sobie robię sam remoncik. W zasadzie zajmuję sie wykończeniem domu. Jestem na ciekawym etapie gipsowania ścian i sufitów. O kolorach jeszcze nie myślę, ale lubię jak gips z szarego schnąc zmienia się w biały. Chociaż wiem, że jak go pomaluję na biało, to dopiero będzie biel! A tak wygląda moja praca, jeśli kogoś interesuje: https://youtu.be/ZmFrQcdY14A

  5. ~Wendy pisze:

    Iza, Ty masz rewolucję remontową a ja rewolucję życiową.. Dla mnie maj był i jest łaskawy bo wróciliśmy do domu w Trójeczkę. Celebrycki Kudłaty jest faktycznie kudłaty :-) i ma zniewalający wyraz twarzy. Po prostu jest przesłodki. Duży chłopak z niego więc dobrze że zrobili cesarkę. Poród z gatunku super wspomnienia, natura łaskawa bo i pokarm jest i samopoczucie dobre. Jesteśmy jeszcze oszołomieni tą zmianą w naszym życiu jak po nawachaniu się bzu..

    Dziewczyny moje drogie. Długo bujałam się z myślą czy ivf jest dla mnie, długo bałam się zastrzyków, chemicznej ingerencji w moje ciało, tego że się nie uda, że to ostatnia deska ratunku a jak nie wypali to co. Przekonał mnie tak naprawdę ten blog, bo zanim podeszłam do ivf trochę podczytywałam Izy losy i jej odwaga do walki stała się moją odwagą do spróbowania. A kiedy dostałam w N. część darmowych leków po kimś komu się udało uznałam, że to musi być znak. Ten znak nazywa się Filip i jest moim największym osiągnięciem życiowym. Ale nie byłoby go bez wsparcia Waszego, trzymania kciuków, panikowania ze mną, wspierania dobrym słowem, nawet bez zmuszania do zrobienia testu kiedy już straciłam nadzieję. Za to Wam bardzo dziękuję.
    Dopóki macie nadzieję na dziecko, dopóki jest w Was wiara dopóty nie odpuszczajcie!
    Gaja głęboko wierzę że i dla Ciebie będzie kiedyś taki maj jak dla mnie.
    Wężon w sobotę zaciskamy kciuki!
    Pałeczka szczęścia znowu w ruchu.Łapcie i nie puszczajcie!!!!

    • ~niebieska pisze:

      Dziecko z pierwszych stron gazet! Matka z czerwonych dywanów, z tych co po porodzie mają uśmiech, sześciopak i żadnych plam z mleka na koszulce… Nie spodziewałam się niczego innego po Tobie, Wendy :)
      Gratulacje! Upajam się tym bzem razem z Wami.

    • ~Anett pisze:

      Aaaaaaa Wendy :) :) :)
      Nie napiszę nic mądrego, tak się cieszę!
      Filip część kochany.

    • ~pati pisze:

      aaaa Wężon miała przeczucie że sie rozpakowałaś :) świetne info. Dziś wspominałam z nią twoj „niby okres” o boziu to tak zlecialo. Najważniejsze że jesteście razme już szczęśliwi i zdrowi. Buziaki od ciotki dla kudłatego :*

    • ~Uczuciowa pisze:

      Yupi!!!! Tak się cieszę:))) Banan na twarzy od ucha do ucha!!!!
      Groszek przybija pionę kudłaczowi, nie przerywając wieczornego ssania ;)
      Dobry poród to jest cudowny start w przyszłość! I dla Filipa i dla Ciebie:) Cudownie, że tak właśnie wyglądał!
      GRATULACJE PRZEOGROMNE!!! Bardzo się wzruszam!

    • ~Magdanr2 :) pisze:

      Witam Księcia Filipa , kłaniam się w pas i małe stópki całuje !!!! :)))
      Gratuluje szczęśliwym Rodzicom :)

    • ~Anitt pisze:

      Wendy, ale to zlecialo !!
      Gratulacje dla rodziców i buziaki dla Filipka :-)

    • ~mała Ania pisze:

      Wendy! Kudłaty Filipku! Ale to zleciało… witaj po drugiej stronie ♡♡♡

    • ~iza krotki blog pisze:

      Wendy, pięknie opisałaś tę historię.
      To powinno być głównym postem dziś!
      Wzruszająca historia Twoja, Kudłatego… :)
      Z całego serca gratuluję!

    • ~LILOĄ pisze:

      Wendy,
      Gratuluję i życzę cudownych chwil.
      Buziaki od Ciotki i Antosia

    • ~Wężon pisze:

      Wendy gratulacje. Witaj Filipku.

      Podaj dokładną datę, bo przecież muszę zapisać. :)

    • ~ana86 pisze:

      Wendy, wielkie gratulacje mamusiu :) Wycaluj Filipka, niech zdrowo rosnie!!! buziaki dla Was :*

  6. ~martucha pisze:

    Gratulacje Wendy! Filipku Kudłaty witaj na świecie :-)

  7. ~martucha pisze:

    Iza a Ty jeszcze jesteś na wypowiedzeniu czy już w nowej pracy?

    PS. Niezły remont- wygląda na to że pokój dzieciowy nadal nietknięty ;-)

  8. ~Ewelinaaa pisze:

    Iza! Powodzenia!
    Czuję tu taką…. świeżość :-)

  9. ~pati pisze:

    gaja a to? BADANIE RECEPTYWNOŚCI ENDOMETRIUM

    Jesteś po zabiegu in vitro, zarodek rozwijał się prawidłowo, a mimo to nie jesteś w ciąży?

    Jednym z powodów może być niereceptywność endometrium (błona śluzowa macicy nie przyjęła zarodka).

    Do tej pory termin transferu był ustalany tylko na podstawie rozwoju zarodka, co nie dawało pewności czy endometrium jest przygotowane na jego przyjęcie.

    Dzięki badaniu ERA, jako jedyni w Polsce, u 95% pacjentek z wynikiem niereceptywnym, jesteśmy w stanie dokładnie określić, w której dobie rozwoju zarodka należy wykonać transfer, aby zakończył się sukcesem. Tylko u 5% pacjentek z niereceptywnym endometrium, błona śluzowa macicy nie przyjmie zarodka w żadnej dobie jego rozwoju.

    Przebieg badania

    W celu przeprowadzenia badania receptywności endometrium, około 21 dnia cyklu wykonuje się biopsję endometrium. Próbka endometrium pobierana jest poprzez dopochwowe wprowadzenie bardzo cienkiego cewnika.
    Jest to najmniej inwazyjna metoda, która pozwala pobrać materiał do badania.
    Badanie to nie wiąże się z dodatkowym ryzykiem. Możliwe jest odczucie dyskomfortu lub niewielkiego krwawienia/plamienia z dróg rodnych po biopsji.
    Czas oczekiwania na wynik to około 3 tyg.

    Tak sobie patrze i teraz pomyślałam o tobie od razu.

  10. ~Psuja pisze:

    Iza, widać, że jesteś szczęśliwa. Ta radość aż bije po oczach :D Cudownie się czyta takie wpisy. Ja myślę, ze dziecko najbardziej ucieszy się na te kwiaty na tarasie, także mężu Izy one są najważniejsze!!!

    Wendy serdeczne gratulacje. Witamy Filipa :)

    My dzisiaj byliśmy na kolejnej wizycie. Ta sama klinika, inny lekarz. Babka bardzo fajna, widać, że się zainteresowała. Zwróciła nam uwagę na niepłodność immunologiczną, tzn. mój organizm chroni się przed plemnikami i zarodkami od J. Możemy mieć dzieci ale nie ze sobą…. Czy ktoś z was podjął się leczenia takiej niepłodności i ma jakieś doświadczenia z tym związane? Z góry dziękuję za każdą podpowiedź.

