Majtki, które pozwolą nam się rozpoznać

Bransoletki Leśnej urodziły się razem z pomysłem na gumki recepturki na nadgarstkach, żebyśmy mogły się rozpoznać w kolejce, w klinice, może w parku kiedyś.
Wymieniłyśmy kilka żołnierskich maili i  już kilka dni później przysłała 2 projekty.

Oba sprawiły, ze pękam z dumy, mając taki symbol bloga, ale trzeba wybrać jeden, który Leśna zrobi.

1b

1. To wersja tzw. sznurkowa, inaczej mówiąc regulowana. Zrobiona jest ze sznurka woskowanego, dwa węzły umożliwiają regulowanie długości dla dowolnego obwodu nadgarstka.

2b

2. Bransoletka koralikowa. Na lince jubilerskiej nawleczony jest obsydian śnieżny, to bardzo fajne szkliwo wulkaniczne, ma ponoć magiczne właściwości:) Regulacja jest możliwa jeżeli doda się kilka kółeczek montażowych przy zapięciu.

Poklikajcie w ankietę, która bransoletka Waszym zdaniem ładniejsza :) Ankieta aktywna jest przez tydzień (do 25 września).

 

Dobra Leśna dusza, zaoferowała, że zrobi je ze skarbów zgromadzonych w swoich sekretnych pudełkach. Zamówiła jednak tę błyskotkę, tę jedną rzecz, która odróżnia wisiorek od wszystkiego innego pod słońcem.

majty w kropy (1)

Chce je zrobić dla nas, bo nas lubi. Bransoletki będą identyczne lub prawie identyczne. Zawieszki w zależności od zaopatrzenia mogą się nieco różnić, ale nadal będą właśnie tym, czym są. Majtkami.

Jedyne koszty, jakie są konieczne, to koszty wysyłki (koperta i przesyłka polecona) i ten pyci kłak wydany na gaciową zawieszkę. Wyszło nam, że bransoletka będzie kosztowała 8 zł.

Na razie możliwości produkcyjne są ograniczone w liczbie, ale jeśli pomysł Wam się spodoba, pomyślimy, jak to rozwinąć. Dam znać, jak zamówić gaciową biżuterię, kiedy będzie wynik głosowania :)

***

Skąd się wzięły majtki?

Pewnego dnia po powrocie z urlopu czekając na wynik transferu, nadejście okresu smutno ogłosiła Wendy („barwy narodowe” – zwizualizowała swoją rozpacz). Wszystkim nam się zrobiło strasznie smutno, bo zaglądanie w bieliznę mocno cechuje staraczki. Każda z nas zna nerwowe sprawdzanie czy przypadkiem niechcący okres nie nadszedł. Potem wiele nie porzuca tego nerwowego nawyku w ciąży. Białe gacie pierwsza w geście solidarności z Wendy założyła Anett. Żeby pokazać losowi, że się go nie boimy, że w końcu nam się uda. Ostatecznie Wendy odwołała okres, ogłosiła ciążę, Anett, również, a gacie zostały i za cholerę nie chcą przestać być symbolem.

Bielizna ta zalała bloga i gwałtownie stała się towarem deficytowym. Moda na nie oznacza naszą wolność, odwagę, niezależność i wiarę w to, że się uda.

O proszę, ile można wyciągnąć ze zwykłych majtek :)

PS. przepraszam, wiele osób pominęłam, majtki mają wiele matek tutaj, pewnego dnia po prostu się pojawiły, mała Ania, Niebieska… Wy też jesteście matkami, nie wiem, gdzie jest geneza… :)  

Ten wpis został opublikowany w kategorii Iza i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

848 odpowiedzi na „Majtki, które pozwolą nam się rozpoznać

  1. ~mała Ania pisze:

    Super :)

  2. krotki.blog pisze:

    Dziewczyny, to od początku do końca pomysł Leśnej. Sama to wymyśliła, zaproponowała nam, zaprojektowała.
    Bardzo, bardzo dziękuję, Leśna ♥

    • ~Renata pisze:

      Iza, Leśna super :-) . I ja jestem za, dopiero dziś piszę chociaż pomysł ma już kilka dni. W końcu też należę do grupy zaglądających obsesyjnie w majtki. Chyba nie będę miała okazji nosić bransoletki w klinice, w przyszłym tygodniu ostatnia wizyta o ile nic się nie zmieni ale i tak ją chcę ;-) .

  3. ~mamatobe pisze:

    Świetny pomysł! Pozdrawiam najserdeczniej wraz z rocznymi już Twixami. Nawet jeśli się nie odzywam, zaglądam bardzo często :)

    • krotki.blog pisze:

      Mamatobe! Kocham, że zaglądasz! Brakuje nam Ciebie, ale rozumiemy. Zawsze pamiętamy o Tobie. Całuję dwa Twixy i przesyłam wszystkie dobre myśli.

    • ~Wężon pisze:

      Mamatobe, jak to, już roczne twixy?
      Jak Wam się żyje? Chodzą już w różne strony naraz?

      • ~mamatobe pisze:

        Kochane, no czas szybko mija, zwłaszcza z bliźniaczkami. Lolki w sierpniu skończyły 12 miesięcy. Są fajne, kochane, zabawne, czasami nieporadne..
        Wpadam do Was zwłaszcza wieczorami, na chwilę przed tym, zanim padam na twarz :) A pod koniec roku przygotowuję się do krio (mamy dwa mrozaki i z racji wieku i nie tylko to ostatnia chwila); zobaczymy czy się uda. Powiem Wam szczerze, że bardzo bym chciała.
        Ciepłe myśli przesyłam i do usłyszenia :)

  4. ~Wendy pisze:

    Iza, Leśna jestem pod wrażeniem Waszej wspólnej kreatywności! Pomysł świetny. Co do symboliki to imponujące jest ile można wyciągnąć z jednego krwawienia..Poczułam się trochę jak Henia Krzywonos, która zatrzymała tramwaj. Anett to oczywiście nasz Lech Wałęsa:-). Siła kobiet jest niezwykła i magiczna! A bransoletki obie piękne i będę dumna nosząc którakolwiek z nich! Dumna Iza z Ciebie bo stworzyłaś niezwykle miejsce i dumna z każdej z nas bo pokazujemy każdego dnia majtkom kto tu rządzi!

  5. ~Sza pisze:

    Zagłosowałam :) oczywiscie jak bedzie możliwość odrazu zamawiam :)

  6. ~Borówka pisze:

    Fajny pomysł dziewczyny :) szkoda, że nie ma zawieszek w kształcie majtek (chyba, że się mylę ;) ), byłoby już całkiem odjazdowo :D

  7. ~Magdanr2:) pisze:

    Cudowne !!!
    Brawo Dziewczyny , żadnych majtek nie będę nosić z taka duma jak tych :)

  8. ~Borówka pisze:

    Haha Iza przepraszam! Myślałam, że to ryba z otwartym pyszczkiem, a to legalne gacie! :)

    • krotki.blog pisze:

      No co Ty, nie ma za co, to tylko dla mnie znak, że w sondzie, w której dobrze sąsfotografowane gacie, są za małe zdjecia. Nie można dać większych, ale tutaj masz powiększenie :) https://i0.wp.com/files.polldaddy.com/a6c4030f25e5a5249f94d662bd540a42-57dd9f63451f4.jpg

      • ~mała Ania pisze:

        Mój pomysł spod prysznica ujrzy światło dzienne :) jednak bransoletki, super, że Leśna może zrobić takie cudne i ta zawieszka – w pierwszej chwili też nie zauważyłam, że to majty ♡ jak tylko będzie można -zamawiam!

        • krotki.blog pisze:

          ja przepraszam, jeśli robiąc wprowadzenie skąd się wzięły gacie, ominęłam Cię mała Aniu lub kogokolwiek, to się stało tak nagle, po prostu weszłam na bloga i te majtki już hulały jak szalone. Przyszłam na gotowy, genialny pomysł :)

          • ~mała Ania pisze:

            Coś Ty Iza, nie czuję się pominieta :) bardzo się cieszę, że będziemy miały takie bransoletki i będzie ciut większą szansa żeby się zobaczyć w realu! Śmiać mi się tylko chce,bo naprawdę dużo pomysłów, które realizuję, przychodzą mi do głowy rano pod prysznicem :) to jakiś płodny czas i miejsce dla mnie ;)

  9. ~Anett pisze:

    O matko, dziewczyny uśmiech mam od ucha do ucha. Jak mi miło, jaka jestem dumna o jezusicku! Z bizuterii noszę tylko obrączkę ( bo nie lubie) ale ta bransoletkę bede nosiła z taka dumą że szok.
    Zawsze i wszędzie.

  10. ~olga82 pisze:

    Super! Super! Jak i co dalej?

    • krotki.blog pisze:

      Będziemy z Leśną informować, na razie trochę na żywioł to poszło :) Na pewno do czasu, kiedy wybierzecie ulubiony wzór, powstanie plan, jak zamawiać :)
      Olga? Jak się czujecie z Helutkiem?

      • ~olga82i pisze:

        Oki. Ja ogarniam teorię (na fb jest super grupa rodziców przed i po operacyjnych dzieci), Helik brudxi pieluchy i jest zadowolona mam nadzieję:)

        • ~Anulek pisze:

          Olga, dopiero doczytałam poprzednie komentarze. Bardzo mi przykro, że po tylu trudach starań i walki o ciążę, zamiast cieszyć się beztroskim rodzicielstwem, musicie się zmierzyć z chorobą Helutka. Mam znajomych, u których syna wykryto kraniostenozę, z tego co wiem miał całkowicie zrośnięte wszystkie kości czaszki. Po szoku związanym z informacją o chorobie i o konieczności co najmniej dwóch poważnych operacji, jednej, jak się okazało wystarczającej, operacji, mają szczęśliwego i szalejącego sześciolatka, który niczym się nie wyróżnia spośród innych dzieci.
          Trzymam bardzo, bardzo mocno kciuki za Was.

          • ~olga82 pisze:

            Dzięki Anulek, takie informacje są teraz dla mnie miód na serce:) narazie profesor zdiagnozował zrośnięcie strzałkowego, i mam nadzieję, że tylko tego. na fb meldują się rodzice pooperacyjni i nie wygląda to tak strasznie…
            co ciekawe: ja byłam u neurologa dziecięcego jak Heli miała jakieś 20 dni. Dziad kazał przyjść na kontrolę za 1, 5 miesiąca i zrobić usg. A profesor na wizycie nas poinformował, ze kranio widac na pierwszy rzut oka… czyżby neurolog dziecięcy nie umiał rozpoznać częstej wady w budowie czaszki?! Ta wizyta wypadała mi w środę. Wczoraj dzwonilam zeby odwolac i parę słów mu powiedzieć… nie odbierał. Napisałam sms-a z opisem wszystkiego i pytanio-stwierdzeniem, jak to sie stało, ze neurolog tego nie zauważył… nie odezwał się.

            • ~Wężon pisze:

              Olga, trzeba było pójść i na żywo mu wygarnąć. I tak pewnie tak w ostatniej chwili nikt tej wizyty nie wziął.

              • ~olga82 pisze:

                Szkoda mi było walec dziecko w taką pogodę. Wysmaruję mu opinię na portalach. Dziad jeden.

                • ~Renata pisze:

                  Olga zmroziło mnie jak przeczytałam co musicie z Heluszkiem przeżywać, i że w całej tej radości wkradło się spore ziarno goryczy.
                  Ale jesteście takie silne, wiem że dacie radę, ja ze swojej strony mocno ściskam kciuki i wspieram ciepłymi myślami.

  11. ~Kas pisze:

    Super! Ja nie głosuję, bo obie mi się podobają :)
    Pozdrawiamy i ruszamy do czd. Tydzień bez nich to tydzień stracony ;) dziś na tapecie kontrola uszu i (oby!) oczu.

    Miłego poniedziałku babeczki :)

    • ~Merda pisze:

      Powodzenia i zdrówka!

    • ~Wężon pisze:

      Powodzenie Kas. Żeby to trwało mniej niż 10 godzin.
      Raz byliśmy w CZD na kontroli po operacji retinopatii. 5 godzin na korytarzu, be czegokolwiek do zajęcia dziecka, miejsca do nakarmienia itd. Oczywiście w łazience musiałam ściągać pokarm.
      Na szczęście wtedy nam powiedzieli, ze Laura miała dużo szczęścia, retinopatia była na brzegach, dobrze widzi i żebyśmy z dzieckiem w tak dobrym stanie nie zajmowali już tu miejsca i czasu i chodzili sobie do zwykłych okulistów.
      Pierwszy zwykły okulista powiedział, że nie jest pewien, czy dobrze patrzy, nie miał jeszcze takiego malucha po poważnej operacji oczu i może byśmy poszli do kogoś bardziej wyspecjalizowanego? Skończyło się na wizytach u Pani doktor z CZD, która ją operowała, ale prywatnie.

      Życzę Ci, żeby zaraz też Ci powiedzieli, że Sonia jest za zdrowa na CZD.

    • ~Anett pisze:

      Kochana trzymamy kciuki!

    • ~iza krotki blog pisze:

      Kas, powodzenia!

      • ~Kas pisze:

        Węžon, ten sam korytarz dziś wycierałam pod okulistyką :) za zdrową Sońka na czd nie jest, ale mamy miesiąc (!!!) przerwy od wizyt. Kolejny maraton na koniec października. Pewnie jesteśmy na nich skazani, kardiologicznie na pewno już na zawsze (tzn do osiemnastki).

        • ~Wężon pisze:

          Ale za jakiś czas mogą to być wizyty raz na rok, czy dwa lata. I oby tak było.
          Laura miała jakieś szmery w sercu i coś tam niedomknięte i kazali nam sprawdzić za trzy lata. Okazało się, że to struny w sercu szumią i zwykły lekarz osłuchując czasem słyszy szmery.

        • ~olga82i pisze:

          Czyli narazie jest ok? Sońka, zuch dziewczyna:)))

  12. ~pati pisze:

    Ło matko weekendowe opuszczenie bloga a tu tak się zadziało :)
    Iza ja to mam dylemat która obie są super chyba wylicznke zrobie :) Zawieszka suuuper nie będziemy musiały robić broszki z gaci :) chociaż miałam pomysł żeby upiac je sobie zamiast kokardki na głowie :)
    Jedno i drugie będę nosić z dumą :D Ale teraz będzie śmiesznie w N. albo innych klinikach jak każdy będzie się patrzył na siebie i szukał naszego znaku rozpoznawczego :)

  13. ~Samosiejka86 pisze:

    Oj Iza przez Ciebie udlawila bym się dzisiejszy śniadaniem hehe super wpis…uśmiałam się po pachy. Bransoletki świetne :)

  14. ~pati pisze:

    Hahaha już wiem która wymiata ale sprawiłaś mi prezent dziś na 30-stke jak zobaczyłam wpis :) aż się popłakałam że dziś go dopiero odczytałam, będzie miłą pamiątką i symbolem naszych starań :) (te łzy to lametta pewnie bo dała ostro popalić) ale aż mi się miło zrobiło. Buziaki dla ciebie Kochana Izo :* :* :*

  15. ~Merda pisze:

    Zaglosowane! Będę szczęśliwa gdy będę mogła ją nosić także na znak solidarności ze wszystkimi, które wiedzą o co cho :-)
    Być może spotkamy się przez przypadek w knajpie, kinie czy na bazarze :-) Super! Jak będzie można zamawiam!

  16. ~Linka pisze:

    Gatki górą! Właśnie jestem w trakcie sprawdzania białych gatek, czy nie zrobiły się czerwone. 10 dni temu odstawiłam duphaston i ani widu ani słychu @.

  17. ~ana86 pisze:

    Ten gaciowy charms wymiata :) Az mnie rozczulil jakos wewnetrznie hehe. Mam do nich slabosc wogole ale ten bedzie chyba najbardziej naladowany emocjonalnie-niby zwykle gacie a ile znacza. Glos oddany, pomysl extra! Brawo Wy, Iza i Lesna :)

  18. ~Tuptuś pisze:

    jejuś mi się obie podobają, co zrobić? :)

  19. ~Ewka pisze:

    Wow Iza! Gratuluje pomysłu, oczywiście głos oddany i czekam na info kiedy mogę zamawiać :) Jestem tu u Was krótko ale codzienne zaglądanie tutaj naprawdę mi pomogło. Wiem, że nie jestem sama z takimi problemami, wy też sie z tym zmagacie, rozumiecie czym jest walka o dziecko, podziwiam Was i trzymam kciuki za wszystkie, aby na blogu z każdym tygodniem przybywało nowych mam! :D
    P.S. Ja tez proszę o kciuki… jutro transfer… a ja tak jakoś olewatorsko na razie do tego podchodzę, aż się boję że od jutra zacznę mega wszystko przeżywać.. ehh..

  20. ~Wężon pisze:

    Hehe, jak zaczęłyście proponować majtki i padło o broszce, to sobie pomyślałam, że przecież to nie musi być broszka z prawdziwych majtek, może być biżuteryjna, albo nawet zawieszka, pierścionek.
    Zanim napisałam, to Ty już zmaterializowałaś tę wizję. Nie mogę się doczekać, aż bransoletki będą do zamówienia.

  21. ~Wężon pisze:

    Czarovnica, kciuki za dzisiejszy transfer. Dawaj znać, ile mrozaczków zostało.

    Doti, niech się Tobą dobrze zaopiekują w szpitalu i niech poród odbędzie się w najlepszym dla Was momencie.

    Mimami, jak się trzymasz w szpitalu? Na co Ci pozwalają? Jak sytuacja?

    Olga, ja idę jutro na wizytę.

  22. ~Mimami pisze:

    U nas 25 tc i 4 dzień. Szyjki juz prawie nie mam, wstaje tylko do toalety. Dobrze ze na sali jest dziewczyna która mi pomaga, poda jedzenie, naleje soku itd. Bo byłoby kiepsko. Zastawiają sie nad założeniem mi szwu na ta resztkę szyjki, dostaje kroplówki z magnezem i modlę sie zeby młoda siedziała w środku.
    Jak zacznie sie cos dziać przewoza mnie do Rudy Slaskiej, chyba Magda pisała tutaj o Bytomiu. Ja nie mam dobrego zdania o tym szpitalu, zarażają tam dzieci gronkowcem. Wężon jeśli moge zapytać z jaka waga i punktami Twoja Laura sie urodziła? Zdarzyli podać Ci sterydy na płuca?

    • ~Merda pisze:

      Trzymaj się! Młoda niech będzie grzeczna i siedzi u mamci!
      Najmocniej jak.mogę trzymam kciuki! Myślami jestem z Wami i życzę spokoju.

    • ~Borówka pisze:

      Mimami mocno trzymam kciuki, żeby malutka jeszcze trochę posiedziała!
      Jestem na tym samym etapie i doskonale rozumiem Twój strach i stres!
      Koniecznie dawaj znać, dużo odpoczywaj, staraj się nie stresować, musi być dobrze.

    • ~Wężon pisze:

      Laura ważyła 980g, całkiem spora była, nie było problemów z moim łożyskiem.
      Dostała w 1 minucie 4 punkty. Nie było oddechu, zamiast kolejnych pomiarów jest w książeczce napis I N T U B A C J A.

      Tak dostałam obie dawki sterydów, we właściwym czasie. Przyjechałam do szpitala koło 20. Ponieważ było to całkowite odejście wód i poród mógł zacząć się w każdym momencie od razu po przyjęciu podali mi sterydy. Druga dawka miała być po 12 godzinach, żeby zdążyć z dwoma do porodu.
      Nic mi się nie działo, nie dostałam skurczy, szyjka się nie skracała, byłam w normalnej ciąży, tyle że bez wód. Rano po obchodzie lekarz zdecydował, że ponieważ nic niepokojącego się nie dzieje, czekamy z 2 dawką do przepisowych 24 godzin. Tak też dostałam.
      Poza tym niczego nie dostawałam. Żadnych kroplówek, nic powstrzymującego, bo przez tydzień żadnych niepokojących objawów nie było. Tylko Augmentin, bo bez wód bardzo łatwo o infekcję.
      Po 8 dniach skończyłam antybiotyk i miałam do niego wrócić, jeśli CRP urośnie. Lekarz liczył, że wytrzymam do 30 tc. Niestety 9 dnia po prostu zaczęłam rodzić. Zaczęłam czuć lekkie skurcze, naprawdę lekkie, ledwo zaczęły się pisać na KTG, miały pielęgniarki pokazać lekarzowi, żeby zdecydował, czy coś przeciwskurczowego dawać. Poszłam jeszcze na badanie ginekologiczne i cesarkę miałam w 10 minut. Laura już była bokiem w kanale rodnym. Nie poczułam, że rodzę. :)
      Naprawdę nigdy nie sądziłam, że lekarze mogą się tak szybko zebrać. Przebiegli ze mną na salę operacyjną, a tam już stał zespół – anestezjolog, pielęgniarki i czekali na wejście chirurga. Narkozę dostałam jak już wszedł, żeby nie osłabiać nią dziecka. Obudziłam się cała pomarańczowa, bo przy nagłych operacjach nie smaruje się tak ładnie pola operacyjnego, tylko maże po wszystkim, byle szybciej.

      Jak chcesz zobaczyć, jak to u mnie było, to opisy są na miniorki.blog.pl.

      • ~Malwa pisze:

        Wężon, Wasza historia z Laurą jest niesamowita. Poczytałam na Twoim blogu z wypiekami na twarzy. A teraz już macie zdrową i mądrą drugoklasistkę. Ale dziecko wyssało siłę i wolę walki z mlekiem matki :)

    • ~Magdanr2 :) pisze:

      Mimami , trzymam za Was mocno kciuki , mam nadzieje że Mała będzie siedziała w brzuchu tak długo jak się da !!!

      • ~mimami pisze:

        Wezon dziękuje.
        Twój sposob pisania wciaga, wiesz ze masz dar :-) Laura była bardzo dzielna dziewczynką. Bardzo szybko pokonywala problemy.
        Moja mała jest mniejsza, w czwartek ważyła okolo 700 gram. Dostalam 1 dawkę sterydów.

        • ~Malwa pisze:

          Mimami, myślę o Was codziennie. Oby się udało jak najdłużej wytrwać na tej szyjce. Bardzo, bardzo trzymam za to kciuki. Nawet nie chcę myśleć, w jakim jesteś stresie. Ale mimo wszystko w szpitalu na pewno lepiej niż w domu.

    • ~niebieska pisze:

      Mimami, trzymam kciuki. Że też ten stres nie kończy się wraz z drugą kreską na teście… Niech ta szyjka potrzyma jeszcze kilka tygodni, a najlepiej kilkanaście.

    • ~ana86 pisze:

      Mimami, walczcie o kazdy dzien, tydzien itd. Malymi kroczkami niech rosnie grzecznie Dziewuszka. Zaciskam kciuki z calych sil!

