Blogowa bransoletka gotowa

Wybrałyśmy coś, po czym się rozpoznamy poza blogiem.

Możesz się bezkarnie rzucić mi na szyję, jeśli gdzieś na ulicy zobaczysz kobietę noszącą sznurkową bransoletkę z zawieszką w kształcie majtek:

1b

Uprzedzam, że i ja uwieszę się na Tobie, jeśli gdzieś mi mignie ta bransoletka.

Wszystkie bransoletki są ręcznie robione przez Leśną, która wyszła naprzeciw naszej potrzebie, abyśmy miały jakiś identyfikujący nas drobiazg.

Jeśli chcesz mieć tę śliczną gaciozawieszkę i dać się rozpoznać krótkoblożankom –  zamówienie jest proste.

1. Wyślij maila do Leśnej: lesna.kontakt@gmail.com. W mailu podaj adres, na który ma zostać wysłana przesyłka. 

2. W odpowiedzi otrzymasz od Leśnej wiadomość z danymi do zrobienia przelewu

3. Sznurkowa bransoletka gaciowa kosztuje 8 zł. W tej cenie zawarta jest już przesyłka. Przesyłki będą wyłącznie polecone, wysłane Pocztą Polską. 

Jeśli nie chcesz nosić majtkowej zawieszki, a jakąś inną, też napisz maila. Leśna coś doradzi, bo potrafi robić Takie Cacka  (klik, klik, klik!)  :)

Prosimy o wyrozumiałość, gdyby były pewne opóźnienia. Fabryka jest wszak jednoosobowa.

Na ten moment bransoletki z majtkowymi zawieszkami w cenie 8 zł za sztukę gwarantujemy do 150 sztuk (tyle zawieszek udało się zewsząd wykupić Leśnej, producent musiał się za głowę złapać). Mamy w zanadrzu dostawcę podobnych zawieszek. Niestety u niego jest drożej i cena wzrośnie. Powiadomimy na blogu o szczegółach, gdy przekroczymy 150 sztuk.

bransoletkaJeśli ktoś chciałby obie wersje bransoletek, spośród których wybierałyśmy wzór (czyli wersję sznurkową i koralikową z obsydianu), to też możliwe. Wystarczy, że napiszecie to w mailu do Leśnej. W przypadku takich „podwójnych” zamówień kwota do wpłaty będzie wynosiła 16 zł (obsydian jest kamieniem półszlachetnym, stąd różnica w cenie).

W razie zamawiania jednej tylko wersji z obsydianem cena wynosi 12 zł za sztukę (cennik zaktualizowany w listopadzie, po tym, jak skończyły się leśne zapasy obsydianu). 

Geneza pochodzenia bransoletek i ich dokładny opis tutaj >>

Leśna – dziękuję. Nadal uważam, że zwariowałaś. Ale wiem, że zwariowałaś z dobrego serca :)

W razie pytań, służę wyjaśnieniami. W życiu nic nie sprzedałam poza suknią ślubną, ale tę sprzedałam w cenie porządnej patelni, więc nie wiem, czy nadaję się do pisania ofert :)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Iza i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

474 odpowiedzi na „Blogowa bransoletka gotowa

  1. krotki.blog pisze:

    Nieskromnie wykorzystam prawo pierwokupu. Zamówiłam :)

    • ~leśna pisze:

      Nieskromnie wykorzystam prawo pierwszego subkomentarza. Zanotowałam :D

      Izo, wbrew temu, co piszesz, nie zwariowałam;)
      Dzięki, że udostępniasz swój prywatny blog, by działo się coś takiego na taaaaką skalę :)

      • ~iza krotki blog pisze:

        Nie dość że jednak zwariowałaś, to jeszcze zręcznie odwracasz kota ogonem. To TY udostępniłaś swój czas i cierpliwe ręce :)

  2. ~Sonia pisze:

    Zamawiam jako dobry omen przetransferować;)) juz pisze:) i dziekuje

    • ~Wężon pisze:

      Sonia, kiedy transfer? Szykujesz się już?

      • ~Sonia pisze:

        Hej Wezon, wcale nie chcialam jeszcze podchodzić ale wystraszyłam sie syt w kraju wiec wracam po moje ostatnie 2 zarodki z pierwszej stymulacji … Jakby sie nie udalo, tfu, tfu,;) to licze na to, ze zdaze z kolejna stymulacja. Transfer za ok 12-14 dni. A jak syt u Ciebie? Kiedy kolejny transfer?

        • ~Wężon pisze:

          U mnie jak zwykle, nie tak prosto. Miałam próbować teraz na cyklu naturalnym i w zeszłym tygodniu się okazało, że wyhodowałam polipa. Teraz 10 października histeroskopia i pewnie w następnym cyklu transfer, jak znowu coś nie wyskoczy.

          Najpierw mówiłaś, że może od razu po wakacjach transfer, a jednak chciałaś dłuższą przerwę. Stawiasz sobie jakąś hipotetyczną granicę – np. 3 stymulacje, czy jakiś wiek?

          • ~Sonia pisze:

            Wezon, ja teraz tez podchodze na cyklu naturalnym wiec zobaczymy co zycie przyniesie. Ja chcialbym bardzo skonczyc na pierwszej sytmulcji tj bardzo bym chciala, zeby dzieciaki zostaly z nami. Jesli jedna tak sie nie stanie sprobuje jeszcze raz choc boje sie kolejnej stymulacji bo jednak caly czas z tylu glowy mam mysl, ze jestem juz mama i zeby nie walic w siebie lekami etc. Bardzo, bardzo zaklina, los, zeby sie udalo. Wiadomo, ze nadzieja umiera ostatnia wiec poki co staram sie myslec, ze kolejna stymulacja nie bedzie potrzebna;) A tak w glowie to mam taka mysl, ze po drugiej stymulacji pewnie bym odpuscila. No bo jak zaden zarodek nie wystartuje to watpie zeby kolejne stymulacje cos zmienily. Pozyjemy – zoabczymy:)

  3. ~pati pisze:

    Dziewczyny może jak jest tylko 150 szt zawieszek to nie szalejmy z ilością :) też chętnie bym dwie wzięła :) Ale dajmy szanse reszcie :)

  4. ~Magdanr2 pisze:

    Zamówione :) Leśna <3

  5. ~Wężon pisze:

    Leśna, niech Ci Bozia w dzieciach wynagrodzi. :)

    Izo, wreszcie nowy post, można przenieść komentarze, bo tam już tasiemiec.

    • ~pati pisze:

      Wężon powyżej 300 to moja kom już nie ogarnia :) i nie chce wyświetlać :)

      Leśna z samego rana zamówiłam :)

      • ~Samosiejka86 pisze:

        No u mnie też jest problem z wyświetlaniem komentarzy….strasznie to irytujące :p jak mam już chwile czasu pomiędzy przewijaniem..karmieniem…a prasowaniem…żeby do Was zajrzeć to moja komórka odmawia posłuszeństwa. …czasami mam ją ochotę pizdnać o ścianę :)

        • ~Margaritka pisze:

          U mnie to samo. Po porodzie jak juz udało mi sie zajrzeć i chciałam napisać, to telefon mi sie na stronie bloga zawieszał;) dopiero któregoś dnia zasiadłem przed kompem i troche poczytałam po łebkach co sie dzieje i zdałam relacje co u mnie. Ale ile razy telefonem chciałam rzucić, to bóg jeden tylko wie;)

    • ~Kas pisze:

      Tasiemiec to już przy 200, przy tych 800 to palec od przewijania boli i zakwasy się robią ;)

    • ~iza krotki blog pisze:

      no właśnie, w końcu nowy post, bo tam to już tylko level hardcore weteranki zaglądały

  6. ~Gatek pisze:

    Zamawiam!!! Będę z dumą nosić. Wielką dumą.

  7. ~O. pisze:

    zamówiona :D

  8. ~Margaritka pisze:

    Zamówiłam i ja:) jupi!!! :)))

    • ~Kas pisze:

      Leśna, to wyślij Margaritce dwie (o ile się zgodzi :) ), będzie taniej i mniej zachodu, a my w parku się na spacerach spotykamy, to się rozliczymy.

      • ~Wężon pisze:

        Kas, zafundujesz jej rurkę z bitą śmietaną i będziecie kwita. :)
        Fajnie macie z tym spacerami – i towarzystwo i teren fajny.
        Razem miałyśmy zasuwać, a w takim tempie, to Wasze dzieci do przedszkola pójdą zanim urodzę, jeśli w ogóle.

      • ~Margaritka pisze:

        Dobra, to mogą byc dwie:) w takim razie zrobie przelew za dwie:)

  9. ~Wężon pisze:

    Dziewczyny, nowy post to proszę o wiadomości porządkowe.

    Ewka, gdzie Ty jesteś z betą?
    Mimami, martwię się i trzymam kciuki za Ciebie i Twoją córeczkę.

    Sonia, Meliska, Liloą szykujecie się do transferów, czy jeszcze czekacie?

    Malibuu, jak Twoje hormony, lecisz z protokołem?

    Sweetie zaglądasz tutaj? Jak sobie radzisz?

    Pati kciuki za dwucyfrowy progesteron.

    • ~Merda pisze:

      Właśnie, Mimami odezwij się! Wczoraj o Was myślałam…

    • ~mimami pisze:

      Od rana próbowałam napisac, ale nie udawalo mi sie to :-( może serwer przeciążony
      Witajcie Dziewczyny :-)
      Jesteśmy w 2-packu :-) 27 tc i 1 dzień
      W środę było kiepsko, brzuch bolal i skurcze też się pojawiły, dostałam kroplowki, relanium w D i się uspokoiło.
      W poniedziałek miałam robione usg ( nie chca często dotykać brzucha żeby nie pobudzać macicy). Mała Mi wazyla 993 gramy. Niech więc siedzi tam gdzie jest bezpiecznie, i nie doprowadza mnie do ataków paniki i płaczu.

      • ~mimami pisze:

        Branoletka zamówiona :-)

      • ~Wężon pisze:

        Mimami, uff. Już się bałam, że urodziłaś.
        Niech siedzi, jeszcze z miesiąc przynajmniej.
        Dawaj znać chociaż co parę dni, bo też ataku paniki dostanę. ;)

        Szyjka dalej zerowa? Leżysz plackiem?

        • ~Mimami pisze:

          Chciałam napisać, ale poprzedni post nie był odpowiednim miejscem na to :-)
          Leżę pod katem 45 stopni, szyjka bez zmian.
          Wezon wiesz ze Twoja postawa i fakt ze o wszystkich pamiętasz jest bardzo miłe i wzruszające :-)

          • ~Uczuciowa pisze:

            Uffff! Bardzo się niepokoiłam! Mam nadzieję, że Twoja szyjka pokaże wszystkim lekarzom środkowy palec ;) i udowodni, że tylko sprawia wrażenie takiej cherlawej, a tak naprawdę ani drgnie bo jest ze stali :)

            • ~leśna pisze:

              Szyjka z palcem! Uczuciowa, będą chyba musieli wprowadzić pewne aktualizacje w podręcznikach anatomii;)

              Mimami, pozwolę sobie zapewnić Cię o swoich kciukach. Trzymam mocno zaciśnięte:) Dzielna babka z Ciebie.

          • ~Magdanr2 :) pisze:

            Mimami przekaż swojej szyjce że jak będzie Ci robić psikusy to będzie miała z Nami do czynienia , a nas tu dużo , ma siedzieć i się nie skracać !!! :)
            Kciuki !!!

      • ~Merda pisze:

        Trzymajcie się dziewczyny jak najdłużej!

      • ~iza krotki blog pisze:

        Mimami, jak dobrze, ze sie odezwałaś! Malutka daje radę, jest bardzo grzeczna.
        Leżcie, dziewczyny, my pochodzimy za Was.

      • ~pati pisze:

        mimami trzymam w garści majty ja to już jakoś zamiast kciuków przyjęłam te majty białe :) o tym że leżeć masz nie musze ci pisać bo leżysz pod kątem :) trymam mocno kciuki za was :) jak to mi dziewczyny pisały wdech wydech :) łatwo się mówi :) Kochana będzie dobrze, mocno was ściskam :*

  10. ~Mała ania pisze:

    Zamówiona :D

  11. ~Sonia pisze:

    Dziewczyny, pijecie czerwone wino przed transferem? Czy rzeczywiscie dobrze wplywa na endometrium i jesli tak to ile dni trzeba to pic ? ;)
    ____
    Melisko, jestes gdzies tam.? Odezwij sie co u Ciebie, jaie plany.

    • ~Kas pisze:

      Ja wypilam z mężem 1.5 litra czerwonego dzień przed transferem. W ciao a tutti ich wino domowe :D sukces podwójny :D

    • ~pati pisze:

      Sonia ja piłam a czy dobrze wpłyneło czy nie to nie wiem, przed normalnymi staraniami też piłam :) i o dziwo endo urosło ładnie, ale do tego suplementy jeszcze inne, jak ci ma pomoc to pij jak nie lubisz nie pij :)

    • ~niebieska pisze:

      Soniu, ja przed pierwszym transferem piłam, och, jak piłam, żegnałam się z butelczyną na lata całe, ale jak się okazało, że następnego dnia mam do południa na czczo siedzieć i jęzor mi kołkiem stawał, to przed drugim byłam rozsądniejsza i trzeźwiejsza.

      • ~pati pisze:

        niebieska hahah ja tez się mocno żegnałam :) teraz na wino czerwone patrzeć nie moge :)

      • ~iza krotki blog pisze:

        no nie, chichram się, ale nie wolno z cudzego nieszczęścia :D Ale to pożegnanie jakoś tak mnie wzruszyło… :D

        • ~Margaritka pisze:

          Ja piłam lampkę przed którymś transferem. Przed tym po którym zarodek zaimplantowal sie w macicy nie piłam, a szkoda;) w ciazy jęzor mi w tyłek uciekał tak bardzo czasem miałam ochotę. tęsknie za winem i papierochami;)i sushi. patologia!:)

      • ~Magdanr2 :) pisze:

        Niebieska ja tak się żegnałam ze wszystkimi ulubionymi knajpami :D , skończyło się na 4 Prosecco na pół z Przyjaciółką , skończyłyśmy zamawiać jak Gosia roztrzaskała 4 pod rząd kieliszki w sushi :D No i tym że na ulicy Mariackiej w Katowicach ( taka najbardziej pubowa w Kato ) Ja się odwróciłam , a Ona już stała wtulona w Pana Policjanta , na szczęście Pan okazał zrozumienie ;/ :D

    • ~Uczuciowa pisze:

      Ja piłam za każdym razem :) Lekarka zawsze wspierająco kiwała głową, choć nie wiem czy ze względu na endo czy relaks, jaki wino powoduje ;) W każdym razie zrobiliśmy z tego rytuał. Mieliśmy potrzebę, żeby celebrować ten ostatni wieczór przed… Było sporo tych wieczorów, ale w końcu się udało. Nie wiem czy wino wpłynęło na endo, ale napewno mam miłe wspomnienia z każdego takiego „ostatniego” wieczora, więc myślę, że niezależnie od efektu nie zaszkodzi :)

      • ~pati pisze:

        Uczuciowa ja też od lekarza usłyszałam w pierwszej kolejności wino czerwone orzechy brazylijskie a pózniej co tam pani ma to niech też bierze :)
        No ja pamiętam ostatniego papierosa przed transferem :)

    • ~Wężon pisze:

      Jak walczyłam o to endo przed crio, to piłam, jadłam orzechy i nic z tego. Cały czas 5 mm. Ale przynajmniej przyjemnie.

    • ~Merda pisze:

      Tak piłam. Lampkę dziennie, czasem dwie :-)

      • ~pati pisze:

        Merda to ty ekonomicznie podeszłaś do sprawy że lampke, chyba że mowa o tej lampce z Ikei, gdzie jak rozleje wino z M. to butelki nie ma :P

    • ~Uczuciowa pisze:

      Sonia, a tak poza tym mam nadzieję, że zaraz już nic nie będziesz mogła pić poza wodą z cytryną i imbirem ;)

  12. ~pati pisze:

    Wężon 22,5 bez żadnych leków to dobrze? Po transferze miałam 14,4 chyba w 7 dpt i w 10 dpt 13,6 i wyszła dupa.

  13. ~Samosiejka86 pisze:

    Zamówiona.:)

  14. ~pati pisze:

    Sza wywołuje cie telepatycznie :) a 6.10 to ktory dpt będziesz miała?

  15. ~Sza pisze:

    Transfer miałam 26.09. Wiec tak jak Wężon pisała juz moge bete zrobic 7.10 a Ty robisz 6.10? :)

    • ~pati pisze:

      Sza korci mnie, pozatym 6 to czw, 8, sob, 10 pon. więc przyrost można ładnie jak coś sprawdzić równiutko co 2 dni :) Ej ale 6.10 to bedzie 10dpt twój, to ja robiłam wówczas swoją bete 2 dniowych zarodków :) Chodźmy 6.10 :) Sikańców to ja nie robie bo po pregnylu jestem :) A co mi z tego że cień cienia cieniem poganiający ostatnio widziałam jak beta nie drgneła :) Oczopląsu dostawaliśmy z M.
      Mi Pani dr odpisała że jak tak koniecznie chce to moge tego 7 :) ale zapomniałam że mam wyjazd :)

      • ~Sza pisze:

        Ja tez raczej sikancow nie bede robic :) juz sobie założyłam ze robie w piatek zeby miec pewność ze jak jest to jest a jak nie to wracając zachaczam o sklep po % :) :) :)

        • ~pati pisze:

          Sza wariatko ja kupiłam fotel i pełno bezalkoholowego piwa i zdrowej żywności :) a i tak pobiegłam do żabki po wynikach po % :) i spaliłam paczke fajek :)

  16. ~Malibuuu pisze:

    Leśna – zamówiłam ha tylko osioł ja nie podpisałam sie z nicka :) Wiec jeden tam taki nieogarniety email od Agaty to ja :)

    Weżon – w tym cyklu jedyne co może wystartować to samolot z moja du… Do domu. Cykl na straty. Progesteron za wysoki i mimo stosowania Gonapeptylu zaczelam produkowac jajca :) estradiol na wyciszeniu 177. USG 4 jajca po ok 13-14 mm plus endo 5,5
    Lekarz kazal czekac na okres (a ten ostatni moj mial byc ostatnim). W 2dc mam zrobic jeden zastrzyk z implantem (Zoladex) odzekac 10 dni zrobic progesteron, estradiol i lh. Jesli bedzie ok to zielone światło do stymulacji. A ja nie to kolejny miesiac na Zoladexie.

    • ~pati pisze:

      Malibuu kurde szkoda… eh te nasze organizmy dziwne są.
      Jak ja nienawidze słyszeć stwierdzenia „cykl stracony” !!! To boli bardziej niż by mi miał ktoś po mordzie dać.
      Ja dokładnie się nie znam ale np na Puregon moj org chusteczkowo reagował na menopur o wiele lepiej, może zamiast gonapeptylu coś innego? Mi na samym początku jak nie poszło z puregonem to lekarka chciała zmienić na Merional czy coś takiego skoro Puregon miał działać też na endo a hu.. zdziałał i w 17dc miałam endo 6mm. Ale to była normalna stymulacja tylko że z gonadotropinami.
      Może pokombinuj z lekarzem inny rodzaj leków, Ściskam :*

    • ~Wężon pisze:

      No proszę, jaka potencjalnie płodna jesteś.
      Wiem najlepiej, jak to jest usłyszeć: w następnym cyklu.

    • ~iza krotki blog pisze:

      Do kitu… Ale szkoda….

  17. ~leśna pisze:

    Laski! Siedzę z wypiekami na gębie i notuję sobie Wasze adresy. Na razie skrzynka odbiorcza jeszcze mi nie pękła, można więc się nie certolić i zamawiać, ile dusza zapragnie;)
    W tej chwili mam gotowych 50 sztuk. Pierwszy rzut powysyłam po weekendzie (wtorek, środa?), bo czekam jeszcze na dostarczenie zbiorczego opakowania kopert.
    Ogromnie dziękuję Wam za te zamówienia. I za zaufanie, którym mnie obdarzacie podając swoje dane. Wszystko oczywiście zostanie u mnie pod kluczem:)

    Wracam do roboty.
    Buziaki:)

  18. ~Ewka pisze:

    Dziewczyny wczoraj był u mnie 9dpt pięciodniowej blastki i zrobiłam sikańca… wyszły dwie kreski! Pierwszy raz w życiu! Wynik bety mam do odbioru jutro, czekam z niecierpliwością. Zwłaszcza, że dzisiaj po południu zrobiłam znowu sikańca (chyba mi się te dwie kreski spodobały) i na tym dzisiejszym teście ta druga kreska była bledsza.. ehh zmartwiłam się.. chyba niepotrzebnie namieszałam. Atak poza tym to od kilku dni jajniki odczuwam, prawie jak po punkcji.