  11. ~Malgoosia pisze:

    A ja tu tylko napiszę, że jestem, że czytam, że trzymam kciuki. Że myślę, przeżywam i gratuluję.
    U nas drugie poronienie za nami. Mamy już w niebie trzy aniołki (liczę dzieciątko, które widziałam na ekranie monitora przed transferem). U nas wygląda na to, że kłopot i rozwiązanie leży w immunologii. Teraz 3 miesiące odpoczynku i znów działamy w tym kierunku. Polecam tę drogę wszystkim tym, u których nie wiadomo o co chodzi

    • ~pati pisze:

      Małgoosia ściskam mocno. To kolejne poronienie było w poźniejszych miesiącach że 3 miesiące przerwy? Robiłaś już wcześniej immunologie czy dopiero zaczynasz ten rozdział badań?

    • ~LILOĄ pisze:

      Bardzo mi przykro.
      Dokładnie temat immunologi wyżej poruszyła Psuja.
      Ja po pierwszym poronieniu zrobiłam cały pakiet badań wskzanych przez Immunologa i wyszło kilka niespodzianek.
      Dzięki temu teraz Antoś w brzuszku ma 27 tygodni. Jeśli chcesz informacje dotyczące badań daj znać.

      • ~Psuja pisze:

        Ja bym bardzo chętnie o tym poczytała. Gdzie byłaś i jak się za to zabrać?

        • ~LILOĄ pisze:

          Psuja,
          Poproś Izę o mój adres e-mail, będzie łatwiej , wszystko Tobie prześlę :-)

          • ~Malgoosia pisze:

            Nie, było to poronienie na początku ciąży. Przerwa spowodowana pewnie tym, że mam zrobic badania. I nie będę protestować. Jeśli ma być powtórka, bo ja niecierpliwa, to się wstrzymam i posłucham lekarzy. Za miesiąc mam się znów skontaktować z immunologiem i będziemy działać dalej. LILOĄ ja też poproszę na maila to, co możesz mi podać :) porównam, co już miałam robione. malgoosia@op.pl

            Napisaliśmy do Novum maila z pytaniem, co oni na to. Bo uważam, że powinno być to oczywistością, że najpierw robią badania immuno, a dopiero potem transfer.

  12. ~misscarp pisze:

    Lubię remonty, ale nie lubię sprzątania po nich :)
    Ale faktem jest, że wydaje Ci się że szary a beż to beż dopóki nie pójdziesz do sklepu z farbami i nie zobaczysz wzorników :) Oszaleć idzie i oczopląsu dostać.
    Przed nami chyba kolejna (trzecia) przeprowadzka (mam nadzieję, że przedostatnia ;) ) i duży remont. Już w myślach sobie planuję.

  13. ~gaja pisze:

    Dziewczyny, dzięki za słowa otuchy.
    Jakoś mnie to tym razem mniej zabolało – albo jeszcze ze mnie nie wyszło.
    Będziemy „kończyć” immunologię, choć dostałam już teraz intralipid. Jeśli wyjdą nam w tym ostatnim badaniu jakieś nieprawidłowości, to lekarstwem będzie … intralipid.
    W szczepienia, podobnie jak połowa lekarzy, nie bardzo wierzę.
    Chyba do końca będę przypadkiem „idiopatycznym”.
    Jadę na weekend. Będzie wino i motocykl w końcu…

    Wężon – liczę na Ciebie i Twój zarodek, Mgła, trzymam mocno kciuki. Zmieńcie tę cholerną majową tendencję.

    PS – Iza, ja mam salon w kolorze, który w świetle dziennym jest beżem, a w sztucznym szarością;)

    • ~pati pisze:

      gaja a to badanie co ci wyzej wkleilam? moze warto porozmawiać z lekarzem o nim? Pij wino, odpocznij, śmigaj na motocyklu- ale to przed winem :)
      Niecierpie stwierdzenia „idiopatyczna” wrrr na samą myśl… Kończ te badania, nabierz sił i pewnie spotkamy sie niebawem razem na placu boju :)

    • ~Mgla pisze:

      Swietny plan.Trzeba czerpac przyjnosci ile sie da a pogoda coraz lepsza.Dla mnie ten i najblizszy miesiac sa ciezkie.W maju zeszlego roku na 2 dni przed Dniem Matki zmarlo moje drugie dziecko a na poczatku czerwca 2014 pierwsze…oby w koncu cos sie zmienilo…Wezon powodzenia jutro!

  14. ~Noni pisze:

    Remont wprowadza nową energię, warto poszaleć pod tym względem :) Gratuluję świeżym Mamom i życzę wszystkim powodzenia w transferach i betowaniu. My już po genetycznym, wszystko ok. Zamierzam zrobić jeszcze Nifty. Pozdrowienia dla całego szacownego Grona ;)

  15. ~Aga M pisze:

    Iza no to wszystko na pewno przyda się Maluszkowi. A najbardziej fuksje – moje ukochane.

  16. ~bea33ta pisze:

    Iza zaczyna się. Jak kobieta zmienia kolor włosów lub obcina je to zaczyna nowe inne życie zazwyczaj lepsze. Ty kolor ścian zmieniasz to prawie to samo ;) Szkoda ,że nie mieszkamy bliżej służyłabym pomocą mojego m :D

    • ~iza krotki blog pisze:

      bea33ta, kto wie, czy i włosy nie staną się gray… dziękuję za chęć pomocy. My się chyba cieszymy bardziej remontem niż martwimy ilością pracy :)

  17. ~martucha pisze:

    mam nadzieję, że Anulek nie pogniewa się za to co teraz Wam tu napiszę, ale u siebie na blogu pochwaliła się w końcu, że:
    11 kwietnia urodziła się Mała Królewna!

    z pewnością nie ma czasu tu zaglądać, a ja bardzo czekałam na wieści od niej, więc Wy może też?

    • ~iza krotki blog pisze:

      My też, Martucha, dzięki, że napisałaś. Pewnie Anulek jak się odkopie z pieluch sama napisze, tymczasem gratuluję :D

  18. ~Anett pisze:

    Wężon jesteś już pewnie po, bardzo mocno trzymam kciuki, mi 13 zawsze przynosiła szczęście, niech i Tobie sprzyja!
    Anulek moje gratulacje, niech bobas zdrowo rośnie.
    Wendy no no poleciałaś w masę z Kudłaczkiem, my jeszcze do 3 kg nie dobiliśmy, a młody z cyca nie schodzi.
    Super to zawsze dobry start.
    Gaja jestem z Tobą!
    Iza u mnie słowo remont wywołuje dreszcze, aż się wzdrygnełam :) tylko balkon urządzać uwielbiam!
    Miłego weekendu.

  19. ~Kas pisze:

    Wężon, oby ten trzynasty był dla Was najszczęśliwszą datą. Trzymam kciuki!

    Iza, powodzenia w nowej pracy. No i jak naszybszej ewakuacji na macierzyński ;)

    Zaglądam do Was, kiedy czas pozwala, smucą mnie zerowe bety, cieszą te duże, cieszą ciaze i rozwiązania.

    Bilbao, ja spacery kocham. Nazywam się terminatorem spacerowym, żadne pogody mi niestraszne. Jedyne, co zatrzymywalo nas w domu zimą to smog. Chociaż ubierania nienawidzę. Zanim całą ekipę wyszykuję, to jestem mokra jak mysz.

    U nas czas leci jak szalony, Sonia zaczyna chodzić. Dopiero we wtorek dziewczyny 9 miesięcy skończyły, są z nich takie powierty i pokręty, ze nie da się opisać . Ciągle ktoś upada, płacze, ma nowego guza/ siniaka, a ja mam kwadratową głowę ;) . Jest wesoło, głośno i cudownie, chociaż czasem też mega ciężko. I jeszcze zdrowotnie napiszę, ze jesteśmy na prostej. Za nami kolejny zakręt, ale dalsza droga zapowiada się optymistycznie.