    • ~iza krotki blog pisze:

      Mimami , trzymaj się, dziewczyno… Krok po kroku, dzień po dniu, trzymajcie się.

  23. ~Wendy pisze:

    Anett, kiedy Ty masz usg? Ja ten czwartek lub piątek. Wczoraj miałam dzień małej wiary,że jestem naprawdę w ciąży bo przecież nic mi nie dolega a nawet jest lepiej niż przed.. A dookoła u koleżanek albo mdłości albo inne sprawy.
    Dziś zrobiłam uwaga test sikany (sama jak to piszę to nie wierzę) i czekałam w napięciu na drugą kreskę. Mąż umierał ze śmiechu jak wyszłam z łazienki i mówię „Uff wychodzi na to, że nadal jestem w ciąży”. Chyba kupię sobie tak po jednym teście na kolejne miesiące:-)

    • ~Borówka pisze:

      Wendy a byłaś już na wizycie serduszkowej? Bo jakoś przegapiłam

      P.S. ja po 2 pozytywnych betach też skusiłam się na sikacza, takie już chyba jesteśmy panikary :P

      • ~Wendy pisze:

        Nie Borówka, idę na pierwsze usg ciążowe !!! w życiu i liczę na to,że nie dość,że potwierdzą mój stan to jeszcze powiedzą jak liczebny jest (brałam 2 śpiochy).

        • ~Borówka pisze:

          Wendy tak myślałam, bo u mnie też czas do wizyty serduszkowej ciągnął się nieubłaganie. Będzie dobrze, jesteś w ciąży, najpiękniejsze chwile przed Tobą :)

          Wczoraj pękałam ze śmiechu, mała uskutecznia takie tańce i fikołki u mnie w brzuszku, że cały falował, na wszystkie strony. Radość nie do opisania, czego i Tobie życzę :)

          • ~Wendy pisze:

            Borówka, dzięki. Dobrze wiedzieć,że inni też mieli takie problemy przed pierwszym usg:-). I rozumieją co znaczy wiedzieć ale nie do końca być pewnym..
            Super,że mała energicznie przypomina o swoim istnieniu. Domyślam się,że już pewnie coraz trudniej doczekać się spotkania na żywo. To dopiero musi być coś!

    • ~Magdanr2 :) pisze:

      Wendy po dwóch Betach zrobiłam jeszcze chyba z 10 testów , a po wizycie w 8 tc jak lekarz powiedział że wszystko jest dobrze i możemy się spotkać za miesiąc bo nic się nie dzieje to jeszcze z 2 Bety sobie strzeliłam dla pewności :)

      • ~Wendy pisze:

        Magda jestes Mistrz! -:) Nie ma to jak wiara w wiedzę medyczną hahaha. Mi koleżanka dzis powiedziała że w naturalnej ciąży miała 3 lekarzy prowadzących i sprawdzała rownolegle czy ich teorie się pokrywają. O dziwo pokrywały się:-) Oczywiście lekarze nie wiedzieli że jest ich wiecej niż jeden…

    • ~Anett pisze:

      Wendy ja dopiero we wtorek za tydzień ide na wizytę, jedyne co to cycki mnie bolą, szczegolnie wieczorem po kąpieli a i z miseczki marnej B kwalifikuję się co najmniej do C (duma) :)
      A tak też nic więcej po sobie nie czuję.
      Testu nie robiłam chyba z lenistwa, jakos dożyję do tego wtorku. Mam nadzieję! koniecznie napisz co i jak po wizycie, to ciągle czekanie jest straszne.

      • ~Wendy pisze:

        No to chociaż masz jakiś dobry objaw:-). Dam znać na pewno. Masz rację to czekanie jest straszne. Nie wiem jak nasze mamy ogarniały czas ciąży..

  24. ~bilbao pisze:

    I też chcę jedną, ja też :-) z dumą będę ją nosić choć ja nie z tych biżuteryjnych.

  25. ~Marysia pisze:

    Świetna akcja :) już nie mogę się doczekać zakupu własnej bransoletki z gaciami. Będę ją zakładać na każdą wizytę w klinice :)

  26. ~Psuja pisze:

    Super pomysł :)

  27. ~Anitt pisze:

    Miami trzymam bardzo mocno kciuki. Stres masz ogromny, nawet nie potrafie sobie tego wyobrazić. Trzymaj sie dziewczyno!!!
    Wezona opis akcji porodowej, tej naglej cesarki mega mnie wzruszył. Dobrze ze wszystko dobrze sie skonczylo.
    Wendy, ja sama niedawno przezywalam ten koszmar przed wizyta serduszkowa, szukanie informacji o pustym jaju itd mnie dobijalo… Dlatego od tego momentu wzięłam sie w garść. Nie możemy zamienić tych 9 mcy w koszmar!! Od wizyty serduszkowej nastepna wizyta po miesiacy i tyle. Co ma sie wydarzyć to sie wydarzy. Czy bedziemy latac co2 tyg czy bedziemy tylko lezec i sie dobijac czarnymi myslami to i tak nic nie zmieni. Ja mdlosci mialam od konca 6 tyg a zaczelam wymiotować od poczatku 7tc. Czasami jest lepiej czasami gorzej ale musze sie cieszyć ze swiego stanu choć by na przekór losowi!
    Super pomysł z branzoletkami !!!
    Jeszcze pare m.cy temu bym na pewno ja zamówiła. Ale teraz niemoge, niechce wracać w każdym spojrzeniu na branzoletke do tego co przechodzilam. Pisze to poraz setny ale bezpłodność, ivf jest jednym wielkim bagnem, ktore wciąga i niszczy życie. Mam nadzieję ze kazda w jakiś sposób wydostanie sie na powierzchnię!!
    Teraz ktoś zapyta to po co tu jestem?
    Jestem tu bo was lubie, jestem do was przywiązan. Może nie udzielam sie tak jak kiedyś ale kibicuję z całych sił!!

  28. ~paradise pisze:

    Śliczne te bransoletki ☺piszę się na tą z koralików ☺jest piękna ☺☺☺
    Pomysł naprawdę super ☺☺☺☺

  29. ~paradise pisze:

    Ale widzę, że wygrywa sznurek ☺☺☺

  30. ~pati pisze:

    a może będziemy mogły po 2 zamówić bo mojemu M się spodobały np. czerwone majtki -zawieszka :P
    co wygra to wygra i i tak będzie cudne :)

    • ~iza krotki blog pisze:

      Szefową bransoletek jest Leśna. Wiem, że naciska teraz swoje tajemnicze źródła, żeby zdobyć więcej zawieszek, bo zdaje się, ich liczba jest ograniczona.

      • ~Wężon pisze:

        Izo, miały być białe gacie. Nie ma białych?

        • ~pati pisze:

          Wężon to sobie przemalujemy lakierem do paznokci :) na taki kolor jaki każda będzie chciała :)

        • ~Iza krotki blog pisze:

          Wężon, nawet nie wiem, jak zobaczyłam te kropki, kolana mi się ugięły. A taka dosłowność coś zmieni?

          • ~Wężon pisze:

            Nie zmieni i tak mało kto zauważy, co to w ogóle jest. :)
            Tylko przy bliskim kontakcie będzie to czytelne,albo jak ktoś będzie wiedział, czego szuka.

            • ~leśna pisze:

              Białych nie ma:(
              Czarne majty w kropki to jedyna opcja, jeśli chcemy nosić na nadgarstkach bransoletki z tym samym charakterystycznym elementem rozpoznawczym. U niektórych sprzedawców można doszukać się czerwonych, czasem fioletowych zawieszko-gatek, jednak w ilościach, do których policzenia wystarczy palców jednej ręki.

              Białe gatki zatem to jedynie we własnym zakresie, na osobistych czterech literach;)

  31. ~Malwa pisze:

    No nie mogę, nawet zawieszkę w kształcie gaci można kupić. Podoba mi się :) Tylko czy Leśna wie, w co się pakuje? Jak wszystkie zaczniemy zamawiać, to trzeba będzie jakąś domową manufakturę rozkręcić.

    • ~iza krotki blog pisze:

      Cóż… Jakby to powiedzieć… Trochę nie byłam w stanie ocenić, jak ten pomysł się przyjmie… Pomyślimy to tak, żeby Leśna nie poszła z torbami, pracując po nocach…

      • ~leśna pisze:

        Malwo, leśna wie;)
        I pakuje się w tę akcję z radością.
        Domowa manufaktura istnieje i ma się dobrze. Jedyna rzecz, za którą należałoby trzymać kciuki, to ta, by obywatelka Dunia zechciała współpracować i umożliwiła matce spokojne popracowanie;)

    • ~Wężon pisze:

      Malwo, tak po dokładnym przyjrzeniu się, wydaje mi się, że ta zawieszka to dół kostiumu kąpielowego, ma troczki z boku. Ale gacie to gacie. :)

  32. ~paradise pisze:

    Hehe sklep internetowy ☺☺☺ Trochę Nas się uzbiera ☺☺

  33. ~paradise pisze:

    Dziewczyny w najnowszym numerze Chcemy być rodzicami jest raport ze mną i Agą (z Bocian drogę zgubił) ;)
    Może któraś z Was czyta ;) Te dwie dziewczyny z artykułu ,,Ciężar nie do zniesienia ” to my ;)
    Coś ciągnie mnie do angażowania się w akcje związane z niepłodnością. Jak tylko pojawi się kolejny projekt to na pewno też wezmę udział ;)

  34. ~leśna pisze:

    Dobry wieczór wszystkim Krótkoblożankom:)
    Chyba nie wypada mi już dłużej siedzieć pod tą szafą, wyłażę więc, z malinowymi pąsami na policzkach, niezdarnie skubiąc spódnicę.
    Jestem tu, u Izy Gospodyni, od lat, ale – jak rzekłam – najczęściej siedzę w pajęczynie pod szafą i zerkam na to Wasze gwarne grono przez noktowizor.
    Kibicuję Wam, ekscytuję się Waszymi radościami, zasępiam nad smutkami, trzymam kciuki za Wasze starania. Natręctwo zwane analizowaniem wnętrza gaci znam dokładnie tak samo, jak i Wy;)
    Gdy mignął mi komentarz małej Ani: „(…)mogłybyśmy sobie zamówić wszystkie jakiś jeden wzór czegoś – bransoletki, broszki, czegokolwiek…”, pomyślałam, że to świetna idea. A chwilę potem: ejże, przecież sama mogłabym takie bransoletki zrobić!;)

    Nastąpiły zatem wirtualne tajne konszachty z Izą, której gorąco dziękuję za szczery entuzjazm i lotny wirus niesamowicie pozytywnej energii:*
    Efekty konszachtów przed Wami :D
    Macie jeszcze sporo czasu na przemyślenia, ale już teraz dziękuję Wam za serdeczne przyjęcie tematu i wszystkie szalenie miłe słowa:)

    Już mnie ręce swędzą do roboty;)

  35. ~t.vik pisze:

    Pomysł niezły, ale moim zdaniem sam kształt symbolu mógłby być mniej dosłowny, żeby się głąbom nie kojarzyło opacznie.

  36. ~Mimami pisze:

    Wezon powodzenia dzisiaj.

  37. ~Malibuuu pisze:

    Majtki – w niedziele odstawiłam antyki, zaczełam sie kłuć gonapeptylem, dziś założyłam białe majtki ha ha jakie to prawdziwe (bloga otworzyłam po porannej toalecie).

    • ~Wężon pisze:

      Malibuuu, czy ruszasz z kolejną próbą. Powodzenia. W której klinice w końcu?
      Oby to podejście było tym szczęśliwym.

    • ~Anitt pisze:

      Malibuuu dobrze ze sie odzywasz. Myslalam ostatnio o Tobie. Troche juz minelo od ostatniej proby. Jak z Twoja immunologia? Pamietam ze lekarz znalazl tam nieprawidlowosci. Mam nadzieje ze teraz wszystko odmieni sie na lepsze !!!!!
      Trzymam mocno kciuki :-)

  38. ~Wężon pisze:

    Ewka, kciuki za dzisiejszy transfer. Powodzenia.

    Doti, co tam u Was w szpitalu? Jeszcze w dwupaku?

    Mimami, ma nadzieję, że dzień minął spokojnie i dzisiaj już masz o jeden dzień starszą córeczkę.

  39. ~Anitt pisze:

    Dziewczyny ogloszenia duszpasterskie!!!
    Mam do oddania cala paczke Crione.
    Jak ktoras chetna to niech pisze pod komentarzem to Iza jak bedzie taka dobra :-) wymieni nas meilami.

  40. ~Izabela pisze:

    hej hej, pomysł z bransoletkami cudny, sama zastanawiam się nad kupnem, co prawda ja nie z Wawy i pewnie mała szansa spotkać kogoś z Was, ale na znak solidarności i przywiązania – tylko jak Anitt…jak juz się ma tą kruszynkę, o której tak długo się marzyło, to chucha sie i dmucha i chciałoby się zrobić wszystko, żeby nie zapeszyć. Niemniej jednak jestem codziennie, czytam, kibicuje i gratuluje każdej z Was. Wzruszam sie i kibicuje każdemu komentarzowi.
    Długo się wahałam czy wklejać tu link dotyczący szkodliwości usg, i tak dość mamy stresu w już i tak wybłaganej ciąży, ale może warto zastanowić się czy nie warto trochę przystopować z usg (sama miałam je robione bardzo często, bo nie wszystko było ok). niemniej jednak dla chetnych http://nt.interia.pl/raporty/raport-medycyna-przyszlosci/medycyna/news-usg-podczas-ciazy-jednak-wywoluje-autyzm,nId,2263310
    Pozdrawiam byłe, obecne i przyszłe krótkoblożanki.

    • ~iza krotki blog pisze:

      Hej Izabela, fajnie, ze zaglądasz.
      dziewczyny, ja tam ekspertem nie jestem, ale jak w każdej sprawie -trzeba wyważyć i to USG. Popadanie w każdą skrajność jest zawsze słabym rozwiązaniem. nie mówię, ze te badania są do bani, ale zalecam chłodny dystans do wszelkich rewelacji naukowych.
      Milion czynników mogło wpłynąć na taki wynik badania.

      A moze płody obarczone ryzykiem autyzmu rozwijają się wolniej, dlatego USG było częściej robione? To tylko jedna ze stu zmiennych możliwych…

      Pamiętajcie, że na całym świecie są zakazane wszelkie badania kliniczne u kobiet w ciąży. Wiele rzeczy bada sie niejako przy okazji na podstawie danych zebranych przy innej okazji. Nie ma nic na pewno.

      • ~Wężon pisze:

        Izo, o właśnie to, Jarek zawsze mówi, że przy takich wynikach nigdy nie wiadomo, gdzie przyczyna, a gdzie skutek, zwłaszcza, jak nie można zbadać dokładnie tej grupy.
        Może płodów z autyzmem organizm chciał się pozbyć i były USG przy okazji krwotoków, czy skurczy?

        USG podczas ciąży jednak wywołuje autyzm?

        Medycyna| Poniedziałek, 5 września (14:07)

        Amerykańscy naukowcy dokonali szokującego odkrycia. Badanie USG wykonywane w pierwszym trymestrze ciąży może przyczyniać się do nasilenia objawów autyzmu.

        Zresztą w samym tytule jest paskudna manipulacja:
        Badania USG wywołują autyzm? – uwielbiam taki newsy ze znakami zapytania

        A dalej że częste badania „mogą nasilać objawy”. Czyli nic nie wywołają, a może jedynie będzie głębszy autyzm, ale to wątpliwe.
        Ale że bez potrzeby nie ma co grzebać, to prawda.

        Ja też sceptycznie podchodzę do tej szkodliwości sporadycznego picia w ciąży. W ankietach po porodzie, to można wszystko powiedzieć. Jakby mi się dziecko z FAS urodziło, to bym nie napisała, że chlałam co tydzień, tylko, że chyba jedno piwko wypiłam, jak jeszcze nie byłam w ciąży.
        Nikt tego nie zweryfikuje. Jedyna metoda to zamknąć ciężarne w izolacji i pilnować, ile rzeczywiście piją. Jednej grupie nie dawać nic, a drugiej np. lampkę wina raz w tygodniu/ dziennie, trzy piwa dziennie. I zobaczyć, przy jakiej ilości alkoholu pojawiają się wady. Ale tego nikt nie zrobi.
        Jasne, że alkohol nie jest do życia potrzebny, i jak jest promil ryzyka, to lepiej nie pić. Ale sprzeciwiam się paranoi.

        • ~Izabela pisze:

          zgadzam się z Toba Wężon, to samo jest ze szczepieniami.. ja jeszcze niedawno podpięłabym sie do usg 24 h/d. pamiętam jak przy starszej córce robiłam usg to za każdym razem gdy podjeżdżała głowica w okolicach głowy dziecka to ona sie zasłaniała rączką i odwracała – ciężko stwierdzić czy to przypadek czy nie. Z autystykami pracowałam wiec jestem na to uczulona.

  41. ~Kas pisze:

    A ja tam chcę bransoletkę, mimo że w klinice nie bywam. Nadal czuję się częścią wspólnoty osób niepłodnych i nie mam potrzeby żadnego odcinania się. Mimo urodzenia trójki dzieci doskonale pamiętam ten czas i to cierpienie, to wspomnienie zawsze ze mną będzie i nie mam zamiaru udawać, że tego nie było, to jest moja historia.

    • ~Anitt pisze:

      No i tak trzymaj Kas !!
      To ze ktos (ja) nie chce branzoletki to nie znaczy ze udaje ze czegos nie ma czy nie bylo.
      Moi wszyscy znajomi , rodzina wiedza jakie mielismy problemy, jak walczylismy to ze nasz skarb jest poczety przez in vitro. Tak samo nasze dziecko bedzie znalo ta historie. Nie udajemy ze bylo inaczej. Jak kolezanka opowiada mi ze cos im nie wychodzi w staraniach to doradzam jej na swoim przykladzie.
      Niektore z nas kupia branzoletke i beda twierdzic ze bylo niepokalane poczecie, slowem nie wspomna o in vitro. Beda sie baly, wstydzily itd. ale maja do tego prawo.

    • ~pati pisze:

      Ja się nie wstydzę moich problemów rodzina wie, znajomi wiedzą, to i rownie dobrze wszyscy mogą wiedzieć mi to nie przeszkadza zupełnie. Mam pasmo niepowodzeń i wiem co to jest za ból i wściekłość jak za kolejnym razem nic nie wychodzi, mam i też na swoim koncie jedno niespodziewane ivf. A czy podejdę do kolejnego czy też uda się za którąś stymulacją to się okaże. Bransoletka będzie dla mnie czymś co będzie mi przypominać te smutne jak i radosne chwile w moim życiu i te spędzone tu na blogu z wami, taka namiastka naszej babskiej solidarności i walki i tego że się nie poddajemy :)
      Każdy ma prawo się wypowiedzieć Anitt od tego jest ten blog też w pewnym sensie, nie chcesz nie musisz przecież nikt cie nie zmusza takie jest twoje zdanie i masz wpełni do niego prawo, a może za jakiś czas jak hormony ciążowe opadną to stwierdzisz że może jednak chcesz :)

      • ~Anitt pisze:

        Widzisz kazdy ma prawo…ale jak czytam ze ktos cos udaje to sie troche przykro robi. Bo jedyne co ja udaje to to ze sie nie boje.

    • ~iza krotki blog pisze:

      Jak wiecie, moja przygoda z leczeniem najprawdopodobniej zaraz się kończy i nawet nie pochodzę po klinikach za bardzo z bransoletką, ale nie wyobrażam sobie, ze miałabym jej nie mieć :)
      To jest indywidualna sprawa każdej z nas. Szanuję całkowicie, że ktoś może nie chcieć pamietać, bo to nie sa dobre wspomnienia zwykle
      I cieszę się, jeśli można pamietać o leczeniu – bez drapania ran.

      • ~Wendy pisze:

        A ja sobie obiecałam że zamówię bransoletkę nie tylko dla mnie ale dodatkową drugą zostawię w N.
        Poproszę ładnie a babie w ciąży chyba nie odmówią:-) aby leżała w punkcie pobierania krwi i żeby te panie, które są super miłe i zawsze mnie uspokajają trzymały ją na widoku.
        Bo może się zdarzyć, że wejdzie tam ktoś, kto będzie potrzebował otuchy – zerknie i pomyśli – nie jestem w tym wszystkim sama, są też inne dziewczyny. Tak jak ja borykające się z niepłodnością, lękiem, rozpaczą a czasem po prostu wkurwem.

        • ~Magdanr2 pisze:

          Wendy aż się wzruszyłam, naprawde piękny pomysł !!! <3

        • ~Mała ania pisze:

          Wendy, pomysł extra. Aż chciałoby się wygrawerować krotki.blog.pl na tej bransoletce, czy zawieszce. Wiem, że Iza nie prowadzi go dla rozgłosu, ale fajnie by było, jakby jak najwięcej kobiet/par wiedziało o istnieniu tego miejsca. Ja trafiłam tu przypadkiem, dzięki sile wyższej, że są takie przypadki :)

        • ~pati pisze:

          Wendy obsada super jest w N. ja tam jutro śmigam :) dawno mnie tam nie było hihihi :) szkoda że jeszcze nie ma bransoletek :) haha no ale w N. są bransoletki te przed punkcja chciałam ją zabrać na pamiątke to mi nie pozwolili :P

        • ~iza krotki blog pisze:

          Zatkało mnie. Wzruszyło, zatkało, zamilczało. Wendy…
          Strasznie mi miło, że wpadłaś na taki pomysł.
          W pierwszej chwili się zawahałam – bo głupio mi tak, nie wiem, czy kolejne wpisy będą godne tego, aby bransoletka pocieszała w N.
          Ale zaraz się opamiętałam.
          Przecież to nie wpisy są blogiem. To Wy nim jesteście!!!!
          I wszystko stało się prostsze.

          To już od dawna nie jest tylko mój blog i nie potrzebujecie mojej żadnej zgody, bo jest także Wasz, Twój Wendy i każdej, która się tu dobrze czuje :)

          • ~niebieska pisze:

            Teraz to i ja się wzruszyłam, kiedyś miałam skórę słonia, ale mi ją rozdrapała Olga Helkowymi pazurkami.
            Bardzo prawdopodobnie nigdy nie spotkam żadnej z Was w mojej klinice, ale i tak czuję Waszą obecność na trybunach, kiedy wychodzę na ring lać niepłodność po pysku.
            Leśna Wróżko, piękny masz pomysł i serce.
            No i gdzie jest ten guzik „kup teraz”? Przecież ja mam zaraz transfer!