    • ~olga82 pisze:

      Ewka, jak 9dpt to pięknie:))) Wierzysz?:) Jesteś w ciąży:)
      Bladością kresek się nie przejmuj!

      • ~Ewka pisze:

        Właśnie o to chodzi, że nie mogę uwierzyć. :) Mój K wczoraj jak zobaczył te dwie kreski to płakał, a ja zaczęłam się śmiać, wręcz histerycznie, gdyby koś nas wtedy widział stwierdził by pewnie jakieś zaburzenia u mnie ;) Kurde nadal nie ogarniam tego jestem w szoku

        • ~Uczuciowa pisze:

          Ewka, wiarą się nie przejmuj! Wiara nie ma nic do rzeczy;) Ja nie wierzyłam w 13 dpt po becie i nadal trochę nie dowierzam ;) A dziecko sobie rośnie w tym czasie, nic sobie z mojego niedowierzania nie robiąc ;) ;) ;)

    • ~Sza pisze:

      Ewka pieknie!!!! :)

    • ~Magdanr2 :) pisze:

      Ewka , Ja robiłam testy do 8tc :D Jak już wcześniej pisałam , po pierwsze żeby odbić sobie te lata jednej kreski a po drugie żeby sprawdzić czy wciąż jestem w ciąży , nawet po serduszko bete sobie jeszcze strzeliłam :P No i wychodziły raz mocniejsze raz słabsze , nic się nie przejmuj :)))
      Jesteś w ciąży , jak mówi Wężon jest druga kreska jest hcg , beta musi być pozytywna , jest ciąża !!!
      <3 <3 <3

  19. ~pati pisze:

    Ewka każda firma inne testy, spokojnie, po cichu gratulacje :) a co do bolu jajnika moja kuzynka jak normalnie zaszla to ją jajnik tak bolał że masakra, dzidzia pierwsze co z jajnika ciagnie później dopiero jak łożysko się wytworzy to stamtąd. Bądź dobrej myśli :)

  20. ~olga82 pisze:

    Mimami, widzisz: to już 28 tydzień! Teraz jedziemy do 30tego a potem do 32, a potem…:) kciukasy za Twoją Małą Dzielną Mi.
    Malibuu, czyli jakiś plan doktorek ma?

  21. ~pati pisze:

    Ja to chyba zbankrutuje- jak się odbije od dan- u Leśnej :) Cudeńka :)
    Któraś z was jest panią dekoratorką wnętrz, lub pania architekt? jak coś proszę o info na maila patim1964@gmail.com bo nosi mnie żeby cos zrobić z mieszkaniem :) i potrzebuje rad i wskazówek :) ja sama mam 5 tys myśli :)

    • ~Aga M pisze:

      O pati dziękuje za podsunięcie pomysłu. Ja mam dom w stanie – do wymyślenia wykończenia – i póki co wymyśliłam jak urządzić kotłownię. :-) taka boska jestem. A reszta stoi i czeka. A inspiracji brak.
      Od jakiegoś czasu nie chce mi się tam chodzić jak patrzę na sypialnie dla dzieci. No ale najwyżej saunę w jednej urządzę albo coś.Ehhhh

  22. ~Martka pisze:

    Też zamówilam!! Strasznie jestem ciekawa, czy kiedys faktycznie sie spotkamy:)

    • ~Sonia pisze:

      Ewka, czekamy na bete ale juz gratuluje, i bardzo sie ciesze,
      ____
      Dziewczyny, musimy sie jakos spotkac. Tez jestem za. I najlepiej jeszcze w tym roku.:)

  23. ~leśna pisze:

    Izo, pozwolisz raz na jakiś czas na ogłoszenie parafialne?

    Drogie Panie, wszystkie ślące do mnie zamówienia uprzedzam niniejszym, że jutro wybywam. Będę kopać kamyki i straszyć mewy nad Morzem Bandyckim;)
    Oznacza to zatem, że nie odpiszę Wam na emalie (jak mawia Trójkowy Niedźwiedź) od razu lecz dopiero (najpewniej) w niedzielę.
    Proszę o wyrozumiałość i nie pomstowanie na rzekomą leśną opieszałość.

    Chciałam też dodać, że dotychczasowym zamówieniom towarzyszą tak miłe słowa, takie ciepło z maili grzeje, że gdyby to był zaawansowany sezon grzewczy, spokojnie mogłabym zakręcić kaloryfery;)

    Całusy dla Was, dziołchy:*

  24. ~pati pisze:

    Ewka niedowiarku czekam na wynik bety :)

  25. ~Ewka pisze:

    A więc jestem z wynikiem 228,4 mIU/ml!!!!!!!!!!!!! Wow!!!!!!! I znowu miałam atak śmiechu,a myślałam, że będę płakać :D :D

  26. ~iza krotki blog pisze:

    Dziewczyny, będę informować o postępach akcji z Listem Otwartym.
    Bocian bardzo pomaga: ponownie nas udostępni na FB i Twitterze, pilnuje grafika prac Komisji Zdrowia i pójdzie tam z nami, a jak żadna się nie zdecyduje to nawet w naszym imieniu. Pójdzie, pójdziemy i zaniesiemy list, do rąk własnych!

    I mądrze Bocian podpowiedział:

    pomyślcie, jak można by w krótkiej formie (może graficznej-mem?) przedstawić waszą akcję. krótko zwięźle i na temat. z mocnym przekazem.

    Coś w tym stylu https://fbcdn-sphotos-a-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xpt1/v/t1.0-9/13240516_10153621313193342_6257849499586296958_n.png?oh=ba8bf2723fab64f63e22bb5ab77fe47c&oe=58719444&__gda__=1483703373_9b691be509792d99edfcecab70828e6c

    Dziewczyny? Graficzki, artystki?

    • ~Eewa pisze:

      A może jakoś w logo/memie majtki przemycić? Stały się już symbolem bloga, to może niech będą też symbolem akcji? To oczywiście tylko propozycja;)

      • ~Iza krotki blog pisze:

        Eewa, fajny pomysł. Jak ktoś ma zdolności i potrafi narysować gacie, takie sympatyczne, w kropy, budzące ciepłe, ale nie dwuznaczne skojarzenia :)
        A moze cos bardzo prostego, bo jak zaczniemy wchodzić na wyższe poziomy, to bedziemy to długi robic.
        Nie mam pomysłu, rzucam hasło, moze którejś z nas przyjdzie cos do głowy i tak jak Magda napisała w 1 dzien list, rzuci pomysłem.

    • krotki.blog pisze:

      Nie odpisuje na każdy pomysł, ale każdy sobie wyobrażam. Przysięgam, narysujemy coś fajnego. Prosto i celnie. W tyle głów damy radę.

  27. ~pati pisze:

    Na poczatku Ewka gratulacje wielkie ;) Buziole dla was ;)

    Iza ja mam dzis jakies zryte pomysly a widzialam taki plakat narysowany na transparencie ze byla macica a z jednego jajnika zrobili fakersa ;)
    Nie no dobra jak mi cos normalnego wpadnie do glowy dam znac ;)

  28. ~olga82 pisze:

    Iza, Dziewczyny, nie jestem Piarowcem, ale może po prostu wózek albo smoczek gdzieś wpisany- przecież o to chodzi?! Te wieszaki mnie nie przekonują. Sama mam macicę z fakiem na fb, ale to inna brocha. Jakby ktoś pożenił symbol ivf, medycyny i wózka badz pary z wózkiem….

    • krotki.blog pisze:

      Olga, no właśnie – symbol ivf czyli co? Nakłuwanie komórki jajowej na grafice może byc nieczytelne. Może jakis inny symbol byłby czytelny?
      Ale zastanawiam się po Twoich słowach nad pustym wózkiem, pustym łóżeczkiem – bo chcą nam zabrać IVF.

      • ~Magdanr2 :) pisze:

        Pati tez mi pisała o pustym wózku … i też mi się bardzo podoba .
        Dobre na symbol , a pomysł Borówki idealny na plakat !!!
        Dziewczęta powinnyśmy firmę reklamową otworzyć , macie inwencje :D

        • ~olga82 pisze:

          Może 100 ikonek: 80 łóżeczek z dzieckiem, w tym 20 pustych i odpowiedni komentarz… albo kilka łóżeczek(wozeczkow) z dziećmi i to co kiedyś mąż mi powiedzial: nie ma,, dzieci z in vitro,,, dzieci są z miłości….

          • ~Borówka pisze:

            Olga fajne :)

          • krotki.blog pisze:

            Myślę, szkicuję w myslach…
            100 ikonek: 80 łóżeczek z dzieckiem, w tym 20 pustych

            Ładne też.

            I… jaki tam komentarz? O czym mysłałaś, kiedy to pisałaś?

            Wy jesteście takie twórcze małżeństwo (nie zapomnę, czyim imieniem nazwalibyście świnię, gdybyście ją mieli… )

            :)

  29. ~olga82 pisze:

    Zauważcie, ze agresywną kampanią można sobie tylko zaszkodzić. Przeintelektualizowaną też.

  30. ~Wendy pisze:

    Hej, moja ciąża jest zdecydowanie niezwykła. Zaczęła się w sumie od okresu i zaskoczenia że jednak to nie okres, a to nie koniec. Dziś dostałam uwaga!! okresu czyli mega krwawienia rano i jazda do szpitala. Poczekaliśmy 3,5 godziny i okazało siè że serce bije, całe wypasione 9,1mm życia jest. Nikt nie wie czemu krwawię, leki nam niby dobre dawki. Żadnych krwiaków, kosmowka dobra. Wpisali w kartę poronienie zagrażające i kazali leżeć i się modlić. W poniedziałek kolejna wizyta. Jakbyście mogły tak solidarnie ze mną się pomodlić.. Może mój zarodek jak dziecko matki celebrytki potrzebuje znowu dawki hurtowej energii od cioć-:)
    Leżę jak kazał lekarz, czytam głupawe gazety i kombinuję co zrobić żeby jednak było dobrze.
    Ps. Bransoletki super!! Leśna super!!

    • ~Borówka pisze:

      Wendy chyba taki już urok nas in vitrówek, co druga tutaj krwawiła, ja też, odrobinę w 7 tc, więc doskonale rozumiem ten strach i stres. Kciuki zaciśnięte, niech maluch dzielnie się trzyma i nie denerwuje mamy ;)

    • ~Izabela pisze:

      moja kolezanka tez miała takie krwotoki w terminie okresu, przez całą ciążę, sporo leżała, ale teraz ma zdrowego synka. Za każdym razem przezywała horror, ale udało się. Myślę, że u Ciebie może być podobnie. Ale pomodlę się za was :)

    • ~pati pisze:

      Wendy o kurde, ehh trafiłaś na to 40 % to Klucha ma siedzieć i tyle, nie wiem co masz robić jak trzeba leż z nogami w górze.
      Najważniejsze serducho bije, widziałaś to 9,1 mm, jest i ma się kurczowo trzymać i tyle, żadna czerwona rzeka go nie wypłucze i koniec kropka. Ja tak mówie i tak ma być. Przekaż to swojemu brzuchowi że jak coś to ciotka Pati z rózga przyjedzie jak będzie tak napędzać strachu !
      Izabela ma racje moja koleżanka też tak miała, wkońcu się wkur… i olala plamienia. Tylko ona zaczęła plamić zanim jeszcze serducho było widać i cokolwiek, więc to dopiero była jazda co lekarz w szpitalu raz mowil ze jest w ciąży raz ze już nie i wkoncu się wypisała i ma zdrowego małego urwisa :) Tego też ci życzę z całego serca.
      A jak już trzeba będzie się modlić to i nawet różaniec odmówię za twojego Bobasa. Buziaki ściskam Was mocno :*

    • krotki.blog pisze:

      Wendy! Ja się modlę do Twojego zarodka, żeby się nie dał nabrać na to krwawienie i został, gdzie jest.
      Rośnie, serce bije, trzymaj się tego. A dobrą energię wysyłam kontenerowcem, tym największym na świecie.

    • ~Merda pisze:

      Wendy kochana! Ja krwawilam (raz mniejsze raz większe ilosci) średnio raz na 1,5 tygodnia! Potem planie nie na brązowo po krwawienuach, gdy ono ustepowalo to znów krwawienie… marzyłam się tak gdzieś do 15tc :-(
      Też miałam takie zalecenia. Leżała ale nie non stop i się modlilam. Dziś dobijam do 26tc.
      Trzymaj się!

      • ~Wendy pisze:

        Dzieki Dziewczyny jesteście mega!! Leżę i leżę. I wierzę, że zaraz będzie dobrze.
        W poniedziałek mam jechać do IMiD żeby mnie znowu obejrzeli. Dzięki niespodziewanej sobotniej akcji wiem już ze na nagle akcje do szpitala wozi się ze sobą zawsze grupę krwi w książeczce prowadzenia ciąży ( nie wpadłam na to wczesniej) i koszulę nocną. Kolejna lekcja życia. Swoją drogą można by zrobić wpis dla takich nieświadomych jak ja co się robi jak jest nagła akcja bo jak mnie lekarka spytała a koszula jest to ja pytam a po co pani koszula:-))? No głąb jestem maksymalny..

        • ~Magdanr2 :) pisze:

          Wendy My też Was wspieramy modlitwą , myślami .
          Najważniejsze że Okruszek siedzi na miejscu , Moja Przyjaciółka w 8 tc miała takie krwawienie że jechała do szpitala z myślą że to już koniec ,a Nadia ma już 7 lat i chodzi do 2 klasy :)
          Wierz w Okruszka i smyraj go , na pewno z Wami zostanie !!! <3

        • ~pati pisze:

          Wendy Brawo Ty za pytanie, leż dalej nie ruszaj się w ogóle i głaszcz brzuch dalej :) jak jest potrzeba to nawet siusiu w kaczkę rób :P
          Koniecznie daj znać jutro od razu po wizycie, zobaczysz będzie biło serducho i z 9,1 mm zrobi się 10 mm :)
          Pewnie przesadziłam z tą wielkością ale nie mam zielonego pojęcia ile rośnie kruszyna na dobę :)
          Buziaki :*

    • ~mała Ania pisze:

      Wendy… ale masz stresujący czas. Pomodlę się za Twoja Małą Wielką Kropkę.

  31. ~Kaja pisze:

    Dziewczyny, jesteście niesamowite! Najlepsze na świecie! Nie było mnie tu tydzień, a tyle się działo!
    Magda nr 2, fenomenalnie napisałaś list! Mnie bardzo chwycił za serce, mam nadzieję, że w chodź 1/4 tego co ja, odczują go osoby, do których trafi.
    Ten blog jest fantastyczny Iza, dziękuję Ci, że stworzyłas to miejsce, gdzie tyle się dzieje, jest mnóstwo emocji i wsparcia. Bransoletka i list są dla mnie symbolami niegasnacej walki staraczek, kto wie na co wpadnie kolejna z nas;)
    Wendy – gratuluję, dziewczyno rabina – trzymam kciuki za szybki powrót do gry i kolejną już udana próbę.

    • ~Magdanr2 :) pisze:

      Kaja list to Nasze Historie , gdyby nie blog Izy i to wszystko co tu się dzieje , nie powstałby :)
      Niemniej dziękuje !!!
      Mam nadzieję że się uda i że w końcu nas zauważa !

  32. krotki.blog pisze:

    Kaja, teraz to rzeczywiscie na tydzień strach wychodzić z bloga :D
    Ja Ci dziękuję za te ciepłe słowa, nie mogę jednak nie dodać małego sprostowania – nic nie stworzyłam, to WY jesteście blogiem. Jesteście najlepsze dziewczyny na świecie! Nigdy sie nie poddajecie.

    Tak sobie dziś jeździłam rowerem i się zachwycałam w myślach właśnie, jakie „moje” blogowe dziewczyny są mądre i waleczne. Wyobrażam sobie każdą z Was z osobna.

    • ~mała Ania pisze:

      Na tydzień?! Iza :) nie było mnie wczoraj 3/4 dnia, wchodzę na fb, a u Pati info o artykule (Twój Mąż jest boski), popędziłam na blog zobaczyć co przeoczyłam :)

  33. krotki.blog pisze:

    Dziewczyny! Patrzcie na to :)
    https://oko.press/list-otwarty-sprawie-projektu-dotyczacego-in-vitro/

    Mój-najlepszy-na-świecie-mąż spontanicznie wysłał wiadomość do Oko Press, i proszę!

  34. ~Kas pisze:

    Symbol in vitro? Hm, a zarodki? Coś w stylu „termosu” w kolysce/ wózku? Żeby pokazać, ze są dla nas ważne, ze to nasza nadzieja?

  35. ~Ruta pisze:

    Nakluwana komórka jajowa podczas wprowadzania plemnika ugina się przypominając serce. Może to wykorzystać jakoś? I wpada mi do głowy tekst Niemena: Jednego serca. Tak mało mi trzeba. Czy zbyt tkliwe?

  36. ~Ruta pisze:

    … ckliwe nie tkliwe ;-)

  37. ~Margaritka pisze:

    Widzę to tak, ze grafika powinna obrazować bol związany z brakiem potomstwa. Moze zarys kobiety o tragicznie smutnym wyrazie twarzy, która gładzi swoj pusty brzuch? To kozę byc kobieta połączona z mężczyzna, i ten pusty brzuch. Cos na zasadzie tych grafik, gdzie tylko na pierwszy rzut oka widac podstawowy obraz a po chwili dostrzegamy inne obrazy ukryte w tym oczywistym obrazku. Tylko ja nie umiem tego zrobic:(

  38. ~pati pisze:

    Ja znalazłam coś takiego jak złożone ręce kobiety a w nich dziecko, w gorszej grafice złożone ręce kobiety i mężczyzny i w nich dziecko, zamiast dziecka może być próbówka a w środku niej jajko i plemniki, lub dziecko w próbówce.
    Jeszcze są ręce w których jest próbówka i znaczek żeński i męski połączony, ale tu grafika mi się średnio podoba bo przypomina taka jak dla mnie kościelną :) a może to i dobre :P
    Na początku myślałam o czymś takim jak ludzik mamy i taty a pośrodku dziecko ale zamiast dziecka właśnie próbówkę jw. opisane albo taką albo taką.

  39. ~mała Ania pisze:

    Pod artykułem jakiś pan napisał o stworzeniu fundacji. Może neonuecznie po to, jak on pisał,by finansować in vitro, ale może to fajny pomysł, by stworzyć fundacje, która wspieralaby pary w procedurze, edukowala społeczeństwo? Tak mi przeszło przez myśl :)

    • ~Aga M pisze:

      Mi juz to chodzi po głowie dłuższy czas.

    • ~Wężon pisze:

      Aniu, jego pomysł z fundacją bardzo mi się nie podoba. Przenieśmy w takim razie całą medycynę zagranicę. Nie chcę niszczyć tego co już jest i pieniądze z łaski na wyjazd tego nie zmienią.
      Ale już pomysł fundacji edukującej tak – żeby ludzie nie mieli takich pomysłów. Teraz wiele z nas ma klinikę nie daleko, nie chcę brać urlopu i na dwa tygodnie jechać do Niemiec. Iza ma taką pracę, że z trudem się wyrywa do N. A gdyby miała 300 km do kliniki? Albo 1000?

      A od edukacji i walki jest Nasz Bocian, nie ma co mnożyć fundacji, lepiej ją wesprzeć. Jakoś w zeszłym roku, czy dwa lata temu Bocian prosił o wsparcie na bieżącą działalność.