    • ~martucha pisze:

      Och Kas to Maleństwa które dopiero się urodziły mają już 9 miesięcy? No nie wierzę… fajnie że widzisz już prostą i oby tak dalej :-)
      Ucaluj dziewczyny i synka też ♥

    • ~bilbao pisze:

      Kas, super wieści po tym co przeszliście.
      Podziwiam Twoja spacerową wytrwałość, szacun!
      Hahaha, i nawet trudno mi sobie wyobrazić co znaczy mega ciężko przy Twoich dwóch dziewczynach (i synku) skoro ja przy moim urwisie stwierdzam czasem, że wymiękam :-) Mamy są niezniszczalne!

    • ~Doti pisze:

      O rany rany! Już chodzi???Kiedy to minęło????Jestescie super :) Spacery z trójką muszą być niezłym wyzwaniem:) Ale jak to mówi moja koleżanka -Przetrwają najtwardsi ;)

      Ja też lubiłam spacery – w zimie mimo płaczków i awantur o czapkę był to dla mnie zawsze główny punkt dnia i bardzo na niego czekałam. Nie było złej pogody :) Mi trochę doskwierała ta zima i ciemność i to, że ciągle w domu..to jednak trwało długo,bo Julka na świat przyszła pod koniec września – zaraz było brzydko :/ Na szczęście już słońce :) Można będzie wyjść z kocem do parku, albo przewinąć na ławce, a tak to pędziłam do domu, bo nawet dziecka z wózka za bardzo nie można było wyjąć, jak się darło:) No cóż – taki klimat mamy.

      Zatem miłych spacerów ! Ale będziesz teraz Kas gonić towarzystwo , jak się rozejdą w trzy różne strony świata :)

    • ~Wężon pisze:

      Kas, ale jak to prawie chodzi? Przecież ma dopiero 9 miesięcy.

      • ~Kas pisze:

        Wężon, to jej to powiedz :P Sprawia wrażenie kompletnie nieprzejętej swoim absolutnie nieodpowiednim do tej czynności wiekiem, a także niezbyt matwiącej się swoimi upadkami.

        • ~martucha pisze:

          Ja chodziłam w wieku 10 miesięcy, więc i Sonia może :-) utrapienie dla rodziców bo muszą szybciej ganiac…

  20. ~martucha pisze:

    Wężon wszystko poszło zgodnie z planem? Mam nadzieję że tak i teraz pozostaje nam kciuki zaciskac i ciążowe fluidy przesyłać :-)

  21. ~Patrycja pisze:

    Wężon, mam nadzieję, że wszystko poszło koncertowo, a teraz się po prostu relaksujesz…
    Gaju, jeszcze raz – przykro mi. Mam nadzieję, że będzie dobrze! Pamiętaj, że komórki (nawet te pochodzące od młodszej dawczyni) są w dużej mierze wadliwe. Nawet u 30-latki wadliwych jest ok. 25%, a domyślam się, że stymulacja (warunki bądź co bądź nienaturalne) i to taka, która owocuje wieloma oocytami (bo z takich pochodzą oddawane komórki), odsetek ten wydatnie zwiększa. Ten element przypadkowości odpowiada za znaczną część naszych porażek – a nie immunologia, braki kwasu foliowego, endometrium czy cokolwiek innego. Dlatego może przy kolejnej próbie, podobnie obstawionej lekami, będzie już dobrze!
    Ja z moimi d-dimerami byłam u mojej ginekolog, przyjęła moje wariactwo ze zrozumieniem, ale wyjaśniła, że są ok, że w ciąży ich poziom rośnie i że wie, co robi :). Podkreśliła, że ważne jest, abym brała heparynę – ja z kolei zapewniłam, że traktuję te zastrzyki, włącznie z porą ich wykonywania, w sposób zgoła religijny. Chyba rzeczywiście wie, co robi, skoro nawet przez myśl jej nie przejdzie odstawianie heparyny.
    Postanowiłam jednak nieco wyluzować, bo to moje wymyślanie sobie problemów raczej naszej małej dziewczynce nie służy, a już na pewno nie służy mnie.

  22. ~bilbao pisze:

    Wężon, daj znać jak po sobocie!

  23. ~Wężon pisze:

    Dziewczyny, wszystko poszło bardzo dobrze. Przy transferach nie mam problemu. Nawet pęcherz był od razu odpowiednio wypełniony.
    Opóźnienia nie było, w klinice pusto.
    Z zarodkiem też nie było problemu. Pierwszy odmrożony pięknie ruszył, czyli jeszcze dwa zamrożone czekają. Ten podany podobno idealny. Miał piękną rozetkę i najwyższą klasyfikację.
    Beta symbolicznie w Dzień Matki.

    W sobotę od razu jak wróciłam przyjechała do mnie koleżanka i siedziała do wieczora. Ta, z którą byliśmy w Egipcie.
    Wczoraj pojechaliśmy do taty.
    Dlatego się nie odzywałam.
    Wzięłam tydzień zwolnienia, to pewnie będę rzadziej zaglądać.
    A na transfer oprócz bransoletek od Leśnej zabrałam dodatkowe gacie na paznokciach.

  24. ~Wendy pisze:

    Wężon, zaciskamy kciuki z Kudłaczątkiem.Co ma być będzie. I tego się trzymamy.
    Paznokcie ważna rzecz. Ja do transferów i porodu też pazury robiłam na błysk.

  25. ~Wężon pisze:

    [url=http://pokazywarka.pl/szczesliwepaznokcie/]Moje, mam nadzieję, szczęśliwe paznokcie.[/url]
    Własnoręcznie robione.

  26. ~evcikmUK pisze:

    to i ja trzymam kciuki,zebys mogla wpisac siebie na swoja liste:)

  27. ~bea33ta pisze:

    Psuja powiem tak wszystkie zadowolone choć niektóre na zadowolenie musiały długo poczekać. Zawsze szczepi i niektórym allo mrl spada do 0 po czym nadal szczepi i czasem się nie podniesie za nic w świecie ale i tak jak zachodzą mimo wielu poronień w końcu doczekują tego dziecka. Tylko pytanie czy to zasługa szczepień, głowy czy szczęśliwego trafu? Niektóre roniły raz mimo szczepień ale i tak doczekiwały się upragnionego szczęścia. Co mogę od siebie dodać spróbuj zobacz na wizycie czy Ci odpowiada wizyta czy zobaczy w dokumentacje i badania i powie cokolwiek. Na kartce spisz pytania na wszystkie odpowiada.

    • ~pati pisze:

      Psuja bea33ta ma racje, spisz pytania na kartce, jeśli lekarz mało wylewny sam z siebie to lepiej mieć gotowe pytania. Ja tak szłam do S. na wizyte kwalifikacyjna do programu i dzięki dziewczynie_rabina wiedziałam co mnie czeka i fakt kartka sie przydała a prof odpowiedział na wszystkie pytania.

  28. ~Ania pisze:

    Dziewczyny, to tez dzięki Wam bo poratowalyscie mnie swoimi zapasami progesteronu! Wczoraj zobaczyłam serduszko :) i co? I dalej ciężko mi uwierzyć ;) z terminu om to 7t4d a z usg 6t3d. Zarodek ma 6 mm ale już pięknie bije mu serduszko. To była 6 dniowa blastocysta 4CC w która niewierzylam od samego początku. Beta też ruszyła późno ale przyrosty w normie. Mam nadzieje ze ten tydzień różnicy jest po prostu wynikiem tempa rozwoju maluszka i wszystko będzie dobrze jak do tej pory. Wężon za Ciebie mocno zaciskam kciuki!