  42. ~Anitt pisze:

    Izabela bardzo kontrowersyjny material.
    Ja od kilku tygodni sledze na fb strone lekarki ginekolo, specjalizujacej sie w usg oraz matki. Wpiszcie sobie mamaginekolog. Nie jest to pierwsza lepsza lekarka z NFZ tylko naprawde mega specjalista z zakresu usg. W jej starszych postach byl opisywany temat usg w ciazy, tego ze nie jest ono szkodliwe itd.
    Wklejam link z jej filmikiem na youtube, warto obejrzec :-)
    http://youtu.be/Xfi36Sl8ZWA

    Moim zdaniem nie powninnismy robic sobie w zyciu jeszcze bardziej pod gorke. Jest milion strachow z ktorymi zmagamy sie na codzien i dodawanie sobie ich wyszukujac w necie skrajnych opini na dany temat jest przesada. Tak samo jakby dobrze poszukac to znajdziemy mnustwo materialow „paranaukowych” o dzieciach z wadami genetychnymi po in vitro…tylko jak to sie ma do rzeczywistosci… Ile z nas urodzilo takie dziecko?

    • ~pati pisze:

      Anitt mi np. normlany ulubiony gin na samym, samym początku też powiedział że jak zaciążę i zobaczę 2 kreski na sikancu to nie biec od razu do niego ale odczekać 2-3 tyg. Czyli tak jak Wendy albo Anett na usg serduszkowe.
      W N. jak miałam tą lekką hiperke też się obawiałam strasznie czy w ogóle wskazane jest usg kilka dni po transferze i to kilkukrotne ale p dr powiedziała że to nie ma wpływu na zagnieżdżenie, każdy lekarz ma swoje zdanie :) Ja to najchętniej bym sobie usg do domu kupiła i się badała codziennie :) czy jaja rosną :)

      • ~Anitt pisze:

        Pati ale ja wiem ze po udanym transferze nie leci sie odrazu na usg :-) no bo co tam mozna zobaczyc? Ja w swojej klinice pierwsze usg mialam miec dopiero 3 tyg po pozytywnej becie(robionej w 14dpt).
        Chodzi ogolnie o temat usg w ciazy, o to ze niektore z nas chodza dla wlasnego spokoju na usg w ciazy co 2 tyg a niektore np raz w m.cu.
        Jest taki poglad jak Izabela podeslala link a jest tez taki jaki jest u mnie w linku :-)

      • ~Magdanr2 :) pisze:

        Pati , Anitt ma racje na usg po pozytywnym teście trzeba poczekać bo na początku Maluch jest za mały żeby cokolwiek zobaczyć :)
        Na USG od 8tc chodzimy co miesiąc , Lekarz nie widzi sensu częściej bo jest wszystko w porządku więc i Ja się nie pcham na siłę .
        Każda wizyta to 200 pln więc tym bardziej , jak nie ma potrzeby to odpuszczamy.
        Co do stresu nie ma dla mnie znaczenia czy będę chodzić co 2 tygodnie czy co miesiąc , przed każdą wizytą mam go zawsze , taki już urok 4 letniego starania się o Dziecko .
        Zgadzam się z Kas niepłodność zostanie już ze mną do końca , zawsze będę pamiętać te 4 lata przed Kluchą .
        Bransoletkę będę nosić z dumą , ale rozumiem też Anitt .
        Dla mnie ta bransoletka będzie symbolem , znakiem rozpoznawczym , ale rozumiem że może przy każdym spojrzeniu przypominać piekło które się przeszło.
        Jesteśmy różne i piękne jest to że mimo różnic się nawzajem wspieramy :)
        Niepokalane poczęcie … jeżeli Ktoś tak woli , jest mu łatwiej nie mam nic przeciwko , nie każdy ma ludzi wokół siebie którzy rozumieją i wspierają .
        Pamiętam jak kiedyś jedna z Dziewczyn na tym blogu pisała , chyba a propos jakiejś konferencji z MZ o niepłodności że nie mówi o in vitro bo nie chcę swojej Córki używać jako oręża w walce z Ludźmi którzy i tak tego nie zrozumieją .
        Coś w tym jest , u nas Moi Rodzice , Siostra , Przyjaciółki wiedzą , ale u Męża wie tylko Brat i powiedzieliśmy jego Kuzynce , sami walczą o Dziecko z in vitro więc chcieliśmy żeby wiedzieli że tez przez to przeszliśmy , chcieliśmy ich wesprzeć.
        Rodzice Męża nie wiedzą i raczej im nie powiemy , pomimo że są Cudownymi Ludźmi , znam ich poglądy i po 4 latach walki nie mam ochoty na kolejną walkę z wiatrakami i ich myśleniem.:)
        Kończąc zacytuje też Męża którejś z Dziewczyn z bloga : Dzieci są z miłości , a nie z in vitro :)

        • ~Wężon pisze:

          Magda, jakbym miała takich teściów, to wiem, co bym zrobiła. Powiedziałbym im o in vitro, wtedy, kiedy już by świata nie widzieli poza wnukiem. Tak? Dziecko z próbówki kochacie i nie widzicie, że skażony? To najlepszy sposób na zmianę poglądów.
          No ale u mnie to hipotetyczna sytuacja – teściów nie mam, a u mnie wszyscy podchodzą do tego normalnie.

          Zażyliśmy tak tylko sąsiada – on taki typowo tradycyjny jest. Kiedyś coś tam gadał, że nie rozumie, jak można żyć bez ślubu. Tak na studiach pomieszkiwać to jeszcze OK, ale w poważnym wieku, mieszkając na swoim to już nieodpowiedzialne. A już dziecko bez ślubu to tragedia, grzech i to dziwni ludzie muszą być. Na dzieciach się odbija, widać to po nich i w ogóle. Na to mój J. z szerokim uśmiechem oświadczył: Hmm, to ciekawe, bo my nie mamy ślubu.
          A, bo Wy to co innego. ;)
          Laura i jego córka są najlepszymi koleżankami i jakoś nie widać, która nieślubna.

          • ~Magdanr2:) pisze:

            Hahahahaha :)
            Oni serio nie są źli :) Moja Teściowa nawet kiedyś powiedziała że mogą ją wypisać z Kościoła ale Ona popiera in vitro bo mieć Dzieci to coś cudownego .
            Problem jest z moim Teściem , nie zapomnę mu tego nigdy jak powiedział że in vitro złe bo to droga na skróty jak się Komuś leczyć nie chcę.
            To było jeszcze długo przed tym zanim My zaczęliśmy cała procedurę , ale i tak zabolało.
            Poza tym Mój Teść jest ekspertem w każdej dziedzinie , to taki typ że nawet jak powiesz coś z czym się zgadza to i tak powie coś na przekór bo z natury musi być w opozycji .
            Przy tym wszystkim to naprawdę fajni ludzie , bardzo życzliwi , pomocni , świata poza Rodziną nie widzą .
            Świat i Ludzie nie są jednowymiarowi :P , mam ogromny żal do Teścia za to co powiedział o in vitro , ale nie mogę patrzeć na nich tylko przez pryzmat tej wypowiedzi .
            Tak czy inaczej M nie bardzo chcę żeby Oni wiedzieli , Szymon mówi że On się ludzi nie pyta jak poczęli własne Dzieci i sam nie ma zamiaru o tym rozmawiać , a Ja muszę uszanować .
            Natomiast Wężon jak kiedyś znowu rzuci hasłem ww , to ju sobie obiecałam że jak będzie miał już Wnuczkę na rękach to jak mnie zdenerwuje a to nie jest trudne , powiem mu kilka słów prawdy o drodze na skróty :P

  43. ~pati pisze:

    No to jutro wycieczka do N. jak na razie chyba pozostaje przywdziać białe gacie i jechać. Mogę jedynie się pochwalić pięknym siniakiem po Menopurze (chyba przypadkowo w żyłe trafiłam ale jak się zorientowałam było już za późno) no nic przecież to cała Ja że musze coś zchranić :) Nastawienie hmm zero nastawienia, grunt to że na pewno się nie przestymulowałam bo mnie nic nie boli nic nie kłuje nic nie ciągnie, jakbym w ogóle leków nie brała więc pewnie żadnego jaja odpowiedniego nie zobaczę…
    Na jutro znakiem rozpoznawczym mojej osoby jest mój kaszel, dusze się już 4 dzień i charcze jak stary rozklekotany ciągnik :)

  44. ~Malibuuu pisze:

    Jestem w Krakowskiem A. U dr Ch., który mnie nie lubi. Zadaje za dużo pytań i naciskam na rozszerzenie czegokolwiek co mogłoby sie przyczynić do powodzenia. Dr stwierdził, żeon magia sie nie zajmuje i suplementy, intralipidy, szczepiania nie maja potwierdzenia skuteczności z punktu widzenia medycyny. Zapytalam jakie mam szanse? Jak pani nie bedzie probowac to zadne. Po wyjsciu z gabinetu sie rozplakalam. Wierze w statystyki a to wg programu rzadowego jedna z lepszych klinik. Mam nadzieje zesie organizm wyciszy ( na gonapeptylu) mam w 2 dc zrobic progesteron estradiol i lh, wtedywlaczyc Menopur i Bemola. Poniewaz lekwrz nie jest zwolennikiem szczepien bee je musiala zrobic na wlasna reke. Jak bede wiedziec ile mam zarodkow wtedy zadecyduje czy zrobie swiezy transer na sterydach i intralipidzie czy zamroze wszystkie i poddam sie pierw szcsepienia.
    Po wizycie bylam zdolowana wolalabym uslyszec jakis cien nadzieji. Z mezem sie pochapalam i 4 dni wyjete z zyciorysu. Teraz sie martwie ze wplynie to na jakosc komorek. Eh i wez tu sie nie denerwuj.
    Pomysl z bransoletkami super.

    • ~pati pisze:

      Malibuuu a to sama wybrałaś tego doktorka? Ja tam w sob idę na konsultację do innej kliniki do wielkiego góru, a co tam może z innej strony spojrzy :) a sobie porównam 2 kliniki. Już po rozmowie tel z rejestracją mi to pani potwierdziła i po opinii dziewczyny rabina wiem że musze się nastawić na szorstkiego, małomównego lekarza, nawet kolejek wielkich nie ma do niego więc zastanawiam się czy dobrze wybrałam :) tak tak panikuje znów i szukam problemu wszędzie nawet tam gdzie go nie ma :) haha tylko zastanawiam się jak spojrzy na katrki z N. czy już mnie wyrzuci z gabinetu na dzień dobry.

      • ~dziewczyna_rabina pisze:

        pati, idziesz do dr S? To naprawde świetny fachowiec, ale przygotuj sie, ze jest dość małomówny. Odpowie Ci wyczerpująco na każde pytanie, ale sam od siebie wiele nie doda. Polecam mieć spisana listę pytań na kartce, bo jak nie masz nic do dodania, to on kończy wizyte w 30 sekund, a czasem tuż za drzwiami pojawiają sie watpliwości. Powodzenia.

    • ~iza krotki blog pisze:

      Malibuuu , sprzeczka z mężem bez wątpienia NIE WPŁYNIE na jakość komórek. Płyną z niej przykrości, ale chyba aż tak destrukcyjnie nie zadziała…
      Natomiast jeśli chodzisz do lekarza, po wizycie u którego płaczesz, to jest poważny argument, zeby go zmienić. Nie klinikę, ale lekarza tak. Za delikatne sprawy, żeby sobie pozwolić na takie toksyczne relacje…

      • ~pati pisze:

        Dokładnie Iza nerwy przy i tak stresujących wizytach są niepotrzebne, a co dopiero takie podejście, lekarz może być małomówny, konkretny i nie być twoim najlepszym przyjacielem i poklepywać po plecach ale ma być fachowcem i co najważniejsze nie doprowadzać nas do łez, ja bym już wtedy pierdutła drzwiami i wyszła i jeszcze powiedziała mu że jest chamem a jak chce taki być to dla innych bo ja sobie nie pozwole na to- tak nerwus i furiatka jestem :)

    • ~olga82 pisze:

      Malibuu, wywolywalam cie chyba ze dwa razy po wizycie. dr Chrostowski wie, co robi. Gdyby nie lubił dodatkowych pytań, to nie odpisywałby na sms-y i maile nawet kiedy już nie jest się jego pacjentem. Wierzę, że to będzie twoje szczęśliwe podejście! Ja brałam suplementy, nawet nie pytałam doktora:) Chlopa humorami sie nie przejmuj:) czyli dojezdzasz z zagranicy do A.?

      • ~pati pisze:

        olga82 może po prostu dr miał gorszy dzień i trafilo na Malibuuu, przecież to też tylko człowiek już nie oczekujmy że 365 dni będą ciągle uśmiechnięci i przemili, ale wiem co czuje Malibuuu bo to trochę boli ty idziesz płacisz liczysz na słowa otuchy pocieszenia itp. a tu taki strzał…
        Ja miałam tak samo z dr O. a Iza znów ją lubi, każdy jest inny i oprócz upragnionego dziecka i ciąży oczekuje też czegoś innego od lekarza
        Daj mu może jeszcze jedna szanse :)

        • ~olga82 pisze:

          Malibuu, jesli powiedzial tylko w kwestii szans ze jak nie będziesz próbować to nie będzie szans, to logicznie powiedział. Problemem jest chyba twój bagaż doświadczeń i napięcie i kumulacja wszystkiego naraz… i może dlatego negatywnie zinterpretowałaś wypowiedz doktora. To dwie strony. medalu… Spróbuj się trochę odciążyć z tego bagażu. Wiem, wiem dobrze się gada….

          • ~Malibuuu pisze:

            Swieta prawda, za duzo bagazu. Mial gorszy dzien fakt. Daje munszanse to moja trzecia klinika 4 stymulacja oby ostatnia.
            Nie dolatuje z zagranicy od miesiaca jestem w Polsce, maz bedzie dolatywal ha ha. Staram sie myslec pozytwynie i odtaniam leki i problemy malzenskie. Bfak potomstwa, konczaca się kasa, wieczne rozlaki nie wplywaja na nas dobrze. Walczymy oby wystarczylo tych sil. Trzymajcie kciuki.

            • ~olga82 pisze:

              Niech wiec Kraków przyniesie Ci Króla lub Królową:)
              może się miniemy, bo ja wybieram się podziękować z Helisiem, jak już odrobiny wszystkie badania.

    • ~Kaja pisze:

      Malibu, wiesz, że teraz tak na prawdę sama przez się nie masz za wielkiego wpływu na to jak sytuacja potoczy się dalej. Pomysl, że nie warto tracić nerwów na coś na co się nie ma wpływu, postaraj się znaleźć jakąś pozytywna stronę tej dyskusji z doktorkiem. Być może nawet nie wiesz, a przez te wszystkie pytania doktorek może się stara bardziej niż zwykle?

  45. ~Kaja pisze:

    Dziewczyny, wiem, że tematy farbowania włosów, malowania paznokci w ciazy juz kiedyś były poruszane. Wtedy mnie to zupelnie nie dotyczyło, teraz już jestem w innym miejscu i zastanawiam się czy Wy mialyscie jakieś doświadczenie z hybryda na paznokciach w czasie ciąży? Bo przy stymulacji odstawiłam tego typu przyjemności. .. Można czy dalej konserwatywne nie można w drugim trymestrze? Jakie jest Wasze zdanie? Przyznam szczerze, że gina nie pytalam.

    • ~Borówka pisze:

      Kaja w mojej opinii w drugim trymestrze spokojnie możesz zacząć malować paznokcie :) z farbowaniem też czekałam do 2 trymestru z tym, że używam najdelikatniejszej farby dostępnej na rynku Sanotint Light, nie ma ona takiego krycia jak zwykła farba, bo jest naprawdę delikatna.

    • ~Anitt pisze:

      Kaja sory ze nie w linku ale cos mi sie nie udaje do niego dostac. Kopiuje Ci wypowiedz lekarki ginekolog o ktorej juz dzisiaj pisalam. Zamiescila na fb fajny post dotyczacy hybryd na pazurkach. Wklejam ci caly tekst.
      Co do farbowania to zapomnialam sie zapytac lekarza na ostatniej wizycie i chodze juz chyba z 5 cm odrostem. Opinie sa rozne.,ja za 2 tyg jade do polski na wyczekany urlop i tam pojde do fryzjera.
      „Paznokcie hybrydowe w ciąży

      Tyle osób mnie o to pyta w wiadomościach i komentarzach – że odpowiadam na to pytanie przynajmniej dwa razy dziennie . Nadszedł czas rozprawić się z tym mitem .
      Nie będę się wielce rozpisywać – bo odpowiedz jest prosta .
      Można !! można mieć robione, robić innym, sobie robić – nie ma żadnych dowodów żeby to w jakikolwiek sposób wpływało na płód. Ja prawie całą ciąże z Rogerem miałam paznokcie hybrydowe i co więcej ok 25 tygodnia odkryłam umiejetność robienia sobie tego samemu. Zatem macie moją odpowiedź z autopsji. Czy myślicie, że gdybym miała najmniejsze wątpliwości co do bezpieczeństwa tej metody to bym ryzykowała we własnej ciąży ”

      Jest tylko jedno ale – jeżeli robicie sobie czy to hybrydę czy inny manicure w salonie (albo u koleżanki) to musicie mieć przyrządy do wycinania skórek albo własne-osobiste albo wysterylizowane ryzyko infekcji ( i to groźnych infekcji istnieje jeżeli sprzęt nie będzie prawidłowo wysterylizowany ) jak rozpoznać czy sprzęt jest wysterylizowany a nie tylko umyty – musi być wyjęty z takich specjalnych „sterylizacyjnych pakietów”- zwracajcie na to uwagę.Pod tym względem robienie sobie hybrydy w domu własnym sprzętem rzeczywiście będzie najbezpieczniejszą metodą w ciąży .”

  46. ~Mała ania pisze:

    Odebraliśmy wczoraj wyniki badań Em. Przekroczył magiczne 4% plemników prawidłowych – ma 5% :) w posiewie nic nie wyszło. Dziś dzwoniłam do N dopytać kiedy możemy startować. Niestety się zgapiłam, bo wizyta powinna być między 15 a 17dc, a dziś już 15, nie mam jeszcze wszystkich badań no i umówić się na startową do konkretnego lekarza tak z dnia na dzień się nie da. Także od jutra luteina na wywołanie miesiączki potem miesiąc z antykoncepcją i pod koniec pigułek wizyta startowa. Ze wzg na moje ostatnie przestymulowanie pani dr proponuje krótki protokół. Trochę się boję, bo wydaje mi się, że ostatnio też był krótki. Z jednej str cieszę się, że jeszcze chwila do startu, z drugiej – wczoraj czytałam gdzieś, że na jutro jest planowane czytanie propozycji ustawy i tak się boję, że nie zdążę przed tym zanim wprowadzą to zapładnianie tylko jednej komórki… ale może im się nie uda.

    • ~Anett pisze:

      Mała Ania, spokojnie myśle że zarówno w sprawie zaostrzenia ustawy o aborcji, jak i ten durny pomysł aby nie mrozic zarodków i zapladniac tylko jedna komórkę nie ma szans na przeglosowanie. Gdyby mialo to szansę to kliniki leczenia nieplodnosci biły by na alarm. Dla mnie to temat zastepczy dla rządzących. Na szczescie.

      • ~Mała ania pisze:

        Obyś miała rację. Tak się wczoraj zdenerwowałam jak to przeczytałam :( Marzę o tym, żeby choć jedna osoba z przeciwników przeszła z jakąś parą całą drogę in vitro-wą, od początku, do końca, z obserwacją wszystkiego – atmosfery między kobietą i mężczyzną też. Żeby zobaczyli jak trudno jest utrzymać zarodki do etapu mrożenia, że to nie jest tak, jak to przedstawiają, że miliony dzieci z powodu czyjegoś kaprysu jest mrożone… żeby mieli świadomość jak długo ludzie czekają na adopcję komórek, czy zarodków. Eh…

        • ~gaja pisze:

          Ja jestem pewna, że niektórzy z nich mają takie doświadczenie. Podobnie jak z aborcją, niejeden lekarz wspomina, że ultraprawicowcy przyprowadzali swoje córki na zabieg „bo to sytuacja innego rodzaju”. No ale co wolno im, to nie nam.
          Ostatnio widziałam w sieci wpis w katolickiej gazecie, że powinno się zakazać inseminacji. Nawet mi się już ich durnych argumentów czytać nie chciało…

  47. ~Aga M pisze:

    Pomysł z gatkami superfajny :-)
    A mi lekarz dziś powiedział, ze „Dzieci nie są z in vitro, tylko z Mamy i Taty.” Ot co!

  48. ~Ewka pisze:

    Zgadzam się z opinią, że dzieci są z miłości a nie z in vitro :) a nasz rząd to najlepiej wysłać do innej galaktyki! Niech tam się z nimi męczą ;)
    Ja sobie odpoczywam po dzisiejszym transferze, przespałam prawie całe popołudnie a najlepiej to bym spała aż do samej bety ;)

  49. ~olga82 pisze:

    Wężon, jak wizyta?
    Mimami, jak sie czujesz? Zaraz 27 tydzien!

    • ~Ewka pisze:

      Tym razem chodzę do pracy, tylko wczoraj miałam wolne, a dziś już normalny dzień. Może to mi pomoże w niemyśleniu ;)Jeśli ma z nami zostać to zostanie, a jeśli nie to znowu popłacze, podnoszę się i do przodu!

  50. ~wiktoria pisze:

    O rany na urlop człowiek wyjedzie a tu tyle sie dzieję. Będę miała co nadrabiać jak wrócę. Bransoletki są boskie. Biorę obie. Jedna za udana Julie, a druga na kolejny początek od grudnia, na szczęście. A wszystko komóreczkom mniejszy i większym przesylam ostatnie słoneczne promienie z Włoch, grzejcie sie i rośnijcie ku chwale Mam.

    • ~Wężon pisze:

      Wiktoria, jaki kolejny początek? Wracasz po mrozaka? Gdzie?

    • ~iza krotki blog pisze:

      No dzień dobry Wiktoria, wracasz do nas, wspaniale :) I to jeszcze taka wygrzana :) Zazdrość! :P

      • ~wiktoria pisze:

        Jestem cały czas z Wami tylko zazwyczaj tracę przytomność nim się dopisze w komentarzach. Wracam, chcę wracać! Właśnie dyskutujemy z Mzonka, która z nas tym razem. Mój doktorek w Salve w Lodzi mówi ze ze mną łatwiej bo są mrozaki i tylko świstek od „tatusia” potrzeby nawet nie jego twarz. A u niej niestety pelna procedura. Zobaczymy w grudniu wrócimy do tematu. Julia potrzebuje rodzeństwa bo uwielbia dzieci.

        • ~Wężon pisze:

          Wiktoria, a dawcą był ktoś znajomy? Nie było banku spermy? Czyli bez problemu możesz wrócić po mrozaki, jak się tatuś zgodzi na transfer?

  51. ~Mimami pisze:

    Dziewczyny u nas 25 tc i 6 dzień.
    Leżę z nogami do gory, 2 kroploweczki dziennie z magnezem wciągamy. Czekam na badanie usg i info ile moja córeczka wazy. Walczymy o każdy dzień.