  40. ~Sonia pisze:

    Dziewczyny, przepraszam, ze sie wyrace śle musze powiedziec, ze jesli o mnie chodzi to nie dawalabym w grafice probówki etc Dlaczego? Bo PR to troche niechcacy moze otworzyć inna dyskusje tj damy argument tym wszystkim, ktorzy mowia, ze z in vitro to sa dzieci z probówki (ostatnio tak uslyszalam i …rece mi opadły). Moim zdaniem fajne sa takie proste, chwytające za serce przekazy np pomysl Izy z pustym wózkiem … Bo zasadniczo do tego to sie sprowadza. Proponowałam IZie, i tu sie powtórzę, ze gdybyście potrzebowałby wsparcia PR to dajcie znac. Nie wiem, jak macie ustawione „procesy” tj czy same to ogarnięcie czy robi cos w tej sprawie Bocian ale moim zdaniem (i tu nie chce byc zle odebrana tj nie mądrze sie tylko radzę) dobrze by bylo wysłać do mediów info prasowe a potem zrobic follow up aby upewnić sie, ze dostali maila, ze napiszą, moze Z kims z bloga zrobia wywiad, moze ktoras z Was chce isc do Tv i dac twarz akcji etc. Gdyby potrzebny byl jakis konkretny kontakt „mediowy” służę pomocą. Ale domyślam sie z wpisów , ze pewnie Cos juz sie toczy;) Nie chce absolutnie sie narzucać tylko sygnizuje, ze w razie potrzeby służę pomocą. Nie jest to jakas wielka pomoc ale moze sie przyda. Naprawde wielki ukłon za ten list (Magda?) oraz Iza za udostępnienie bloga w słusznej sprawie:) pozdrawiam niedzielne

    • ~pati pisze:

      Sonia może wejde Izie w parade ale coś próbujemy, no i fak my- ja napweno nie mam zielonego pojęcia. Mamy burze mózgów, pełno pomysłów by to wysłaś w świat, ale z mailami „gwiazd” osób publicznych jest ciężko w każdym razie mi :P Jak coś to prosiła bym info nie tylko do Izy ale i do mnie na patim1964@gmail.com jak ty to widzisz, krok po kroku.
      Przydała by się jeszcze jedna do ogarnięcia naszych pomysłów :) a nie chce/my działać na oślep i po omacku to rozsyłać :)

      • ~iza krotki blog pisze:

        Spokojnie, Pati, może sie powtarzam, ale naprawdę nie uciekałabym w pułapkę pisania mail w różnych konstelacjach do siebie, bo po to jest to forum, żeby każdy mógł się wypowiedzieć i skomentować pomysł. Tu sobie porozmawiajmy.
        W mailach możemy powymieniać adresy e-mail roznych osób, ale poza tym zachęcam jednak to burzy mózgów na forum :)

        • ~pati pisze:

          Iza oki to czekamy niech Sonia podpowie nam co i jak tu i zadecydujemy wszystkie co robimy :) jak się na tym zna i oferuje pomoc to zapraszamy do burzy mózgów na blogu najwyżej znów będzie ponad 600 komentarzy :)

        • ~iza krotki blog pisze:

          Mam nadzieję, ze nie zostanę źle zrozumiana :) Nie mam nic przeciwko pisaniu maili, ale jak potem mam je przeklejac na forum, to wolę od razu tak :)

    • ~mała Ania pisze:

      Sonia super,ze masz wiedzę w temacie PR i jak najbardziej dziel się, jeśli możesz :) Pati rozsyła prośby o poparcie do różnych osób, gadamy we dwie poza blogiem co by tu jeszcze, także pisz kochana co i jak, bo my jesteśmy dość zielone :)

    • ~Wężon pisze:

      Soniu też pomyślałam, że probówka to zły pomysł. Dla nas to nadzieja – dla przeciwników cierpienie zamrożonych dzieci. Tym niezdecydowanym też się może źle skojarzyć.

  41. ~Casja pisze:

    Kurde tez bym chciala taka, a wysylka za granice wchodzi w gre?
    Pozdrowienia dla Ciebie Iza i dla wszystkich dziewczyn!!!

    • ~leśna pisze:

      Casja, i wszystkie inne żyjące za granicą dziewczyny mające chrapkę na blogowe gatki – oczywiście wysyłka poza kraj wchodzi w grę.
      Może się zdarzyć, że koszt wysyłki będzie nieco wykraczał poza ustalone 8 zł, ale to jedynie w sytuacji gdyby cennik PP mnie do tego zmuszał.

    • ~Wężon pisze:

      Casja co u Ciebie? Ty to już masz duże dziecko, a niektóre z nas (głównie ja i Iza ;) ) wciąż czekają na ciążę.

      • krotki.blog pisze:

        My Wężon to straszne dinozaury na blogu… :)

      • ~Casja pisze:

        Hej Wezon
        A no u mnie wszystko dobrze. moj maly synek juz nie taki maly- 11 miesiecy niedlugo skonczy i daje mi ostro popalic:-) Wrzucilabym zdjecie ale tu sie chyba nie da. Pozdrawiam Wezon i trzymam kciuki, za Ciebie, Ize i inne dziewczyny. Buziaki.x

  42. ~Anett pisze:

    Cześć dziewczyny, chwilę mnie nie bylo a tu znów akcja się dzieję. Brawo!
    Zanim do sedna Wendy kochana dacie z brzdącem radę, nie widzę inaczej.
    Co do akcji logo, czy hasła reklamowego, moim zdaniem przede wszystkim powinnyśmy odpowiedzieć sobie na pytanie co przez to logo chcemy przekazać? Jakie emocje wywołać? To musi byc cos prostego, wpadajacego w ucho albo oko. Moze to byc proste sformułowanie zdania z ktorym trudno sie nie zgodzic, np.
    „In vitro daje życie, jesteś za? I szkic pani z brzuszkiem i bijacym w nim seduszkiem. Co Wy na to? To dosc proste i oczywiscie to luźna propozycja.
    Albo np. Tekst ” widzisz różnicę? Wspieraj, pomagaj, kochaj” i szkic kilku babeczek z brzuszkami ktore siedza i czekaja na wizyte u lekarza. Na dole podpis ze jedno z tych dzieci powstalo dzieki metodzie in vitro.

  43. ~Sonia pisze:

    Dziewczyny, nie chce byc zle zrozumiana, ale nie chce mi sie tu pisac opowiadan bo wole przez tel w 3 min opowiedziec co ja bym zrobila.

    • ~mała Ania pisze:

      Też się nad tym zastanawiam od początku, że ktoś nas może posadzić o wklejanie wymyślnych przez nas nicków. Zastanawiałam się nad taką petycja prawdziwą, czasami zbierają na stronach podpisy pod różnymi akcjami i to jest tak oficjalnie z adresem i nazwiskiem. Ja się mogę podpisać oficjalnie ale rozumiem, że nie każda z nas będzie chciała z różnych powodów.

      • ~sonia pisze:

        ja i maz tez mozemy sie podpisac
        naprawde, dziewczyny, nie ma sie czego wstydzic

        • krotki.blog pisze:

          Jak zaczęły się te podpisy, ustalenia nieco się zgubiły w gąszczu komentarzy (słabość bloga – to nie strona petycji), ale generalnie stanęło na tym, że kto chce, podpisuje sie po nazwisku.

          Nam się to trochę wymknęło spod kontroli, bo zaczyna się z tego robić ogólnopolska akcja, a nie blogowa „zwykła” wrzawa. Ale też podpisów jest dużo właśnie dzięki temu, że dałyśmy możliwość głosu ludziom, którzy nie wychodzą z tym problemem poza własne 4 ściany.

          Rozważałam przeniesienie listu na jakiś serwis z petycjami, żeby były głosy (nazwisko, adres, pesel), ale w mojej opinii już za późno, bo para pójdzie w gwizdek, energia wielu osób nie wróci, a szerujący po sieci link i tak będzie przynosił ludzi tu, a nie na stronę petycji. Mój/nasz błąd, że od razu nie postawiłyśmy listu na stronie petycji.

          Nie widzę przeszkód, żeby zaktualizować podpisy, dodając nazwisko, jeśli ktoś ma takie życzenie.

          Ale oczywista sprawa: nie możemy wymagać, żeby każdy podał swoje nazwisko. Ja mam na przykład powody tak dziwne, że nawet nie napisałam o nich na blogu. Tak bardzo muszę zachować ostrożność. Takich jak ja jest więcej.

          Na pewno mocniejszy były list ze 100 nazwiskami niż 500 nickami. Ale przynajmniej 500 dziewczyn dostało możliwość powiedzenia czegoś.

      • krotki.blog pisze:

        Ania, z tym posądzeniem o wymyślanie podpisów, to nie jest takie proste, bo ja mam każdy wpis w systemie zarządzaia blogiem (a każdy ma IP itp). Jak wiesz, nie ma anonimowości w sieci. Każdy głos mogę udowodnić. Kilka głosów przyszło samymi mailami, zwłaszcza te znane nazwiska.

        • ~mała Ania pisze:

          Iza to super, ja się nie znam zupełnie na kwestiach informatycznych i IP, skoro mamy dowody na każdy wpis to spoko. Ja poproszę o dopisanie mnie z imienia i nazwiska – Anna Grzegorczyk i mój em,który w podpisach jest jako „Unkas” to poproszę o zmianę na Emanuel Janoszczyk. Dziękuję :)

  44. krotki.blog pisze:

    Uwaga, uwaga!!!!
    Wsparła nas Krystyna Janda.
    Nie ma jej w komentarzach, bo wysłałam jej maila, odpisała, już przegięciem byłoby prosić p. Jandę, żeby jeszcze przewijała metr strony i pisała komentarz. Ale wsparła, popiera, jest z nami.
    Wszystkie Pestki, Dekalogi i białe bluzki stanęły mi przed oczami, jak zobaczyłam maila od niej :)

  45. krotki.blog pisze:

    Uwaga uwaga ponownie!
    Bogda Pawelec również napisała nam dziś maila z poparciem Listu Otwartego.
    Ale dodała zupełnie znienacka jedno zdanie:

    „A majtki :))) zamawiam już dzisiaj.”

    Kłaniam się w pas wszystkim matkom tego zacnego pomysłu :)

    • ~leśna pisze:

      Ukłony dla Pani Jandy, i Pani Pawelec!
      Dzię-ku-je-my!
      :D

      Nie śpię, komentarze przewijam, czytam, w głowie gromadzę. Serce mi rośnie od tego, co tu wyczytuję…:)
      Izo, z krótkiego zrobiło się niezłe przedsięwzięcie!
      Dla osobistego męża rzęsiste oklaski:)

  46. ~sonia pisze:

    dziewczyny, moj tel przeslalam do wiadomosci Izy;) widze, ze akcja sie roZkreca wiec moZe moje obawy sa nieuzasadnione;) wiec obym sie mylila i wirtualne podpisy wystarczyly;) ale swoja opinie potrzymuje: znane osoby nie wstydza sie podpisac a my podpisujemy sie wirtualnie ( w tym ja). daje do myslenia, czy nie? mi daje. pozdrawiam.

    • ~Iza krotki blog pisze:

      Wysłałam maila, Sonia , Twoja pomoc i doświadczenie są na wagę złota :) od razu, zeby burza mózgów szła w dobrym kierunku, powiem, że skoro masz doświadczenie PR, to nie widze powodów, zebys tego nie wykorzystała w tej akcji :)

  47. ~sonia pisze:

    czy ktoras z Was moze rowniez sprawdzic kwestie formalno-prawne zbierania podpisow jesli chodZi o prawdziwe dane (kwestia ochrony danych osobowych). ja nie jestem prawnikiem wiec sie nie znam. czy list otwarty moze podpisax kazdy a zbierajacy nie bedzie mial „problemow”??

    • krotki.blog pisze:

      Nie sprawdzałam, w razie czego podam Wam adres więzienia :)

      • ~Sonia pisze:

        Dziewczyny, teraz zupelnie serio, akcja juz zyje swoim zyciem; jedni podpisuja sie nickami ale z tego co zauwazylam inni podaja prawdziwe imie i nazwisko. Wszystko jedno, co kto wybral, wszystkie podpisy sa moim zdaniem oczywiscie cenne, kazdy na wage zlota ….. Ale ale….naprawde odywa sie we mnie natura formalno-prawna i zeby z tego nie miala Iza, bron Boze, zadnych nieprzyjemnosci. Moze sieje niepotrzebnie niepokoj ale czy przypadkiem nie trzeba czegos tam podpisac jesli zbiera sie pod czyms podpisy? Ja sie nie znam ale pytam serio, w dobrej wierze, zeby nie bylo nieprzyjemnosci. Zawsze warto takie rzeczy sprawdzac. Ktos cos wie? Podpowiadam zeby sprawdzic bo sie martwie. Pewnie niepotrzebnie ale lepiej mimo to sprawdzic. Wiem, wiem. Nudziara ze mnie. I zeby bylo jasne, ja nikogo nie namawiam do podpisywania sie prawdziwnym nazwiskiem bo oczywiscie wiem, ze nie kazdy chce i nie kazdy moze, to dla mnie oczywiste i zrozumiale. ale tez glosno zastanawiam sie jak taki list z tymi nickami zostanie odebrany. Moze dobrze? A moze uznaja, ze nas nie ma:) sama nie wiem. Glosno mysle. Natomiast bardzo niepokoi mnie ta kwestia formalna bo akcja juz sie toczy ….i??. Mozna ? Nie mozna? Ktos cos wie? Iza, ja to pisze zebys jakby co nie miala nieprzyjemnosci jakis.

        • ~Eewa pisze:

          Ja się też nie znam, ale wydaję mi się, że Bocian będzie bardziej obeznany w temacie. A jeżeli nie bezpośrednio to pewnie mają jakiś prawników co to mogą sprawdzić.

  48. ~Borówka pisze:

    Dziewczyny pewnie trochę w tym racji z tymi nickami, osobiście nie chciałabym podawać swoich danych, z różnych powodów, co innego akcja osób popierających, podpisujących się z nazwiska, tutaj sprawa ma się inaczej. Fajnie byłoby zorganizować jakiś happening (za bardzo ponosi mnie wyobraźnia?) i zorganizować zbieranie podpisów na „ulicy”, że tak powiem, chyba łatwiej byłoby uzyskać prawdziwe dane, internet daje anonimowość.

  49. ~Sonia pisze:

    Izo, dziewczyny – jesi chodzi o to zbieranie podpisow pod listem…tonie chodzi o to zeby isc do wiezienia:)) tylko zeby akcja nie mogla byc podwazona jako nielegalna czy bezprawna. A w dzisiejszych czasach wszystko jest mozliwe:) Jesli wiec ktos ma Prawnika w domu:))od tych sprąw to nie to zwyczajnie sprawdzi.:))

    • krotki.blog pisze:

      No dobra, jeśli leci z nami prawnik, to niech sie wypowie. Ale póki co, nie mam poczucia, że łamię prawo.

      Piszę bloga, wydrukuję dla posłów wpis z komentarzami. Każdy tu może wejść, przeczytać, platformę do bloga udostępnia usługodawca (blog.pl czyli onet) i to na jego serwerach są komentarze od Was (nie ja je gromadzę, a blog.pl).

      List nie jest nielegalny, jeśli już, to co najwyżej nie wiadomo jaki jest, bo ani prawo prasowe ani ustawa o ochronie danych osobowych nie sięgają internetu w drugiej dekadzie XXI wieku, gdzie można walczyć wpisami na blogu :)

      Skojarzenie. Podobnie jak akcja #misiewicze z podawaniem nazwisk Misiaków – też nie była pod opieką GIODO. Czy się tak pomyliłam? :_

      Soniu, z formalnego punktu widzenia możesz mieć rację, że X i Y powiedzą, że list jest nieważny, bo nie ma nazwisk i nie mam zgody na zbieranie danych (jednak adres e-mail, który jest jedyną daną osobową na liście, nie zostaje udostępniony, a leży sobie grzecznie w bazie usługodawcy bloga).

      Dodam, że ten list jednak nie musi odnieść skutku prawnego (na to, przykro mi to pisać, jest nas za mało), ale skutek społeczny. A jakby ten społeczny się przełożył na prawny, to już inna bajka :)

      • ~Ruta pisze:

        Myślę że mamy pełne prawo podpisywać list swoimi nickami. Jest to list osób skupionych wokół Krótkiego.bloga a tu funkcjonujemy właśnie tak, a nie z imienia i nazwiska. To nie obywatelska inicjatywa ustawodawcza czy petycja gdzie takie dane są koniecznie. Z tego co wiem i patrzę na bieżąco, list otwarty nie jest pismem urzędowym i nie ma uregulowań prawnych. Oczywiście to nie jest ekspertyza prawna bo prawo znam jedynie z seriali ;) tylko zdrowy rozsądek. Mam nadzieję, że się nie mylę. Gdyby jednak nie, obiecuję odwiedzać :p
        A już serio, skutkiem ma być tak jak Iza piszesz, narobienie hałasu. I chyba się udało.

        • ~Uczuciowa pisze:

          Sonia, kto pyta nie błądzi i myślę, że dobrze podnosić takie wątpliwości na wszelki wypadek, ale zgadzam się zdroworozsądkowo z rozsądkiem Ruty I Izy:)
          A jak ten rozsądek wyprowadzi nas na manowce… będę słać paczki ;)

      • ~ob pisze:

        Sprawa misiewiczów jest inna – na liście znajdują się nazwiska osób publicznych.
        Się zastanawiam czy nie należy zgłosić zbioru danych do GIODO :(

  50. ~Uczuciowa pisze:

    A może coś w ten deseń jak na zdjęciu? Dziecko w bodziaku z napisem „zrodzony z miłości i nauki”.
    http://ichef-1.bbci.co.uk/news/1024/media/images/68579000/jpg/_68579214_baby.jpg
    Albo: „Natura powiedziała NIE, medycyna powiedziała TAK!” I też zdjęcie/obrazek bobasa.

  51. ~Kas pisze:

    Mi sie bardzo podoba ten pomysł z kilkoma kobietami w ciąży.

    Dziewczyny, jesteście wielkie, ze tę akcję wymyslilyscie. Jestem dumna, ze mogę być tu z Wami!!!

  52. ~Kas pisze:

    A dziecko w takim body tylko ze zmodyfikowanym napisem na nich???

    http://images1.dawandastatic.com/Product2/63625/63625071/product_l/1400487091-744.jpg

    Coś w stylu 50% tata, 50% mama, 100% nauka (?) czy tam nie wiem, 1% nasz pan doktor itp?

  53. ~Aga M pisze:

    Dziewczyny czy mozecie polecic ktoras klinike z Trojmiasta? Nie ma na co czekać. Tylko czy teraz jest sens zaczynać ?

    • krotki.blog pisze:

      Aga, jest sens zaczynać. Jeśli dojdzie do zmian w ustawie, to nie dziś, nie jutro. Zdążysz. Coś tam podsłuchałam. Nie czekaj, ale i nie wahaj się.

    • ~Ruta pisze:

      Tym bardziej jest sens zaczynać jak najszybciej, nie wiemy co będzie w przyszłości. Póki można w normalnych warunkach.

    • ~Katka pisze:

      hej ja polecam Gametę Gdynia. Miałam jeszcze krótkie doświadczenie z kliniką w swoim mieście, ale po kliku wizytach zdecydowaliśmy się jednak własnie na Gametę ( dr. W.). Jakbyś miała jakieś pytania oczywiście odpowiem :-) pozdrawiam

  54. ~Ruta pisze:

    Dziewczyny, jestem przeziębiona za przerwami kilkudniowymi od 7 września. Nie mogę się doleczyć. Takie niby nic, bez gorączki tylko ciągle katar i kaszel. Za kilka dni okres i mogę zaczynać sie ostrzykiwać, tylko nie wiem czy jest sens…Co myślicie? Czekać miesiąc aż wydobrzeję czy jednak robić stymulację? Macie jakieś doświadczenia?

    • ~Uczuciowa pisze:

      Ruta, współczuję przeziębienia tasiemca!!!
      Nie wiem, jaką decyzję podjęłabym na Twoim miejscu, ale w pierwszej kolejności skonsultowałabym się z lekarzem. Gdyby ten dał zielone światło, rozważyłabym, jak zareaguję, jeśli procedura się nie powiedzie i czy nie będę pluć sobie w brodę, że mogłam jednak odczekać…
      Z jednej strony wyobrażam sobie, że osłabienie organizmu, może zadziałać, jak sterydy, którymi wiele z nas faszerowano przy okazji transferów, żeby organizm nie odrzucił zarodków. kilka osób zaliczyło porządne przeziębienie po transferze i są z tego śliczne dzieci;) Z drugiej strony jest ten element stresu i niepewności.
      Ja bym się jednak głównie zdaniem lekarza zasugerowała chyba.
      No i masz jeszcze kilka dni… a nóż widelec staniesz do tego czasu na nogi.

    • ~Merda pisze:

      Ruta ja bym się wylaczyla. Fakt, że u mnie chodziło o transfer… a mianowicie, miałam 2 zarodki i wyznaczony prawdopodobny termin transferu na sztucznym cyklu, ale katar i ból gardła mnie złapał. Odwołałam, przeczekalam cykl, doleczylam się i transfer udany :-) To być może przypadek ale lepiej później nie myśleć, że np. Kiepsko poszło bo byłam chora, przeziebiona itp. To bardziej tak od str psychiki a jak ze strony zdrowotnej? Nie wiem, ale też myślę że lepiej poczekać.