  29. ~Anulek pisze:

    Martucha, nie pogniewałam się :)
    Dziś jest pierwszy nasz dzień, kiedy jesteśmy same. Dzieci w przedszkolu, Mąż w pracy, Mamę, która u nas mieszkała i którą opiekowaliśmy się po wyjściu ze szpitala, wczoraj zawiozłam do domu. Odpoczywam.
    Bardzo dziękuję wszystkim osobom, które trzymały kciuki za operację Mamy, na szczęście wszystko się udało, wyniki są chyba najlepsze jakie w tej sytuacji mogły być i jesteśmy dobrej myśli.
    Przebrnęłam przez komentarze, bardzo gratuluję wszystkim świeżo upieczonym mamom.
    Tak jak martucha napisała, 11 kwietnia urodziła się nasza Mała Królewna. Dzieci są zachwycone nową siostrą, bujają ją w wózku, śpiewają kołysanki i znoszą jej różne zabawki, zobaczymy jak będzie jak podrośnie.

  30. ~pati pisze:

    Mgła i jakie wieści?

    • ~Mgla pisze:

      ja juz stracilam nadzieje ale pewnie jutro sie okaze bo powinnam dostac okres…6dpt beta nie drgnela wiec szanse baaardzo male na sukces.Ehh nie musze mowic Wam co czuje…Wczoraj nawet lampke wina wypilam w ramach buntu i rozpaczy.Jutro dla swietego spokoju zrobie sikanca ale cudu pewnie nie bedzie.Nawet na bete juz nie chce mi sie isc bo u mnie to trudne logitycznie w polaczeniu z praca. Znow wszystko zaczniemy od nowa…
      Wezon nieustannie trzymam kciuki!

  31. ~gaja pisze:

    Krew oddana na ostatnie możliwe immuno – badania (MRL i inne takie).
    Jeśli kolejny raz nic nie wyjdzie, to znaczy, że mam po prostu pecha…

    • ~pati pisze:

      gaja a na wyniki ile musisz czekać ?

      • ~gaja pisze:

        2 tygodnie.
        Do tego w wymazie wyszła bakteria. Śmieszny ten wymaz – robiony 3 dni przed transferem, wyniki teraz. A bakteria jest przecież przeciwwskazaniem do procedury.
        No ale to i tak lepiej niż w Białymstoku, gdzie miałam 3 transfery bez wymazu ;) Ciekawe, czy już wtedy była ta bakteria…
        W każdym razie mam przymusową przerwę.
        Może i dobrze, nie śpieszno mi do zastrzyków i znienawidzonego lutinusa ;)

        • ~pati pisze:

          gaju u mnie w N, wymaz był wymogiem i dlatego robiłąm u nich bo nigdzie indziej od wizyty w czw do wizyty przed punkcja w sob nie miąla bym wyników. a koszt masakra w porownaniu jak bym mogła to na spokojnie zrobić. Na badania przed tym niespodziewanym ivf zostawiliśmy 2,600 łacznie z wizyta, oczywiście usg cycków nie maiłam. Po punkcji okazało sie ze mam błedenie wpisany numer pesel (pal licho pesel bo ostatnich 5 cyfr nie było tylko 00000 i w dodatku nazwisko panieńskie, na szczeście mam 2 -członowe wiec jakos chyba to omineli) i że wogole nie powinni mnie dopuścić. Jaja jak berety były wtedy. Teraz po tym wszystkim jakoś na spokojniej podchodze do wszystkiego, lepiej 10 razy sprawdzić wszystko nawet na własną rekę niż strzelać w kosmos z transferami i punkcjami. ALE TO POWINNI WIEDZIEĆ lekarze nie MY

  32. ~pati pisze:

    Mgła sikańca zrobiłaś?

  33. ~Mgla pisze:

    Sikanca robilam i znow zobaczylam ta okropna jedna kreske…Poki co nie ma tez ku mojemu zaskoczeniu miesiaczki.Myslicie ze skoro biore luteine dopochwowo to ona moze ja hamowac?Dziwne bo wczesniej nawet jak bralam luteine to mialam plamienia ale juz sama nie wiem…Jutro chyba zrobie bete i bedzie wszystko jasne.Odstawie luteine jak bedzie ujemna i juz…W sumie 10 dni po transferze 2 blastocyst powinien juz wyjsc test z moczu…

    • ~martucha pisze:

      u mnie luteina w jakiś 90% przypadków blokowała okres, dlatego zawsze robiłam betę, odstawiałam leki i okres nadchodził po 2-3 dniach. mam nadzieję, że Ty nie jesteś takim przypadkiem!

    • ~Wężon pisze:

      I jak? Na betę pojechałaś? Wiesz już na pewno?

      • ~Mgla pisze:

        Beta nawet nie drgnela takze odstawilam luteine i czekam na okres.Wszystko zaczynamy od nowa…Boje sie ze to pgd jakos oslabia zarodki bo i Mariah sie nie udaje i mi i jeszcze 2 innym dziewczynom o ktorych wiem a naturalnie wszystkiego zachodzilysmy w ciaze…No nic-teraz pozwalam sobie na smutek i napije sie piwa w ten sloneczny dzien.

        • ~martucha pisze:

          Mgla przykro mi :-(

        • ~pati pisze:

          Przytulam mocno :*

        • ~ana86 pisze:

          sciskam mocno Mgla :* pamietaj ze dopoki walczysz jest nadzieja! zbierz sily i wracaj do walki :*

        • ~Mariah pisze:

          Mgla, bardzo mi przykro. Bardzo liczyłam na to że będziesz miała powody do radości.
          Ja też się zastanawiałam czy PGD jakoś nie osłabia zarodków ale ostatecznie myślę że to chyba po prostu szukanie wytłumaczenia tych niepowodzen. Przecież po PGD one dalej się dzielą i rozwijają. Znam kilka przypadków że się udało. A czemu nam nie wychodzi… nie mam pojęcia…

        • ~zouza pisze:

          głask

  34. ~Mgla pisze:

    Wezon przy 2-u dniowych to byloby bezsensu w 6dpt robic.Musisz jeszcze poczekac cierpliwie i wierzyc ze sie uda.Juz zaskakiwalas ciaza po in vitro wiec masz duze szanse ze i tym razem tak bedzie.

  35. ~Superaneczka pisze:

    Hej dziewczyny – nie wiem czy mnie jeszcze pamietacie. Ja was regularnie podczytuje:) za miesziac podchodze do kolejnego ivf i boje sie jak fix. Po spotkaniu z lekarzem mialam ustalone, ze zaczniemy z 100 gonal f + letrozole na zahamowanie estradiolu. Dwa tyg temu bylam w szpitalu na kontrolnym usg i zrobili mi test na amh. W zaleznosci od wynikow, moga jeszcze zmniejszyc dawke :/ totalnie mnie to rozwalilo. Wiem, ze amh bede miec wysokie bo jak robilam w PL dwa lata temu to mialam ok 14. Jak mi zmniejsza dawke to moim zdaniem nic z tego ivf nie bedzie, bo wczesniej przy dawce 75 mialam zazwyczaj tylko 1 pecherzyk dominujacy. Jeszcze sie nic nie zaczelo a ja juz sie stresuje! Jak zyc:/

    • ~Wężon pisze:

      Pamiętam. :)

      Trzymam kciuki.

    • ~pati pisze:

      Superaneczka a czy wcześniejsze stymulacje- te w ktorych miałaś po 1 pecherzyku- były na tych samych lekach? w sensie czy stymulacja wyglądała identycznie jak teraz lekarz ci proponuje?