    • ~pati pisze:

      Mimami bądź dzielna i wciągaj dalej te magiczne dożylne koktajle, każdy dzień się liczy. Ja będę odliczać twoje leżenie w tygodniach, ty pewnie w dniach. Niech mała będzie dzielna i spokojnie siedzi tam jak najdłużej.
      Chciałam napisać coś jeszcze o nogach w górze ale pewnie ci nie do śmiechu więc o dziwo ugryzłam się w język :) Trzymaj się ciepło :*

    • ~Borówka pisze:

      Mimami trzymam mocno kciuki! Myślę, że Twoja kruszyna ma już ok. 900 g, więc coraz lepiej. Nasza córcia 4 dni temu ważyła 800 g.

    • ~Wężon pisze:

      Mimami, leż, nawet w pozycji świecy jak będzie trzeba.
      Jak mnie odeszły wody to koleżanka, która też miała długie doświadczenie z patologią ciąży, pocieszała mnie, że leżała z nią dziewczyna bez wód i bez szyjki, praktycznie na skraju porodu cały czas. I przeleżała tak dwa miesiące, na wyciągu, jak ze złamaną nogą.

      Trzymaj się i daj znać po USG.

    • ~iza krotki blog pisze:

      Mimami, Twoja córka to najsilniejsza z wojowniczek. Jak mama.

  52. ~Ewka pisze:

    Mimami proszę ładnie sobie leżeć z nóżkami w górze, niech mała jeszcze sobie rośnie w brzuchu, a ja trzymam mocno kciuki,żeby tak przestała się śpieszyć z wychodzeniem :)

  53. ~pati pisze:

    Moja przygoda z N. zakończyła się jednoznacznie, niestety…

    • ~Wężon pisze:

      Pati, co się stało, że Cię tak zatkało. Ty i jedno tajemnicze zdanie? Dawaj tu zaraz opis.

    • ~Magdanr2 :) pisze:

      Pati co się stało ? :(
      Taki ton i brak optymizmu u Ciebie nie zwiastuje nic dobrego :(

    • ~Mała ania pisze:

      Pati co się dzieje?

    • ~pati pisze:

      Po pierwsze nastawienie zerowe, po drugie stres czy wogole nie zrobiliśmy sobie jakiejś krzywdy z ta stymulacja tak szybko po nieudanym transferze – bo wszystko było czyste tylko na jednym jajniku jakies pozostalosci ciałek ale miałam jechać z lekami więc jechałam,poten ten menopur centralnie w żyłe. Czego się spodziewam wpaść i wypaść i usłyszeć niestety brak dominującego albo brak czegokolwiek widzimy się za 2 m-ce jeśli będą chcieli państwo kolejne- płatne całkowicie ivf.
      Dzwonie się pięknie upewnić czy nic się nie zmieniło z moja i wizyta i co się okazuje że jej nie ma!!!!!!!!!!!!!!!!!!! jak to nie ma przecież podczas konsultacji dr kazała przyjechać….. no to proszę przyjechać 1,5h później.
      Wszystko oki tylko ja nie z Wawy i powrót zajał by mi nie wiem ile.
      Mąż wkur… ja już nie wspomnę, dodatkowo od weekendu jestem chora, ledwo co dycham kaszel wieczorem to mam taki że ledwo mowie a w tych godzinach to ja ostatnio śpie a co dopiero na oczach jak zapałki mam czekać na głupi monitoring który podejrzewam że zajmie 3 min, plus może z 2 recepty, bo chce cykl wyregulować trochę i chce antki.
      Tak się zdrzaźniłam ale to tak że włosy stanęły mi na głowie że stwierdziłam że jak oni na serio nic nie wymyślą to mam ten i tak stracony jak na moje nastawienie cykl głęboko gdzieś i tyłka z łóżka dziś nie ruszam i nigdzie nie jade.
      Hmmm skutek uboczny leków? depresja jesienna? ukryta depresja po nieudanym transferze? może zmęczenie chorobą? Nie wiem nic mi się nie chce na nic nie mam ochoty wszystko olewam.

      • ~Magdanr2 :) pisze:

        Pati Bidulko rozumiem wkurwienie i nie chcę Ci ględzić jak Stara Ciotka Klotka , ale jak Cie stymulowali to dobrze byłoby gdzieś podjeść na podgląd .
        Nie koniecznie do N jak masz dość , ale idź gdzieś u siebie ,żeby Ci się jakieś torbiele potem nie porobiły czy inne cuda …
        Jak to mówiła Scarlett O’Hara jutro też będzie dzień , mam nadzieję że lepszy

        • ~pati pisze:

          Magdanr2 W geście solidarności zakładam białe majty na dupsko i lecem… dam znać po.
          Jeśli nie dziś to jutro z rana :)
          Będę sobie ciągnąc zapałki po drodze co tym razem się we mnie zadziało obstawiam na razie że nic :) pechowa środa !!

  54. ~Wężon pisze:

    Coś dzisiaj niezbyt dobre wiadomości od rana.
    U mnie jak zwykle, przy podejściu do crio. Dno, wodorosty i dwa metry mułu, ewentualnie z której strony nie spojrzysz, tam dupa.

    JK zrobił na mnie dobre wrażenie. Od takich grzecznościowych drobiazgów typu miłe przywitanie, pożegnanie, podał mi rękę, żebym wygodniej wstała z fotela, po normalną rozmowę i udzielanie informacji.
    Weszłam, opowiedziałam po co i pokrótce moją historię, zaprosił na USG.
    Oglądał i oglądał, bardzo delikatnie, nie czułam dźgania, ale długo. W trakcie zapytał ile mam lat i zasugerował, że może warto byłoby diagnostykę zarodków zrobić, po tych poronieniach. Jak powiedziałam, że bliźniaki były zdrowe, tylko zakażenie, to się wycofał. Powiedziałam, że było zagrożenie sepsą i dokończył, że ciążę trzeba było zakończyć. Co za eufemizm.
    Wracając do rzeczy – oczywiście mój organizm nie współpracuje. Nie ma śladu po jakimkolwiek rosnącym pęcherzyku, cisza, nic dziwnego, że endometrium 3-4 mm.
    Na dodatek przedwczoraj i wczoraj trochę plamiłam i nie wiem, co to ma być.

    Pal licho brak owulacji, nic nowego. Ale dopatrzył się czegoś, co mu się nie podoba. Jakiegoś dziwnego cienia czegoś, co nie jest endometrium. Może to nietypowy odblask, ale może to być też polip. W mojej sytuacji zaleca histeroskopię i sprawdzenie. Jeśli się okaże, że to nic to dobrze, jeśli polip, to się usunie.
    Oczywiście kazał omówić to jeszcze z prowadzącym. On do dokumentacji, do opisu USG, wpisał swoje uwagi. Pokazał mi na USG gdzie jest to coś, taka jaśniejsza plamka, oznaczył wskaźnikami.
    Do zachowania nie mam żadnych uwag, dobrze było. A i tak wyszłam podłamana.
    Mojego jeszcze do wtorku nie ma, zapisałam się na środę na wizytę. Nie wiadomo, kiedy będzie można zrobić histeroskopię.
    Dodatkowo od razu jak wyszłam umówiłam się do mojego szpitalnego lekarza (tego od ostatniej histeroskopii i poronienia), bo w środy przyjmuje prywatnie w przychodni. Udało się na 15:40. Oczywiście dzisiaj rano zadzwonili odwołać wizytę, bo akurat doktorowi coś wypadło.
    Zadzwoniłam do niego i idę w poniedziałek do jego prywatnego gabinetu. Dobrze, że przed wizytą w klinice. On obejrzy, czy rzeczywiście coś tam podejrzanego widać, a jeśli tak, to poproszę go o zapisanie na histeroskopię w szpitalu. Po pierwsze on mnie już widział, łatał, naprawiał, mam zaufanie do tego co robi i widzi. Po drugie histero w klinice to następne prawie 2 tysiące. Ale zdecyduję, jak będzie wiadomo, ile trzeba czekać w szpitalu. Bo 3 miesięcy nie dam rady czekać, najwyżej 1 cykl.
    Czyli w przyszłym tygodniu dwie wizyty. Zaraz przeterminuje mi się część badań.

    Już mam tego naprawdę dosyć. Co jeszcze może mi się przytrafić? Jakiś rak? Wypadek?

    • ~Gatek pisze:

      Wężon, mogę coś na pocieszenie? U mnie polip endometrialny siedział sobie i rósł dłuższy czas, ale żaden lekarz go nie wypatrzył – słyszałam tylko teksty w stylu: „o, tu chyba resztki po pękniętym pęcherzyku”, albo „jakaś niejednorodność endo, ale to się zdarza”, a zazwyczaj „cudne endo, czyściutkie, żadnych zmian”. Jak już dobra lekarka dobrała się do USG, polip miał 2 cm. Nie wyskoczył z dnia na dzień, a byłam wtedy monitorowana regularnie. Jak najszybciej histeroskopia, usunięcie. Bodajże dwa cykle później po raz 1. zaszłam w ciążę. Polipy to trochę taka naturalna antykoncepcja. Oczywiście niektóre zachodzą i z tym dziadostwem w pakiecie, ale zazwyczaj jest problem. Może dlatego nie wyszło Ci to ostatnie IVF. I może dobrze, że Ci teraz zrobią to histero. Będziesz lepiej przygotowana do crio.

      • ~Wężon pisze:

        Gatku, jasne, że da się znaleźć jasne strony. Dobrze, że się uparłam na próbę naturalnej próby i przyszłam teraz, a nie od razu na estrofemie za miesiąc. Jeśli tam coś jest, to dobrze, że wypatrzył.
        Aż mnie zmroziło, bo podczas stymulacji lekarz podczas jednego USG powiedział: a co to, jakiś polip się zrobił, a nie, nie, jednak nie.
        Może jednak się zrobił. Ciekawe, czy to ten wypatrzył coś czego nie ma, czy mój prawie wypatrzył, ale mu uciekło.

        Tylko czy nie mogłabym podejść do crio tak jak wiele tutaj? Hop i już?

        • ~niebieska pisze:

          Ech, Wężon, mogłybyśmy też zachodzić jak miliony, hop i już, no ewentualnie dwa hopy i ten drugi dla przyjemności, ale jesteśmy takie wyjątkowe…

        • ~Wężon pisze:

          Pati, to by była nowa przeszkoda. Przy pierwszej ciąży nie było problemów, zresztą w czerwcu 2015 była histeroskopia. W marcu był wyraźnie niewłaściwy zarodek. Ewentualnie teraz mogło się nie udać przez polip. No, ale ile atrakcji można.
          Byłam na naturalnym, bo lekarz chciał miesiąc przerwy po transferze i wynegocjowałam, że przynajmniej przyjdę sprawdzić, czy na naturalnym się da, a jak nie, to przyszły sztuczny. Niech organizm decyduje, no i zdecydował.
          Nie wiem, co z cyklem, za tydzień wizyta, to pomyślimy.
          Histero trzeba robić w pierwszej połowie cyklu, żeby endo było dość cienkie, a nie poowulacyjnie puchate. Czyli u mnie można w dowolnym momencie, hehe.

          Niebieska, no, wyjątkowe…

          Magda, Merda, mam nadzieję, że pomoże, będzie szybko i nie opóźni mnie za bardzo.

    • ~pati pisze:

      Wężon o kur… na serio jakiś dziś pechowy dzień….
      A to jechałaś na naturalnym cyklu? Z tym twoim endo to faktycznie dziwne jak u mnie nieraz. To czekasz na okres czy wywołujesz? Bo histero to chyba też jakiś konkretny dzień musi być.
      Gatek dobrze pisze może tak musiałao być i może to coś właśnie wpływa na to że wszystko idzie nie tak. Mówie ci jeszcze razem będziemy podchodzić do tego wszystkiego co nas dalej czeka i oby jak najszybciej :)
      Wężonku nie wróż wypadku dziś to chyba obie czujemy się jakby po nas walec min 1000 razy przejechał, pocieszające jest to że żyjemy i dalej tu piszemy :)

    • ~Magdanr2 :) pisze:

      No i to są momenty kiedy jedyne co mi przychodzi do głowy do soczyste kurwa mać .
      Przykro Wężon , mam tylko nadzieję ze z dużej chmury mały deszcz i wszystko się okaże w porządku w środku .
      Crio nie zając nie ucieknie , a zdrowie ważniejsze .
      Sprawdzą , ewentualnie naprawią i mam nadzieję Mały Wężon się zadomowi na 9 mce !!!

    • ~Merda pisze:

      Wezon, jeżeli coś tam jest, to histero przynajmniej pomoże a nie zaszkodzi. Większe szanse na sukces! Tego trzeba się trzymać.

    • ~iza krotki blog pisze:

      Wężon… Nawet nie myśl tak, ile się może jeszcze przytrafić. to się dzieje przypadkowo, ja nie wierzę w coś takiego jak przeznaczenie czy fatum, rzeczy się po prostu dzieją.
      Im szybciej biegniesz, tym dzieją się bardziej, bo więcej mijasz. Ty biegniesz szybko i długo, więc przerabiasz wszystkie te głupie historie. Żaden wypadek…
      Po prostu cholernie wszystkiego doświadczasz… :(

    • ~Mimami pisze:

      Wezon,
      Trudno znaleźć odpowiednie słowa na to co piszesz. Jesteś bardzo doświadczona osoba, przyszłaś w życiu juz tak dużo. Trzymam kciuki i ufam ze teraz jak Cię sprawdza i upewnia sie ze w środku wszystko gra, to najbliższy transfer bedzie udany. Czekam na wpis ze jesteś w ciazy, czekam na wpis ze sie udało, ze po tej trudnej i nierównej walce zostaniecie rodzicami po raz kolejny. Życzę Ci tego z całego serca.

  55. ~Wężon pisze:

    Gaja, jak u Ciebie sytuacja?
    Doti co u Was?

  56. ~gaja pisze:

    Wężon, jak zwykle idziemy łeb w łeb, czyli u mnie też nietęgo.
    Jestem po drugim już USG, albo dokor dupa, albo ja, bo niewiele widać.
    Tzn jest pęcherzyk 22 mm (jakim cudem pęcherzyk przy takich ilościach estrogenów, które blokują owu??) a macicy prawie nie widać na usg. Na końcówce endo ma 9,9 mm a gdzie indziej prawie nie widać.
    Mój prof orzekł, że on z tego zdjęcia nie widzi nic (wcale mu się nie dziwię) i albo mam przyjechać do niego na usg (bagatela – 750 km) albo kończyć cykl.

    Ja też się zastanawiam, co jeszcze za niespodzianki są dla mnie przygotowane. Bo złych warunków w macicy to już przeskoczyć się nie da.
    Czyżby to ta ściana, gdzie trzeba sobie powiedzieć STOP?

    Wściekła jestem.

    • ~Wężon pisze:

      Gaju, dlaczego pęcherzyk na sztucznym cyklu? To bardzo dziwne.
      Jaką decyzję podjęłaś? Następny cykl, czy wyprawa?

      • ~pati pisze:

        Widze że tu jakieś cuda się dziś dzieją …

        • ~Merda pisze:

          https://oko.press/cichutku-chca-zamrozic-in-vitro/

          Eh… brak słów, wstyd mi w jakim kraju żyje!

          • ~pati pisze:

            Merda przeczytalam, zalamalam sie chyba pomysle o namiwieniu M. na wyjazd z Pl. Co za debilizm. A ja z podatkow utrzymuje patologie, nie mam dostepu opowiedniego do sluzby zdrowia.
            Wr Wloszech przynajmniej jest sad konstytucyjny u nas juz nie, problem z baski.
            Jak bedzie trzeba bede stala z gola dupa i protestowala w Wawie. Albo w samych bialych pantalonach.

            • ~mała Ania pisze:

              Pati dołączę się do Ciebie z tą gola dupa :) jadę sobie rowerkiem na siłowni i śmieje się do tel. :) oczywiście z powodu planów rządu chce mi sie wyć, ale wyobrazilam sobie całą sytuację. Uwielbiam Twój temperament :)

              • ~pati pisze:

                Mała Ania haha przeczytałam twoją chęć dołączenia jak siedziałam w N. i też parskłam śmiechem aż dziwnie na mnie ludzie patrzyli :) Kolejny szalony pomysł na blogu :) Nie sądze że będzie miał taką frekfencje jak bransoletki ale zawsze coś :P

          • ~iza krotki blog pisze:

            Właśnie miałam mocną wymianę z mężem, co mamy zrobić w obronie kobiet. Dlaczego ja nic nie piszę o tym – pyta mnie. Ale co mam zrobić, pytam, nie mogę kazać nikomu wyjść na ulicę, nie mogę o to prosić. Moge co najwyzej powiedziec – laski, jutro jak skończę pracę wieczorem, stanę pod sejmem, może się ktoś dołączy… : ( Ale pewnie nie stanę, bo to raczej będzie późno…

  57. ~pati pisze:

    Wężon ja dziś rano idąc po pieczywo weszłam w gówno… to był chyba jakiś znak że dzisiejszy dzień będzie masakryczny, przeszkody nam się piętrzą a nie tak miało być !!!

    • ~Wężon pisze:

      Czyli jednak jedziesz do N.? Czy do innego lekarza?

      • ~pati pisze:

        Wężon skoro jednak łaskawie mnie przyjmą (tak jak miało być) to już jade tam, tutaj mój kochany doktorek by dostał białej gorączki jak by zobaczył mój nr tel u siebie :D jestem ciekawa czy tylko tak mi przytaknęli godzine czy będę tam siedzieć jak na bombie 2h i rozsiewać zarazki, mój M. też już jest chory :)
        Jeśli już by coś jednak miało być trzeba by było pociągnąć dalej to niech klinika to ciągnie nie zwykły gin. A po wizycie się zastanowię. Wypiłam melisę, łyknęłam melisę i pozostałe leki z dawki popołudniowej i jadę, mażąc już o powrocie do swojego wygrzanego łóżka :)

  58. ~Sza pisze:

    Ehh Wężon juz nie raz to pisalysmy ze jak nie urok to wiadomo co… Wiem jak to jest ciagle na cos czekac… Bo sama to przechodziłam,co juz było dobrze to nagle „COS” wychodziło… Ciekawa jestem co lekarz powie czy faktycznie to polip….

    Ja juz po wizycie… W piatek o 11 punkcja :)

  59. ~gaja pisze:

    W ramach wkurzenia wybłagałam szybkie usg u najlepszego lokalnego gina (tamten lokalny był polecany przez prof z B. i ma ten plus, że zawsze na usg przyjmuje) i co?
    Pęcherzyka nie ma, jest torbielka.
    Jest (podobno) ładne, trójwarstwowe endo o grubości 8,5 mm.
    Czyli: lekarz dupa (=porządny położnik, ale na pustej macicy się nie zna) i ja dupa, że nie poszłam od razu do najlepszego.
    Ciekawe, co prof powie jutro na kolejną niepowtarzalną fotę… Oby nie kazał jednak jechać do siebie…

    • ~Wężon pisze:

      Gaju, no i to już lepiej brzmi. :) trzymam kciuki za zielone światło. Podejdź do tego transferu w moim imieniu.

      • ~gaja pisze:

        Dzięki :)
        ale to jest straszne, że my już lepiej się znamy niż przeciętny ginekolog na tych sprawach…

        • ~pati pisze:

          Gaja Masakra jakaś ten lekarz był. To racja że nieraz nam wychodzą pomysły. Ale ja w czytaniu usg to do kitu jestem. Ale niektóre pomysły mam fajne. Ehh gdybym wcześniej znała lamette i metformine ;)

  60. ~pati pisze:

    Ja już po. Białe gacie sprawiają cuda. Chyba inne wyrzucenia i same białe będę mieć ;)
    Nawet przez myśl mi przeszło nie zakładać spodni i wyjść z N. W białych majtach.
    Ale przechodząc do konkretow:
    9 dc endo 6mm (ja 9 dc takie endo?skąd?) 2 idealne jaja 13 i 15 mm, pregnyl 1000 jm w sob. I miły weekend z moim M. Chociaż ten już jest pesymista, a ja za to dalej nie wierzę w to co usłyszałam…

    • ~Wężon pisze:

      Pati, brawo. :) i jeszcze na weekend trafiłaś z przytulaniem. To będzie Twój miesiąc.

      • ~pati pisze:

        Wężonku kochanie ja już do pionu przez męża postawiona bo chciałam u siebie jeszcze leciec w pt podejrzeć co się dzieje, ale co mi to da nic tylko nerwy i dostałam zakaz dzwonienia do lekarza. Gdyby dr Z chciała mnie widzieć to by kazała przyjechać w pt a nie dopiero we wtorek. Co ma być to będzie albo urosną albo się zapadną ale nauczę się rozrabiać Pregnyl przynajmniej :) A może moje cykle po kilku miesiącach metforminy wrócą do normy… zobaczymy.
        Ściskam Cię mocno, miałam nadzieje że razem znów będziemy czekać na cud..
        Brawo Ja to powiem dopiero – najpierw we wtorek a później zobaczymy czy utrafimy :)

        • ~Anitt pisze:

          Pati no w koncu mąż zadziałał:-) ciesze sie z Twoich 2 pęcherzyków a jeezcze bardziej z tego ze nie idziesz w piątek na bezsensowe usg wydać kasę:-) kup za to butelke dobrego wina, świeczki i do roboty :-)

          • ~pati pisze:

            Anitt już kupiłam i spijam powoli :) nie nastawiam się miłe zadowolenie pojawiło się na twarzy po usg :) ot takie ale jeszcze długa droga żeby się coś udało wiem i licze się z nia, ale ciesze się że jest coś tak czy tak :) a ja nie spodziewałam się, mam w myślach głupiec jutro i jechać na zakupy po zdrowe jedzeniee czy odpuścić, chyba odpuszczę. Niech się dzieje co chce :)

    • ~Izabela pisze:

      u mnie na wiosce, jak ktoś w gówno wlezie to się mu gratuluje, bo to wróżba , że zostanie sołtysem ;) ewentualnie matką sołtysa :D

  61. ~Tuptuś pisze:

    Wężon, na pocieszenie powiem Ci moją drogę do kolejnego crio, która oczywiście nadal trwa. W lipcu zbierałam się po kolejnej porażce nieudanego transferu. Wstępnie byłam umówiona na histero na sierpień. Pod koniec lipca stwierdziłam że termin histero wypadłby nam akurat w czasie urlopu i stwierdziliśmy że tym razem chcemy mieć wakacje, od dwóch lat ze wszystkiego rezygnowaliśmy, wszystko ustawialiśmy pod leczenie, więc świadomie poinformowałam lekarza, że histero przekładamy na wrzesień bo przydałby nam się urlop. Przed samym urlopem robiłam badanie posiewu. Wyniki odebrałam po urlopie – oczywiście bakteria nie wiadomo skąd się wzięła :( dzwonie do Wa-wy mówię lekarzowi, ten karze podleczyć przed histero. Idę do mojego miejscowego gina, bardzo się przejął (zna naszą historię, wie że często nam coś na drodze staje), przepisuje globulki robione plus antybiotyk na 10 dni, po tym cały czas probiotyk. Mówi, że proszę się nie martwić, zaatakujemy ostro i nie będzie śladu po niej. Tydzień temu miałam kontrolne badanie i co, niestety bez zmian. Dokładnie taki sam wynik jak sprzed antybiotyków, tak żeśmy ostro zaatakowali… :( lecę do gina, a on mówi, ze jeszcze czegoś takiego nie widział i właściwie nawet nie wie co mi przepisać. Kazał wziąć te same jeszcze 4 globulki, a że zaraz mam mieć @ to zaraz po niej przyjść na kontrolę, że może samo to zniknie… no ręce mi opadły :( i w dupie jestem bo zaraz dostanę @ a miałam od pierwszego dnia brać tabletki anty (nie wiem właściwie czemu do histero trzeba je brać) i umówić się na histero… i co mam teraz zrobić… następne badanie wyjdzie przecież tak samo źle, nie mam nowych leków, skoro tamte nie pomogły to wynik będzie ten sam, więc kiedy będę mogła zrobić histero nie wiadomo, a o crio nie wspomnę…

    • ~pati pisze:

      Tuptuś a co to za bakteria ci wyszła? To jak tamte leki nie pomogły to może jakieś inne od lekarza z Wawy? Ten z Wawy nic nie zaradził nie pokierował? I w ogóle czemu antki przed histero? Przecież i tak się ja robi w pierwszej fazie cyklu, chyba że się myle…. nie wiem dziwne ale tak jak wszyscy piszą jak nie urok to sraczka, mnie coś ciśnie jak się przytulamy po punkcji dr powiedziała że to może psychika ale mi się nie wydaje, w środku wszystko ladnie, także nie wiem może coś z pęcherzem ale już żeby się nie stresować to nawet tego na razie nie badam zbadam po wtorku. Bo ani mnie nie piecze ani nie boli jak robie siku tylko takie jakby dziwne uczucie napięcia… Dziwne to wszystko. A może mi na dekiel wali bo z każdym dniem faktycznie jest lepiej.