  55. ~Samosiejka86 pisze:

    Hej. A mi wpadł taki pomysł. Patrząc właśnie na mojego synka leżącego obok w kolysce ..może łóżko rodziców, siedzący po przeciwnych stronach łóżka rodzice i pusta kołyska. Albo nachylajaca się z czułością nad pusta kołyska para. …i jakieś hasło, proste ale dające do myślenia..typu „dajcie nam szansę ukołysać własne dziecko „.tak jakoś mi wpadło do głowy. Może coś się przyda…p.s. dziewczyny, Izo..jesteście Wielkie!!

  56. ~pati pisze:

    Dobra nadrobiłam wczorajsze popołudnie na blogu.
    Zaczne od tego że podpisy pod listem wspólnie ustalone zostało z Izą że kto jak chce, ja mogę za pomocą Izy zmienić na imię i nazwisko. Ale… zostało powiedziane w którymś komentarzu przez którąś-lub kilka z nas że
    1) nie każdy się obnosi z próbami in vitro z racji pracy i syt w firmie gdzie pracuje- niestety my kobiety tak mamy ze jak by się dowiedzieli że chcesz dziecka to fru z firmy bo zaraz spitolisz na urlop
    2) nie każdego rodzina o tym wie i to popiera, póki nie zmieni się stosunek ludzi do in vitro i ich wiedza o nim- koleżanki mam jest nauczycielką, dziecko musiało zmienić szkołę bo było szykanowane a w nowej jest to jedna wielką tajemnicą
    3)to jest List otwarty a nie petycja z podpisami, podpisy mają uwidocznić problem i to ile czasu sił i starań zajmuje nam kobietą i facetom sam problem niepłodności, ma pokazać że tą napro… mogą sobie wsadzić.
    List ukazuje porblem, podpisy są jak kropka nad „i” i dla mnie są jakby ciągiem dalszym listu, żeby zobaczyli że nie jedna osoba opisuje swój problem tylko kilkaset.

    Zgadzam się z Izą że nasz list nabrał ciut rozgłosu mam nadzieje że z pomocą Soni nabierze jeszcze większego rozgłosu i wówczas zaczniemy możemy oficjalnie zbierać podpisy np. pod nowym projektem lub też pod petycją i w tym wypadku imienne, na razie nie ma co zagłuszać tego co się dzieje i prosić o zmiane na nazwisko i imię, moim zdaniem na razie najważniejsze jest nagłośnienie samego in vitro i naszych problemów i pokazanie że to nie tyczy się jednostki a większości kobiet i że to jest choroba a nie nasze widzi mi się .

    co do strony prawnej w obecnej sytuacji bym się nie przejmowała, dopiero w momencie jak by trzeba było wpisać pesel itp. to wówczas jest problem bo to już jest zbieranie danych osobowych, ale dopytać się na zaś można

    Błagam nie działajmy chaotycznie, skoro Sonia się na tym zna i wie co i jak i się chce podjąć pomocy nam, posłuchajmy jej, Iza trafiła do Naszego Bociana, każda zrobiła co może. Ja też z miłą checią bym porozsyłała maile do pierwszych lepszych osob których maila znajde z tv i radia i internetu, ale jak każda na własną rękę zacznie tak uderzać do ludzi i nasze maile się powieluą lub wiadomości na fb zostaniemy odebrane raczej jako rozwścieczone, zagubione baby niż jako kobiety chcące zrobić coś dobrze.

    Jak Sonia napisała akcja się toczy, ale nikt nie zabroni wpisów i komentarzy, jeszcze nie wyszłyśmy na ulice by ubiegać się o pozwolenie do zorganizowania przemarszu po warszawie :)

    Izo rozumiem że nie chcesz by to akcja nabrała formy politycznej ale fakt jest taki że to jest kwestia polityczna i tak czy tak któraś partia to wykorzysta, nie chodzi mi o sam nasz list tylko o to że jak temat in vitro nabierze rozgłosu to się dopiero zacznie.

    Co do tv ależ proszę bardzo, ale dziewczyny ja nie mam zielonego pojęcia o in vitro na tak zaawansowanym poziomie jak wy, przecież ja z zaskoczenia je miałam :)
    Za to popieram aby namówić jakiegoś lekarze ze w razie potrzeby się wypowie :)
    Sonia a może napisać do klinik, w końcu niech się ruszą :)

    Ja bym chętnie pomogła Soni, ale ja bladego pojęcia nie mam skąd, dokąd, z której strony uderzyć, dlatego jak bym miała jakieś wytyczne co i jak to z miłą chęcią jej pomogę w ogarnięciu tego wszystkiego.
    Ja nie polonistka pisać nie potrafię :P Mała Ania wie jakie byki strzelam :P

    • ~Mała ania pisze:

      Pati nie przesadzaj z tymi bykami :) zgadzam się z tym, co napisałaś, zostawmy wybór każdemu. Ja z Em zdecydowaliśmy się na oficjalne podpisanie, ale gadaliśmy już o tym długo i taką podjęliśmy decyzję. Każdy może zadecydować sam i każdy ma jakieś swoje motywacje. Ja w swoim środowisku nie spotkałam się jeszcze bezpośrednio z przykrościami dotyczącymi mojej sytuacji, nie wykrzykuję na prawo i lewo o tym, jak to u mnie wygląda, ale też nie robię z tego tajemnicy. U Em jest nieco inaczej, dużo jajogłowych wokół, ale myślę, że są na tyle jajogłowi, że nikt się nie pokwapi żeby włożyć trochę wysiłku i poczytać, zrozumieć, jeśli już, to powędrują tutaj ze wścibstwa i ciekawości i po to, by później rozpowiadać wszem i wobec co u niego :) ale takie zachowania mówią same za siebie i nic na nie nie poradzę.

  57. ~pati pisze:

    A i jeszcze jedno. Fakt jest taki że o in vitro nikt nie mówi i każdego kto staje przed wyborem czy podchodzić, czy nie podchodzić przerażają te procedury, leki, transfery, punkcje… itp. Wizyta u lekarza nie rozwiewa wszystkich wątpliwości bo ile ona trwa 30 min max? A pytań jest tysiące.
    Blog jest skarbnicą wiedzy, wy/my jesteśmy skarbnica wiedzy i doświadczenia bo zauważcie coraz więcej dziewczyn się pojawia które piszą że są przed i nie wiedzą co i jak :) sama byłam na tym etapie chociaż nie miała zbytnio czasu zadawać wam setki pytań jakie miałam w glowie bo tak szybko się wszystko potoczyło.
    i co najważniejsze jeśli w 6.10 okaże się że zaskoczyłam, to nie żałuje że podeszłam do in vitro bo było warto spróbować, a jeżeli nie to psychicznie i finansowo nastawiam się na kolejne i obym zdążyła i dołączyła jak coś do grona osób z zamrożonymi zarodkami.

  58. ~Margaritka pisze:

    Do mnie ewidentnie przemawiają pomysły z „pustym” miejscem , w którym tak bardzo chciałybyśmy zeby bo dziecko- brzuch, kołyska, wózek. To jest istota naszych bolączek i walczymy o to, by żaden poseł sroseł nie odbierał nam prawa do walki o wypełnienie tej bolesnej pustki. Wydaje mi sie, ze to powinno tez przemówić do serc społeczeństwa, bo obrazuje bol z jakim sie zmagamy każdego dnia. Pomysł z co 5 kobieta tez fajny, ale do czegoś podobnego wlasnie Iza dała link, wiec nie ma chyba sensu powielać tego samego.
    Podbijam jeszxze raz pomysł z pustym brzuchem(cos na wzór okładki „nadziei na nowe życie” http://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,6055,Nadzieja-na-nowe-zycie
    Tylko tam jest znak zapytania, ktory obrazuje tytułowa nadzieję. My potrzebujemy zobrazować pustkę, która tak bardzo chcemy wypełnić.

    • krotki.blog pisze:

      moze zobrazować tę pustkę zegarkiem? klepsydrą? Rysuje to w głowie.
      Grafika na potrzeba!!!!!! Bo pomysły mamy, dzięki Margaritka

    • ~niebieska pisze:

      Pati! Ja też Cię opitolę.
      To nawet w rzeczywistości tak nie wygląda, nie używa się probówek, tylko szalek.
      Nie możemy powielać stereotypów o in vitro. Nie my! Tylko byśmy im dołożyły do pieca nienawiści, gdybyśmy pokazały dziecko poza świętym łonem.
      Ja jestem zupełnie niekreatywna, umysł ścisły po kokardę. Polubiłam hasło męża Olgi i tę komórkę w kształcie serca.
      Obiecuję pomyśleć, ale nie spodziewajcie się po mnie zbyt dużo.

    • ~Borówka pisze:

      Pati bez obrazy, ale pomysł z probówką też mi się nie podoba, nie chciałabym potwierdzać utartych opinii jajogłowych o dzieciach z probówki. Jakoś mnie to dotyka, gdy pomyślę, że ktoś mógłby tak nazwać moje dziecko.

      Ale oczywiście brawo za zaangażowanie :)

    • ~pati pisze:

      Ehh no dobra zebrałam opieprz :) przyjmuje na klate :)
      Tylko cały czas tak jak Iza napisała wyżej lub niżej jak zaznaczyć tą pusta kołyskę/wózek żeby to nabrało jakiegoś dźwięku… myśle myśle i nic nie mogę wymyśleć.
      Co do kolejnego pomysłu porównania na zasadzie znajdź rożnice, no to co podpis „które z in vitro” znajdź różnice? tu też się głowie, no bo co kobieta cieżarna i druga ciężarna w jednym brzuchu człowiek w drugim też. tu też myśle myśle i nic
      Od samego początku wpadło mi do głowy coś takiego jak rodzice za ręke z dzieckiem, ale to symbol rodziny ale czy nasze różnią się czymś od innych?
      No i tak samo jak Iza próbuję sobie coś naszkicować, przemawia za nami PUSTKA w myślach, macicy i życiu… tylko jak to zobarazować jak przełożyć na papier ta pustkę ? Chyba ciężko mi dziś idzie myślenie…

  59. ~pati pisze:

    co do kobiet w ciąży z brzuszkiem można cos podobnego jak tu
    https://www.shutterstock.com/search?searchterm=women+pregnant+vector&search_source=base_search_form&language=pl&page=1&sort=popular&image_type=all&safe=true

    a co do wózka to tam w drugim rządku, drugie zdjęcie i jest kobieta z wózkiem i z dzieckiem.

    Wiem, wiem, Iza płatny portal ale szukam inspiracji :)

  60. ~Sonia pisze:

    Izo, Pati i dziewczyny – musze nistety sprostowac, bo widze, ze zostalam chyba troche zle zrozumiana. Tak, jak pisalam wyzej chcialam wesprzec rada, pomoca bo nie wiedzialam, jak i czy w ogol Iza ma zorganizowana cala akcje. Okazuje sie jednak, ze dzialania sa ustawione i ustalone i to calkiem niezle:) Wiec mysle, ze nic tu po mnie o czym pisalam w mailu do Izy. to, co chcialam przekazac z PRowego punktu widzenia jest dosc oczywiste bo to taki standardowe dzialania, nic specjalnego ale tez uwazam, ze proste rozwiazania, klasyczne sprawdzaja sie zazwyczaj dobrze.

    • ~pati pisze:

      Sonia właśnie o taką pomoc w ogarnięciu mi chodziło, jest tylko pytanie czy z własnego doświadczenia posiadasz jakies adresy e-mail gazet itp. Czy naprzykład dopowiesz czy na ogolne maile wysyłać i czy np. jak bym skleciła taką liste to czy mogła być na nia spojrzeć swoim fachowym okiem?

      • ~iza krotki blog pisze:

        Maile do mediów – gazet, radia i tv, wyślemy Pati, podobnie jak do polityków – z jednego adresu, oficjalnie, czyli z mojego. I wszystkie na raz, jednego dnia.
        Prawdopodobnie uda mi się załatwić taką listę adresów(mam gdzie o nią poprosić), nie zawracaj sobie tym głowy, jak zobaczę, ze mi się nie udaje , dam znaka.

    • ~iza krotki blog pisze:

      Soniu kochana skrzętnie skorzystamy z Twoich rad. Może rzeczywiście sprawiłam wrażenie, ze „rzucam się” na Ciebie, żeby w całości pochłonąć. Sorrki, jeśli tak to wyglądało , absolutnie nie jestem taką heterą :)

      To czuwaj po prostu nad nami, a w razie jakichś wątpliwości zwrócimy się do Ciebie z pytaniem.

      Tymczasem Bocian bardzo pomaga i ma olbrzymie doświadczenie, z którego chętnie korzystamy.

  61. ~Sonia pisze:

    To, co napisalam Izie tez chce glosno powiedziec tu bo uwazam, ze tak jest uczciwie. Z zalozenia i z przekonania nigdy dotad nie angazowalam sie ani spolecZnie, ani politycznie w zadne akcje. Nie chce tego zmieniac. To moj wybror. Mowiac calkiem uczciwie, mimo ze tez sie lecze to nie do konca czuje, ze to jest moja walka. Nie mam niestety misji. Nie czuje jej. Organicznie wrecz czuje opor przed wszystkimi tego typu akcjami. To nie jest moja droga. Przepraszam, jesli kogos urazam tym, co pisze ale stawiam na szczerosc. Nie oceniam. Nie radze ale tez – po glebszym namysle – nie czuje potrzeby wlaczenia sie do akcji aktywnie. Taka moja refleksja, malo wazna ale powiem: list, w zasadzie w 100 proc anonimowo podpisalo ok 500 osob wiec jak dla mnie, nawet gdyby tych osob bylo 800 to chyba nadal, niechcacy, argumeny dla przeciwnikow, ze jest tych osob tak malo. Na 38 mln Polakow? Ok, doceniam i liczy sie inicjatywa. Pisalam wczoraj tutaj, ze mam powazne obawy jak taki list zostanie odebrany. Mam tu na mysli wirtualn, internetowe nicki/podpisy. Natomiast, co tez juz pisalam wczoraj ale powtorze raz jeszcze: nie bylo i nie jest moja intencja krytykowanie takiej formy skladania podpisow, nie namawiam tez nikogo, zeby podpisywal sie wlasnym imieniem i nazwiskiem bo to sa bardzo indywidualne decyzje.
    Mala Aniu – mam nadzieje, ze Twoj krok byl przemyslany; ze nie zareagowalas impulsywnie.

    • ~mała Ania pisze:

      Tak jak pisałam wyżej Soniu, my już wcześniej o tym rozmawialiśmy i nie zadziałalam impulsywnie. Taka podjęliśmy decyzję. Nie mamy większych przeciwwskazań aby podpisać się oficjalnie. Tyle.

  62. ~Sonia pisze:

    I najwazniejsze, co pewnie „wykluczy” mnie z Tej blogowej spolecZnosci ale Izo, prosze wykresl moj nick z poparcia pod listem (moj nr 388).Dlugo nad tym w nocy myslalam i uwazam, ze skoro nie chce/nie moge sie podpisac swoim nazwiskiem to nie chce sie podpisywac sie wcale. Nie czuje tego. Chce byc szczera i w stosunku do siebie, i w stosunku do Was. Jest jeszcze jeden powod takiej decyzji: ja sama, o czym kiedys tu pisalam, musialam duzo w glowie sobie poukladac zeby sprobowac tej formy leczenia. Chodzi mi o moj swiatopoglad, o uporanie sie z kwestia religijna; musialam odp sobie na pyt co bedzie jak sie uda i nie bede mogla wrocic po pozostale zarodki i co bedzie jak sie nie uda a jak dla tego leczenia”poswiece” swoje mniej lub bardziej sluszne przekonania. Czuje, ze nie chce i nie moge naciskac na innych – tak jak inni nie radzili i nie naciskali na mnie. Nie mam takiego prawa. Nie daje go sobie. Powiedzialam, ze nie ma sie czego wstydzic i nadal tak uwazam ale jednak nie chce tam figurowac jako Sonia. Moim zdaniem, ale to moje zdanie, powinnam sie podpisac jako ja. Mowie od razu – NIE namawiam do podpisywania sie prawdziwym nazwiskiem innych. Nie uwazam, ze to sluszne. Pisze tylko, ze ja nie daje sobie prawa do poparcia tego listu w takiej formie. Za co przepraszam bo czuje, ze sie wycofuje i tak jest (pisalam wczoraj ze w sumie moge podpisac sie jako ja a teraz sie wycofuje z tego). Rozumiem tez, ze moze jest tak, ze zle robie. Bo w sumie zaraz moze byc tak, ze to ktos zabroni nam tej formy leczenia w Polsce i to tez chyba nie na tym polega demokracja zeby innym zabraniac ale tez nie jestem w stanie innych przekonywac. Widocznie jestem tchorzem. Bo jestem. I na koniec: przyznam, ze napisanie tego tutaj wymagalo ode mnie pewnego rodzaju cywilnej odwagi ale musialam i chcialam byc szczera. Moze kogos gryza podone rozterki a moze, na szczescie, nie. Po prostu czuje, ze nie chce tego listu popirac jako internetowy nick a normalnie nie chce. Dlaczego? Bo pewnie nie chce wystawiac sie/ otwierac sie na dyskusje. Po ludzku, egoistycznie w tym nielatwym procesie leczenia chce miec spokoj. Wstretne to wiec pewnie jestem niefajna osoba. Ale taka jestem. Przykro mi. I bardzo Was przepraszam. I na koniec – naprawde rozumiem z jakich powodow ten list podpisany jest anonimowo. Kazdy decyduje za siebie. Kazdy ma swoje powody i ja to rozumiem.

    • krotki.blog pisze:

      Sonia, nic Cię nie wykluczy, tu nie obowiązuje partyjna dyscyplina.

      Masz prawo do tego, nikt nie będzie Cię oceniał.

      Usunęłam Twój głos i komentarz na podstawie którego ten głos wpisałam.

      Dzięki za odwagę cywilną i mam nadzieję, że nie stracimy Twojego towarzystwa na blogu.

    • ~pati pisze:

      Sonia piszesz że nie jesteś w stanie poprzeć listu w takiej formie? A w jakiej byś poparła? Później piszesz że nie chcesz popierać listu tylko że wogole nie chcesz popierać. Rozumie kwestie religijne jakie musiałaś pokonać i kwestie własnych przekonań jednak podeszłaś do transferów i czekasz na kolejny, współczuje ci strasznie że tamte się nie powiodły ale zobacz ilu osobą tu i 4 transfery jak nie więcej się nie powiodło. Były już poruszane kwestie chyba przez Anett ze chce oddać swoje niewykorzystane komórki do adopcji(jeśli pomyliłam nicki przepraszam). Ja też tak bym zrobiła. Była też kwestia poruszana że kobiety wracają bo chcą rodzeństwo dla swoich dzieci, a jak wiadomo transfer transferem a może wyjść jedno wielkie zero i to nie takie hop siup i już napewno się uda. Są też osoby którym wiara, własne przekonania nie pozwoliły podejść do in vitro i zaadoptowały dziecko ale są przeciwko odbieraniu wileu z nas prawa do tej metody leczenia choroby jaką jest niepłodność.
      Tak jak ty każdy ma prawo decydować o sobie. Tylko ciut ja osobiście się zakręciłam po tym wpisie :)
      Tak czy tak mam nadzieje że kolejny transfer wam się uda i tak jak sama pisałaś jak nie w pl to za granicą :) Ściskam :)
      I od tego jest ten blog by każdy mógł się wypowiedzieć i powiedzieć swoje zdanie :)

    • ~Mała ania pisze:

      Soniu, tu jest miejsce na każdy pogląd, jak się już nie raz okazało. Mnie jedynie boli/przeszkadza – nie wiem jak to nazwać, że nie rezygnujesz z in vitro w ogóle, bo czekasz na transfer, a rezygnujesz z poparcia jako Sonia, przecież nie musisz podpisywać się nazwiskiem. Mało tego, w razie czego masz możliwość i ochotę robienia in vitro za granicą więc czemu wycofujesz poparcie tutaj w kraju, w którym mnóstwo kobiet nie będzie mogło wyjechać za granicę? To mnie trochę kłuje, takie dla mnie ciut nie fair. Nie jesteś przeciwna in vitro, korzystasz z tego, ale nie popierasz nawet swoim nickiem. To oczywiście tylko moje zdanie, Ty masz prawo do swoich decyzji.