      • ~Superaneczka pisze:

        Pati wczesniejsze stymulacje mialam na Gonalu F 75. Teraz niby mamy zaczac do dawki 100..ale wszystko zalezy od wyniki badania AMH. Probuje stosowac Twoje rady i ograniczylam slodycze do minimum! Mam nadzieje, ze to pomoze

        • ~pati pisze:

          a powiedz mi jedno jajo bylo pobrane- w sensie jedno pelne- czy np na usg mialas jak ja 15 jaj a po punkcji 3 dobre? U mnie bylo kiedys tak ze na puregonie 75 hitu nie bylo a pozniej menopur plus lametta i efekt przestymulowanie i decyzja o ivf. A moje AMH 3,4 przy PCOS

  36. ~ana86 pisze:

    Wezon, jak tam u Ciebie, byl dzis sikaniec kontrolny? :)

  37. ~Merda pisze:

    Witam dziewczyny!
    Ja na chwilę z pytaniem! Dermatolog dziecięcy w Warszawie pilnie potrzebny! Ktoś może polecić?

  38. ~gaja pisze:

    Wężon?

  39. ~pati pisze:

    Pytanie do ogółu: Fotelik do auta ma ktos do sprzedaży? taki ten drugi od 10 kg czy tam 12 kg?

  40. ~Wężon pisze:

    Tak się odzywam testowo po teście. Czysto, jak u perfekcyjnej Pani Domu.
    Nadziei nie porzucam drastycznie, ale powoli ją ubijam.
    Teraz endo było podrasowane i zarodek niby idealny. Trochę mnie to podłamało.

    • ~Izabela pisze:

      jeszcze nie wszystko jest jasne, ale gdyby biała rękawiczka nic nie wykazała, to powiem ci tylko (po roku niespania i niejedzenia mojego syna , na skraju mojej wytrzymałości nerwowej), że posiadanie jednego, odchowanego, samoobsługowego dziecka ma swoje niezaprzeczalne zalety…. Pozdrawiam i trzymam kciuki.

      • ~Wężon pisze:

        Też zaczynam dostrzegać coraz więcej zalet takiego rozwiązania.
        Tylko jeszcze trochę szkoda mi Laury – ja jedynaczka, J. jedynak i sierota – nie będzie miała żadnej rodziny. Nawet kuzynek.
        Ale co zrobię? Robię co mogę.

        • ~Izabela pisze:

          z rodziną bywa różnie, czasami przyjaciele stają się bliżsi niż rodzina, ale rozumiem ten argument, sami głównie dlatego się staraliśmy. Ja mam 3 rodzeństwa, mąż 2 i bywa ciekawie. Sama córka wyłuszczała nam argument pt. ‚na starość bedę sie musiała sama wami zajmować…’ hmmm, nie ma to jak bezgraniczna miłość dziecka…

          • ~Wężon pisze:

            To bardzo poważny argument. Chociaż i tak najczęściej jest tak, że jedno z dzieci zostaje z tym „kłopotem”. U taty się podzielili – tata zapewniał finanse i opiekę np. medyczną, ciocia mieszkała na miejscu i doglądała rodziców do śmierci.

            Ja mam jeszcze jeden argument od mojej strony. To okrutnie brzmi, ale boję się, że jak coś się stanie Laurze, to zostanę z niczym. Wiadomo, że następne dzieci nie są zamiast, ale lepiej mieć jedno niż żadnego.

    • ~gaja pisze:

      Rób betę, będzie jasność.
      Uderzyłaś niechcący w moją czułą strunę – ja jedynaczka, córka jedynaczki, bez dzieci. Nie mam komu przekazać pałeczki – zero rodzeństwa (przyrodnie, ale to trochę inna bajka), kuzynostwa. Komu przekazać zegar po prababci? Od 110 lat w rodzinie?

      • ~Wężon pisze:

        Moja mama też jedynaczka, tata ma siostrę, która ma jednego syna, który nie ma i nie chce dzieci.
        U J. mama miała siostrę, ale ta zmarła bezdzietnie. Tata miał 2 rodzeństwa, każde z nich po 1 dziecku miało. Jeden brat cioteczny ma 1 dziecko, drugi 2.
        Ale skromniutka ta rodzina.
        Nawet babcia mamy miała tylko 1 brata, o rodzinie dziadka nic nie wiadomo.

      • ~Wężon pisze:

        Gaju, beta w piątek. Mogę się już przyzwyczajać do jej wyniku.

  41. ~MagdaS pisze:

    @Wężon
    Ja od września ub.roku oswajam się (oswoiłam się) z myślą, że moje gadanie po urodzeniu Niny w 2011 roku, że będzie jedynaczką stanie się faktem.
    Wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazują, że tak będzie.
    I na samą myśl, że może jej się coś stać (wypadek, choroba itd) skóra mi cierpnie i gula rośnie w gardle.
    Mąż jest z dużej rodziny. Jego brat bliźniak (jednojajowy) ma 3 córki, starszy brat – dwie. Rodzina od strony teścia też jest bardzo liczna. Jedna z kuzynek męża ma 8 (!!) dzieci a ma niewiele po 40tce.
    Rodzina z mojej strony to klasyczne 2+2. Mam brata o 13 lat młodszego z którym nie mam w zasadzie żadnych siostrzano-braterskich relacji. Moi rodzice po 60tce zaczynają chorować. Tata leczy depresję i jest po próbie samobójczej :( Mama ma RZS i ledwo ciągnie. Kursuje na trasie dom-praca-tata w szpitalu-dom. Walczy ze swoim rodzeństwem o spadek po rodzicach. Niby jest brat i siostra a traktują moją mamę jakby była podrzutkiem. Z taty strony też nie lepiej. 3 siostry, brat. Chcą majątku, który dziadkowie zapisali tacie w latach 80tych za opiekę nad nim i zajmowanie się gospodarstwem rolnym. To i inne rzeczy sprawiły, że tata targnął się na swoje życie.
    Brat nie ma jeszcze swojej rodziny i chce wyjechać za granicę. Gdzie w tym wszystkim mam mieć spokojną głowę i myśli aby powitać drugie dziecko o które walczę (walczyłam) tyle lat.
    Kolejna wizyta, tym razem w Novum uświadomiła mi, że najwyższy czas powiedzieć DOŚĆ. Dr Z. nie pozostawił mi złudzeń i mimo wszystko nie pójdę drogą, którą mi zaproponował (IVF tylko na cyklu naturalnym). Już nie chcę. Już mam dość przyjmowania suplementów, latania na usg gdy moje szanse są 10/90 :(
    Ciężko jednak przejść nad tym wszystkim do porządku dziennego gdy córka wciąż prosi o rodzeństwo i radzi mi i mężowi częściej się przytulać :( Na pocieszenie chcę jej kupić psa. Wiem, że to głupie ale nic innego do głowy mi nie przychodzi.

    • ~pati pisze:

      MagdaS abstrachując od calej historii ktora znam od poczatku, to weź ze schroniska kundla podobnego jak Dzio moj i z Małą Ania zrobimy hodowle Dyziolków :) Ale jeśli chodzi o zwierzaka polecam kota bezproblemowa obsługa :)
      Z psem trzeba mykać na spacery :P
      Jak widać jesteś na tym samym etapie co Lena była jakiś czas temu. Ja dziś po wizycie u gin- ktora za przeproszeniem ch… dała mam chec pierdutnać wszystko tylko ja w przeciwienstwie do was ani jednego dziecka nie mam. Podziwiam wasz upór i chęci i siłe walki.

      • ~PatrycjaK pisze:

        Czytam tego bloga od dawna, wielu Wam kibicuję. Ale jak czytam komentarze pati, to stwierdzam że dobrze że nie masz dzieci. Zastanów się nad sobą dziewczyno, błagam. Poziom jaki reprezentujesz to tragedia. i to jak piszesz…. Brak słów

        • ~En pisze:

          Ale co w tym komentarzu pati jest nie tak?? I jak mogłaś napisać to o dzieciach? Chyba zapomniałaś wziąć dziś pavulon, ale masz jeszcze chwilę, weź, może pomoże.
          Jestem wstrząśnięta :(

        • ~pati pisze:

          PatrycjaK wole sie powstrzymać od pisania ci odp. Szkoda że nie wieźmiesz pod uwage że niektore z nas maja kontakt również poza blogiem i wiedzą o sobie wiecej i szybciej co sie dzieje niż zostanie to napisane tu.