  62. ~Tuptuś pisze:

    u mnie całkowity brak objawów tej bakterii, wstydzę się normalnie napisać…. ehh to e coli :( sama jestem w szoku że ją mam, bo mi raczej można zarzucić nadmiar higieny, nawet mąż mi zwraca uwagę, czy nie przesadzam ze wszystkim a tu proszę… :( lekarz z Wa-wy nawet nie wie o drugim wyniku, tylko ten z mojego miasta. Do wa-wy nawet nie wiem czy dzwonić, bo co mi powie, to samo co miesiąc temu, ze trzeba podleczyć, tylko kurde czym? :( a antki też nie wiem, czemu, ale tak mam zapisane że w cyklu z histero zacząć brać tabletki anty tak mi lekarz z I-med z Wa-wy kazał… ja to przyjęłam że tak trzeba, ale nie widzę, żeby komuś tu też tak kazali :/

    • ~pati pisze:

      Tuptuś 4 zdania przeczytałam i nie doczytałam skąd to kurde może być jak poszukałam w necie… faktycznie to dziwne bo jak bez objabowe to już kurde jak u mojego M ta żółtaczka, masakra jakaś ale przecież muszą być leki na to. Co do nadmiaru higieny to też kiedyś mi się obiło o uszy u znajomej że przez to wypłukała sobie całą flore bakteryjna i że to nie wskazane.
      No to niech ten z wawy wypowie się czym a nie że trzeba podleczyć !!! , chociaż ja to też usłyszałam przed punkcją że coś nie tak niech pani idzie do internisyty a wiadomo jak u nas w PL, internista do gin i tak w kólko a ja miałam 2-3 dni przerwy z decyzja o ifv a punkcja :) a teraz ja olewam wszystko na razie mam dość, u mnie dziś wyszło jak wyszło wyjdzie to wyjdzie nie to nie :)
      Postaw temu z Wawy twarde warunki niech cie wyleczy z tego a nie odsyła gdzieś dalej.

      • ~Tuptuś pisze:

        Pati, ja do wawy mam 550 km i dr D z wawy pewnie dlatego tak powiedział miesiąc temu żebym do niego specjalnie po recepte nie jechała tylko załatwiła to u siebie tylko kto by sie spodziewał ze leki kompletnie nie zadziałają… zadzwonie jutro do niego ale na odległość pewnie mi nie pomoże ale cóż zadzwonie zapytam co robić…

        • ~pati pisze:

          Tuptuś wiesz co ja robie w takich momentach mowie co i jak mi lekarz tel powiedział i co mi ma drugi przepisać taka jedynie moja rada. żebyś od tego z wawy wyciągnela jak najwięcej

    • ~Anitt pisze:

      Tuptus a może te antki dlatego zeby klinika miala zielone swiatlo na histero przez caly cykl? A nie tylko na początku. Ja jak to ja nie pamietam nicku ae pamietam historię..jest z nami dziewczyna ktora mila histero w drugiej fwzie i sie okazalo ze miala bete koło 6-8…po histero 0. Wiec moze to takie dodatkowe zabezpieczenie dla kiniki?

      • ~Tuptuś pisze:

        o możliwe. tak może być. Lekarza nie pytałam po co. Po prostu to zaakceptowałam jako normalne. dopiero tu zauważyłam ze chyba ja jedna mam takie zalecenie :)

        • ~Wężon pisze:

          Tuptuś, może być po to, żeby nie być tak związanym dniami cyklu i żeby endo było możliwie najcieńsze. Może Twoje szybko rośnie? W takim puchatym ciężej coś zobaczyć, z takich 3 mm jak u mnie, wszystko co podejrzane wystaje.

      • ~Mała ania pisze:

        Pewnie masz mnie na myśli. Ja miałam laparoskopię z elektrokauteryzacją, w dniu przyjęcia na oddział byłam w 29dc i miałam plamienia, lekarze zlecili beta hcg i nie poczekali na wynik. Na wypisie zobaczyłam wynik 8 i pod spodem normy 1-3 tydz. ciąży. Tuż po wyjściu ze szpitala zrobiłam jeszcze raz i wynik był mniej niż 2. Niestety. Własnie na dniach bym rodziła gdyby nie to i gdyby ciąża się utrzymała. Zabieg był 22 grudnia 2015…

        • ~Anitt pisze:

          Dokładnie Aniu. Twoja historia zostanie ze mna na długo. Przepraszam ze przywolalam złe wspomnienia :-(

          • ~mała Ania pisze:

            Nie wywolalas kochana, ta historia jest ze mną ciągle, zwłaszcza teraz, w tych wrześniowych dniach. Staram się o niej mówić i pisać gdzie tylko ktoś pyta o jakieś zabiegi i dni cyklu,żeby kolejne osoby nie przeżywały czegoś takiego. Tyle mogę zrobić, kancelaria prawna zajmująca się sprawami medycznymi odmówiła wzięcia tego pisząc mi, że trudno byłoby to udowodnić. .. a wystarczyło spojrzeć na wynik, wstrzymać zabieg,bo nie ratował mojego życia ani zdrowia i powtórzyć betę. Eh…

        • ~Wężon pisze:

          Aniu, wiadomo, że te plamienia mogły się skończyć poronieniem, beta była niska i mogła to być biochemiczna. Ale ten zabieg można było zrobić za dwa tygodnie, albo miesiące, jeśli nie było miejsc i miałabyś pewność.
          A tak ta może ciąża będzie z Tobą do końca życia.
          Mnie też prześladują te może, może,może.

  63. ~Margaritka pisze:

    Witam Iza, Dziewczyny i Chłopaki:)
    Wbijam się pod świetnym postem Iza, i pod świetną inicjatywą. Czuję się w pełni solidarna z majtkami. Jest to bardziej wymowne niż tysiąc słow :) Oczywiście zapisuję się w kolejce po bransoletkę:)
    Na początku chciałam przeprosić Was za zwłokę w obwieszczeniu wieści ode mnie. Ale, co najważniejsze- 4.09. o godz. 12:37 przyszedł na świat nasz Staś <3 Nie umiem ubrać w słowa uczucia,jakie mi wtedy towarzyszyło. Jedno jest pewne, te lata walki, trudów, łez…to wszystko było warte uczucia, kiedy położyli mi na brzuchu moje dziecko. Nie zapomnę jak mój płakał, nigdy go takiego nie widziałam. Gdybym tylko w trakcie walki wiedziała, to co wiem teraz, zupełnie inaczej by mi się walczyło. kocham jeszcze bardziej męza za to, że nie pozwolił nam się poddać. Były momenty, że ja już miałam dość. teraz mi wstyd. Przed moim synem, że chciałam się poddać.
    Nadal kipię emocjami i hormonami. Mogę jedynie powiedzieć, że poród, pierwsze chwile z synkiem, to, co dzieje się teraz, są dla mnie jak film, jak jakaś równoległa rzeczywistość. Niepłodność odcisnęła na mnie okrutne piętno i w dużej mierze przyczyniła się do ogromnego spadku psychicznej formy po porodzie. Nie bez znaczenia był też przebieg porodu. Wszystko szło świetnie, rozwieranie szyjki szybkie, nawet sobie dobrze radziłam z bólem i stwierdziłam, że dam radę bez znieczulenia. Wszystko dla mnie toczyło się bardzo szybko i byłam przeświadczona, że hasło "rodzimy" padło ok.12:00. Mąż mnie uświadamia, że było ok.11:00, co oznaczałoby, że rodziłam prawie 2h… To by tłumaczyło, dlaczego użyli vacum. Moje parcie od pewnego momentu nie przynosiło większych efektów, a dziecku zaczęło spadać tętno. Nagle na mojej sali znalazło się mnóstwo osób, było jakieś poruszenie. Personel spoglądał na siebie dość wymownie. ktoś rzucił hasło vacum, ktoś powiedział jeszcze nie, próbujemy dalej. na twarzy popękały mi naczynka, czułam że kręci mi się w głowie jak nigdy w życiu. Ktoś znów rzucił zaniepokojony "skąd ta krew? skąd tyle krwi?" Wtedy już nie czekali, użyto vacum na moim skurczu i z moim parcie podprowadzili odrobinę dziecko. Tę odrobinę, te centymetry, a może milimetry, które na końcu walki o dziecko mogły wyrządzić tak wiele krzywdy. Dalej wszystko poszło dobrze, do końca już poradziłam sobie sama. strach o dziecko, walka ze sobą o znalezienie w sobie sił, kotłujące się myśli w głowie, że coś jest nie tak…to wszystko musiało odbić się potężnym baby bluesem. między innymi dlatego odwlekałam swój wpis, przez kilka dni było mi cholernie ciężko poradzić sobie z emocjami i szalejącymi hormonami. W tym wszystkim na każdy szelest, na każdy dźwięk wydawany przez moje dziecko, cała truchlałam. Uszy matki zmieniają się w radar, serio. Jak psychicznie zrobiło mi się lepiej, to mój Malutek dostał fazy ssaka 24h/d. Dziś łapie drzemki dłuższe niż godzina (jak przystało na nowordka), a ja wreszcie mogę zrobić coś wiecej niż pospiesznie zjeśc posiłek czy umyć się;)
    Emocji jest mnóstwo, natłok informacji, świat wywrócony do góry nogami, zmęczenie…dobrze, że choć ból miejsc pod majtkami mija;)
    Razem z moim Ptaszkiem (to od otwierania buzi jak ptaszki dzióbki, gdy jest głodny) uczymy się sienie nawzajem, poznajemy. Stasinek uwielbia się przytulać, a gdy leży mi na piersi, zaczyna do mnie docierać, że to się dzieje naprawdę. Nie odmawiam nam tych chwil. Trochę schizuję, panikuję,za bardzo przeżywam. Dlatego zamiast na bloga zaglądam głownie do internetowych poradników, by znaleźc informacje co oznaczają krostki na buzi, jak się objawia zastój pokarmu, jak wyglada rozwój noworodka, jak powinien przybierać na wadze…można by to mnożyć. Dodatkowo spędzam dziesiątki minut na próbach kontaktu ze służba zdrowia , w celu umówienia dziecka na wszystkie wskazane badania. Z tych powodów jestem trochę do tyłu, nie bardzo wiem co się u Was dzieje. Mam nadzieję, że na no blogu mamy nowe ciąże? Być może urodziły się kolejne dzieci:)
    Bilbao, gratuluję Ci narodzin synka!!!! Wiem od Malgorzalki, że urodziłaś:) Przypominam sobie teraz nasze brzuchowe spotkanie i cieszę sie,że wszystkie szczęsliwie urodziłyśmy nasze dzieci:)
    Olga, dostałam cynk, że Twój maluszek będzie mieć operację. Bardzo mi przykro:( Szlag mnie trafia, ze po tym wszystkim, co przechodzimy los nadalnas nie oszczędza. Trzymam za Was mocno kciuki!!! Musi być dobrze!!!
    Iza…powoli zbliża się Twój czas:)

    • ~ana86 pisze:

      Margaritka kochana, gratulacje wyczekana Mamusiu :) Pieknie sobie poradzilas a Stas wynagrodzi Ci wszystkie trudy :*
      Jak czytam tu juz druga historie, obok Olgi, o vacum to pada na mnie mega blady strach. Wczesniej myslalam ze ono jest juz prawie nieuzywane.I przez to czasem mysle o cc. Nie wiem czy ogarnelabym psychicznie wtedy ten stres i strach o dzidzie…A z porodem nigdy nie przewidzimy co sie moze wydarzyc ehh.Ale dosc…to takie moje stresy.
      A tu jednak Stasiowe cudo- piekna okolicznosc :) Caluski dla syneczka i Ciebie, morza szczescia milosci i zdrowka :*

      • ~Margaritka pisze:

        Ana , czytalam wpis Olgi i ściskało mnie tak jak Ciebie. Gdy na porodówce padło hasko vacum ogarnął mnie przeogromny strach, bo wczesniej sie juz o tym naczytalam. Dzidzia sie zaklinowała troche. Ja nawet czułam ze w pewnym momencie wręcz cofnął sie gdy przestałam przeć. Ślad po vacum miał z boku główki troszke wiec wydaje mi sie ze zle był ustawiony główka i zamiast na zewnątrz wciskaam go w ścianę pochwy. Doświadczenia wielkiego jednak nie mam w porodach, nie jestem lekarzem ani polozna. Nikt tez nie omówił ze mna co takiego sie wydarzyło i dlaczego. We nnie pozostanie suma na nie tyle porodu co vacum i mysli o tym co mogłoby sie stać gdyby nie ono. I ten poźniejszy lęk czy Stas nie bedzie miał powiklan, poczucie winy :/ mamy 5 zarodków i muszę brac pod uwage ze przede mną byc moze jeszxze kilka porodów. Muszę omówić z sensownym lekarzem czy cesarka nie bedzie mimo wszystko bezpieczniejsza. Porod to żywioł i wszystko stać sie moze, ale w większości przypadków nic sie nie dzieje niepokojącego. Najważniejsze ze Stasinek jest cały i zdrowy.

        • ~ana86 pisze:

          No ja tez licze ze to zdarza sie jednak stosunkowo rzadko…Ale sie zdarza. Tutaj nawet 2 razy.A z naszymi glowami juz z zasady jest ciezej niz zwykle.Zagadnelam mojego dr ostatnio to poki co jest za naturalnym chyba zeby cos wyszlo po drodze.Choc jesli chce to wiadomo ze cc bo wie jak walczylismy.I sie poplakalam potem ze jak to brzmi wogole. JA chce jakby cc, jak te dziewczyny co z wygody chca. Za tyle czekania tez chcialabym poprostu porod naturalny ale nie chce umierac ze strachu w polowie.I jak to pogodzic? Polsrodkow brak, albo jedno albo drugie.Ot taki glupi lek mi sie wlaczyl.Mam jeszcze czas, ugryze to z kilku stron,poczytam.Chyba hormony ciazowe mnie wala po glowie :) A mialas przy porodzie swojego dr? On decydowal o vacum czy poprostu zespol? Masz racje ze niewazne jaka droga byle to dziecie zdrowe wyszlo…Bardzo sie ciesze ze masz juz swojego Stasia przy sobie.

          • ~Margaritka pisze:

            Ana, głupio mi teraz, bo wiem, że mój wpis napędził Ci trochę stracha:/ to, że ja i Olga miałyśmy poród zabiegowy, nie znaczy, że Ty czy jakakolwiek inna dziewczyna z bloga też go będzie mieć. Statystyki mówią za siebie i takie porody to tylko kilka procent. miałyśmy pecha, albo jakieś kręte cipki;) Nie myśl o tym. Ogólnie poród to wspaniałe doświadczenie i mimo wszystko uważam, ze warto rodzić naturalnie. Ja mam obawy, że może coś ze mną nie tak i każdy koljeny poród wyglądałby tak samo. Ty nie masz powodów, żeby tak myśleć. Zaufaj swojemu lekarzowi. Nie myśl zbyt dużo na zaś. Będzie co ma być. Tuż przed porodem ocenią wielkość dzidziusia, jego stan. Będzie jeszcze mnóstwo rzeczy na które nie będziesz miała wpływu, więc nie ma sensu układać scenariuszy. Warto ufać lekarzowi i trzymać się tego, co on sugeruje. Mojego lekarza nie było przy porodzie. to profesor, szef całego oddziału. wchodzi tam tylko na „kontrole” co się dzieje;) wysłałam mu smsa, ze jestem na porodówce. zadzwonił za chwilę do położnej. za chwilę ona przyszła i mówila że profesor dzwonił i pytał jak tam mój poród. nie wiem, czy to spowodowało, że się lepiej mną zajmowała, bo od początku była super pomocna. co prawda przychodziła na badanie tylko, móiwla co mam robić i wychodziła, ale tak to chyba ma wyglądać. nie sądzę że jest w polskich szpitalach jak na amerykańskich filmach, że położna siedzi obok w czasie skurczy i trzyma za rękę;) o vacum zadecydował zespół, w pewnym momencie na sali było mnóstwo osób i wszyscy równo dopingowali mnie w parciu. nie mogę powiedzieć złego słowa. nawet lekarz, który mnie później szył i który cały czas miał kamienną minę, w momentach kryzysowych wyduszał z siebie zachęcające do działania słowa;) Gdyby nie ten strach, gdy się zorienrtwałam ze coś idzie nie tak, myślę że pozostałyby same miłe wspomnienia (mimo bólu). po wszystkim i tak żartowałam do tego lekarza z kamienną twarzą, żeby mi wacika nie zaszył w środku;)

            • ~Wężon pisze:

              Margaritka, a nie chciałaś rodzić z mężem? Żeby miał Ci kto pot z czoła ocierać i za rękę trzymać?

              • ~Margaritka pisze:

                Rodziłam z mężem:) Nie wytrzymywał momentami i wychodził;) ściskał za rękę tak mocno, że jakaś babka (lekarka? położna? nie wiem, tyle osób nagle tam było) nakrzyczała na niego że mi siniaki porobi:) Biedny mój, chciałam ją opierdolić że mi siniaki się tak łatwo nie robią, ale bóle porodowe mi nie dały;)

            • ~ana86 pisze:

              No cos Ty Margaritka, wlasnie Twój wpis jest bardzo pouczający i za to Ci dziekuje wspaniala kobitko z krętą cipką (się usmialam do lez) :) A nóż moja cipka będzie chciała wspolpracowac i nie będzie tak zle hehe.Poprostu ten temat mam ostatnio na tapecie.Z wizyty dwa dni temu u dr tez praktycznie zwiałam w polowie bo jak zaczal mi tlumaczyc ze to fizjologia, ze dam rade, ze temat in vitro i niepowodzeń musze odrzucić w niepamiec bo przecież ciaze ladna mamy tu i teraz to mi prawie lzy w oczach stanely i tyle.Dobrze ze lata się znamy to rozumie i dokonczylismy przez tel ze zobimy wszystko bylebym spokojna była. Wasze przykłady pokazuja wlasnie ze mimo wszystko można!!! Na mnie tez czekaja jeszcze 2 mrozaczki wiec tez musze dość ostrożnie z tym cc.Narazie mam jeszcze czas, zobaczymy co los przyniesie :) A może zdecyduje po prostu za mnie i z glowy. Ucaluj synusia ode mnie dzielna Mamo!

          • ~Wężon pisze:

            Ana, to jeszcze zależy, czy planujesz kolejne dzieci.
            Mi pewnie cc też się dołożyło do tych zrostów. Ale to rzadkie powikłanie.
            Za to np. trzy cesarki to już duże niebezpieczeństwo.
            Ty masz dwa mrozaczki?

            • ~ana86 pisze:

              Twoja pamięć Wezon niezawodna jak zawsze :) No mam dwa mrozaczki i jak będę tak chwytna jak za tym razem to trzeba mieć to na uwadze ze 3 cc to już średnio… Ale poki co po prostu tak zwyczajnie po ludzku się boje…żeby wybrać opcje jak najlepsza dla dzidzi.

              • ~Marta pisze:

                Dziewczyny- ja mialam cc pazdziernik 2008 listopad 2009 laparotomia ginekologiczna kwiecien 2011 cc maj 2016 cc- pomimo tylu ciec nie bylo komplikacji,w ostatniej ciazy pracowalam do konca 37tc (praca na nogach,dyzury w szpitalu) nie bylo problemow ze strony blizny czy innych .Takze jesli macie wskazania do cc nie obawiajcie sie ciaz po nich- jestem przykladem ze naprawde wszystko moze byc ksiazkowo mimo tylu operacji .Nam sie marzy jeszcze jedno dzieciatko – ale obawiam sie zaryzykowac :(

      • ~Marta pisze:

        Ana86 miałam te same wątpliwości co Ty i z pełną świadomością konsekwencji jakie może za sobą nieść cc zdecydowałam się na cięcie na tzw. życzenie. Nie czuję się z tego powodu gorszą matką. Zdecydowałam się na to ze względu na strach o dziecko. Podczas cięcia okazało się że synek był tak okręcony pępowiną że poród sn nie byłby możliwy. Uważam że każda z nas powinna mieć możliwość wyboru.

        • ~ana86 pisze:

          A wiesz Marta ze troche trafilas w sedno…ja się wlasnie chyba poczułam gorsza matka już na wizycie u dr jak o tym rozmawialismy. Przeciez podobno naturalnie rodzic jest latwiej, lepiej się goi itp. Tylko czy z takim bagażem doswiadczen po leczeniu dalej jest to takie oczywiste jak po klasycznym pojsciu z mezem do lozka? Plakalam po tej wizycie ze swiadomoscia ze czego ja wlasciwie chce…marzyłam o dzidziulku a teraz się porodu boje? Jak jakas malolata mam isc na latwizne? Ale nie boje się o siebie tylko o Maluszka mojego przecież. Zrobimy jak zdecyduje tylko skad takie poczucie od razu wewnętrzne? Takie chyba nam stereotypy wpoili… Ale dzięki za Twój glos, zawsze to sugestia jakas :) A masz jeszcze mrozaczki? plany na kolejne porody?