      • ~Sonia pisze:

        Aniu, dziekuje za opinie i naprawde rozumiem, ze mnie nie rozumiesz. Ja siebie tez do konca nie rozumiem ale nie sa to dla mnie latwe sprawy, latwe decyZje.przykro mi, ze zawiodlam ale musze byc ucZciwa w stsounku do Was, a przede wszystkim w stosunku do siebie.

        • ~Mała ania pisze:

          Soniu, nie przepraszaj. Staram się zrozumieć, ale chyba mam za bardzo zero-jedynkowe spojrzenie na świat. Nie ogarniam korzystasz, a nie chcesz poprzeć nawet nickiem. Wiem, że to trudne decyzje, nie oceniam, po prostu trudno mi ogarnąć.

    • ~niebieska pisze:

      Ja bym się mogła podpisać nazwiskiem, ale bez naszej historii. Uważam jednak, że cenniejsze są te emocje i garstka wiedzy niż 6 liter, które noszę za imieniem.
      Soniu, przykro mi, że pomyślałaś, że zostaniesz wykluczona. Z taką samą siłą każda dziewczyna na blogu będzie Ci kibicować w dalszej walce o dziecko. Jestem tego pewna. Była tu dziewczyna, która zapładniała tylko dwie komórki, by uniknąć zamrożonego dylematu; jest też taki podpis pod listem. Są mamy adopcyjne. In vitro nie jest dla każdego. I my nie walczymy o in vitro dla każdego. Walczymy o możliwość wyboru.
      Ja Ci współczuję. Niepłodność i cała procedura i tak są obciążające psychicznie i fizycznie, a Ty jeszcze musisz się rozprawić z tym wszystkim w swoim sumieniu. I to pewnie jest najtrudniejsze. Nie umiem sobie tego nawet wyobrazić. Mnie nic nie gryzie, kieruje mną miłość.

      • ~Wężon pisze:

        Niebieska – myślę tak samo, historię, a zwłaszcza historię opisywaną szczegółowo na blogu trudno podpisać nazwiskiem, napisałam niżej dlaczego między innymi. List poparcia dla in vitro, bez opowiadania o sobie, to co innego. Tam pewnie każda by się podpisała imiennie.

      • ~Sonia pisze:

        Dzieki Niebieska, tez bym chciala byc wolna od tych dylematów ale nie jestem. Nie wiem czy pamiętacie, ale ja chcialam wlasnie podchodzić do in vitro na tzw cyklu wlasnym zeby wlasnie nie miec roZterek ale , po konsultacji, zadecydowałam inaczej i ok pewnie to bylo medycznie lepsze ale rozmyślania innej natury musialam w glowie przerobić . Dla mnie osobiście wazne jest to, ze jest ochrona zarodkow i ze nie sa niszczone.

      • ~pati pisze:

        Niebieska tak jak napisałam to nie petycja a list otwarty a nasze podpisy sa dodatkowymi historiami które ciężko by było zawrzeć w liście, w senise każdą z osobna podpisać, ukazują ile nas jest i że każda z nas zaczyna od tego samego od normalnych starań po czym jednej wychodzi naormalna stymulacja innej nie jednym wychodzi in vitro innym nie, i jest tysiąc pięćset różnych chistori i przypadków.
        Moje zdanie jest akie samo jak Twoje i Wezona

  63. krotki.blog pisze:

    Dziewczyny, Wasza Energia przyda się też w Jeleniej Górze. Tam zamykają ośrodek adopcyjny z bardzo prozaicznego powodu – brak funduszy.

    Jeśli dla czyjegoś serca adopcja jest bliska, można podpisc petcję

    http://www.petycjeonline.com/nie_odbierajcie_nam_nadziei_-_walczymy_o_oa_w_jeleniej_gorze

  64. ~Sonia pisze:

    Pati, juz odpowiadam – czuje, ze powinnam podpisac jako ja. Prawdziwa osoba. A nie mam odwagi. Na te chwile. No taka jestem, ze na te chwile nie potrafie dac swojej twarzy. Tym bardziej podziwiam Mala Anie, za odwage, ktorej mi brak.
    Aniu, i chyba po tej nocy uwazam, ze to bedzie ostatnia proba dla mnie, nie bede miala determinacji zeby leczyc sie poza PL. W PL raczej tez nie. Nie mam na to sily. Za duzo mnie to kosztuje. I nie mowie o finansach. Widocznie moja determinacja nie jest tak duza. Niestety.

    • ~pati pisze:

      Sonia słońce nie poddawaj się w walce, każdy ma lepsze i gorsze dni, bądź dzielna, jak musisz wypłacz się, jak musisz wygadaj się nam ale na pewno nie poddawaj się dziewczyno. Myślisz ze tylko ty przeżywasz załamanie? Każda z nas doświadczyła tego mniej lub bardziej, bądź dzielna i walcz. Masz o co :) Jeśli masz zarodki tym bardziej wracaj po nie i transferuj, bądź silna sama dla siebie. Jeśli nie masz to teraz, akurat w tym momencie siły zrób sobie przerwe i podejdź na nowo z nową energią. Ja jak teraz nie wyjdzie też chyba sobie przerwę zrobie bo chce odsapnąć od leków suplementow i wszystkiego :) Ale później wracam pełną parą :)

  65. ~Sonia pisze:

    I jeszcze powiem wiecej – oddanie komorek lub zarodkow do adopcji to dla mnie tez bylby spory mentalnie temat do przerobienia i naprawde podziwiam osoby, ktore potrafia to zrobic bez mrugniecia okiem. Dla mnie to jednak bylby powazny krok i pewnie ciezko byloby mi sie zdeCydowac na oddanie zarodkow i jesli naprawde, ale to naprawde nie bylo takiej koniecznosci to nie chcialaby, tego robic. I zupelnie nie o egozim tu chodzi. Zrozumie pewńie ten, kto musial przed takim dylematem stanac.
    Jesli ktos tak postapil, to wierze, ze zawsze to jest w slusznej sprawie i tez podziwiam ale nie moge tez udawac, ze ja jestem taka bohaterka. Nie jestem. Niestety.

    • ~Anett pisze:

      Sonia wybacz prosze, ale wkurza mnie strasznie dokladanie ideologii i rozkminek moralno-etycznych do choroby jaką jest niepłodność.
      To choroba, koniec kropka.
      In vitro to na dzień dzisiejszy najskuteczniejsza metoda do walki z nią.
      Nikt tu nie jest bohaterem, po prostu czasami trzeba wznieść sie ponad wlasny egoizm i zrobić coś dla innych, żeby skoro nie my, to nasze dzieci mialy łatwiej.

  66. ~pati pisze:

    Wężon gdzie się podziewasz?

    Mimami jak sytuacja? wszystko wporządku?

    Ewka mam nadzieje że kolejna beta jest popitasnie odpowiednia :)

    Wendy daj znać koniecznie po wizycie co z tymi krwawieniami.

    Sza mnie już nerwy zżerają a do 6- abo 7 jeszcze tyle dni …

  67. ~Sza pisze:

    hahhaha Pati wyluzuj,tylko spoko moze nas uratowac :) :)
    Nie wiem dlaczego ale ja mam wrazenie ze sie udalo,nie potrafie tego wytlumaczyc,poprostu czuje sie inaczej…Jesli w piatek sie okaze,ze jednak nie to wyjdzie na to ze mam zryta banie,ale to nic ,najwazniejsze ze jest mi dobrze z tym co mam w glowie :)

    • ~pati pisze:

      Sza ja to mam dziwne sutki, dziwne zaparcia, wszystko dziwne, jak siadam to mnie macica albo soc gdzies tam kluje ,ale to urojenia pewnie bo zapach fajek mnie nie odrzuca a wręcz przeciwnie :) wiec u mnie to chyba nie to :) nawet zastanawiałam się jak by tu oblukać czy wnętrze macicy jest zasinione :P
      Nic czkemay dalej :)

    • ~Uczuciowa pisze:

      Też się tak czułam dwa miesiące temu, a teraz się powoli zaokrąglam tu i ówdzie ;) Życzę Ci tego samego Sza :)

  68. ~Wendy pisze:

    Hej właśnie wyszłam z IMiD. Jest dobrze. Zarodek trzyma się matki mocno. Krwawienie przeszło w plamienie a i to podobno już się konczy. Podejrzewają że sobotnia akcja to sprawka zarodka, który się nie przyjął lub blizn na macicy. Zrobili mi milion badań, powierzyli, podważyli i wpisali w kartę powrót za 2 tygodnie. Uffff. Dziękuję za Waszą dobrą w energię laski!!

    Co ivf ja odcinam ideologiczne zapędy i traktuje to wyłącznie jako metodę leczenia. Jak ktoś chce ivf to niech ma dostęp tak jak ma do innych metod. Jak nie chce, niech nie korzysta. Wolność wyboru jest podstawą demokracji. Tak samo z adopcją zarodków, adopcja dzieci przez pary homoseksualne i innymi sprawami. Dajmy ludziom żyć jeśli nie szkodzą innym. A my na pewno nie szkodzimy swoimi wyborami. Szkodzimy zas sobie same jak zaczynamy tracić energię na rozkminianie jak sie podpisać itp..

    I jak trzeba bedzie mogę śmiało wystąpić przed tłumem wierzących w inne metody. Bo nosze w sobie dowód na działanie ivf. I mogą na mnie pluć moherowe berety i inni a ja będę dumna że takiego a nie innego wyboru dokonałam! Amen!

    • ~Wężon pisze:

      Wendy uff. To co leżakujesz w domu te dwa tygodnie? Koniec roweru i beztroskiej ciąży? ;)
      Niech Cię już nie straszy maluch.

      • ~Wendy pisze:

        No właśnie lekarz z IMiD pytany czy mam żyć inaczej rzekł rower odpada bo pada i zaraz bedzie zimno ale poza tym żyć bez zmian. Spacery, ćwiczenia i jeść regularnie. Dopóki pani nie czuje zmęczenia pracowac i cieszyć sie życiem. To mógł byc epizod. Lubię tego lekarza!!

        • ~Anett pisze:

          O kurczę, ale nam wszystkim maly gamoń strachu napędził. Nawet nie chce sobie wyobrażać jaki miałaś stres. Ufff.

          • ~Wendy pisze:

            Anett i cały czas myślalam na tej izbie przyjęć „Boże to klątwa Wężona, że nie udają się transfery z jednego dnia!” No masakra… Dziś się z tego śmieję ale wtedy co ja Wężon Ci życzyłam ech:-)

            • ~Wężon pisze:

              Wendy, gdybym miała taką moc, to wszystkie transfery by się udawały.
              Mam nadzieję, że Ty też nie masz takiej mocy i te życzenia z izby przyjęć nie przylecą do mnie przy następnym transferze.
              To żyj spokojnie i pokazuj, że klątwy nie istnieją.

              • ~Wendy pisze:

                Wężon no co Ty. Wiadomo że ani Ty ani Ja nie mamy takiej mocy.A czemu mi akurat Twoja klątwa przyszła do głowy nie mam pojęcia,pewnie była najprostsza do wyjaśnienia. Ja cały czas trzymam naprawdę mocno zaciśnięte kciuki za Ciebie i finalny sukces. Bo on będzie tylko jeszcze chwila po prostu. I nawet jest szansa że ja w to wierzę bardziej niż Ty:-)

            • krotki.blog pisze:

              Wężon, masz zakaz wyrokowania na podstawie wróżenia fusów :P
              My się pośmiejemy, a komuś możemy nieźle zryć beret…

              • ~leśna pisze:

                Wendy, jaka matka waleczna, takie waleczne dziecko, wczepione w jej macicę:) Kamień z serca, nie?
                Nieś dziedzica do domu, hoduj, głaszcz, czule przemawiaj. Ciału trza pogrozić palcem, że te krwawe kabarety wcale nieśmieszne.

    • ~niebieska pisze:

      Na takie wieści czekałam. Poleruj koronę!

    • ~pati pisze:

      Wendy to ty miałaś podane 2? skoro mowią ze to wina zarodka albo macicy?

      A pal licho najważniejsze że Kruszyna jest i się kurczowo trzyma, ufff ulżyło mi strasznie, ściskam cię strasznie :* odpoczywaj i się nie przemęczaj :)

    • krotki.blog pisze:

      Wendy, najważniejsze, że ufff… że wracasz,że maluch został, rośnie… Cała reszta to słowa… :)

  69. ~Wężon pisze:

    Przeczytałam co tu się działo przez weekend i dzisiaj i mam parę komentarzy.
    Soniu, sama sobie odpowiedziałaś, dlaczego większość podpisała się nickiem i dlaczego jest nas tak mało.
    Bo dziewczyny same ze sobą walczą, bo ukrywają się przed środowiskiem, bo chcą mieć spokój.
    Chciałabym, żeby można było powiedzieć: miałam/będę miała ivf, tak jak choruję na cukrzycę.
    Ale na razie to jest mocno negatywnie nacechowane, budzi emocje, a nie powinno. Sposób zapłodnienia nie powinien nikogo interesować.
    Wiele z nas nie powiedziało znajomym, ba, nawet rodzinie. Niektóre boją się nieprzyjemności w pracy, czy jej utraty. Koleżanka jest po 4 pełnych procedurach, 6 transferów i nie powiedzieli ani jednym, ani drugim rodzicom, że w ogóle robią ivf. A z każdego transferu była ciąża, najdłuższa do 13 tc, najkrótsza kończyła się na spadającej becie. Jednym rodzicom nie chcą przysparzać bólu, drudzy straszyli by ich piekłem. I jak ona ma się podpisać pod listem.
    Niestety emocje wokół IVF, mogę porównać tylko do zakażenie HIV, nawet nie do alkoholizmu, bo to się przecież zdarza. A HIV zdarza się tylko innym, grzesznym, rozwiązłym. IVF to też kara boska.
    I o ile zebranie podpisów prawdziwych pod petycją pt. „Jestem za dotychczasową ustawą, nie zaostrzajcie prawa”, jest neutralne, tak jakbyś podpisywała petycję o ośrodki dla chorych na AIDS, o tyle podanie swojej historii, głośne powiedzenie, że się to IVF robi, to jak przyznanie się do zachorowania. Mało kogo na to stać. Trzeba myśleć o tym, z jakim otoczeniem nam się przyjdzie zmierzyć po takim wyznaniu.
    Dlatego myślą, że nas nie ma, że mogą nami pomiatać, bo będziemy siedzieć cicho.
    Dodatkowo dotyczy to spraw intymnych, wyobrażacie sobie hejterów, którzy będą mogli pożywić się tym, jak opisywałyśmy, że mamy silny okres, plamienie, czy odpowiedni śluz i mokrą wkładkę? To tak jakby wykradli nasze nagie zdjęcia.
    Dlatego temat jest taki trudny dla nas. Grzebią w nas lekarze, a po ujawnieniu się będą grzebać wirtualnie sąsiedzi i koledzy z pracy. A może też złośliwa bratowa?

    Smutno mi też, że protesty przeciwko ustawie o aborcji tak się rozhulały, a o tej drugiej ustawie zapomniano. Wiele kobiet boi się, że zajdzie w niechcianą/niebezpieczną ciąże, tak mało myśli, że może będą problemy z zajściem.
    Dla mnie oba projekty dotyczą tego samego. Wolności wyboru – żeby nie dać i dać życie. Ustawę o IVF przytulili do tej o aborcji, żeby nikt o niej nie wspomniał.
    Czarny protest i strajk powinien dotyczyć obu spraw – nie zmuszać tych, które nie dadzą rady z niepełnosprawnym dzieckiem, nie chcą ryzykować zdrowia i pozwolić tym, które ryzykują zdrowie, fizyczne i psychiczne, żeby to dziecko mieć.
    Obie ustawy traktują kobiety jak morderczynie, którym musisz zabronić, żeby dzieci nie zabijały.

    Co do grafiki:
    - probówka jest zła, umacnia stereotypy
    - brak też jest zły – adoptujcie sobie
    - tęsknota też jest zła – spełnij się inaczej, nie można mordować zarodków dla egoistycznego pragnienia potomka, to nie nowy samochód; jakby ludzie mieli dzieci dla dobra społeczeństwa, albo żeby się umęczyć; przecież każdy który chce dziecka ma pobudki egoistyczne, bo chce

    Wszystko będzie złe dla przeciwników, oni wiedzą swoje.
    A tych nieświadomych może przekona ten ból nad pustą kołyską.

    Ja się nie muszę chować w pracy, rodzinie i otoczeniu, nie mam rozterek religijno-światopoglądowych. A niech tam – dam twarz, pójdę do TV jeśli będzie trzeba.

    • ~pati pisze:

      Wężon stęskniłam się za tobą :) i wiesz co jak ty obeznana w sprawach ivf idziesz to ja ide z tobą murem, najwyżej ja będą zbierała baty :), szczerze powiem że czekałam kiedy się zdecydujesz bo mi samej by było głupio tak bez kogoś z większym doświadczeniem :) dziękuję ci za to :*
      To jeśli się nie wycofasz to ja ide z Tobą jak będzie potrzeba, Iza masz już dwie jedną twardo stąpającą po ziemi Wężon i drugą rąbnięta wariatke mnie :)

      • ~Borówka pisze:

        Brawo Pati! :)

        • ~pati pisze:

          a co tam niech mnie hejtują mam twardą dupe (małą bo małą, wszystkich tam nie pomieszcze ale jest na miejscu) i wiesz co mam wyje… na to, moje życie moja sprawa :P mogę iść nawet z tłustymi poczochranymi włosami, włosami pod pachami i jeszcze bluzką na lewa strone a no i obligatoryjnie białe majtki to sobie na spodnie założe :)

    • ~niebieska pisze:

      Wężon dobrze prawi. Polać jej, póki może…

    • ~Borówka pisze:

      Brawo Wężon! Jesteś bardzo odważna! Podziwiam i popieram :)

      Co do czarnego protestu, mi też strasznie brakuje tego, że nie mówi się głośno o in vitro, wszyscy skupili się na ustawie antyaborcyjnej, a o in vitro cicho sza.

      Myślałam nawet o publikacji na fb postu z bloga, który, z tego co pamiętam właśnie Ty wrzuciłaś (o ustawie antyaborcyjnej maskującej in vitro), ale zabrakło mi odwagi…Jestem w ciąży i nie chciałabym aby moi znajomi, bliżsi i dalsi zaczęli się zastanawiać, jak zostało poczęte moje dziecko. To nie kwestia wstydu z mojej strony, bo nie wstydzę się tego, że noszę pod sercem kruszynkę dzięki in vitro, to raczej chęć zachowania prywatności. Nie wszystkim wszystko się mówi, a obawiałam się, że taki manifest z mojej strony sprowokuje pytania od osób, którym nie mam ochoty na nie odpowiadać.

    • krotki.blog pisze:

      ja tu sobie Pani Węzon odnotowałam wszystkie cenne uwagi. Dziękuję, I dzięki, ze jak będzie trzeba, to pójdziesz w naszym imieniu.

      PS. Wróciłam właśnie od lekarza. Pęchol ma 21 mm, czekamy na pęknięcie.