        • ~LILOĄ pisze:

          PatrycjaK,
          Łatwo jest oceniać kogoś, kogo się nie zna? Zacznij od siebie a może nawet lepiej nie zaczynaj. Udaj się do specjalisty, który pomoże Ci się ogarnąć. Kim Ty Jesteś żeby oceniać i wydawać tak obrzydliwe sądy . … nikim!
          Zapomniałaś gdzie Jesteś a jeśli chcesz sobie ,,pohejtować” zmień stronę www. na Pudelek.pl , tam możesz dać upust swoim chorym flustracjom.
          Nie sądziłam, że kiedyś na tym blogu przeczytam coś takiego. Chyba od najgorszego wroga żadna z nas by się nie spodziewała takich życzeń.
          Szuje i Mendy są wszędzie….. a Ty Jesteś właśnie jedną z nich.
          Mam nadzieję, że znikniesz tak szybko jak się pojawiłaś. A kysz…..

        • ~Malibuuu pisze:

          Nie jestem zwolennikiem wojny na hejty dlatego po komentarzu „stwierdzam że dobrze że nie masz dzieci” – proszę Cię Iza skasuj tą Panią z bloga (jeśli uważasz tak jak ja, że w komenatrzu Pati nie ma nic nietaktownego) Bo tak na prawdę to ja nie wiem o chu…. Tej Pani chodzi!!

          • ~martucha pisze:

            Iza popieram Malibuuu – takie teksty w takim miejscu to już jak cios poniżej pasa.

            Pati – trzym się :*

            • ~iza krotki blog pisze:

              Dziewczyny, kasuję tylko nielegalne ogłoszenia. Nie chcę tutaj wyzwisk, ale to jest hyde park, a ja nie jestem cenzorem i nigdy nie będę.

              Może drugi raz ktoś się zastanowi, nim wyda idiotyczną opinię.

        • ~iza krotki blog pisze:

          PatrycjaK, to co napisałaś o Pati, jest po prostu chamskie. Nie będę na takim poziomie rozmawiać.

          • ~pati pisze:

            A dajta spokoj, dziękuje za trzymanie sztamy :) Liloą przynajmniej nie musiała kawy pić z rana, Antoś tej pani kopniaki przesyła, MagdaS określiła ją jako „tępą dzide” przynajmniej nie nudziło mi się jak opony zmieniałam. Bo czytałam swoj kom 4 razy aż na pamięć się go nauczyłam i próbowałam zrozumieć z Malibuu co ja nie ten teges napisałam. Mała Ania gdzieś zagineła wiec dowie się poźniej. Mamy kolejny tekst jak piszemy „nie moge czytać tego co piszesz” i śmiech. No co mam siedzieć i wyć do księżyca że mnie ktoś nie lubi hahah wolne żarty :) mam inne sprawy na głowie :)

        • ~Gatek pisze:

          Łee tam, PatrycjoK, nie przesadzaj. Średnio znasz się na potrzebach dzieci, najwyraźniej. Matka z poczuciem humoru i bez spiętych pośladów to jak los na loterii. Dzieci Pati będą fajnymi ludźmi dzięki takiej pozytywnej mamie.

        • ~Magdanr2 :) pisze:

          A Ja stwierdzam że dobrze że się nie odzywałaś i szkoda że tak nie pozostało , mam nadzieję że to ostatni raz …

        • ~mała Ania pisze:

          „wielu wam kibicuje” hahaha… to.znaczy, że nie wszystkim :) ciekawe, czy tym, którym nie kibicujesz wbijasz w laleczke Voo doo igielki żeby się nie udało? tutaj raczej każdy każdemu dobrze życzy i kibicuje. A co do słów skierowanych do Pati… żal komentować.

  42. ~Patrycja pisze:

    Nie przesadzałabym z tymi zaletami posiadania rodzeństwa. Sama jestem jedynaczką, ale znam wiele „nieudanych” stosunków siostrzanych lub braterskich. Rzadko kto, jak mi się zdaje, jest związany z bratem/siostrą jak z przyjacielem, zwłaszcza jeśli różnica wieku jest znaczna. Wiele osób za to czuje, słusznie albo nie, że w dzieciństwie, albo i teraz, rodzice faworyzowali tego drugiego, co kładzie się cieniem także na relacjach właśnie z rodzicami.
    Pewnie, fajne rodzeństwo jest super, ale nie ma gwarancji, że tak byłoby w przypadku naszych dzieci. Nie ma co tego idealizować.
    Zresztą przecież nie możecie zrobić więcej niż jesteście w stanie!!!
    A co do funkcji opiekuńczych dzieci „na starość”, to po pierwsze, nie tak znowu często dzieci muszą aktywnie opiekować się rodzicami, nie ma co martwić się na zapas, po drugie, mogą zwrócić się o pomoc, a po trzecie – powiem nieco brutalnie – nikt nie obiecał, że życie będzie łatwe :-). Choćbyśmy nie wiem jak się starali, dzieci spotkają na swojej drodze różne przeszkody i trudności, jeśli się zdarzy, że rodzice będą potrzebować dziecka w ostatnim czasie życia, to po prostu zmierzy się z tym doświadczeniem. Poza tym rzeczywiście funkcje czysto opiekuńcze (a to te są najtrudniejsze, nie wsparcie finansowe) zwykle przypadają jednemu tylko dziecku, przeważnie jest to córka.

  43. ~iza krotki blog pisze:

    Boże, w końcu udało mi się na sekundę tutaj zajrzeć. Nowa praca fajna – nieco pochałaniająca, ale na plus – a w domu remont. Masakra. Padam. Poobijałąm się o drabinę, przestawione szafki i znienacka położone gdzieś szpachelki jak laleczka voodoo. Jeszcze kilka dni, może tydzień. Jesteśmy wykończeni.
    Tęsknię za Wami.

    • ~martucha pisze:

      a ja tu właśnie zajrzałam drugi raz żeby spytać o pracę, bo długo się nie odzywałaś… no to już wiem co i jak. uważaj żebyście to Wy „wykończyli” mieszkanie a nie ono Was :-D
      pozdrowienia dla Was pracusie – jak już się uporacie z remontem to wrócisz tu do nas stęskniona i z nową energią :)

    • ~pati pisze:

      Iza :) u mnie sie jeszcze nie zaczęło a juz mamy dość. co tydzień tata przyjeżdża autem wielkim i wywozi stare meble, my w ciagu tyg demontujemy po kolei, meblościanke, szafe w wejściu, a na koniec łazienke. Żyje w burdlu, o siniakach to ja już nie wspomne bo jak demontujemy pol tyg to tak leży i leży w korytarzu a na 50 m no nie przeskocze :) w dużym pokoju po zdemontowaniu ukazał się piekny oczojedny żółty kolor wiec z połączeniu z szarym wygląda cudni, wali mnie po oczach i irytuje jak tylko wchodze do mieszkania, ogolnie sa jaja jak berety, wielkie ogromne berety :) Jeszcze sie nie pozabijałam z M. :)
      Aaaa i jestem zdolna niesłychanie zgubiłam śrubokręt którym odkrecałam szafki rano, pożniej chodziłam 2h i go szukałam- nawet lodowke M. kazał mi spr, potem zgubiliśmy na 4 dni pilota od tv, a o pensecie ktorą gdzieś położyłam tak żeby była pod ręką to już nawet nie wspomne- bo nie ma jej do tej pory :)

    • ~Wężon pisze:

      Iza, remont w mieszkaniu, w którym się cały czas normalnie mieszka to niezłe wyzwanie.
      My dwa lata temu przerabialiśmy sypialnię. Miesiąc spaliśmy w gabinecie i korzystaliśmy z dolnej łazienki. Tylko do garderoby musiałam chodzić.