          • ~Marta pisze:

            Ana86 ja zaszłam w ciążę naturalnie ale jestem po dwóch poronieniach i ciąży pozamacicznej zakończonej utratą jajowodu. Synek ma 10mcy a my czekamy na zielone światło od lekarza bo po cc niestety trzeba trochę odczekać z kolejnymi staraniami. Na Synka czekaliśmy 2 lata nie wiadomo jak będzie teraz. Jeśli dane będzie mi mieć jeszcze jedno dziecko na pewno znów zdecyduję się na cc. A Ty postąpisz tak jak podpowie Ci Twoja matczyna intuicja, ona nigdy nie zawodzi :-)

    • ~Mała ania pisze:

      Margaritka ciężka droga za Tobą, uwieńczona bardzo ciężkim podejściem na szczyt. Czytając Twój wpis mi samej towarzyszyło tyle emocji i myśli, że nie wyobrażam sobie, co Ty musiałaś czuć w czasie porodu. Ale mam nadzieję, że obecne cudowne chwile i to, co czułaś dotykając pierwszy raz maleństwa i patrząc na Twojego Męża przeżywającego równie mocno całą sytuację, że właśnie to po czasie będzie wyraźniejszym wspomnieniem, niż te trudny. Napawaj się tymi chwilami i masz rację, że sobie ich nie odmawiasz, należą Ci się! :)

    • ~Anitt pisze:

      Margaritko jak dobrze ze piszesz :-) Wyobrażam sobie Stasia z dziubkiem jak wrobelek i serce pęka z miłości:-)
      Dobrze ze wszystko skończyło się dobrze :-)
      Też mam obawy co do porodu, na pocztaku miałam w głowie opcje cc ale teraz nie myślę o tym. Mam dobrego lekarza któremu ufam, zobaczymy przy końcówce ciąży.
      Boje sie baby blusa….kobiety po takich przejściach jak my moga mieć to częściej.
      Dobrze ze wychodzisz na prostą.
      Pocałuj Stasinka od ciotek klotek.
      PS Margaritko moze jak bedziesz miala czas i checi to dopiszesz do swojej historii w zakladce naszych historii swoj szczęśliwy happy end?

    • ~Ewelinaaa pisze:

      Oj Margaritko… Takie porody jak Twój czy Olgi rzeczywiście mogą zmrozić krew w żyłach! Dobrze, że wszystko poszło dobrze!
      Co do baby bluesa. Rzeczywiście wygląda na to, że kobiety takie jak my po przejściach są dużo bardziej narażone. Sama też przez to przechodziłam. Dzidź chciał wisieć na cycu cały czas. Ja nie miałam kiedy zjeść, umyć się. Później doszły kolki. Przez pierwsze trzy miesiące on w ogóle przez dzień nie spał (!). Był płacz, krzyk. Przychodziły do mnie „ciocie dobra rada”, które zamiast pomóc, wesprzeć na duchu mówiły co ja robię źle (!). Człowiek przybierał sobie do głowy różne rzeczy. Na szczęście resztkami zdrowego rozsądku postanowiłam robić po swojemu. Ich rada, aby odstawić małego od cycka bo to na pewno przez mój pokarm ma te kolki były porażające. Na szczęście przetrwałam i do dzisiaj jesteśmy na piersi.
      Także rozumiem ciebie Margaritko. Ale zobaczysz dotrzecie się szybko i wszystko będzie dobrze. Już niedługo dojdziesz do siebie po porodzie :-)
      Pozdrawiam Was serdecznie!

      • ~Wężon pisze:

        A ja się przez pierwsze miesiące martwiłam, czy wszystko z Laurą OK, bo cały czas spała. Zdążałam się wyspać do 10, oglądać telewizję, pracować, a dziecko spało obok. Budziła się tylko na karmienie, albo i nie.
        Na szczęście neurolog i USG głowy nic nie pokazywały, to jakoś to zniosłam. :)
        Potem zaczęła być aktywna po wieczornym karmieniu.

    • ~Wężon pisze:

      Dobrze, że mimo momentów dramatycznych wszystko dobrze się skończyło. Urodziłaś naturalnie, możesz szybko wracać po mrozaczka. ;)
      Teraz zajmuj się Stasiem, uczcie się siebie, a za rok będziesz tu pisać o przygotowaniach do crio.

      Margaritko, zastój pokarmu zauważysz, boli, jak mało co. ;)
      Raz miałam tę przyjemność, w jednej piersi. Twardniej i boli jak cała w siniakach. Najlepsze na to jest częste przystawianie do piersi. Laura nie ssała, a laktator ciągnie inaczej, no i bardzo bolało. Ratunkiem okazał się J. Pobawił się w noworodka i po dobie było w porządku.

    • ~Magdanr2 :) pisze:

      Kocham takie historie , zawsze przy nich płacze.
      O tej Krowie niepłodności nigdy nie zapomnę , ale cudownie wiedzieć że można jej zagrać na nosie i zanotować Wielkie Zwycięstwo !!!
      Gratulacje dla Mamy i Małego Mężczyzny , witamy na świecie :)

    • ~niebieska pisze:

      Margaritko, cudownych lat w tym świecie wywróconym do góry nogami, kiedy wszystko w końcu jest na swoim miejscu. Wzruszają mnie te dzieci wydarte niepłodności; wzrusza mnie Stasinkowy dzióbek. Szczęśliwości!

    • ~Renata pisze:

      Margaritka,gratulacje i uściski dla Stasia!
      Doczytałam co się maluszkowi przydarzyło, bardzo współczuję tego stresu ale wierzę że wszystko dobrze się skończy i niedługo wrócicie spokojnie do domu.

  64. ~Kas pisze:

    Tuptuś, a ten posiew miałaś z antybiogramem? Jak tak, to pewnie wystarczy dłużej dobrać antybiotyk. Jak nie, to jak najszybciej rób antybiogram i będzie wiadomo, czym leczyć.

    • ~Tuptuś pisze:

      Kas, tak, jeśli ta cała rozpiska S-20, S-22 przy dziwnych nazwach to to to tak z antybiogramem… dziś wyślę oba wyniki do dr D z wawy, ale pewnie nic i tak nie zaradzi, chyba że każe przyjechać po receptę.

      • ~Wężon pisze:

        Może też napisać, co by przepisał, a Ty poprosisz swojego na miejscu o wypisanie tego.
        Wredne to wszystko, i coli wredna. Trzymam kciuki za wybicie.
        A z higieną nie przesadzaj, bo tak to się właśnie kończy. Niegroźne wymywasz, a te groźne mają więcej miejsca.
        Kiedyś czytałam, że najpełniejsze groźnych zarazków są ręce chirurgów. Wymywają przed operacjami te wszystkie delikatne bakterie i takich jałowych rąk się wszelkie świństwa czepiają.

        • ~Tuptuś pisze:

          wysłałam mu dziś te wyniki, niestety dr D jest niedostępny do wtorku. Mam mu się przypomnieć. Już zaczął się nowy cykl, więc znów pozostaje czekać… histero pod znakiem zapytania kiedy, to nie ma co myśleć o crio… także tego… :(

  65. ~dziewczyna_rabina pisze:

    Dziewczyny, szybkie pytanie – czy beta 0 w 9 dpt (pięciodniowe zarodki) oznacza definitywnie porażkę?

    Nie, nie mam jeszcze wyniku, ale zastanawiam sie, czy robic w sobote (9 dpt) czy w poniedziałek (11 dpt). Boje sie, ze jak dostanę w sobote wynik 0, to bede sobie jeszcze wkręcać, ze „w moze było za wczesnie?”.

    • ~Margaritka pisze:

      W 9dpt juz wszystko bedzie wiadomo, ja swoje bety zawsze tak robiłam.

    • ~pati pisze:

      dziewczyna rabina ja robiłam w profamili i wynik po 2h w necie w sob i to dokładny był(chyba 35 zł), diagnostyka już moja odpada bo wszystkie próbki zawożą na szparagową i może ale to może wynik późnym popołudniem, rob na spokojnie ja się dwa razy kułam jak się dowiedziałam o tym a póżniej pojechałam na zakupy i niestety zamiast z dzieckiem wróciłam z fotelem :) no ale cóż bywa trzymam kciuki i będę siedzieć w sob z rana niecierpliwie czekając na info że się udało :D

      • ~Mała ania pisze:

        Pati jesteś niemożliwa :) moja wyobraźnia poszybowała i zobaczyłam Cię targającą fotel po schodach :) parsknęłam śmiechem w ekran w pracy :)

        • ~pati pisze:

          Mała Ania fotel mąz targał :D a później zasiadł na nim ze łzami w oczach jak odczytał wynik ;( a teraz jest ciągle zajęty bo okazał się ulubionym miejscem kota i jak chce posadzić na nim 4 litery to słysze MIAUUU – spadaj zajęte w tłumaczeniu :D
          A ile zdrowego jedzenia nakupiłam z myślą że za 1,5 h może okazać się że jestem w ciąży a miałam wejść do marketu tylko po 3 rzeczy….

      • ~dziewczyna_rabina pisze:

        Ja robię na Szparagowej wlasnie, wynik jest zawsze po 2h :)

    • ~Wężon pisze:

      Potwierdzam, 9 dpt wynik będzie jednoznaczny. Ja miałam oficjalne zalecenie bety w 9 dniu przy transferze blastki.
      0 to na pewno będzie 0, od 40 będzie spoko ciążą, a pomiędzy to nie wiadomo, może być w te lub we wte.

  66. ~ana86 pisze:

    Rob spokojnie w sobote. Sladowa betka wychodzi nawet czasem 6 dpt (dla niecierpliwych). 9 dpt jest odpowiedni.

    • ~dziewczyna_rabina pisze:

      Jezuuuuu, po co mi napisałaś o tym 6 dpt?? Teraz mam ochotę jechac od razu!

      • ~ana86 pisze:

        Narazie poczekaj (tez nienawidze tego slowa) :) To zalezy od wielu czynnikow np czy mialas AH (naciety zarodek), kiedy sie zagniezdzil. Czasem mozna sie zbednie nakrecic albo niepotrzebnie zasmucic. Szkoda nerwow! Dociagnij do soboty i to bedzie akurat :)

      • ~pati pisze:

        dziewczyna rabina a mówiłam że my podobne jesteśmy i dwie w Salve obłąkane wariatki nie mogą być :P ja tam 2 dniowe zarodki chciałam w 6dpt robić bete to mi dziewczyny głowe chciały tu uciać :D

  67. ~Anitt pisze:

    W 9dpt 0 to 0 i z tego zera już by nic nie było. Ale my takiej opcji nie bierzemy pod uwage :-) rob w sobote bete i bedziesz miała najszczesliwszy weekend w życiu:-)

  68. ~gaja pisze:

    Z samego rana czytam, że tę idiotyczną ustawę o IVF pozwalającą na zapładnianie tylko jednej komórki oprócz PISu poparł Kukiz. Czemu nikt nie robi rabanu? Czemu kliniki nie protestują? A jak to g… przejdzie ? to będzie koniec IVF w Polsce!

    • ~Mała ania pisze:

      No właśnie o tym pisałam 2 dni temu. Strasznie się zdenerwowałam jak przeczytałam, że czytanie tej ustawy jest planowane tak po cichu, nikt głośno o tym nie mówi, a o tym, że debilny Kukiz to popiera wiedziałam już od razu. Ale jak jego córek będzie to być może dotyczyć, to przecież on sobie poradzi z wyjechaniem poza granice pl żeby zrobić in vitro. Same przekleństwa się cisną na usta.

    • ~dziewczyna_rabina pisze:

      Dzis w sejmie dwa projekty – jeden dot. Ivf, a drugi zaostrzający prawo antyaborcyjne. Obydwa równie koszmarne. Czekam jak na szpilkach na wynik głosowania.

      • ~Wężon pisze:

        Tak, a w wiadomościach w radio mówią tylko o tych aborcyjnych projektach – obu, bo łagodzący też będzie czytany. A o ivf ani słowa.

        • ~pati pisze:

          Wężon ja dziś jadąc po 8 autem na RmfFm słyszałam wywiad z posłanką Nowoczesnej, facet będzie babie mówił co ona ma robić ze swoim ciałem czy będzie aborcja czy nie, aż miałam ochote wysiąść z auta i cymbałowi jadącemu przedemną podręczną parasolką w łeb przywalić, tak się wkurzyłam i miałam ochote kogoś zabić. Takiego wytykania i łapania za słówka już dawno nie słyszałam.

    • ~Wężon pisze:

      Gaju, Kukiz tego nie poparł, Kukiz to wymyślił. był jednym z 15 posłów, którzy wymyślili i podpisali się pod tym projektem.
      Myślałam, że to za mało osób, że może sobie marnie sczeźnie, ale niestety. PIS tego nie podpisywał, ale nie wiadomo, jak zagłosują.

      • ~pati pisze:

        Ja już się boje co to będzie, przecież to paranoja, ja naprawdę pójdę protestować z nago w białych majtkach tylko !!! I to obojętnie czy mi się uda tak, w sensie normalnie bo znacie mój kochany org. i ja go znam, czy na Alasce sobie zrobie to in vitro – bo zrobie nikt mi nie będzie dyktował co mam robić ze swoim ciałem !!! to naprawdę jak zobaczę ryja Kukiza a już nie daj boże Kaczora to chyba wyjde z siebie stane obok i w szale zaczne napierdzielać ich parasolką (napisała bym bardziej dosadnie że wyciągnę kałach… ale żyjemy w takim świecie że jeszcze w nocy CBA mi stanie w progu :D )

    • ~Anett pisze:

      No wlasnie dlaczego nikt nie prostestuje i nie robi rabanu, szczerze to wlasnie MY powinnyśmy robic ten raban, to my powinnyśmy stać po sejmem i pokazać ile nas jest. Dla jasnosci, nie jestem z siebie dumna bo tak jak wiekszosc z Was nie zrobilam nic w tym temacie, i prawde mówiąc mam żal sama do siebie, bo jesli ta ustawa przejdzie, to po czesci kazda z nas sie do tego przylozyla. Taka prawda. Nasza bezczynnosc i wstyd ze jestesmy nieplodne zbiera teraz zniwo. Wszyscy potrafia o siebie zawalczyc, pielegniarki koczuja w MZ, wszystkie grupy zawodowe, matki dzieci niepelnosprawnych, pamietacie akcje ratujmy maluchy? Pewnie, kazda z nas znajdzie 1000 wymowek dlaczego nie mogla isc na manifestacje, ja tez ich wymysle co najmniej kilka, ale kuźwa kto ma o nas walczyc skoro my same tego nie robimy? Nawet przed wlasna rodziną udajemy ze problem Nas nie dotyczy, cieszymy sie ze sie udalo przed zmianą procedury, a moze uda sie naturalnie? Kto wie… kto ma nas wysluchac skoro nigdzie nas nie ma? Jakis stary dziad z pisu? Czy pojebany kukiz? On swoim córeczkom zalatwi najlepsze kliniki jak bedzie trzeba, a koleś z Pisu da mu namiary. Ja nie chce kolejnego invitro robic w Czechach, chce je zrobic w kraju gdzie płace podatki, gdzie mam zaufanie do lekarza, gdzie rozumiem co do mnie mówi…
      Jako ogromna grupa społeczna dałysmy dupy, a teraz stare dziadki urzadza nam w niej jesień sredniowiecza.

      • ~Wężon pisze:

        Niestety Anett, masz rację.
        Na tej konferencji w czerwcu było 40 osób. 40 osób z całej Polski. Nie trzeba było nic mówić, żadnych kamer, pokazywania się. Tylko przyjść i zatkać Sejm, żeby widzieli, ile nas jest. 40 osób, po wielkiej akcji – nie ma się kim przejmować.
        A ile trwało zebranie 1500 podpisów na Avaaz? Ciągnęło się i ciągnęło, a powinno trwać 10 minut.

        Ty już masz luz – masz tu mrozaki, przecież musza podać, skoro są. A następne potrzebujące pomocy – niech same sobie radzą?

        • ~pati pisze:

          Wężon Ja nawet o niej nie wiedziałam bo dopiero trafiłam na bloga i zaczęłam się zaznajamiać z kliniką, i dostałam po dupie z ivf i wiem jak ciężko to przełknąć. Już nawet nie mówiąc o osobach których na to nie stać. A co dopiero tam jakaś pierdząca w krzesło posłanka albo poseł może wiedzieć o stymulacji, o hormonach, o humorach po nich… i co tu więcej pisać każda przechodzi swoje małe piekło na ziemi włącznie z facetem…
          Mi moje białe majtki opadają bo ręce to mało powiedziane.

      • ~gaja pisze:

        Zgadzam się. To samo tyczy się aborcji – był problem, żeby zebrać 100 tys podpisów. A „druga strona” po mszy bez problemów zebrała 500 tys.
        Brak chyba jakiegoś zapalnika, tak jak np. było to we Francji, kiedy prawie 100 znanych kobiet przyznało się do aborcji i wywołało ogólnonarodową dyskusję.
        A u nas bardzo często widac komentarze – in vitro to marginalny problem, nie mój. W tej chwili około 2% dzieci rodzi się w ten sposób. Może jak liczba ta dojdzie do 20, to coś z tego będzie…

        • ~Borówka pisze:

          Dziewczyny niestety to prawda :( posty na fb nie załatwią sprawy…
          Z ręką na sercu poszłabym dzisiaj po sejm, ale nie chce się tam pchać z brzuchem i narażać się na przepychanki (może być różnie). Tak jak większość z nas nie zrobiłam nic, jest mi wstyd :(

  69. ~gaja pisze:

    A ja od razu sprawdziłam, czy nadal w Czechach mają dawstwo ;) Choć tak na 80% to moja ostatnia/przedostatnia próba – mam 3 mrozaki, nie wiem jeszcze, jak będą podane.

    We wtorek transfer.

    • ~Wężon pisze:

      Super. Co może zdziałać spojrzenie innego lekarza.
      Pęcherzyk sobie wymyślił, na takich hormonach.
      Cieszę się, że możesz próbować. I tak się na zarodki naczekałaś.

    • ~pati pisze:

      gaja jadąc wczoraj do N. tak rozmawiałam z M. że Wężon ma złą srode , tobie że coś ktoś dostrzegł i transfer najprawdopodobniej odwołany. Na co on do mnie wyskoczył: „ale jak to a jak już jej rozmrozili te zarodki to co teraz? już po nich?” na co ja odp że zarodki rozmraża się szybko przed transferem a nie tydzień wcześniej dlatego terminy wizyt są tak poustawiane i uwaga co słyszę ?? cytuje: „ale to co oni je w mikrofalówce rozmrażają że mówisz że szybko?” :D :D :D :D padłam po prostu :)

      • ~Wężon pisze:

        Ten Twój to jakiś niezdecydowany. Najpierw chciał, żeby zarodek od razu się zagnieżdżał, szybko, a teraz się dziwi, że szybko rozmrażają. ;) A swoją drogą jestem ciekawa, jak to wygląda. Wyjmują z tych cylindrów i kładą na szkiełko?
        Po odpowiednim stażu w klinice mogliby takie wycieczki od kuchni fundować. Dla stałych klientów. :)

        • ~pati pisze:

          Wężon masz racje jak będę we wtorek to się dopytam :D w końcu już się dowiedziałam co w N. jest na gorze bo mnie nurtowały te pokoje pozamykane to pewnie dowiem się i tego :D Bo właśnie nawet w tv pokazują punkcje jak się robi i jak się zarodek wkłada itp. a to rozmrażanie mnie teraz faktycznie zaciekawiło. Takie drzwi otwarte mogli by zrobić dla ciekawskich :D

          • ~Anett pisze:

            „Drzwi otwarte dla ciekawskich” dziewczyny wiem ze to zarty ale błagam, bo ja juz oczyma wyobraźni widzialam jak grupy „turystow” oglądają moje zarodki jak malpki w zoo, a tlumy Azjatów robia im zdjęcia… brrr :)

            • ~Wężon pisze:

              Nie dla ciekawskich, tylko dla tych po 2 latach wizyt w klinice, dla wytrwałych.
              Albo żeby np. od 3 transferu można było przyjść wcześniej i zobaczyć, jak szykują Twój zarodek.

  70. ~Wężon pisze:

    Co tam dzisiaj słychać?

    Doti, od pójścia do szpitala się nie odzywasz. Jesteś jeszcze w ciąży, czy po cc?

    Mimami, Ty wczoraj wieczorem komentowałaś, więc dzień spędziłaś jeszcze w ciąży. Niech dzisiaj też będzie kolejny dzień Twojej ciąży. Coś wymyślili w Twojej sprawie?

    Borówka, jak tam Twoje sprawy pęcherzowo- bakteryjne. Byłaś już u lekarza?

    Pati, co z Twoją sobotnią konsultacją? Jedziesz, czy skoro jest tak ładnie, to na razie odpuszczasz?

    Dziewczyno rabina, widzę, że niecierpliwość Cię już zjada.:)

    Kamila, Renata, co u Was? Wszystko w porządku?
    Merda, Ty tez brzmisz spokojniej.

    Wendy, dzisiaj USG, czy jutro? Zaraz będziesz wiedziała, ile dzieci nosisz.
    Anett, a Twoje USG kiedy?

    Iza, zaczęłaś już TEN cykl?

    • ~Magdanr2 :) pisze:

      Wężon bo mi w głowie jeszcze Eska chodzi i jej Bliźniaki , czy coś przeoczyłam ?

      • ~Wężon pisze:

        Dobrze Ci chodzi po głowie. Ona jest tuż za połową ciąży.
        Ale jej nie wywoływałam, bo na szczęście żadnych problemów tu nie zgłaszała, spokojnie sobie inkubuje. :)

    • ~pati pisze:

      Wężon odpuszczam, jakby nic nie było to bym poszła jak coś jest to po co mam iść rozłożyć nogi i się jak coś zdenerwować w kolejny weekend że było i się zmyło :D a tak pożyje sobie nadzieja do wtorku w sob strzele sobie pregnyl :) i będę miała milusiński weekend :) oby bo ja po pregnylu to masakra jakaś, ciągnie mnie w środku, boli siadać nie mogę bo czuje macice, jazda bez trzymanki :)

    • ~Anett pisze:

      Hej Wężon, moje USG we wtorek. Wlasnie Wendy pisała ze albo dzis albo jutro, odezwie sie na pewno, obiecała :)

    • ~Merda pisze:

      Jej, Wezon, Ty jesteś wspaniała! o wszystkim i o wszystkichpamiętasz! Wiem, że masz na to swoje sposoby, ale to takie miłe i urzekające….
      Ja czasami nie wiem co komu napisać, zapominam i nie wiem jak ubrać w słowa ;-) (za mało książek czytam chyba ;-))
      Co do mojej „spokojnosci” staram się, bo boję się, że zwariuje, zaszkode dziecku,raz mam gorszy raz lepszy dzień… odliczam tydzień za tygodniem…

      • ~Wężon pisze:

        Merda, już jesteś bardzo blisko szczęśliwego zakończenia. Dasz radę.
        Kartkę mam do transferów, bo z biegiem czasu uciekają, ale na bieżąco po prostu pamiętam. :)

        • ~Borówka pisze:

          Wężon ja również dziękuję za pamięć :*
          Dostałam urosept, mam za dużo leukocytów w moczu, ale na szczęście to nic groźnego.
          Ostatnio mało się udzielałam, bo wylądowałam na izbie przyjęć z ostrym rotawirusem, wymiotowałam dalej niż widziałam, ale już dochodzę do siebie.