    • ~Magdanr2:) pisze:

      Wezon <3

  70. ~Patrycja pisze:

    Ja Sonię bardzo dobrze rozumiem. Też nie jestem gotowa podpisać takiej petycji.
    Mam wrażenie, że zachodzi tu potrzeba czynienia subtelnych rozróżnień.
    Ja na przykład, osoba po IVF, nie bez rozterek, ale akceptuję tę metodę (byłabym hipokrytą, gdyby było inaczej).
    Nie akceptuję jednak tworzenia wielu zarodków – większej ich liczby niż którakolwiek z kobiet mogłaby przyjąć. Podam przykład: jedna z osób, które ostatnio stanęły na mojej drodze, powiedziała, że wraz ze współmałżonkiem w pierwszej stymulacji wytworzyła 20 zarodków, z czego dwa został wykorzystane (mają z nich dzieci), a pozostałe leżą i nigdy już się nie rozwiną. Czy to właściwe? Moim zdaniem – nie. Człowiek czy nie, zarodek to przynajmniej potencjał człowieka, a przez to coś (ktoś) niezwykle cenny. Nie należy zarodków mnożyć ponad konieczność. Więc – zapewne nie więcej niż 4-6 przy jednej stymulacji. To wydaje się granica rozsądku.
    I nie akceptuję aborcji z powodów eugenicznych (choć sama panicznie boję się zajścia w ciążę z chorym dzieckiem, uwierzcie, naprawdę okropnie się tego boję). Ogromna większość aborcji w Polsce dotyczy dzieci z zespołem Downa (kiedyś czytałam, że ponad 90%). Urodzenie takiego dziecka to dramat dla rodziców. Ale czy ono samo nie ma prawa żyć? Moim zdaniem z całą pewnością ma. Prawo to jest ważniejsze od szczęścia rodziców. Przepraszam za tę brutalną prawdę.
    Dodam, że ograniczenia w pewnym stopniu hamują rozwój medycyny, ale w innym aspekcie go stymulują. Moim zdaniem wciąż zbyt mały nacisk kładzie się na diagnostykę (ja dopiero po 2 procedurach dzięki swojej własnej dociekliwości odkryłam dodatkowe czynniki mające potencjalnie wpływ na moje niepowodzenia – dlaczego lekarze nie wpadli na przeprowadzenie badań wcześniej?). Nie rozwija się także diagnostyki materiału genetycznego komórki (wiem z doświadczenia, że takie badanie jest bardzo drogie). Gdyby były istotne ograniczenia w zapładnianiu komórek, musiałoby się to z czasem zmienić. Obecnie kliniki nie mają dostatecznej do tego motywacji.
    Co chcę przez to powiedzieć? Głównie to, ze każda z nas stawia granicę akceptacji gdzie indziej. Podpisanie listu nie daje temu wyrazu; przeciwnie, stwarza wrażenie akceptacji en bloc wszystkiego, co wiąże się z procedurami wspomaganego rozrodu. We mnie takiej akceptacji nie ma. Sprawy nie są czarno-białe.
    Na koniec – argument, że każdy ma to rozstrzygać we własnym sumieniu bez narzucania prawnych rozwiązań, jest niedobry. Sprawy ważne społecznie, sprawy ludzkiego życia i śmierci, podlegają prawnej regulacji. I to, co ciekawe, nawet sprawy dotyczące wyłącznie własnego życia i zdrowia (nieangażujące osób trzecich, takich jak zarodek/płód/dziecko/partner, z którym mamy dziecko). W naszym państwie nie można na przykład sprzedać własnego organu, ani wyrazić zgody na odcięcie kończyny – jest to nielegalne. Żyjemy we wspólnocie politycznej po to, by o takich sprawach debatować (tak, także przez demonstracje uliczne) i by wypracowywać kompromisy, a nie po to, by leseferystycznie pozostawiać je poza marginesem prawa.

    • ~Wężon pisze:

      Patrycja, w obecnej ustawie jest zapis o 6 zarodkach. I te nadliczbowe nie mogą leżeć w nieskończoność, jak nie wykorzystasz ich przez 20 lat, to idą obowiązkowo do adopcji.

      I dla mnie zarodek jest, tak jak napisałaś „potencjalnym człowiekiem” – aż i tylko.
      To nie jest człowiek i nie leży w lodzie ze świadomością. To kilka komórek, które dopiero w macicy mogą zacząć się przekształcać.

      • ~Patrycja pisze:

        Cześć Wężon. Niezupełnie. Przepis art. 9 ust. 2 ustawy stanowi: „W przypadku zapłodnienia pozaustrojowego dopuszcza się zapłodnienie nie więcej niż sześciu żeńskich komórek rozrodczych, chyba że ukończenie przez biorczynię 35. roku życia lub wskazania medyczne wynikające z choroby współistniejącej z niepłodnością lub dwukrotnego nieskutecznego wcześniejszego leczenia metodą zapłodnienia pozaustrojowego uzasadniają zapłodnienie większej ich liczby”. Czyli – ograniczenie, mówiąc najdelikatniej, nie jest bezwzględne.
        Myślę, że zważywszy na liczbę zarodków niewykorzystanych, nie wszystkie spotka „adopcja”. Dla ogromnej większości par pierwszym wyborem jest skorzystanie z własnego materiału genetycznego, a nie sięgnięcie po AZ.
        Moim zdaniem lepiej po prostu nie tworzyć jaskrawo nadliczbowych…

        • ~Wężon pisze:

          Wiem, sama miałam zapładniane wszystkie, ze względu na wiek. Ale za pierwszym razem tylko jeden udało się zamrozić, teraz trzy. Mało kto ma 20 zarodków. Tyle to ciężko mieć dobrych komórek. Oni mieli bardzo dobre, skoro z dwóch podanych jest dwójka dzieci.
          Po drugie teraz kolejka do AZ jest. Gaja parę miesięcy czekała.
          A co jeśli przyczyna jest mechaniczna? Po co diagnostyka, jeśli trzeba tylko ominąć „tylko” brak jajowodów?

          Ale zapładnianie jednej jest śmieszne.

        • ~Czarovnica pisze:

          Patrycja, tworzysz problem tam, gdzie go nie ma. Możesz ustalić z lekarzem ilość zapładnianych komórek (poniżej 6) nawet przy pierwszej próbie IVF.
          Jak chcesz przy pickupie pobraną mieć tylko 1 komórkę – jest to możliwe.
          Nie zapominajmy, że skuteczność programu wynosi max 36% – i dzięki temu z większej ilości komórek jest większe prawdopodobieństwo uzyskania dobrego zarodka.
          U mnie pomimo uzyskania w 4 próbach około 30 zarodków, dopiero podane ostatnie dwa (a może tylko jeden, bo jeszcze nie wiem) zakończyły się ciążą. Podać ile to jest procent? Jakbym miała mieć 30 stymulacji, żeby otrzymać jeszcze raz te 30 zarodków to nie wiem jak by to wpłynęło na moje zdrowie.
          Więc nie chcesz dużej ilości zarodków – to ustal z lekarzem ich małą liczbę. Ale dla innych dużo zarodków może oznaczać powodzenie IVF.

          • ~pati pisze:

            Czarovnica 30 stymulacji jak stymulacji 30 punkcji co 3-cykle to byłby hardcor i murowane pozwy rozwodowe w większości przypadków bo faceci wiedzą jakie nieznośne potrafimy być :)

          • ~Patrycja pisze:

            Ja jestem innego zdania, tylko tyle. Rozdźwięk jest dość fundamentalny: uważam, że to nie jest tylko sprawa kobiety (każdej z nas, mnie czy Ciebie), ile zapłodni komórek. Ty uważasz przeciwnie.
            Ustawa powinna chronić także w pewnym zakresie prawa zarodków (tak, nawet zarodków). I dlatego to nie jest tylko sprawa osobistego wyboru, ile zapłodnić komórek.
            Rozumiem, że ktoś może mieć inne zdanie, szanuję to, naprawdę. Ja po prostu mam takie i chciałabym, by także ono było szanowane. To są trudne sprawy.
            Pozdrowienia!

            • ~Wężon pisze:

              Patrycja, a co z reanimacją? Dlaczego zapładnianie jest złe, a przywracanie życia, odbieranie bogu tego co już zabrał nie? Ja nie rozumiem, dlaczego dyskusja dotyczy tylko jednego końca: od poczęcia do naturalnej śmierci? Czemu nie rozgrzebujemy tej śmierci? Kiedy jest naturalna? Reanimacja jest głęboko nienaturalna, a jakoś nie słyszałam, żeby ktoś się zasłonił klauzulą sumienia i jej nie przeprowadził.
              Zlikwidujmy też patologię ciąży. Bóg chce poronień, chce zabrać te dzieci, na siłę odbieramy mu boskie uprawnienia.
              I żadnych domów opieki i przeszczepów. Niech naturalnie niepełnosprawni żyją w cierpieniu i umierają szybką. Naturalnie.
              Nie? Dlaczego?

              Ja się naprawdę staram, ale nie rozumiem, jak można mieć takie poglądy tylko z jednej strony. Reanimację dał bóg, a ivf szatan? Czy o co chodzi? Czym się różni postęp z jednej strony od postępu z drugiej?

              • ~Patka pisze:

                Wężon, masz całkowicie rację!!! Niebawem to państwo kościelne zabroni nam menstruacji, a facetom „spuszczania się w gazetę”, bo to połowa człowieka ląduje w kanalizacji! Trzeba mieć umiar w swoim szaleństwie :) pytanie dokąd ich doprowadzą takie zakazy :) a gdyby nas karali np. 5 lat więzienia za każdą miesiączkę? Bo przecież połowa człowieka ląduje w śmieciach? Swoją drogą, naturę też trzeba ukarać za to, że ponad 50% ciąż nie utrzymuje się, mimo braku ingerencji człowieka. Dziś przeczytałam ciekawy artkuł o karach 30 lat więzienia za poronienie w Salwadorze. Naturalne czy nie, idziesz do więzienia. Do tego prowadzi właśnie państwo kościelne. Przykre.

          • ~Wężon pisze:

            Czarovnica, ja wiem, o co chodzi obrońcom zarodków, chociaż tego nie rozumiem. Oni uważają, że to nie jest Twój wybór, bo pozostawienie niewykorzystanych to morderstwo, torturowanie człowieka itp. i nie możesz mieć takiego wyboru. To jest ten sam punkt widzenia, co przy aborcji, kwestia początku człowieczeństwa.

            • ~Patrycja Mosinska vel pati pisze:

              Węzon Patrycja poruszyła jeszcze jeden temat cytuje:”W naszym państwie nie można na przykład sprzedać własnego organu, ani wyrazić zgody na odcięcie kończyny – jest to nielegalne.” dobrze ale to lekarze podejmują decyzje by uratować zycie człowieka by mu obciąć konczyne.
              Co do nerki to my podejmujemy decyzje czy ja oddać dziecku, tak i jest to możliwe w naszym kraju, to my oddajemy krew, szpik itp.. Ja już się nie wypowiadam może za głupia na to jestem może mam za mala wiedze. w tym wątku i temacie co napisała Patrycja nie podejmę już glosu. I wiecie co już pisałam Małej Ani miała ona odwage podpisać list z imieniai nazwiska ja już się wpisuje pod swoim na blogu.

            • ~Czarovnica pisze:

              Ja też wiem o co im chodzi. Ja ich nie zmuszam do leczenia czy postępowania wbrew ich sumieniu. Nie chcą aborcji niech jej nie robią, nie chcą badań prenatalnych – ich sprawa (chociaż jak umrą to kto się zajmie ich ewentualnie niepełnosprawnym dzieckiem??). Skoro w naturze wiele zarodków się nie utrzymuje, ba nawet wiele kobiet nie wie że były w ciąży – to czemu przy ivf ma być inaczej?
              IVF jest procedurą medyczną – nikt na siłę nie skazuje nikogo na jej przeprowadzenie. Dlatego też nie chcę, aby ktokolwiek skazywał mnie na to, żebym tego nie robiła – bo słyszy krzyk zamrażanych zarodków.

              • ~Patka pisze:

                Czarownica, dobrze gadasz :) ale muszę tu przytoczyć moją śmieszną anegdotkę z punkcji ;) to tak dla rozluźnienia atmosfery przy tym trudnym temacie :) wyobraź sobie, że siedzę na sali przed wejściem na zabieg. Wszędzie dookoła cisza. Czekam i czekam i rozmyślam o zabiegu. To był mój pierwszy zabieg punkcji :) i w pewnym momencie słyszę muzykę … w tle słyszę głosiki małych dzieci, śpiewających jakąś piosenkę ;) i tak sobie plwyobraziłam, że to moje komórki jajowe śpiewają :) ale się zaczęłam śmiać :) wchodziłam na salę przy śpiewie dzieci he he he scena jak z filmu Ally McBeal ;)

                • ~Czarovnica pisze:

                  Patka, pozytywne nastawienie jest bardzo ważne.

                  Raz czekałam z M. na wizytę w klinice, a z gabinetu dobiegał płacz małego dziecka, takie bardziej kwilenie niemowlaka niż histeria 2latka.
                  Mój M jest strasznym jajcarzem i powiedział, że pewnie zamrażarki nie domknęli bo słyszy krzyk mrożonych zarodków.
                  Także podchodzenie do wszystkiego z humorem, pozwala człowiekowi nie zwariować.

    • ~pati pisze:

      Patrycja przeczytałam do połowy o wytworzeniu 20 zarodków i tu chyba się mylisz mogło być 20 komórek pobranych.
      Zgodnie z dotychczasową ustawą można zapłodnić 6 komórek jajowych z czego może- nie musi powstać 6 zarodków.
      Widze więc że mimo iż jesteś po ivf pewnie planowanym to wiesz chyba mniej niż ja na ten temat. Jak to nie ma ograniczen są i nawet mówią o tym w klinice przy podpisywaniu dokumentów,
      Dodatkowe badania sorry jak ciebie stać na to by je zrobić to rób, nie każdy może pozwolić sobie od razu na to żeby przeczytać wszystkie historie dziewczyn i zrobić setki badan- niektóre niekoniecznie potrzebne żeby wykluczyć jakiś czynnik i iśc z tym do kliniki. Ja nie lekarz ciesz się że chociaż po stymulacji miałaś możliwość podchodzenia do kolejnego transferu ja na 13 jajek miałam pobrane 3 z czego 1 się zapłodniło.

      • ~Patrycja pisze:

        Nie mylę się. Poza tym, co wyżej odpowiedziałam Wężon (ograniczenie do 6 ma tyle i tak szeroko zakreślonych wyjątków, że jest czysto teoretyczne, spójrz na przepis), to – co w tej sytuacji ważniejsze – wytworzenie owych 20 miało miejsce przed wejściem w życie ustawy.
        Co do badań, to mnie chodziło o coś wręcz przeciwnego – badania te powinny być tańsze, tak aby były powszechniej dostępne. Nie ma ku temu starań, bo obecnie można zapładniać wiele komórek, po co kliniki mają zabiegać o lepszą ich diagnostykę?
        Nie bądźmy naiwne, bardzo proszę, IVF to też biznes.
        Moim zdaniem robienie IVF bez dobrej diagnostyki jest działaniem po omacku, i to całkiem niezależnie od poglądu na zarodki.

        • ~pati pisze:

          wiesz co odpisałam Ci ale przypadkiem mi cofnęło storne i się skasowało, i tak doszłam do wniosku że szkoda mi czasu aby cokolwiek ci podpisywać jeszcze raz.

        • ~dziewczyna_rabina pisze:

          Ja jestem takim przypadkiem – mam ponad 35 lat, nie ma ograniczenia ilości zarodków. Pobrano mi 17 komórek jajowych, 13 dojrzałych. Klinika mocno odradzała zapłodnienie więcej niż 6, max 8 komórek. Resztę radzili zamrozić bez zapładniania. Nie zgodziłam się, kazałam zapłodnić wszystkie 13 jajeczek. Zapłodniło się prawidłowo 11. Do 5 doby (blastocysta) dotrwało 6 i tyle zamrożono. Jeden nieudany transfer już za mną, za chwilę kolejny – marzę, żeby z tych 5 pozostałych było chociaż jedno dziecko, to wcale nie jest takie pewne.

          Nie wierzę w 20 ZARODKÓW. Możliwe, że pobrano 20 komórek jajowych, zarodków z tego uzyskuje się średnio 40%. Żadna klinika nie zgodzi się za pierwszym podejściem zapłodnić 20 komórek, nie słyszałam też w życiu o 20 dojrzałych komórkach w jednej punkcji (wszystkich musiałoby być wtedy ze 40, bo są przecież w różnych stadiach rozwoju), to poważna hiperstymulacja, błąd w sztuce. Tak się nie robi.

      • ~niebieska pisze:

        Pati, ustawa jest stosunkowo nowa. Jeszcze niedawno można było zapładniać wszystkie komórki, nadal można ze względu na wiek, ale też przy szczególnych wskazaniach; np. jeśli poddaje się zarodki diagnostyce preimplantacyjnej ze względu na choroby genetyczne.
        Historia z 18 zamrożonymi zarodkami jest możliwa, ale głównie dlatego, że długo nie było prawa, które by to ograniczało, a kliniki niekoniecznie dyskutowały z pacjentami na ten temat, tylko podsuwały zgody do podpisu.
        Dlatego potrzebujemy mądrego prawa, według mnie ograniczanie zapładniania do 1-2 komórek jest niemądre.

        • ~pati pisze:

          niebieska i my się własnie temu sprzeciwiamy, ze 1-2 nie ma sensu, to 6 jest optymalne jak ktoś ma większy porblem niech to będzie 10 ale niech to będzie medycznie uwarunkowane np. tak jak piszesz badaniami gen.
          Wkurza mnie tylko to że my chemy nagłośnić sprawę samego in vitro i tego problemu 1-zarodek 1 doba ze to jest komiczne. A nie brnąc od samego początku dalej że tak jestem kobietm mam prawo zaplodnic 100 komorek i mieć 100 zarodkow jak bozia da.
          Oni odbierają nam szanse na bycie matka to ja nie będeoddawać krwi, nie zapisze się do bankui szpiku kostnego, nie oddam nerki rodzinie jak będzie taka potrzeba itp., jak porównują nas do osob które chcą mieć pozwolenie na sprzedawanie nerek bo chcą mieć prawo do rządzenia własnym ciałem

    • ~pati pisze:

      Patrycja jeszcze jedno czytałaś w ogóle umowę z kliniką przed ivf, czytałaś ustawę dotychczasową?
      20 komórek – a ile z tego się nadawało w ogóle? bo wszystkich to mogę dać sobie rękę uciąć że nie były dobre, jak tu na 12 komórek 6 jest dobrych i to już jest ogromny sukces.
      Kolejna kwestia skoro w ustawie jest zapisane powtorze się 6 komórek można tylko zapłodnić czyli żeby powstało max 6 zarodeków, to kolejne pytanie ile zarodkow powstało bo jak wiemy nawet z tych 6 najlepszych komórek nie musi powstać 6 zarodków.
      Pozatym mogli by pobrać nawet 100 komórek, póki komórka nie połączy się z plemnikiem czyli nie powstanie zarodek to nawet w sensie nowej ustawy to nie człowiek tylko komórka.
      Wężon masz święta rację!

      • ~Patrycja pisze:

        Tak Pati, czytałam ustawę. A nawet ją powyżej zacytowałam. Nie masz racji mówiąc, że można zapłodnić tylko 6 komórek. Od tej zasady są 3 wyjątki szerokie jak szafa trzydrzwiowa. To już nie kwestia ideologii, tylko prostej (przynajmniej dla prawnika) lektury przepisu.
        Pozdrawiam Cie serdecznie, nie gniewaj się!

        • ~pati pisze:

          Patrycja a zastanawiałaś się co będzie jak wejdzie 1 zarodek 1 dzień na podanie? kto będzie miał szanse na ifv? komu się ono powiedzie jednej na 1000 osobie to mnie przeraza.

  71. ~Gocha pisze:

    Hey dziewczyny, może i tym razem mi doradzicie. 25tc. Od likendu odczuwam takie jakby napięcie w pochwie, uczucue dyskomfortu, jakbym chodziła w włożonym w połowie tamponem.Czy to szyjka się skraca? Byłam na IP. Zrobili mi tylko usg brzuszne I pow ze to napewno nie szyjka, bo jak szyjka się skraca to zawsze temu towarzyszą dolegliwości typu ból brzucha, podbrzusza / w co nie wierze bo czasem.dziewczyny nawet nie czują ze im się skraca/. A u mnie ponoć kwestia tego ze dziecko jest ułożone posladkow i to nóżki mogą napychac na okolice pochwy. Dziewczyny co o tym sądzicie ? Ciężko było im zbadać ta szyjkę!!!

    • ~Borówka pisze:

      Gocha skoro robili Ci usg to prawdopodobnie zmierzyli również szyjkę.
      Może odczuwasz dyskomfort, bo pochwa przygotowuje się do porodu, spokojnie, ważne, że sprawdziłaś, że wszystko jest ok.

    • ~Merda pisze:

      Jeżeli byłaś na ip i nic nie stwierdzili to się nie martw. Mi ze to są pierwsze skurcze (nie pamiętam jak się nazywają….) które są niegroźne i ma chcą przygotowuje się do porodu -ćwiczy tylko, wiec obserwuj i się nie martw. Ja też jestem w 25tc i wydaje mi się że czasami też odczuwam coś takiego/podobnego.

  72. ~pati pisze:

    Wężon mam dziwne podejrzenia do tego co się dzieje, nie chce mowic na głos na razie czekam na info od Izy, może jestem w błędzie ale hejtowanie się zaczęło.