      Tak się jeszcze da wytrzymać. Ale remont czegoś, co musisz używać to walka o byt.

  44. ~Bat26 pisze:

    Dziewczyny, chciałam Wam powiedzieć o swoim doświadczeniu z testami ciążowymi :) robiłam ostatni w 30 dc, wyszedł negatywny, w dniu 32 wyszła 2 bardzo blada kreska na teście o czułości 10 ml. Beta w tym dniu 279,6. Czy to normalne zachowanie testów? Mam nadzieję, że Was trochę pocieszyłam i będziecie miały więcej nadziei. Pytałam niedawno Was o przyrost. Nadal 3mam za Was kciuki każdego dnia. Pozdrawiam Siłaczki

    • ~pati pisze:

      Bat26 a jak się czujesz? Wszystko oki? Te testy sa dziwne ale znow tak co miesiąc latać na krew jak idiotka do lab to powinni jakies pakiety na poł roku na bete dawać :)

      • ~Bat26 pisze:

        Pati, dzięki, że pytasz, czuję się fatalnie.. Od początku znoszę całą ciążę źle, aktualnie to 10 tydz. Mam torbiel na jajniku o rozm. 7 x 11, co badanie ROŚNIE. Przed ciążą była też duża, tzn. 7×5 ale nie chciałam operować bo byłaby to 2 operacja już na jajnikach.. I to chyba ona jest prowodyrem całego zamieszania. Biegunki, ciśnienie max 95/60, w nocy 67/38 (mierzone całodobowo miałam) ból całego podbrzusza, spodnie nawet mnie bolą :) Nagłe zawroty głowy, spadki ciśnienia wykańczają mnie. Nie wiem nigdy co mnie spotka za 3 min. Brzuch stanowczo za duży jak na 10 tyg, na usg ciężko było uchwycić dziecko i posłuchać serduszka, torbiel zagłuszała wszystko.. nie wiem jak będą wyglądać późniejsze, tak ważne badania.. Mam nadzieję, że przyszłe i obecne Wasze ciążę znosicie i znosić będziecie lepiej ode mnie ! :)

        • ~pati pisze:

          Ło matko nieźle, ale mam nadzieje że później będzie lepiej, dziewczyny 1 trymest nic zero objawow a 2 trymestr to każdej coś dolega. Mała Ania kolki, Malibuu drętwiejące i bolące ręce, Liloą masakryczne zgagi.
          A co lekarze na to ciśnienie? dostałaś jakieś leki?

          • ~Bat26 pisze:

            O właśnie, jeszcze i ja mam kolki :) na ciśnienie nic niestety nie mam, pić dużo wody wysokozmineralizowanej i czasami colę.. i dużo solić co raczej wyklucza się samo z powodu ciąży :| Może mi w nagrodę odpuści po I trymestrze :)

        • ~Magdanr2 :) pisze:

          Bat26 z tego co wiem torbiele powinny się wchłaniać z biegiem ciąży ( na początku mógł trochę urosnąć ze względu na estrogen podwyższony) , będziesz miała coraz wyższy progesteron a On powinien powodować wchłanianie torbieli …
          Dbaj o Was i życzę żeby na następnym usg było po torbieli …:)

  45. ~Patrycja pisze:

    Ciekawy wpis o tym, że leżenie w ciąży (nawet zagrożonej), a także po embriotransferze szkodzi (!) https://mamaginekolog.pl/lezenie-odpoczywanie-oto-pytanie/

    • ~Wężon pisze:

      Też to czytałam jakiś czas temu. Zawsze wiedziałam, że takie leżenie, zwłaszcza na wszelki wypadek, to zło.

  46. ~Wendy001 pisze:

    Wężon jak ja bym chciała żeby Cię jutro wynik bety trzasnąl z całej mocy w niedowierzającą twarz..

    • ~Wężon pisze:

      Dziękuję. Ale szczęśliwe historie przydarzają się innym. U mnie z IVF jak coś może źle pójść, to na pewno idzie.

  47. ~Magdanr2 :) pisze:

    Mamusie : obecne , ale i te brzuchate , które czekacie na rozwiązanie i te które czekacie na TEN telefon : Cudownego Dnia <3

    • ~pati pisze:

      Magdanr2 mała Agatka dalej szaleje? To co pokój w psychiatryku obok mnie załatwiać?

    • ~niebieska pisze:

      Noooo… jak mi tak piszesz o piątej nad ranem, to chce mi się wyć z radości :)
      Nawzajem :*

      • ~martucha pisze:

        e Niebieska luuuuzik – pisała o 6.09 – tu na blogu po zmianie czasu znowu wyświetla się zła godzina.
        6 godzina to już lepiej co nie? ;-)

        • ~Magdanr2 :) pisze:

          Dziś pospała do 7:40 , o 5 ją tylko napoiłam :P
          Swoją drogą , Dziewczyny zauważyłyście może że w te upały Dzieci częściej się budzą w nocy ?
          U Nas już było kąpiel , cyc , usypianie i ok 19.30 lądowała Agata w dostawce i pierwsza pobudka 2/3 , a potem dopiero po 7 , a teraz zaczynamy o 24 , potem 2/3 potem 5 i 7 ….
          Tak się zastanawiam czy to nie przez te temperatury , bo Ona się nawet jakoś bardzo nie budzi , tylko piszczy lekko i buzia w rybkę , oczy zamknięte i szuka cyca … :P

      • ~Magdanr2 :) pisze:

        Kochana Ty niedługo docenisz moją aktywność o 5 rano , jak brzuch Ci zacznie przeszkadzać w spaniu i o 5 to będziesz już po drugiej kawie :D wtedy miło do Kogoś „gębę otworzyć ” <3 :D

  48. ~Anitt pisze:

    Wezon, mam nadzieje ze wczesniejsze sikance byly oszukance i ze dzisiaj bedziesz miała niespodzianke. Swoja droga to był by dopiero numer..ty specjalistka od testów tak nabita w butelke.
    Kciuki!!
    Mamuski i staraczki buziaczki :-*

  49. ~Wężon pisze:

    Krew pobrana, wyniki o 12.
    Testu wczoraj i dzisiaj nie robiłam. Szkoda marnować. Przedwczorajszy, z 11 dpt biały.

    Odezwę się jak tylko lekarz zadzwoni.

  50. ~Borówka pisze:

    Wężon wysyłam ciepłe myśli!

  51. ~Wężon pisze:

    Niestety, miałam rację. Beta poniżej 0,1. Nic w ogóle nie ruszyło.

    Następna próba od razu, a potem najwyżej przerwa na wakacje. Tym razem (po raz pierwszy) mam wziąć encorton.

    Jeszcze dwa zarodki są, nadzieja jest.

    Chociaż ten niby był idealny. :(

  52. ~MM pisze:

    Wężon tak mi przykro :(
    Nieustannie trzymam kciuki.

  53. ~Borówka pisze:

    Wężon przykro mi :(
    Fajnie, że masz mrozaczki, więc jest potencjał na kolejne transfery.
    Może tak miało być, nie wiem czy planowałaś jeszcze trójkę dzieci. To zawsze trudne co zrobić z nadwyżką zarodków, czasem, napiszę brutalnie, życie podejmuje decyzję za nas.
    Niezmiennie trzymam kciuki!