    • ~Renata pisze:

      Dzięki za pamięć :-). Można powiedzieć, że ostatni tydzień był nudny ( oczywiście w tym dobrym znaczeniu i wcale nie chcę żeby było inaczej). Krwawienia się nie powtórzyły a zabarwiony śluz to już dla mnie codzienność. Za nami już badania prenatalne. W usg wszystkie narządy widoczne, serduszko bije, NT w normie a maluszek ma 56 mm :-) . Oczywiście strachu i obaw jeszcze się nie pozbyłam jak to ja.
      W przyszłym tygodniu zaplanowaną mamy ostatnią wizytę w klinice i jak będzie wszystko ok wracamy do poprzedniego lekarza.

  71. ~pati pisze:

    Mała Ania ja miałam taką samą przygodę jak ty byłby 6-7 m-c ciąży, tylko 20 dp owulacji na której było ze jajo nie pękło, plamienie 2 dniowe wzięłam za okres w międzyczasie, nastawiałam się psychicznie na laparo a sikaniec wyszedł II a beta była 137 a kolejnego dnia miałam mieć ta laparoskopie. No ale cóż beta sobie była i się zmyła bo żle przyrastała, trzecia była 174 i odstawienie dupka i finito poleciało wszystko, oj przepłakałam to mocno. I teraz nie wiem czy lepiej było żyć w nieświadomości i ją robić czy dobrze się stało że jej nie zrobiłam bo okazało się że coś drgnęło i że skoro wyhodowałam biochemiczną to może uda się normalną. Więc jakie wielkie było moje zdziwienie że transfer się nie udał, ale jak zaczne wspominać ifv to znając mnie mogę się max negatywnie nastawić tak jak już jest nastwiony moj M. że skoro ifv nie wyszlo to jakim cudem może wyjść normlanie.

    • ~Wężon pisze:

      Nie takie cuda były.
      Malgorzalka też miała kilka nieudanych transferów, a ciąża naturalna podczas przygotować do 3 stymulacji.
      Już o takich co pozachodziły w ciążę po skończeniu przygody z ivf.
      Nie nastawiajcie się.

      • ~pati pisze:

        Wężon no też słyszałam różne rzeczy ale ja siebie zaliczam pod przypadek specjalny hihi

        Ja i się nie nastawiać? Ja? Ja to na razie wzbraniam się przed myślami że będę betować jak coś z Sza i Gaja, i co się dzieje od razu czarne chmury że pewnie wyjdzie dupa we wtorek :) To tylko czarnowidząca ja :)

        A teraz pytanie do wszystkich, hmm bo tak się zastanawiam teraz, siedze sobie i myślę. Dziś wieczorem będą miały 17, jutro 19, w sob rano ?? no właśnie wieczorem powinny mieć 21 największy to nie za mało na pregnyl który mam sobie podać, no właśnie, rano? i to tak obojętnie jak wstane :)

        • ~Magdanr2 :) pisze:

          Pati pregnyl działa mniej więcej jak ovitrelle więc pęcherzyk nie pęknie od razu a po 24-36h , także będzie dobrze :D
          Bawcie się dużo przez weekend , bez ograniczeń :P

    • ~Czarovnica pisze:

      Pati, głowa do góry. Ja zaszłam po pierwszym nieudanym ivf naturalnie. Lekarze do tej pory nie wiedzą jak to się stało. Szczególnie jak masz niepłodność idiopatyczną, to wszystko może się zdarzyć.

  72. ~Kas pisze:

    Tuptuś, napisz do dr. Może wpadnie na coś innego. Ja na antybiogramie miałam napisane normalnie na jakie antybiotyki dane bakterie są czułe (ampicyliny itd, żadnych dziwnych niezrozumiałych oznaczen). Jeśli dobrze widzę, to mamy tego samego lekarza. Dr D z invimed W-wa :) prowadził moje ivf, dwa transfery mi robił, prowadził obie ciąże. W środę jadę do niego na kontrolę popołogową, pożegnać się po trzyletniej znajomości. Więcej dzieci nie planuję. W ogóle teraz u mnie etap zamykania wielu spraw. Dziś pakowalam ubranka po dziewczynach, z tylu już wyrosły. Po synku chowalam je na chwilę, a dziś to było takie ostateczne pożegnanie. W środę lekarz i montaż spirali (ciekawie się losy plotą, najpierw ivf, teraz antykoncepcja ;) ).

    • ~Wężon pisze:

      Kas, właśnie miałam spytać, co planujesz, skoro nie dzieci, ale doczytałam do końca.
      No Ty jesteś ido, a właściwie w ogóle nie miałaś dużych problemów, więcej strachu, o czy świadczą oba udane transfery.
      Jesteś w super sytuacji, komplet dzieci, szybko i sprawnie, żadnych zamrożonych zarodków, które by kusiły. Teraz tylko się zabezpieczać i cieszyć macierzyństwem.

      Już dziewczyny powyrastały? Ale ten czas leci.

      Ja mam całe pudła rzeczy po Laurze, które może się przydadzą. Stoją na strychu. Niedługo trzeba będzie je pooddawać.

    • ~Tuptuś pisze:

      tak jestem u tego samego lekarza. Nie ma go do wtorku. Mam się odezwać. Na wyniku jest rozpiska i oznaczenie wrażliwości i właśnie jestem w szoku że na wyniku z lipca jest dokładnie to samo, więc ampicylina którą brałam 10 dni w globulkach plus antybiotyk a po nich probiotyk nic nie podziałało, nic a nic :( a teraz po tym wyniku miejscowy lekarz tak naprawdę rozłożył ręce, nie wiedział co przepisać :( We wtorek przypomnę się dr D może coś doradzi…
      Kas, czytałam Twoją historię i jest cudna, daje mi dużo nadziei, gratuluję i trzymam kciuki za dzielną Sonię, będzie z niej dzielna dziewczynka :)

      lubię tego lekarza ale dołuje mnie okropnie to robił mi już 3 transfery i żaden nie zaskoczył. Ciągle podpytuje lekarza czy mam coś jeszcze zbadać, bo martwię się że nigdy nic…a On ciągle mówi że nic nie trzeba już badać…ten posiew zrobiłam sama bo wcześniej właśnie wyszła mi inna bakteria dr D przepisał globulki na 10 dni i nie kazał powtarzać badania, więc po kilku miesiącach leczenia tam i tych nieudanych próbach zrobiłam sama to badanie dla siebie… nie wiem czy ma to związek z porażkami, ale ciągle myślę co mogę więcej zrobić żeby sobie pomóc… u mnie niby tylko albo i aż niedrożne jajowody… ale wiem, ze czas mi się kończy bo rezerwa bardzo licha, zarodki zawsze 3BB nigdy inne. Suplementów brałam większość o których pisałyście.

      • ~Wężon pisze:

        Tuptusiu, jeszcze masz czas. Ile mrozaczków czeka?
        Ciesz się, że w ogóle są. Widzisz, ile tu młodszych i nicy bez problemów ląduje bez mrozaczków.
        A 3BB to taka średnia, nie są złe. Jak zdrowy, to da radę.

        • ~Tuptuś pisze:

          niestety tylko jeden, a już jestem po 3 stymulacjach. mam 31 lat więc niby też nie taka stara jestem, a o AMH nawet nie chce myśleć, ani badać po tych 3 stymulacjach… Dr D zawsze mówi mamy idealny zarodek… ehh

  73. ~bilbao pisze:

    Margaritko, miód na moje serce gdy czytam wieści od Ciebie. Że synek jest na świecie (młodszy od mojego o całe 2 dni!) i cały i zdrowy.
    Sam poród faktycznie niefajny z tym vacuum ale z drugiej strony to pomogło mu sie zdrowo urodzić, wiec dobrze, że ktoś w odpowiednim momencie podjął taką decyzję i sprawnie przeprowadził zabieg.
    Bardzo Ci gratuluję Kochana Margaritko, rozumiem strachy o maleństwo i całą resztę. Ale przede wszystkim ciesz sie swoim Stasiem nawet w zmęczeniu, niewyspaniu, i nieopuszczających obawach i lękach.

    Co do porodu to wiadomo, przy SN zawsze coś może pójść nie tak jak powinno. Sytuacja może zmienic się w minutę, nie bez powodu tyle porodów SN kończy się nagłym i nieplanowanym cc.

    Ja od początku nastawiona byłam na CC, z biegiem ciąży miałam pewne wątpliwości, zaczęłam sie wahać, potem bez przekonania załatwiałam zaświadczenie niezbędne do cesarki…ale cały czas się wahałam, czy ‚jakby coś’ nie próbować rodzić SN. Jakieś 2 tyg. przed terminem pogadałam z moim M. i doszliśmy do wniosku, że zdrowie i bezpieczeństwo naszego synka jest najważniejsze i że raz podjętej decyzji nie powinnam zmieniać. Od tego czasu byłam już nastawiona wyłącznie na cięcie.
    Gdy zaczęły mi sie bóle, to wjechałam na stół operacyjny przy 5cm rozwarciu-podobno jeszcze 2-3h i byłoby 10cm, ale…..w czasie cc okazało się, że Synek miał na pępowinie węzeł prawdziwy :-( zmroziło mnie, gdy usłyszałam to od lekarza. I, że miał wielkie szczęście, że będąc jeszcze w brzuchu tego węzła jakimś gwałtownym ruchem nie zacisnął. I, że jak to dobrze, że nie rodziłam SN. Bo przy SN taki węzeł stanowi dla dziecka śmiertelne zagrożenie – węzeł zaciska się w czasie rodzenia sie dziecka. Jedna z położonych powiedziała mi, że to bardzo rzadkie gdy dziecko z takim węzłem urodzi się żywe i zdrowe siłami natury.
    Tak wiec dla mnie moja decyzja o porodzie CC okazała się nad wyraz słuszna i dziękuję opatrzności – a przede wszystkim swojej intuicji – za to, że postanowiłam trzymać sie tej decyzji o takim a nie innym rozwiązaniu ciąży, bo nie wiadomo, co mogłoby sie wydarzyć gdybym jednak zdecydowała inaczej.

    • ~Wężon pisze:

      Bilbao, miałaś wielkie szczęście, coś nad Tobą czuwało.
      Gdyby synek się udusił lub poważnie niedotlenił podczas porodu…, aż strach myśleć.
      Zaraz przestaniecie mieć noworodki i będą już niemowlaki.

    • ~pati pisze:

      Bilbao aż ciarki mnie przeszły po plecach, cieszę się że masz kogoś tam u góry kto nad Tobą teraz to już Wami mocno czuwa.

    • ~ana86 pisze:

      No i masz babo placek :) Czyli jednak cc… Mialam caly czas nastawienie takie jak Ty bilbao ze tak bedzie bezpieczniej i mnie teraz dr podpuscil ze dam rade, ze po co sie kaleczyc itd. I jestem juz bez przekonania. Choc zrobi tak jak ja zechce. A czemu mialas cc nagle dopiero przy skurczach? nie chcial dr zrobic np dzien wczesniej? i czy wogole planujesz jeszcze porody, tzn macie mrozaczki? Bo ja mam jeszcze dwa i to kolejny argument do przemyslenia jak potem.

      • ~Wężon pisze:

        Ana, pozwolisz, że odpowiem w imieniu zajętej mamuśki. :)

        Bilbao miała nagłą CC, bo po prostu zaczęła rodzić przed ustalonym terminem. 8 września miała się pojawić w szpitalu, a urodziła 2.

        Bilbao mrozaczków nie ma, bo to była ciąża naturalna. :)
        Po wielu perypetiach, dwóch poronieniach. Już pytała o dobre adresy do histeroskopii, żeby ją zrobić przed podejściem do ivf, ale akurat trafił się pozytywny test ciążowy.
        Bilbao jak ja miała problem z grubością endometrium i wielokrotnie usuwane zrosty, tylko zarośnięcie jajowodów jej się nie przytrafiło. Z uporem chodziła na monitoringi i zaszła w ciążę na zdechłych 5,5 mm. Cuda się zdarzają.
        Trzeba mieć tylko macicę i jajowody. :)

        Co do dalszych planów nie wiem – pewnie otwarta na powiększenie rodziny będzie, ale nie wiem, czy będzie walczyć.

        • ~pati pisze:

          Wężon haha ty to potrafisz podbudować mnie na duchu z tym zdechłym endometrium :) co do macicy i jajowodów dodaje jeszcze okres i owulacje :) I będą cuda :)

        • ~ana86 pisze:

          O dzieki Wezon za info. Tu tyle tych historii ze czasem sie w mym ciazowym umysle cos pomiesza ale Ty jak zawsze nieoceniona :) Jak bilbao zachodzila u mnie byl jeszcze troche inny etap, teraz sledze uwazniej hehe. A teraz juz bawi Syneczka- pieknie :) Tym bardziej to cudna historia dajaca nadzieje. Ciesze sie bilbao ze masz juz swoje wyczekane szczescie przy sobie.

    • ~Malwa pisze:

      Bilbao, czekałam na Twój wpis o porodzie. Byłam ciekawa, czy mimo że zaczął się naturalnie, to zrobili cesarkę. Ja tym razem jestem psychicznie przygotowana na cesarskie cięcie. Nie chcę ryzykować. Mam nadzieję, że mój nowy lekarz na to przystanie, jeśli nie, pójdę po zaświadczenie do psychiatry. Mówi się bardzo dużo o pozytywnych stronach SN, ale to jest niesamowicie nieprzewidywalne i nawet gdy matka da z siebie absolutnie wszystko, to mogą nastąpić komplikacje, na które nie ma się wpływu. Nieśmiało myślę też o rodzeństwie dla naszego malucha, co cesarka trochę komplikuje, ale to pieśń przyszłości, najpierw chcę mieć przy sobie całe i zdrowe dziecko. Wystarczy, że jedno już straciłam. Jeszcze raz serdecznie gratuluję Ci synka.

      Margeritko, Tobie też z całego serca gratuluję Stasia. Fajnie, że macie te pociechy już obok siebie. Miód na serce.

    • ~olga82 pisze:

      Bilbao, uffffff. kurwa. ufffffff. Miałaś nosa……Jak ma na imię Twoje Cudo?:)

      • ~bilbao pisze:

        Wężon, dzięki, jak zawsze jesteś niezawodna :-) to prawda, od urodzenia Synka nie wiem jak sie nazywam, bloga podczytuje z kanapką w ręce gdy on akurat śpi, i nie mam czasu na nic.

        Dziewczyny, to nie jest tak, że cesarka jest zawsze najlepsza, choć nie ukrywam, że znając jej wady i zalety cały czas miałam w pamięci to, że jest bezpieczniejsza dla dziecka (choć niekoniecznie lepsza w sytuacji gdyby miało się cało i zdrowo urodzić SN a co do tego pewności przed porodem nigdy nie ma) a bardziej niebezpieczna dla mnie. Po tylu jednak przejściach i latach starań o dziecko balam sie tego porodu siłami natury, choć kusiło mnie bardzo, aby spróbować.
        Tyle tysięcy dzieci rodzi sie cało i zdrowo siłami natury i jest okej, sa natomiast sytuacje, gdy planowa cesarka, pomimo swoich wad, jest lepszym wyjściem.
        W przypadku węzła prawdziwego, to jak byłam na ostatnim usg kilkanaście dni przed porodem, w trakcie badania lekarka przyglądała się uważnie i badała przepływy…gdy pytałam ją o ewentualne owinięcie pępowiną (obecności istnienia węzła nie brałam pod uwagę) zapytała, jak mam zamiar rodzić…gdy powiedziałam, że mam zaplanowane cc odpowiedziała, że w takim razie ta informacja nie jest mi do niczego potrzebna.
        Teraz wiem, że ona ten węzeł na pepowinie widziała, i gdybym miała zamiar rodzić SN powiedziałaby mi o nim. Skoro jednak miałam już ustalone cc to wogóle mi tej informacji nie przekazała, bo najlepsza forma porodu w tej sytuacji była już u mnie ustalona.
        Dlatego polecam w ciąży usg u dobrego lekarza z wprawnym okiem i na dobrym sprzęcie. I własną intuicję – nikt inny nie zna tak dobrze własnego ciała i organizmu jak my same, nawet jeżeli pewne rzeczy tkwią tylko w naszych głowach.

        Co do moich dalszych planów – pewnie, że chciałabym aby mój synek Paweł nie był jedynakiem, ale na razie nie wybiegam w przyszłość. Nie jestem najmłodsza (40lat w tym roku), hormony już przed tą ciązą były słabe, endometrium liche (tak, potwierdzam, 5.5mm u mnie jest wystarczające do zaciążeń), wiec z kolejną ciąża moze być cieżko tym bardziej, że po cc musze ok roku poczekać ze staraniami. A jak pomyślę, jaki sajgon cc zrobiło w mojej macicy skłonnej do zrostów to wogóle szkoda gadać. Tak wiec na razie ciesze się z tego mojego jedynaka, a co do dalszych planów czas i badania pokażą :-)

        Dopiero teraz doczytałam – Olga1982, trzymam kciuki za Twoją Helenke, to ogromnie niesprawiedliwe, że po tylu staraniach, strachach ciązowych, cieżkim porodzie, przydarza się jeszcze coś takiego. Ale dobrze, że macie już diagnozę i plan leczenia – a tą wadę z powodzeniem operuje się bez szkody dla dziecka, w Katowicach sie w tym specjalizuja, wiec będzie dobrze, a Ty bądź silna dla Helenki, jesteś wspaniałą, dzielną Kobietą i Mamą, dasz sobie radę!

        • ~ana86 pisze:

          Dzieki bilbao ze znalazlas chwilke na rozwiniecie tematu :) Poki co mam jeszcze troche czasu, moze intuicja tez mi cos podpowie. Dr zna juz moje watpliwosci to razem cos wymyslimy. U nas zwykle ciazowe strachy sa zawsze spotegowane ale musze to opanowac jakos. Ucaluj swojego Pawelka szczesliwa Mamo :*

        • ~Wężon pisze:

          Bilbao, wiadomo, że z zachodzeniem w ciążę trzeba czekać, ale może np. po pół roku można zrobić histero i sprawdzić, co słychać w środku, ewentualnie naprawić. Przygotowywać się do ciąży, a nie dopiero diagnostyka po roku.

          Może ja zdążę podejść do crio, zanim Ty znowu zajdziesz w ciążę. ;)

        • ~Fiolka pisze:

          Bilbao gratuluje szczęśliwego the endu ciąży i pozdrawiam małego Pawełka. Myślałam cały czas o Tobie i wysłałam pozytywne fluidy, aby wszystko było dobrze.

  74. ~Wendy pisze:

    Dziewczyny melduję się już oficjalnie jako Matka!! Noszę w sobie jedną małą 3,1 mm kropkę maku z ktorej mam nadzieję powstanie potem śliczna Makowa Panienka. To jest oficjalnie 6 tydzien ciąży. Serduszko bije prawidłowo. Mąż wzruszony a ja ..? A ja jestem nadal w stanie szoku i nie wierze że to się dzieje.. To jakiś film.

    • ~Wężon pisze:

      Gratuluję Wendy mamusiu. :)

      To niesamowite, że w takich 3 mm już bije serce. To ile ono ma?

      Jakieś zalecenia? Kiedy kolejna wizyta?

      Może to krwawienie to był drugi zarodek?

      • ~Wendy pisze:

        Za 2 tygodnie kolejna wizyta. Lekarz mnie uwaga wyściskał i nagle ze śledzia stał się misiem:-) Ile ma serce nie wiem ale pulsowało sobie.. Co z drugim zarodkiem pytany lekarz powiedział wchłonął się.. Mam dalej żyć bez zmian, rower jest dozwolony. Niestety nadal luteina pod jęzor ale co tam. Uwaga i w tym tygodniu wpiszą nas na tablicę w N!!! Tak mi powiedział lekarz:-)

        • ~Magdanr2 :) pisze:

          Wendy piękne wieści :)
          Cudownie jest usłyszeć serce takiego maleństwa :)
          Zrób zdjęcie tej Tablicy i do albumu :)

        • ~Wężon pisze:

          Wendy, tylko pod jęzor? Szczęściara. :)
          A pytałaś, co to mogło być za krwawienie? Duże w końcu.

          A jeśli się poroni, to ściągają z tej tablicy? Bo w ten sposób to ja już dwa razy polepszyłam statystyki. I mocno to fałszuje skuteczność. Wszyscy się chwalą ilością stwierdzonych ciąż, to kontrolują, tę wizytę chcą mieć jeszcze u siebie. A co dalej, nie wiadomo.

          • ~pati pisze:

            Wężon ja zwróciłam uwagę na liczby nie na opisy ale tam jest jakiś podział (liczba ciąż i liczba dzieci)z tego co ogarniam tą tablice :) ja to wpadam tam do rejestracji, jak w amoku biegnę pierwsze co siku i od razu potem kręce się pod pokojem dr chodząc w miejscu, potem wizyta, siku na droge, maż płaci i wypadam zahaczając o apteke. Ostatnio rekord pobiłam tak szybkiej i tak taniej wizyty nie miałam :D

        • ~Malwa pisze:

          Wendy, już pulsuje serducho. Super!

        • ~Renata pisze:

          Wendy, ile radości ( nie tylko Tobie) może sprawić wpisanie na tablicę w klinice :-) . Bardzo się cieszę i gratuluję :-)

    • ~Eska pisze:

      Wendy moc szczęścia przesyłam !! :*

    • ~Anett pisze:

      Ojaaaaa jak pięknie, bardzo Ci gratuluję.

    • ~pati pisze:

      Wendy kochana super super super, tak jak chciałaś zawiśniesz na tej cholernej tablicy :)

    • ~Anitt pisze:

      Wendy gratulacje :-)
      Bardzo dobre wiesci :-)
      Wasz mały wielki cud jest tam gdzie trzeba i grzecznie bedzie czekał na spotkanie z wami :-)

    • ~niebieska pisze:

      Matko-Celebrytko, film na miarę oskara. Z wielkim różowym happy endem :)

    • ~ana86 pisze:

      brawo Wendy!!! piekne wiesci, glaszcz okruszka niech ladnie rosnie :)

    • ~olga82 pisze:

      Wendy, gratulacje:))))) Zaraz czas przyspieszy! Przygotuj się! Kiedy termin?