    • ~Borówka pisze:

      Pati, ale Ty jesteś w gorącej wodzie kąpana! ;)
      Ja tu nie widzę hejtu, tylko różnicę zdań i chyba trochę nie czytasz że zrozumieniem ;)
      Nie mniej jednak, każdy ma prawo do własnej opinii, my wiemy o co walczymy i tego się trzymajmy :)

      • ~pati pisze:

        Czytam czytam ze zrozumieniem tylko jak mysle że znow mam wykładac to wszystko co zostało powiedziane w komentarzach kilka wpisów temu czyli przed listem, znow przezywać to wzburzenie to mi ciary po plecach przechodzą :)
        Dobrze każdy ma prawo się wypowiedzieć, ale wypowiedzi te ja odbieram w kontekście ze chce sobie pomrozic setki zarodkow, podkereslam zarodkow, bo tak chce i już, nie o to walczymy nie po to chcemy nagłośnić sprawę in vitro, na razie chcemy ja nagłośnić, a przecież wiadomo my ustawy nie napiszemy, czy ja mowie, czy w liście jest poroszona kwestia niezliczonej ilości zarodkow do zamrozenia ahh szkoda moich nerwow chyba.
        Jestem rozsadna, wiem ze prawo musi ograniczyć pewne kwestie ale niech to lekarze/ fachowcy załatwia a nie my będziemy tracic swoja energie nad debatowaniem czy 11 zarodkow w opdowiednim wieku czy 20 :)
        Uwierz mi już nie jestem w goracej wodzie kompana, kiedyś to dopiero byłam :P ehh co to za piękne czasy były :)

    • krotki.blog pisze:

      informuje w swoim imieniu, że wszystko sobie z Pati wyjaśniłyśmy i dziwne podejrzenia są nieuzasadnione.

  73. ~pati pisze:

    powrót tematu logo :) a widziałyście to: jestem myśle decyduje dziewuchy dziewuchom? jaka ładna ta macica z serduszkami zamiast jajnikow :)

  74. ~Sza pisze:

    chyba w złą godzine napisalam ze u mnie wszystko dobrze…
    wlasnie wyszlam z lazienki…a na wkladce rozowo…ehhh dupa!

    • ~Wężon pisze:

      Anitt też plamiła i narzekała. O plamieniu implantacyjnym Pani słyszała? ;) Termin się zgadza.

      • ~pati pisze:

        Wężon Anet one z jednego prawie transferu ale Anit chyba też plamiła :)

      • ~pati pisze:

        Tfu Wendy myśle co innego a pisze co innego

        • ~Wendy pisze:

          Tfu Wendy potwierdza:-). Okres nic nie musi znaczyć.. Przecież mam juz go 2 raz a jestem w ciąży:-). Sza jestem z Tobą ! Poczekaj do bety.

          • ~pati pisze:

            Wendy to tfu to było że mi się pomyliło :P ale ja coś czuje popitaśną bete :)

            • ~Wężon pisze:

              Pati, Ty to zakręcona jesteś. Anett jest z jednego transferu z Wendy i jeszcze nie pisała o plamieniach. Wendy miała okres.
              A plamiła Anitt, która zaraz skończy 1 trymestr. Mówię o różowych plamkach, nie krwotoku. ;)

              • ~Patrycja Mosinska vel pati pisze:

                No właśnie bo Anitt wcześniej potem Wendy , Anett i ja i ty jeden praktycznie termin, Wendy plami o Anit o fuck faktycznie coś miświta że było ze plamiła a u niej to nie takie hop siup z badaniami :) oj co byśmy bez ciebie zrobiły :)
                Tak czy tak ja uważam to za dobry znak :) i mocno Sza trzymam kciuki za Ciebie :)

    • ~pati pisze:

      Sza o kurde ale się ciesze Wnedy przywitała polską ziemie w barwach narodowych później zrobiła sikanca jak dobrze pamiętam i były dwie krechy a jej palmienie 1 dzień się zaczęło na drugi nie było i mnie opitalala ze ona wie co to okres, a tu zamiast okresu popitaśna beta :)

  75. ~pati pisze:

    Sza kochanie weź ty nie świruj ja to uważam za impamentacyjne wiec się ciesz a nie płacz :) oj już widze ta popitaśną bete, na okres to za wcześnie, w którym dc miałaś transfer?
    Wężon ma racje termin jak najbardziej się zgadza,oni nawet do 12 dpt mowia ze może być palmienie :) ja jak już ci pisałam w gacie zaglądam za tym plamieniem co ide siusiu robić i go nie ma a chciała bym je dostać :)

  76. ~Sza pisze:

    Pomsylalam o tym,ale juz tak mnie krecil brzuch na okres a w sumie to tez czas na okres 26 dc a w dodatku to jest takie rozowe wiec wyglada mi na poczatek okresu….

    • ~pati pisze:

      Sza wdech wydech, rozowe nie rózowe ja w ciąży tez myslalam ze to okres bo było czerowne :) i tez w 26 dc jakos wcześnie mnie napadło a jajko niby nie pękło w 16 dc :) wiec myslalam ze po ptakach.
      Po ptakach to było bo to biochemiczna była ale od tamtej pory szukam tego plamienia u siebie co miesiąc. Głowa do góry przełóż bete dzień wcześniej ze mna bo jak to implementacyjne to już 6,10 beta powinna być mam racje Wężon?

  77. ~Kas pisze:

    Patrycjo. Jesteś przeciwna zapładnianiu 20 komórek, to sobie ich nie zapładniaj.

    Jesteś przeciwna aborcji, to jej sobie nie rób.

    Ale dlaczego to Twoje uczucia i moralność mają być zgodne z prawem, a kogoś innego nie? Ja z 15 zapłodnionych komórek miałam 4 zarodki, z których mam troje dzieci. Nie czuję się mordercą. Nie usunęłabym ciąży z chorym dzieckiem, ale rozumiem kobiety, które to robią i jestem pewna, że mają do tego prawo. Dlaczego uważasz, że masz prawo narzucać swoją moralność innym kobietom? Decyduj o swojch zarodkach, co Ci do zarodków innych kobiet?

    • ~Patrycja pisze:

      Kas. Pozwól, ze sparafrazuję Twoją wypowiedź.
      Nasze prawo mówi, że nie wolno bić dzieci. Ale właściwie dlaczego? Ja uważam (wcale nie uważam, ale załóżmy na potrzeby dyskusji, że owszem), że moje dziecko – moja sprawa. Wychowywanie paskiem sprawdzało się wcześniej przez pokolenia, sprawdzi się i teraz.
      Ty nie chcesz bić – nie bij, ale nie wtrącaj się do tego, co robię z własnym dzieckiem. „Jesteś przeciwna biciu, to go sobie nie stosuj. Ale dlaczego to Twoje uczucia i moralność mają być zgodne z prawem, a kogoś innego nie? (…). Dlaczego uważasz, że masz prawo narzucać swoją moralność innym kobietom? Decyduj o swoich dzieciach, co Ci do dzieci innych kobiet?”. To tylko parafraza Twojej wypowiedzi.
      Jakoś nie bardzo to przekonujące w stosunku do bicia dzieci, prawda? Tak samo nieprzekonujące, a nawet irytujące, są dla mnie Twoje argumenty. Nie sięgają one moich założeń. Różnimy się w założeniach! Moim zdaniem zarodek ma uprawnienia, i dziecko urodzone ma uprawnienia – samoistnie, niezależnie od woli rodziców. I prawo stanowione uprawnienia te powinno chronić. Żyjemy razem w jednym państwie, więc musimy (w miarę możliwości spokojnie) rozmawiać o zakresie tej ochrony.
      Drogie, nie będę już odpisywać na posty. Do niczego dobrego to nie prowadzi, niestety, burzy spokój i Wasz, i mój. Ja tylko utwierdziłam się w przekonaniu, że nie powinnam być sygnatariuszką tego listu – mam inne poglądy od Waszych. Powodzenia w Waszych próbach.

  78. ~Patrycja Mosinska vel pati pisze:

    Wiecie co może mi brakuje jaj może mam za malą wiedze na różne tamaty, może niektóre z was uważają mnie za głupią babe ze wsi, proszę bardzo ale ja od dziś nie używam nicka a podpisuje się imieniem i nazwiskiem. Mam dość chowania się pod pseudonimem. Dziękuje ci mała Aniu to za twoja sprawą :) Iza możesz zmianiać śmialo mój podpis na imie i nazwisko.
    Może nieraz napisze coś głupiego, może czasem zdarzy mi się napisać cos mądrego, może robię literówi, błędy ortograficzne itp.
    Ja się nie wstydzę swoich przekonan i tyle, jestem wpełni za Izą za Magdąnr2 za małą Anią, Wedy, Anett, Anitt, Czarovincą, Merdą, olga82, Kas i tak mogła bym wymieniać w nieskończoność i wogóle za każdą z was która jest dłużej z blogiem niż ja.
    Rozumie obawy osob które podpisały list z imienia i co z tego opowiedziłły swoją historię i dobrze, niech tak będzie, jak już pisane było wiele razy praca niektórym nie pozwala, takie życie ale opowiadają o sobie i oddają nam pod listem cząstkę siebie. I niech tak zostanie! Nikt nikogo do niczego nie zmusza i tak ma być wolny wybór i tyle.

    • krotki.blog pisze:

      No, Pati, Patrycja, masz jaja. Imponujesz mi. Szanuję to co robisz.
      Jesteś wariatka :) ale z niesamowicie dobrą energią. Bardzo potrzebna jest ta Twoja energia tutaj :)

      • ~Patrycja Mosinska vel pati pisze:

        Iza będę i nie odpuszczę :) i dobrze wiesz o tym :)

      • ~Patrycja Mosinska vel pati pisze:

        Iza to ty mi imponujesz bo ja bloga o gotowaniu r0biłam do tej pory, i go zaniedbałam, żałuje marzyłam o tym że wreszcie zrobie zakładkę o żywieniu w ciązy o diecie o cukrzycy itp. nie było mi to dane na razie ale ja będzie tak zrobie na razie zbieram siły do powrotu do tego co lubie czyli gotowania tak jak ty do fotografii… ciężko mi to idzie szukając cienia cienia na teście ciążowym, ale coz zbieram się powoli :P

  79. ~Wendy pisze:

    W czasach kiedy wierzyłam w cud poczęć naturalnych i biegałam do wróżek, akupunkturzystów, Chinek i Bóg wie jeszcze kogo, trafiłam przypadkiem na warsztat dla niepłodnych w jednej z klinik. Byłam tam jedyna ” nieskażona” inseminacją, ivf no taka po prostu z ulicy. Oprócz mnie były tam dziewczyny po wielu próbach inse i ivf. Poszłam tam raz bo to było dla mnie straszne zobaczyć na żywo jak straszne cierpienie dotknęło te kobiety. Ale zapamiętałam 2 dziewczyny : jedna piękna młoda od 4 lat robi ivf i nigdy nie ujrzała żadnej kreski. Leczy się już farmakologicznie u psychiatry bo nie umie żyć z tym. A druga bardzo religijna, która robi ivf wbrew całej rodzinie i nawet trochę wbrew mężowi z ogromnym poczuciem winy bo jednak ivf to cytat” sztuczny proces”. Myślę o nich w kontekście tego co teraz się dzieje. Czy podpisałyby list? Nie wiem. Wiem tylko że dobrze byłoby dać szanse wyboru i życia bez poczucia winy każdej kobiecie. Cokolwiek wybierze. W cokolwiek wierzy. Bo wystarczy juz tego stygmatyzowania ivf, gadania bzdur przez niedouczony kler, zajmowania stanowiska przez samych męskich polityków. Dajmy szanse napisać taką ustawę, która da kobietom prawo do dawania życia a nie poczucia winy, że jest z nią coś nie tak.

    Co do nadprogramowych zarodków – nam zostało ich trochę. Co z nimi zrobimy? Nie wiem na tę chwilę i nie chce myślec . Jestem jeszcze na innym etapie. Dajmy szanse takim jak ja na wybór a nie przymus wyboru.
    Dzis w IMiD lekarz powiedział do 10 tygodnia zarodek jest, tylko istnieniem, które nie przeżyje samo. I takie są fakty medyczne.

    • ~Patrycja Mosinska vel pati pisze:

      Wendy wierze że przezyje i tyle. Mi teraz na stymulacji w klinice nie kazali ladowć się progesteronem i pogesteron większy niż po ivf, i co zobaczymy jak coś ważne że się ruszylo i że za to się wzięli fachowcy za moj organizm. I tyle. koniec kropka. Miałam wątpliwości idą na kasę idą na ilość w dniu dziesjszym nie mam takich wątpliwości co do swojej dr. i tyle

  80. ~Wendy pisze:

    No Pati nie przeżyje poza Twoim organizmem i to miał lekarz na myśli :-) Nawet u Ciebie i przy Twojej energii :-)

    • ~Wężon pisze:

      Wendy, a po 10 tygodniu niby przeżyje? Jeszcze takich cudów nie ma, a szkoda.
      Ostatnio słyszałam, że do 12 tygodnia nie ma układu nerwowego, więc nic nie czuje. Nie jest jeszcze człowiekiem, tylko istnieniem.

      • ~Wendy pisze:

        No Wężon wtedy to już płód. A przypomnę wojna nie jest o płody przy ivf tylko zarodki:-) Płody to inny protest..

        • ~Wężon pisze:

          Wendy, wojna przy ivf jest o to, czy te zarodki to już pełnoprawni ludzie i ich torturujesz w zamrażarce i giną w męczarniach przy obserwacji na szkiełku, czy to jakieś życie, ale dopiero potencjalny człowiek i nic nie czuje. :)

  81. ~Anitt pisze:

    Miałam laski nie odqiedzac was w czasie urlopu ale jest to silniejsze odemnie:-)
    Sza czuje ze będzie dobrze !
    Ja plamilam od okolo 8dpt i bylam pewna ze zachwile dostane okres!! Bylam przekonana o tym !!! W 10dpt zrobilam silanca (2zarodki 2 dniowe) i 2 kreski były. Bete robilam w 14dpt.
    Cos czuje ze u Ciebie bedzie podobnie !!!

  82. krotki.blog pisze:

    Dziewczyny – propozycja naszej graficznej informacji o Liście Otwartym http://pokazywarka.pl/295deg/

    • ~mała Ania pisze:

      Hm, a gdyby jako podstawę pod serco-komórkę dać coś innego niż to, co jest, to mi się jednoznacznie kojarzy z probówką, chyba że tak właśnie ma się kojarzyć?

      • krotki.blog pisze:

        moze w ogole wywalić tę podstawę, komórka może sobie wisieć w powietrzu. No i to tylko szkic, nie obowiązujący wzór – zwłaszcza, że szkic powstał na podstawie zdjecia z sieci (bez praw aut.), tego użyć nie można

        • ~Borówka pisze:

          Hasło super, ale też nie do końca podoba mi się obrazek w postaci nakłówanej komórki, mi podobnie jak małej ani na myśl od razu przychodzi probówka.

        • ~Ruta pisze:

          Może w pipetce plemnik? Byłoby bardziej czytelne chyba.

          • krotki.blog pisze:

            Nie. Plemink w pipetce jest dokładnie z tej samej szuflady.
            Dzięki za te kilka słów, już widzę, jak to widać z boku :)

            W takim razie całkowicie odchodzimy od skojarzeń z in vitro.
            I dobrze, bo kłopot ze zdjęciem był.
            Będzie jakiś symbol macierzyństwa :)

      • ~mała Ania pisze:

        Mnie się podoba. Proste i pokazuje,że ciąża to ciaza, dziecko to dziecko, miłość to miłość bez względu na to, jaką metoda się do tego dochodzi.

      • ~Ruta pisze:

        Mnie też, przekaz jest spójny i pozytywny.

      • ~pati pisze:

        A możemy tą Panią dać w drugą stronę ? :) jest super ja bym obstawała przy tym

      • ~niebieska pisze:

        Iza, świetna robota.
        Podobają mi się obie; decydujcie większością głosów!

      • ~Magdanr2 :) pisze:

        Piękne !!!

      • ~Borówka pisze:

        Iza o to właśnie chodziło :) Jestem na TAK!

      • ~Anett pisze:

        O kurczę, też myslałam o tym haśle w końcu nie napisałam o nim, bo nie moglam wymyśleć do niego żadnej grafiki.
        To jest naprawdę fajnie, choc podobnie jak Pati myślę że można by odwrócić ta Panią od prawej strony. Poza tym supeeeer.

        • ~Borówka pisze:

          Tak z ciekawości jesteście lewo czy prawo ręczne? mi pasuje kobieta patrząca w lewo, więc ciekawa jestem dlaczego Wam wydaje się, że zwrócona w prawo będzie lepiej wyglądać

          • ~Ruta pisze:

            Ha! Faktycznie ciekawe. Mam teorię na szybko.. często ludzi wychodzących gdzieś, rozpoczynających coś pokazuje się jako patrzących w prawo a wracających – w lewo. Chyba czujecie podświadomie, że w życiu tej pani to dopiero się zacznie. ;)

          • ~Mała ania pisze:

            Ja jestem prawo ręczna, ale mam skrzyżowaną lateralizajcę :P ta zwrócona w lewo mi nie przeszkadza, ale faktycznie wolałabym w prawo :) może to kwestia „opatrzenia się” bo zazwyczaj obrazki są takie, że postaci są zwrócone w prawo :)

            • ~Anett pisze:

              Ja tez jestem prawo ręczna, tak to juz chyba jest że od prawej do lewej wydaje się, moze podświadomie bardziej uporządkowane? Nie wiem. To tak jak zaczynanie zdania od nowego akapitu.

  83. ~gaja pisze:

    Nie ma in-vitrowych protestów i marszów, to poszłam choć na Czarny Protest.
    I bardzo się zdziwiłam swoim miastem!
    Było nas na pewno ponad tysiąc. Tysiąc wkurzonych bab.
    Piękne przeżycie. Mamy razem siłę. Tak jak tu.

    Staram się nie myśleć (6 dpt), choć skurcze i ból brzucha trzymały od transferu do wczoraj. A po weekendzie ze znajomymi lekka gorączka (przemęczenie?).
    Jeśli Moje Małe Coś dało radę tym skurczom, to będzie Wielkie…

    • ~olga82 pisze:

      Gaja, te nieprzyjemne objawy brzmią przyjemnie:)))) kiedy testujesz? Sikacz będzie? :)

    • ~mała Ania pisze:

      Gaju, ten stan podgoraczkowy może być dobrym znakiem :) trzymam kciuki!

    • ~gaja pisze:

      Dostałam zalecenie testu w 11dpt, czyli w sobotę.
      W życiu nie miałam takiego stracha.
      Chyba będzie sikaniec o lepszej czułości, bo to przynajmniej „tylko” 2 minuty horroru, a nie kilka godzin…

      • ~pati pisze:

        gaja ja dostałam najpierw 14dpt, później 12dpt, później 10 dpt i zrobiłam tego 10 dpt 2 dniowych zarodkow :)
        A teraz kurde dziwne lekarka każe zrobić 12dpo tzn po podaniu pregnylu hmmm a i tak nie mogę wytrzymać :)

    • ~pati pisze:

      gaja wiem ze ja nie po transferze ale pamiętam ze chyba Wężon mi odpisała że stan podgorączkowy jest od przyjmowanych lekow w sensie luteinus/luteina, bo ja po transferze cały czas miałam 37,5. Teraz miałam na początku 36,8 a teraz mam 37,2-37,4 ale to po normalnej stymulacji bez lekow.
      I tak na dobra sprawę jak sobie mierze ta temp to naprotechnologie, mierzenie temp to sobie mogę w tylek wsadzić bo wcześniej była cały czas różna raz wieksza na drugi dzień mniejsza później znow wieksza.
      Olga82 ma racje te objawy brzmią obiecująco :)
      A brałaś nospe na te skurcze później?

    • ~Wężon pisze:

      Gaju, już niedługo się okaże. Już bliżej niż dalej.
      Szkoda, że te protesty nie były w obu sprawach. W sprawie wolności wyboru w trudnej sytuacji.

    • ~gaja pisze:

      Wężon – w moim mieście trochę okrzyków pro in vitro też było.

      Pati – tak, brałam nospę, ale czy pomogła, to wątpię.
      Dziś znów boli, ale jakoś inaczej.
      A wieczorem nieco świeżej krwi przy aplikacji Crinone.
      Zwariuję ;) Powinno się nas usypiać na te 14 dni i byłby spokój ;)

      • ~Wężon pisze:

        Gaja, czyżby plamienie implantacyjne?

        Te 14 dni to pikuś, dopiero jak się uda zaczyna się strach.

        Gdyby surogatki były legalne, to nie wiem, czy bym się nie zdecydowała. Ciężko jest nie być w ciąży, ale bycie w ciąży jest jeszcze trudniejsze.