  54. ~Ewciak pisze:

    Witajcie dziewczyny :-)
    Długo mnie tu nie było, zagladałam regularnie do dnia 5 stycznia :-)
    5 stycznia 2017, ten dzień zmienił na zawsze moje życie, puste życie. Tego dnia urodzili się Maja i Mikolaj. Szybka jazda do szpitala, krwotok, szpital oddalony o 100km, 4 stycznia przyszła straszna slizgawica, jechaliśmy do szpitala 3 godz. Tam decyzja o cc, 8;44 Mikołaj 2085 I 45cm i 9 punktów. Maja 8;55 2040 48cm i 1 punkt. Lekarze walczyli o Maje, na szczęście skończyło się to dobrze, urodziła się z ciężką zamartwica, jedyna jej funkcja to lekko bijące serduszko. W szpitalu spędziliśmy 2 tyg, oboje pod aparatura i w inkubatorze. Mikołaj zaś zapominal o oddychaniu, trzeba było uważać jak je, robił się siny.
    Teraz świat mógłby dla mnie nie istnieć, tylko oni, bałam martwilam się czy sobie poradzę, bo jestem tu sama tylko mąż, a on pracuje. Teraz wiem, że nawet 2 godz w nocy snu i człowiek jest szczęśliwy. Są po prostu boscy. Bywa ciężko, bo płaczą oboje, śpią nigdy razem oprócz nocy. Ale to nie ważne, ważne że są zdrowi, że się rozwijają, że wszyscy specjaliści mówią nam że jest ok, że już do nich nie trzeba ponownie przyjeżdżać. Ważny jest każdy ich uśmiech dla mnie to cały świat i dla nich wszystko warto.
    W tym dniu życzę Wam aby wasze marzenia się spełniły, tak jak moje, abyście były szczęśliwe i uslyszaly kiedyś słowo mama. Całuję Was bardzo mocno.
    Mama Ewa

    • ~Anett pisze:

      Ewciak co za historia… jak dobrze że z happy endem.
      Wszystkiego dobrego!

    • ~Eska pisze:

      Ewciak… czasem myślałam co u Ciebie bo tak jakoś ,,zniknęłaś” a szłyśmy ciążowo podobnie… Najpierw ja zazdrościłam Ci podwójnego szczęścia, a później Ty się śmiałaś, że Ci zazdrościłam a mam TO samo… :)
      mrożąca krew w żyłach historia, dzięki Bogu dobrze się skończyła chociaż nawet nie chcę sobie wyobrażać co przeżywałaś…
      Ale ja również nie wyobrażam sobie, żeby któregoś mogłoby nie być…
      chociaż nadal nie dociera do mnie jeszcze, że to JA jestem ich MAMĄ!! :*

      Ps. U mnie to samo: moje Chłopaki (już prawie 3-miesięczne szkraby!!) chyba także umówiły się, że będą mi dotrzymywać towarzystwa bo w dzień śpią na zmianę… Ale za to w nocy bite 8-9h przesypiają już od miesiąca więc cuuudnie !! :)

      Zdrówka dla Was!

    • ~pati pisze:

      Ewciak aż się poryczałam jak przeczytałam początek, nie wyobrażam sobie co musiałaś przejść, ile nerwów ile stresu ile wylanych łez. Najważniejsze że wszystko dobrze się skończyło i dzieciaki są zdrowe. Ściskam Was mocno

    • ~LILOĄ pisze:

      Ewciak,
      Ogromne gratulacje, początek Waszej historii mrozi krew w żyłach jednak na całe szczęście kończy się happy endem.
      Przeszliście ciężkie chwile, teraz życzę Wam tylko słońca.

  55. ~Ewciak pisze:

    Dziękuję dziewczyny, fakt było ciężko, nie raz jak wspominam rycze jak dziecko, ale jest dobrze bardzo dobrze. Jestem zmęczona ale szczęśliwa. Najgorzej mnie wkurzają głupi ludzie pytaniami lub stwierdzeniem,; a współczuję pani, o idzie 509+, ja sobie z jednym nie mogę dać rady a tu 2. Tylko ja nie wiem jak to jest mieć jedno, ja mam dwójkę. Za żadne skarby bym nie oddała ciężkiej nocy czy dnia!
    Eska super, też myślałam o Tobie, gratuluję chłopaków. Napisz do mnie maila, fajnie mieć kontakt, na fb jest też grupa blizniacza. ewamar@interia.eu
    Oj ja długo nie mogłam uwierzyć, że jestem mamą, patrzyłam na nich i nie wierzyłam :-)

  56. ~pati pisze:

    Co tu taka cisza? Ja w pon ide do gin w 16dc by podejrzeć co i jak i się przygotować psychicznie czy stymulacja czy próbujemy naturalnie na monitoringu po wizycie u genetyka. Ciut mnie rozczarowali w S. z tym dof. bo musze zrobić i zakonczyc stymu we wrześniu. A plan był taki ze robimy 3 podejścia bez ingerencji znacznej. Nie wiem możliwe że zrezygnuje z ivf na rzecz stymulacji zobaczymy zagmatwało się ciut. Wszystko rozwiąże genetyk. A na razie ciąg dalszy remontu, śrubokręt zginął nadal nieodnaleziony, o pensecie nie wspomnę,(jestem tak zdolna że nawet wkrętarke gdzieś połozylam i szukałam 1 h) ale najważniejsze że wiekszośc wybrana na zasadzie kompromisu. Jeszcze się nie pozabijalam z M.

  57. ~Wendy pisze:

    Dziewczyny Mamy,może Wy mi podpowiecie co robić. Moj mały Kudłacz 25 dniowy uwielbia mleko mamy i je straszne ilości i nie byłoby problemu gdyby nie to, że od kilku dni widzę ewidentne zmniejszenie pokarmu.. Do tej pory udawało się ściągnąć 90 ml laktatorem za każdym razem ale już coraz trudniej.. A pod koniec dnia to w ogóle ledwo ledwo. Czytałam mądre blogi że pokarm nie zanika, ze ściągać laktatorem do oporu. Ale co z tego jak nie ma co ściągać.. A jeść chłop chce. Macie pomysł jak wzbudzić mlekotok?

    • ~Ewciak pisze:

      Wendy, a ściągasz do oporu czy metoda 7-5-3, jeśli do oporu to może pokarm zanikac, jeśli metoda 7-5-3 to nie krócej niż co 3 godz bo wtedy też problem z laktacja. A probowalas herbatki laktacyjnej, mi pomagała?

    • ~asti pisze:

      Wendy, to co napisze to banał, ale….
      Spokój tylko spokój może Cię uratować.
      Ja po porodzie miałam piersi jak….dwie głowy kapusty. Mleko lało sie strumieniami. Moglabym ze 3 dzieci wykarmic.
      W czwartym miesiącu nastąpił kryzys.
      Im bardziej ja panikowalam, tym mniej towaru bylo.
      Herbatki, laktator,granulki homeopatyczne….czego ja nie przerobilam.
      Syn przerobil wszystkie dostepne mleka na rynku i przy kazdym kolejnym darl sie coraz glosniej.
      Koniec koncow laktacja wrocila.
      CZego i Tobie zycze.
      Pij duzo wody. I staraj sie nie denerwowac (to drugie jest niewykonalne… ;) )

      • ~Wendy pisze:

        Dzięki dziewczyny! Ściągam nie do końca tylko tak co 3 godziny żeby piersi załapały. Sprobuje tej metody 7-5-3. Już dokarmiiam bebilonem bo ten się drze a ja ledwo ledwo. Położna mówi ze to normalny kryzys i żeby czekać. No to poczekam i dołożę te 7/5/3.

  58. Zawsze zakup takich uniwersalnych rzeczy jest dobrym pomysłem, bo później łatwiej jest to po prostu sprzedać :)

  59. ~Taflon pisze:

    Ha, każdy powód jest dobry, żeby kupić coś nowego (i ładnego:) do mieszkania:)

  60. ~Hubert46 pisze:

    Na wypadek remontu warto skonsultować się z profesjonalistami, którzy dobiorą i załatwią nam odpowiednie elementy wyposażenia i dekoracji. Ja postawiłem na http://www.bartycka24.pl/ i nie mam powodów do narzekania.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>