        • ~Anett pisze:

          Oj zgadzam się :)

        • ~gaja pisze:

          Jak sobie przypomnę moją jedyną , króciutką ciążę (8 tyg.)…
          Jeden test, lekkie plamienia, więc wzięłam duphaston i tyle, zero objawów, zero stresu.
          Pełnia szczęścia. Aż do usg, które nie pokazało serca.

          A teraz się zastanawiam, skąd tyle dzieci na świecie ;) Bo to prawie niemożliwe dojść do końca ciąży ;)

          • ~Wężon pisze:

            Gaja, moja pierwsza ciąża też była beztroska. Całe szczęście, że Laurę udało się uratować.
            Ta bliźniacza też była w porządku, myślałam, że zagrożenie zostało usunięte. Denerwowałam się trochę, jak plamiłam, ale mało i jakoś to było. Odejście wód uświadomiło mi, że nie jestem bezpieczna, nie wiadomo, co we mnie siedzi. I że nie mogę beztrosko traktować połowy ciąży i martwić się np. po 20 tyg. jak już brzuch będzie duży i worek owodniowy też. Wiedziałam, że teraz to strach od samego początku.
            W trzeciej ciąży dostałam hiperwentylacji i szumu w uszach jak zobaczyłam plamienie. Ono mi nie zagroziło, serce stanęło bez żadnych objawów. Dowiedziałam się, że nie tylko odejście wód, czy krwotok mogą być zagrożeniem. Poczułam, że bać się należy każdego dnia.
            Teraz, jak zobaczyłam kreskę 8 dpt to pierwsze uczucie to był strach, jak ja zniosę ten strach przez parę miesięcy. Nie udało się, ale już wiem, że pozytywna beta to nie radość, tylko paniczny strach.
            Ja nie wiem, jak dają radę kobiety po 5,6 poronieniach. Nie wiem, czy dam radę opanować ten strach.

        • ~Ruta pisze:

          Myślałam sporo o surogacji bo dla nas mogłaby okazać się strzałem w dziesiątkę i też raczej bym się nie zdecydowała. Dla mnie to byłoby trochę jak korzystanie z usług prostytutki. Tak bym się czuła. Zawsze wiedziałabym, że chodziło o pieniądze pomimo mówienia o darze serca i o pieniężnej rekompensacie. I że surogatce może być źle i nie będzie mogła się wycofać. Oczywiście nie mówię o surogacji w rodzinie. To zupełnie inna sytuacja.

          • ~Wężon pisze:

            Ruta, ja bym chyba mogła. Chciałabym czuć dziecko w sobie, przeżyć ciążę, ale już wiem, że nie będzie radością, trzeba zejść na ziemię. Wolałabym, żeby ktoś za mnie donosił, niż nie mieć wcale.
            Prostytutki są po to, żeby z nich korzystać, za obopólną zgodą. Ja nie potrzebuje otoczki „daru serca”. Nie przeszkadza mi, że byłaby to transakcja. Nawet lepiej, gdyby była to nieczuła kobieta chcąca tylko zarobić. Mniejsze prawdopodobieństwo, że poczuje coś do dziecka.

            • ~Ruta pisze:

              Rozumiem, mamy podobne problemy i dylematy ale każda granicę w ciut innym miejscu. Dla mnie to jest granica. Chyba. Jeszcze przecież nie doszłam do ściany więc nie wiem tego na pewno.

              U mnie rozpoczęcie stymulacji przełożone na listopad. Prof kazał mi się porządnie wyleczyć najpierw z infekcji. Cieszę się że zdjął ze mnie odpowiedzialność i ja nie musiałam podejmować tej decyzji. Prawda jest taka, że mi ulżyło. Nie czuję się jeszcze na siłach zdrowotnie tylko moje zdrowie zawsze traktuję po macoszemu i ono też, jak wszystko w moim życiu, musi się dostosować do kalendarza leczenia. Nie tym razem.
              Mam nadzieję , że ktoś będzie ze mną walczył w tym listopadzie.

              • ~mała Ania pisze:

                Wszystko wskazuje na to,że ja Ruta. Czekam na miesiączkę, dziś 29dc, 5 dni brałam luteine żeby przyspieszyc, skończyła mi się i 2 dni jezdzilam z recepta w torebce zapominając wykupić. .. nie wiem skąd u mnie takie podejście, bo zwykle wszystkiego, co związane z leczeniem mocno pilnowałam. Dziś znowu zaczęłam brać luteine, nie wiem jak ta 2 dniowa przerwa wpłynie na mój organizm. Czekam na nowy cykl, zaczynam pigulki anty,będę je brała 3 tyg także wychodzi koniec października, ostatnie dni pigułek, to wizyta startowa,czyli początek listopada.

  84. ~Kaja pisze:

    Witajcie dziewczyny, pozwólcie, że wtrąca jeszcze swoje 3 grosze odnośnie tematu ilości zapladnianych komórek, który poruszyła Patrycja. Jedno, z czym się zgadzam, to to, że rzeczywiście bieżącą ustawa daje możliwość obejścia ilości zapladnianych komórek do 6 szt. Ale dlaczego? Zastanawiał się ktoś? Nie tylko z upływem wieku spada jakość komórek jajowych i z całego multum zapladnianych mało rozwija się dalej. W moim przypadku jest podobnie. Moj organizm wytwarza przeciwciała, które zabijają malutenkie zarodki, a dokładnie atakuje osłonkę przejrzysta komórki jajowej. Za drugim razem z 18 pobranych komórek 17 miałam dojrzałych, a zaplodnionych komórek przetrwało 6. Wcześniej z 6 zapladnianych komórek zostały 2. Żadna z pierwszej stymulacji się nie przyjęła. Z drugiej póki co miałam transfer 2 z 6, 1 zarodek dał radę, rozwija się we mnie i juz teraz wiem, że wrócę na pewno po kolejne 4 zarodki, choć nie wiem czy jeszcze którykolwiek transfer się uda czy może udają się wszystkie?! Każda stymulacje przechodziłam z powikłaniami hiperstymulacji. Miesiąc po każdej ze stymulacji miałam wycięty z życiorysu, wiec prosze, niech te osoby, które nie mają o tego typu rzeczach pojęcia nie krzyczą głośno – trzeba ograniczyć ilość zapladnianych komórek! !! bo innych to po prostu zabija nie tylko psychicznie ale też fizycznie.

    • ~pati pisze:

      Kaja współczuje tej hiperstymulacji, ja byłam na skraju na szczęście nieszczęście nie rozwinęła się ale ciut wiem o czym piszesz w sensie miesiąc wyjęty z życiorysu. Czmu szczęście w nieszczęściu bo lekaraka powiedziała że jak transfer się uda to będę bardziej odczuwała hiperke że się nasili, no niestety po kilku dniach objawy ustały i transfer się nie udał. A te zastrzyki przy tym masakra jakaś, chyba najgorsze ze wszystkich jakie sobie robiłam.

  85. ~Anett pisze:

    Cześć wszystkim, wczoraj Wężon pisała że Anett jeszcze nie zgłaszała plamień… no to zgłaszam! Po nocy mam brązową wkładkę, a na papierze dziwne coś brązowo-szare. Wczoraj krótko, ale dość intensywnie rozbolał mnie brzuch. Zrzuciłam to na przejedzenie winogronami, ktorych obiecałam sobie juz wiecej nie tknąć, ale dzis myślę sobie że może dzieję się coś złego, wczorajszy ból brzucha, dzisiejsze plemienia? Chyba pojadę do lekarza, nie mam w sobie tyle cierpliwości zeby spokojnie czekac na rozwój wydarzeń. Albo wcześniej zadzwonię, niech mówi co robić.

    • ~pati pisze:

      Anett no rzesz kurde następna, co to kurde jakaś plaga? Leć do tego lekarza w te pędy, przez tel ci nic nie powie pewnie.
      Dobra to teraz zastanawiam się nad tym ile kobiet będących w ciąży w terminie okresu dostaje plamień?
      Nie jest to przypadkiem twój termin okresu? W sensie wiem że jesteś w ciaży ale niektóre tak mają, już ktoś pisał o tym wcześniej.
      Nie będę się powtarzać z tym co napisałam Wendy na temat tego plamienia, ale tobie mowie to samo mała klucha ma siedzieć na swoim miejscu bo ciocia pati przyjdzie z rózgą :) przekaż to swojemu brzuszkowi :)

      • ~Anett pisze:

        Dzwoniłam, nie ma tez potrzeby żebym gdziekolwiek jechała i robiła jakieś dodatkowe badania. Prawdopodobnie wczorajszy ból brzucha spowodował skurcz macicy, a nocne plamienie to poklosie tego skurczu. Mam leżeć, w razie skurczy brać no spę, a i oczywiście nie przejmowac się haha, jakie to proste… :)

    • ~Wężon pisze:

      No wiesz co, zostanie jakaś nieplamiąca? Brązowe i mało to spoko.
      I nie ma co jeździć z każdą plamką. I tak lekarz nic nie zrobi.

  86. ~pati pisze:

    Ja chce tylko pwoedzieć jedno ogłoszenie parafilane :) jako Patrycja Mosinska vel pati będę podpisywać się w komentarzach dotyczących tematyki in vitro, czyli jak trzeba będzie wypowiedzieć konkretną opinie to wale z imienia i nazwiska, jak w takich naszych pogaduchach to jako pati. Bo później się pogubie czy odpowiadacie Patrycji pati patce czy jak która mnie tam nazywa :) To tylko tyle żeby nie było że się wycofuje z tego co wczoraj powiedziałam/napisałam ale wstukiwanie Patrycja Mosinska vel pati z tel to jest masakra bo już wpisując to zapominam co chciałam napisać :P

    I takie małe pytanie ile pregnyl się utrzymuje? Liczycie dzień podania jako pierwszy czy od kolejnego? Bo wiecie że mnie korci strasznie :)

    • ~Wężon pisze:

      Pati, z tym pregnylem to uważaj. Co prawda Ty miałaś dużo mniejszą dawkę, ja wzięłam 10 tys. jednostek. Ale wszyscy mówili, że maksymalnie 10 dni. Test robiłam 12 dnia, zaczynając dzień po podaniu i kreska była.
      Zapytałam przy ostatniej wizycie. Lekarz powiedział, że tydzień. A jak powiedziałam, że 12 dnia miałam kreskę, która za dwa dni zniknęła, to powiedział : a tak, tak to po pregnylu.
      I tak się można czegoś dowiedzieć.

      • ~pati pisze:

        Wężon mnie ciut przeraża ten 6.10 ale tak mi kazała dr. no coż i tak zrobi ale powtórze w sob tak czy tak na wszelki wypadek :)
        ja też miała 500 x 2 rozrobione w jednym rozcieńczalniku :) a jakie jaja były przy tym rozrabianiu i zastrzyku haha, jak by ktoś na nas popatrzyl z boku to by nas wyslal do psychiatryka i mnie i mojego M.

  87. ~pati pisze:

    Ej czy ktoraś z nas jest po filologii ang? bo mam pewien pomysł :) żeby tak przetłumaczyć nasz list nie mowie ze tylko na ang na niemiecki itp. ?

    • ~Lena pisze:

      Na niemiecki moge przetlumaczyc… aczkolwiek sprawa jest znana nawet za granica:) moze nie blog ale plany rzadu polskiego w sprawie aborcji a takze In Vitro…
      Mieszkam w Austrii i tak jak w Polsce tak i tutaj sprawa jest coraz glosniejsza i wzbudza coraz wiecej emocji. 28.09 Dziewuchy Dziewuchom wspolnie z organizacja austriacka wsparly demonstracja polskie, irlandzkie i kobiety w ogole… Dzis odbedzie sie na ten temat dyskusja… Gazety o tym pisza…
      Wczoraj zastanawialam sie czy nie skontakotowac sie z Iza aby zapytac czy moge wstawic list na swoim FB…
      Nie opowiadam o swoim IVF na prawo i lewo bo nie musze…zyje w kraju, ktory nie odbiera mi takiej mozliwosci…moge wybrac…ale w gescie solidarnosci z Wami chetnie podpisze sie imieniem i nazwiskiem i udostepnie list na swoim profilu!

      • ~Lena pisze:

        Aaaaa…dodam jeszcze ze jestem Polka z krwi i kosci aczkolwiek emocjonalnie raczej obywatelka swiata:) pochodze z malej wsi pod Zamosciem i chetnie tam wracam:) ten list zobaczyliby rowniez moi znajomi z Polski….

      • ~Patrycja Mosinska vel pati pisze:

        Dziękujemy i to bardzo za glos poparcia :)
        Wiem że jest trochę głosno za granicą ale chciała bym za pozwoleniem Izy jeszcze to nagłośnić :) moj ang nie pozwala na tłumaczenie a tym bardziej niemiecki :)
        Jeszcze raz dziekuje za poparcie i podpis :)

      • krotki.blog pisze:

        Hej Lena.
        Miło, że się odzywasz :) Oczywiscie, ze moesz wystawić list na swoim FB, powiem wiecej, będę wdzieczna, bo teraz bardzo bardzo przyda nam sie zasieg, żeby nagłośnić list przed oddaniem go politykom.
        Wstawiaj go gdzie tylko masz ochotę, nie trzeba o nic pytać, a mi bardzo miło jest, jak CIę czytam :)

        Jak u Ciebie? Udało się?

  88. ~Sza pisze:

    Hej dziewczyny…
    Wczoraj plamilam na różowo,rano jak sie obudziłam to wkładce miałam dwie plamki na wkładce,a od rana wkładka czysta,nawet przy aplikowaniu progesteronu na tym patyczku nie widac krwi… Brzuch mnie pobolewa jak na okres… I tylko czekam jak puści tam jakis korek i poleci mi krew :)

    • ~gaja pisze:

      Ależ idziemy łeb w łeb z bólami ;) testujesz w piątek? Ja „sikam” chyba w sobotę ;)

    • ~niebieska pisze:

      Sza, mam wrażenie, że u każdej jednej, która plamiła, beta wyszła pozytywna. Życzę, żebyś nie była wyjątkiem!
      Poza tym, już Ci pisałam, że przynoszę szczęście, tym które czekają na betę razem ze mną. Sobie nie umiem.
      Jesteś na sztucznym cyklu, nie powinnaś dostać okresu, Twoje hormony stymulują leki; leki trzymają endometrium.
      Wiem, że Uczuciowa dostała okres po transferze przed betą i Iza też, ale, niech mnie poprawią jeśli się mylę, to były cykle naturalne.
      Czekam z niecierpliwością razem z Tobą. Mi już się zaczyna dłużyć.

      • ~gaja pisze:

        Nie do końca, jestem żywym przykładem okresu na sztucznym cyklu, podczas podawania progesteronu w drugiej części cyklu.

        • ~niebieska pisze:

          Wierzę, Gaju, nasze organizmy robią rzeczy, o których nie śniło się lekarzom. Sama dostałam okres 4 dni po punkcji i zostałam osobistą rekordzistką własnego ginekologa.
          Wierzę, chociaż nie umiem sobie tego wytłumaczyć :)

      • ~Uczuciowa pisze:

        Ja zawsze dostawałam okres przed betą. Niezależnie od procedury, leków, cyklu. Zawsze. Tylko to nie były jakieś drobne plamenia, ale ewidentne, pożądne krwawienie menstruacyjne. I zawsze testowałam mimo to, bo nadzieja była silniejsza. Aż raz nie dostałam ;)
        Ale co do takich drobnych plamień, szczególnie kilka dni przed betą właśnie, to mi lekarz zawsze mówił, że raczej zwiastują sukces niż niepowodzenie. Także piłka w grze :)

  89. ~pati pisze:

    Leśna ja czekam ciagle na listonosza i jak widze zdjęcie Izy to normalnie złapała bym go na osiedlu z pytaniem czy ma cos dla mnie :)

    • ~leśna pisze:

      Pati, Szajbo kochana, spokojnie;)
      Pierwsze wysyłki pójdą jutro. Dziś dopiero odebrałam koperty a wieczór spędziłam z obsydianem w łapach (to dla tych, co biorą obie wersje).
      Nie zdążyłam już z całym majdanem na pocztę:/
      Co więcej, jestem w trakcie odsmoczkowywania panny dziedziczki.
      Dość powiedzieć, że nie wiem, jak się nazywam w związku z tym :D

  90. ~pati pisze:

    Moj zrobil psikusa nawet teraz cien cienia nie widać wiec sensu robienia czegokolwiek 6,10 nie ma :) czekam do okresu :P no coz bywa : skusiło mnie to opakowanie testu lezacego obok :)

  91. ~Sza pisze:

    Pati a nie za wczesnie jeszcze ?

    • ~pati pisze:

      Sza bete na 6 mam co mi dwa dni zmienia jak test 10 czulosc nie wyszedł, ja się nie zalamuje :) będzie dobrze tak czy tak :) chce teraz okresu normalnego pierwszego od 2 lat :) nie sade żeby 6 wyszlo np. 130 beta :) podkusiło mnie to opakowanie lezace obok i smiejace mi się w twarz :)

    • ~pati pisze:

      ale ten test lezał i tak się uśmiechal do mnie :) gratuluje tym co mają bete 200 po transferze :)

  92. ~Sza pisze:

    Dlatego ja nie kupiłam ani jednego testu :) jak nie ma to nie kusi :)
    Skręca mnie zeby juz wiedzieć ale juz jutro sroda. Szybko minie :) a Ty w czwartek leć na bete :)

  93. ~Anett pisze:

    Pati gdybym zrobiła sikańca 2 dni wczesniej przed betą to też by mi nie wyszedł, bo pewnie byloby poniżej 10. Także fajnie, powróżyłaś sobie z fusów, a za dwa dni idź grzecznie na betę :)

  94. ~Sza pisze:

    Anett a Ty miałaś ilu dniowego zarodka? I w ktorym dniu robiłaś bete?

  95. ~gaja pisze:

    No i stężenia we krwi i w moczu to nie to samo. Nie jestem pewna, ale chyba we krwi są wyższe?

  96. ~iza krotki blog pisze:

    Grafiko-memy do listu po raz trzeci
    to ostateczna wersja grafki ode mnie
    http://pokazywarka.pl/2xvapz/

  97. ~olga82 pisze:

    Niebieska, kiedy Ty? sikaniec?
    Iza, pękło? I zaraz donoś tu jak było w OA:)

    • krotki.blog pisze:

      Olga, jestem w trakcie pękania wlaśnie :)
      OA jeszcze nie dziś, ale wszystko się dzieje naraz, wiem, ze będzie mi tam dobrze :)

    • ~niebieska pisze:

      Wiesz, że nie mam betowych dylematów, bo u nas nie można sobie zrobić badania ot tak; mam skierowanie na 2 tygodnie po transferze.
      Sikańców chyba nie będę robić. Łatwo mi mówić, bo do tej pory nie miałam nawet czasu dobrze usiąść, więc i myśli mi nie zaprzątało, przyjdzie weekend i albo wyjadę, albo będę krążyć wokół tematu.
      Bardzo się boję, że się nie uda. Bardzo.

      • ~Uczuciowa pisze:

        Znam ten strach aż za dobrze… Obezwładniający momentami…
        Wyjedź w weekend, albo zaplanuj przyjemne zajęcia od rana do wieczora, posprzątaj mieszkanie (właśnie wyobraziłam sobie jaki błysk miałabym w domu, gdybym wszystkie przeszłe „two week wait’y” spożytkowała na porządki ;) – taaaaki potencjał i niewykorzystany). A jak już pomyślisz, że jesteś zajęta, bądź jeszcze bardziej ;)
        Połowa już za Tobą! Brawo! Zasłużyłaś na porządne przytulańce :) Trzymam kciuki najmocniej na świecie! Nie do opisania jak MOCNO!

  98. ~Margaritka pisze:

    Iza, grafiki są swietne! Brawa dla męża! I dla meza Olgi za haslo. Muszę się Wam przyznać, że trochę boję się udostępniać je na fb. Dla wielu osób to bedzie jednoznaczne. My jakos otwarcie o in vitro nie mowimy(z rożnych powodów). Czuje jednak, ze muszę stanąć na wysokości zadania i choć w ten sposób zawalczyć o nasza przyszlosc. Powiedzcie ze nie jestem sama w tych obawach.

  99. ~Lidka pisze:

    Bransoletki dotarły i są fantastyczne. Będę nosić jako taki mały talizman „na szczęście” ;-). Dziękuję i trzymam kciuki za wszystkie starające się tu pary.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>