    • ~Patka pisze:

      Brawo!!!! Statystyki idą w górę :) gratulacje!!!

  75. ~Sza pisze:

    Wendy-MAMUSIU:) super :) gratuluje :)

  76. ~Eska pisze:

    Hej Dziewczynki!! Cały czas ,,czuwam” nad blogiem i ściskam mocno kciuki za Was wszystkie… po prostu na prośbę męża i mojej mamy bardzo ograniczyłam dostęp do neta i wszelkich informacji w nim zawartych, za bardzo jestem teraz podatna na sugestie/proroctwa/czarnowidztwa itd, które mogę w nim znaleźć… myślę, że doskonale mnie rozumiecie, ze kto jak kto, ale MY niestety nawet będąc już w ciąży ZA DUŻO WIEMY, żeby był to tak cudowny czas o jakim piszą w książkach i poradnikach…

    U mnie już/dopiero 15 tydzień, minęły mi okrutne senności i wszechogarniające zmęczenie… Maluchy mają ponad ok 9-10 cm, jednak na ostatnim USG tak fikały, że nie chciały pokazać kim są :) może przy następnej wizycie 30 września się uda… :)
    Nerwy jednak są i gdzieś tam zawsze się zaczają w tyłu głowy…dopiero (odpukać!!) od ok tygodnia, tzn. pierwszy raz od dokładnie 8 dni pod rząd nie plamię, tak to cały czas ,,cos” brązowo-beżowo, 2 tygodnie temu znowu nawet i czerwono (drugi raz szpital i USG – wszystko oki) ale trudno powiedzieć czemu, dr stwierdził, że muszę to wyleżeć bo nic ,,w środku” się nie dzieje, jest oki… więc leżę dużo i spaceruję bo jak tylko coś porobię to znowu plamienie i tak w kółko…eh… Jestem już po badaniach prenatalnych (tak te się nazywają do 14 tygdnia?) Maluchy zmierzone, przezierność w normie, czekamy na wyniki genetycznych z krwi… aaaaa!!! Następne dokładniejsze to te w 20 tc…termin na początek marca… tyle u mnie… brzuszek już trochę mam, ale jeszcze to do mnie nie do końca dociera, wczoraj odważyłam kupić sobie pierwsze moje prywatne nowiutkie spodnie ciążowe, na razie podziwiam je jak relikwie… :)

    Cały czas myślę o Was, przesyłam pozytywne emocje i energię… :*

    • ~Magdanr2 :) pisze:

      Eska przywołałam Cię myślami :)
      Już 15 tc , szybko leci , no i całkiem spore te Twoje Kuleczki , super !!!
      Wysiaduj , głaskaj i dbajcie o siebie :)

    • ~pati pisze:

      Eska super wieści dziś same ciążowe wymiary fasolek i kropek :) Chyba Cię rozumiem bo ja nie będąc w ciąży to i tak mam pierdolca doszukując się ciągle czegoś w moim organizmie :) i zaleceniach lekarza :)

    • ~Anitt pisze:

      Eska z tym szlabanem na internet to dobra rzecz. Niepotrzebnie człowiek tylko się dołuje i wyszukuje irracjonalne pierdoły.
      Dobrze ze z wynikami wszystko ok. Będziesz spokojniejsza.
      Co do plamien to znam ten strach…
      Ja odpukac od paru dni tez mam spokój bo palmilam tak samo jak ty od samego poczatku na brazowo brunatno.
      Ja kazdego wieczoru powtarzam sobie przed spaniem „nie boje się, bedzie dobrze”
      Trzymaj się dzielnie i napisz do nas koniecznie po wizycie u lekarza :-)

    • ~Malwa pisze:

      Eska, tak kojarzyłam, że my idziemy łeb w łeb, bo pamiętam, że robiłyśmy betę w tym samym dniu, tylko ja wtedy siedziałam cicho i napisałam trochę później. Super, że wszystko u Was dobrze i że te plamienia ustały.

    • ~Mama Aniolkowa pisze:

      ESKA ja plamilam w ciąży do końca 17 tc, w tym trzy duże krwotoki, usg nigdy nie wykazało nieprawidliwosci. Ja swija teorie na ten temat mam. Odpoczywaj i dbaj o siebie, jesteś bardzo wyjątkowa, masz w sobie 3 serca.

  77. ~Borówka pisze:

    Ja też czasem boję się wchodzić na bloga :( Są cudowne wieści, ale i takie mrożące krew w żyłach :( mąż mi zabronił a i tak wchodzę, bo mi tęskno do Was!

    Vacum, węzeł na pępowinie, problemy z serduszkiem u małej Sonii czy z czaszką u Helenki i drżę że strachu! Mówią im mniej wiesz tym lepiej śpisz i to święte słowa, ale my invitrówki mamy wiedzę znacznie większą od przeciętnej ciężarówki, więcej siwych włosów i w każdej sekundzie boimy się o nasze maleństwa. Ale Wy dajecie wiarę i odwagę, że będzie dobrze! Musi być, nie ma innej opcji.

  78. ~pati pisze:

    Boże chyba obiadu nie zrobie bo siedze i słucham tych debili w tv…

  79. ~Sza pisze:

    Ja tez oglądam ale troche mi sie cisnienie podnosi,nie rozumiem dlaczego żyjemy w takich czasach ze o naszym życiu ma decydować polityka :/

    A tak w ogole dopada mnie przed punkcjowy stres… Nie boje sie samej punkcji,tylko wiadomosci o komórkach ile ich jest itp

    • ~pati pisze:

      Sza taaakkk to ja to małe wredne :) A ty do kogo czekałaś?

    • ~pati pisze:

      Sza kiedyś nie znałam tego stresu, teraz wiem że też bym się denerwowała a ile ci naliczyli jaj tak wstępnie? Będzie dobrze kciukasy zaciśnięte :)

      • ~Sza pisze:

        szczerze to nawet nie wiem :) Bo lekarz dyktowal pielegniarce i nie nadazyłam z liczeniem…A nie zapytałam,hm…nie wiem dlaczego? Chyba wypadlo mi to z głowy,bo bylam tak podniecona jak lekarz powiedzial w piatek punkcja,ze juz o niczym innym nie myslalam tylko o piątku… :)

        • ~pati pisze:

          Sza nad tym liczeniem to mój M czuwał :D za to we wtorek jade sobie z tatusiem :D :D :D boje się w nerwach wracać bo znam swoje możliwości drogowe połączone z wkurzeniem to ja bym nie przejechała ale teleportowała się do domu :)

  80. ~olga82 pisze:

    Margaritka, przede wszystkim powitaj i ucałuj Swoje Ptaszątko:)) Stasiu, witaj! Świat czeka na Ciebie:)
    jak czytałam twój opis porodu to jakbym myślała o swoim… i ten baby blues:) W zasadzie jak już wyszłam z tej płaczliwej sfery mixu połogów i niepłodności i zaczęłam się trochę półgębkiem cieszyć to dowiedzieliśmy się, że Heliś ma kraniostenozę i „zaś” dupa w troki i do walki:) Jak sobie to wszystko zebrałam: 20% niepłodności, jakiś tam procent, że mam niedrożne obydwa jajowody, potem poród vacumm (5% porodów to zabiegowe), potem ta kranio (jedno na 2000 urodzeń)…a z drugiej strony: mogłam się dalej włóczyć po tych cudotwórcach i pewnie dalej mieliby pomysły, żeby mnie stymulować, mogłam nie podejść do ivf a tak udało się za 2 transferem, mogłam trafić na innego lekarza i kto wie, co byłoby, mógł ten poród się skończyć źle… naprawdę mam w tym wszystkim sporo szczęścia w nieszczęściu.
    Drogie Ciężarówki, nie nastawiajcie się na najtrudniejsze opcje (vacumm jest rozwiązaniem, które jest naprawdę wspaniałe, bo ratuje sytuację). Porodu nie da się przewidzieć, jesteście w rękach swoich zaufanych lekarzy! Ja po tym porodzie strasznie się biczowałam i miałam wyrzuty (to podobno typowe po vacum), że mogłam zrobić cesarkę, jak lekarz proponował… Nastawiłam się na siłami natury ze względu na dwa czekające zarodki i chęć szybkiego po nie powrotu…. wyszło tak, a nie inaczej. Jakąkolwiek decyzję podejmiecie, nie można przewidzieć pozytywów i negatywnych konsekwencji.
    Margaritka, już wychodzisz na prostą? Miałam bardzo podobne odczucia jak Ty. Poród postępował nadzwyczaj dobrze, jak mi się wydawało, a potem impas. Dobrze, że doktorek zaglądał i dzwonił non stop.. w pewnym momencie zadecydował, że vacumm i od razu cała sala była pełna. Resztką rozsądku Męża poprosiłam, żeby wyszedł na ten moment do sali obok, bo nie wiedziałam czy nie padne na tym łóżku…zaraz jak Hesia wyszła, to go zawołaliTeż za drugim chyba parciem udało się. Moment mocy i moment słabości… coś pięknego. …Wiem teraz jak krótka droga dzieli nas czasem od szczęścia, dlatego tu jestem i będę wam dziewczyny kibicować, póki każda nie znajdzie swojego.
    Jutro idę na kontrolę po połogu. Wyznam wam szczerze, że po tym porodzie, żywię do mojego lekarza uczucia głębokiej wdzięczności i przywiązania, coś na kształt miłości do osoby, która ci nieba przychyliła. Mój Mąż idzie ze mną, do tej pory wspomina poród z emocjami (zobaczył mnie jak na dzikim zachodzie, plus film „omen”;) i widzi np. odchodzące wody płodowe albo jak lekarz szyje mi krocze klęcząc na kolanach;)

    • ~ana86 pisze:

      Wiesz olga to chyba jest tak ze po tym leczeniu to czlowiek zawsze gdzies tam sie czegos doszukuje, i pamieta te pojedyncze przypadki najbardziej. I ten bagaz na plecach kaze szukac rozwiazan o ktorych wiekszosc ciezarowek nawet nie pomysli. Takie to nasze zboczenie :) Ja tez mam jeszcze dwa mrozaczki wiec to troche przemawia za sn. Ale zaufanie tez wazne, znamy sie z dr dlugo i napewno znajdziemy jakies wyjscie dla dzidzi odpowiednie – czy to dolem czy gora :)

  81. ~gaja pisze:

    Strasznie Izie się ten blog ostatnio „zmatkował” :)
    (Napisałam „nam”, ale to jednak Twój Izo blog, choć Cię zakrzykujemy non stop…)
    Wiem, tak ma być. Właśnie tak.
    To daje nadzieję innym.
    Ale zazdrość jest. I przeczucie, że jest się w tym procencie, co nigdy, żadnymi sposobami…

    • ~olga82 pisze:

      Gaja, bez przeczuć tylko!

    • ~pati pisze:

      gaja zazdrość chwilowa i za sekundę myśl im się udało mi tez się uda i dalsze działanie :) przecież nie będę laleczek woodu robić i igieł wbijać, nie załapałam się na te magiczne procenty udanych transferów ale po przewertownaiu bloga (przepraszam zanim zaczęłam pisać przeleciałam ciurkiem wszystkie wypowiedzi nie zbyt notując co kto kiedy i gdzie ) to tak na dobrą sprawę jak się podzieliłam info z M. to stwierdziłam że nie jest z nami jeszcze tak źle, wiem może to kogoś urazić przepraszam z góry.
      Gaja a jak u ciebie wogole już coś wiadomo? Bo albo w gąszczu komentarzy mi uciekło ale po tej wizycie że czysto masz to zielone światło prawda? i co teraz co dalej?

    • ~Sza pisze:

      Ja juz kiedys to pisalam(kiedys tzn ok rok temu-jak ten czas leci), ze ja dziewczynom z bloga nie jestem w stanie zazdrościć ciazy,cieszę sie razem z nimi bo to daje mi nadzieje ze sie uda… Nie biorę nawet pod uwagę tego ze moge byc w tym procencie gdzie in vitro nie wychodzi. Tak jest łatwiej i spokojniej żyć… Oczywiscie zazdroszczę wszystkim koleżankom siostrom i ogólnie wszystkim kobietom ktore mowia staraliśmy sie jeden cykl,staraliśmy sie 3 cykle. Ale nie zmienię tego,jest jak jest i trzeba miec nadzieje ,a ta nadzieje wlasnie dają mi te blogowe mamusie :)

  82. ~pati pisze:

    olga82 głowa do góry i do działania i walki, tyle walczyłaś o Heliś i jest już z nami teraz jeszcze „ciut” energii dasz rade i na pewno wszystko będzie dobrze. Ściskam was mocno :*
    A co do porodow to faktycznie to jest sytuacja nieoblicznalna, nieraz cala ciąża książkowo a porod masakra, albo ciąża problemy a poród szybki a póżniej problemy z dzidzią, nie da się nic przewidzieć niestety…

    • ~olga82 pisze:

      Dzięki!
      Szykujesz już piżamkę na weekend, czy bez piżamki:)?

      • ~pati pisze:

        olga82 szkoda że to nie lato :) oboje przeziębieni walcze z kaszlem ale się nie poddaje syropki acc max i do przodu, a co tam choroba nie choroba to nie wyznacznik :) może tak miało być :) przecież nikt nie powiedział że będzie latwo :)
        A na dobrą sprawę po co piżamka jak ją się zaraz ściągnie :D my i tak mamy plan z łóżka nie wychodzić i opatulić się kołdrą :D :D :D nie w sensie ciągłego przytulania ale wyleżenia i odpoczęcia, hmm no z małymi przerwami na nie odpoczynek :)

  83. ~olga82 pisze:

    Wężon, czytałam, co Ci się przytrafiło.. może to właśnie szczęście, że ten gin to wyhaczył?
    Iza i Niebieska, meldujcie kiedy transfer, chyba że chcecie jak Uczuciowa zrobić wejście?:)

    • ~Wężon pisze:

      Olga, w poniedziałek i środę się okaże, czy rzeczywiście coś zobaczył.
      W poniedziałek wizyta u mojego lekarza, znowu zadzwoniłam do niego z problemem, zamiast umówić się na USG ciążowe. :(
      A w środę znowu klinika. Okaże się, czy też chcą histero robić.

    • ~niebieska pisze:

      Nie umiałabym jak Uczuciowa, wszystko wyśpiewam jak na spowiedzi :)
      W niedzielę mam podgląd i zapada decyzja. Mogłabym się już wstępnie cieszyć, ale w piątek muszę być w pracy i w sobotę też, więc może się okazać, że pożarłam te tony hormonów po dupę wiatru…

      • ~Wężon pisze:

        Cały czas mnie dziwi ten Twój rozciągany cykl. Nie mogli wywołać Ci okresu i na sztucznym podejść od początku?
        A tak to co? Po 40 dniach niby naturalnego cyklu zrobiłaś sobie sztuczny?

        • ~niebieska pisze:

          Mnie też dziwi, żeby nie nazwać sprawy soczyście i po imieniu, ale mocno ich ograniczał gonapepetyl, który wzięłam w 22 dc i działa przez 4 tygodnie, więc się musieli zmieścić z tym sztucznym cyklem, kiedy jeszcze byłam pod jego wpływem, jego i osławionych skutków ubocznych. Wywoływanie okresu mogło potrwać kilka dni. Sama mam wrażenie, że coś im nie poszło i nienajlepsze przeczucia. Byłam u lekarza w 32dc – endo 5mm i okres na dniach, a potem w 40dc – endo 5mm i okres na dniach, ale tym razem rozpoczęłam sztuczny. Ale co tam, załóżmy, że wiedzą co robią, tylko termin porodu z OM mi się rozjedzie :)

  84. ~olga82 pisze:

    Dziewczyny, zaraz padnę…. siedzimy z moim mężem i oglądamy tv, czytam mu relację z sejmu…. K. mój rolnik amator, znad talerza, między jednym a drugim kęsem, beznamiętnie: ,, gdybyśmy mieli świnię, nazwalibyśmy ją klawiter….,, :)

  85. ~Iza krotki blog pisze:

    Laski, jestem, czytam, na każdy, ale to KAŻDY komentarz mam coś do powiedzenia.
    Zaczyna mi sie okres, tzw. ten cykl.
    Jestem totalnie wyłączona. Za 2-3 dni bede miała przerwę, popiszę.
    Tęskniacze ślę.
    PS. Kiedys przeczytałam, że jak jakis kretyn chce być ważny, musi zawsze mówić „teraz nie mam czasu, pogadamy później”. Czuje sie jak ten kretyn wlasnie.

    • ~Wężon pisze:

      Nawet nie podejrzewany, że tylko tak gwiazdorzysz i nie chcesz z nami rozmawiać.

      Idziesz sprawdzić, co z torbielą? Podchodzisz na naturalnym?

      • ~iza krotki blog pisze:

        Wpadłam wczoraj do dra zobaczyć torbielkę. Zmniejszyła się, jeszcze nie zniknęła, ale zaczynam od soboty brać lamettę.

  86. ~pati pisze:

    Iza odpoczywaj, najważniejsze że jesteś z nami :) a dorzucić swoje 3 gr zawsze zdążysz :D

    Sza kciukasy trzymane i czekamy na info o oooogromnej ilości jaj :)

  87. ~Wężon pisze:

    Sza, kciuki za punkcję. Za rozsądną liczbę jaj, bo duża często wróży słabą jakość, i kilka silnych zarodków.

  88. ~niebieska pisze:

    Sza! Udanego jajobrania!
    Nic się nie stresuj, przecież nawet do IUI stymulowałaś po trzy jajka, skoro nie spamiętałaś ile dyktował, to musiało być tego duuuuużo.

  89. ~pati pisze:

    No to z in vitro niebawem możemy się pożegnać :(

    • ~Gatek pisze:

      To jest wszystko tak popieprzone, że słów brakuje. Znam całkiem mądre kobiety, które głosowały na PIS, jedną, co zagłosowała na Kukiza – co one, k.., teraz czują?? Czy w ogóle zdają sobie sprawę, do czego przyłożyły rękę?? Taka kwestia przy okazji – a co z już zamrożonymi zarodkami, skoro za moment nie będzie można mrozić W OGÓLE?? Rozkażą natychmiast rozmrażać i transferować do naszych macic te „biedne, ociekające sopelkami lodu Marysie i Piotrusie”?? A jak któraś ma zamrożone np. 5?? K…, nie powinnam się teraz denerwować, ale na tych pojeb… nie ma siły.

      • ~pati pisze:

        Gatek szkoda słów, a słyszałaś że Szydło, Ziobro i paru innych wyjeli karty do glosowania żeby nie było że się wstrzymali bo to wygodne. PO coś knuje bo się wstrzymało i czekają teraz na decyzje Kaczora co on tu zrobi, jak dla mnie jest w patowej sytuacji, a niech weźmie pod uwagę że Mocherowych Beretów już jest coraz mniej- przecież nikt nie żyje wiecznie i coraz więcej ludzi odchodzi od Kościoła- takiego kościoła- nie od wiary. Jak dla mnie to jak to zaakceptują to szybko wrócimy do PO w kolejnych wyborach bo już obiecują powrót programów i to bez ograniczeń… popieprzony kraj cały czas tylko o swoich dupach myślą

    • ~Wężon pisze:

      Nie było co liczyć, że Ci kretyni odrzucą projekt.
      Oczywiście argumenty, że kliniki wyrzucały na śmietnik niepotrzebne zarodki. Kto to wymyśla?

      Tak się zastanawiam, czy można zrobić kolejną stymulację mając już zarodki? Bo może teraz zamrozić więcej i przynajmniej mieć na zapas.
      Dziewczyny szykujące się do PGD czasem zbierały z kilku stymulacji, ale czy można to zrobić tak sobie?

      Jeszcze takie coś przeczytałam:
      W projekcie zaproponowano ponadto zmiany w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym, które mają uniemożliwić nawiązanie prawnego stosunku rodzicielskiego dziecka poczętego in vitro wobec mężczyzny będącego partnerem matki, ale niebędącym genetycznym ojcem.

      Czyli nie ojciec ojcem, tylko dawca. Jak kobieta ma dziecko ze zdrady, to partner spokojnie może być ojcem i nikt się nie oburza. A tu co? Dziecko ma mieć ojca nieznanego? Ale przecież mąż automatycznie jest ojcem, dopóki się nie zaprzeczy ojcostwa, więc co do za idiotyczny pomysł? Wiem, bo przez zaprzeczanie ojcostwa w sądzie też przechodziłam.
      Zmuszanie ludzi podchodzących do ivf do ślubu?
      A może wprowadzić obowiązkowe badania genetyczne po każdym porodzie? Od razu w szpitalu. I jak nie tatuś, to dziękujemy, nie nawiązujemy stosunku rodzinnego. Co się będziemy ograniczać tylko do niegodnie poczętych w laboratorium. W końcu zdrada też niegodna.

      • ~pati pisze:

        Wężon i do czego nas to zmusza? do jakiego myślenia? zbieranie na zapas, ehh…
        O tym ojcostwie to nie dosłyszałam lub nie doczytałam, kolejne napiętnowanie dzieci z in vitro. A ja się pytam czy takie dziecko rodzi się z napisem na czole jestem z próbówki? Prędzej powinno mieć na czole jestem bo mamusia z tatusiem bardzo mnie chcieli i bardzo o mnie walczyli i tyle dla mnie przeszli zanim pojawiłem/am się na świecie.
        Oni uważają to za jakieś widzi mi się, ciekawe ile z tych bab tam w Sejmie ma dziecko z in vitro, ile dokonało aborcji i innych dziwnych rzeczy.

      • ~ob pisze:

        To pomysł kukizowców. Dziecko z AZ u par nieformalnych będzie miało w akcie urodzenia obligatoryjnie pisane „ojciec nieznany”.
        Chodzi o to, żeby tych biednych facetów nie zmuszać do ocjowstwa ;)

        • ~Aga M pisze:

          Ja piertentego. Serio? To adoptowane dzieci oboje rodzice mm czy jak?

          • ~ob pisze:

            Ciekawi mnie tylko czy potem taki partner będzie miał łatwiejszą drogę do adopcji czy wręcz przeciwnie.
            I rozumiem, że procedura adopcji prenatalnej będzie jakoś specjalnie nadzorowana i monitorowana przez państwo ;)

            • ~olga82 pisze:

              Taa, szszczególnie ze czesto przy adopcji dziecka nie umieją sprostać procedurom i zapewnić rodzinom i dzieciom elementarnych zasad ludzkich….

  90. ~Anitt pisze:

    Ahhh dziewczyny nastal zly czas dla polek….
    Ja wiem, mnie to niby nie dotyczy, mieszkam za granica, in vitro tez mialam bez niczyjej laski za granica. Polske pdwiedzam 1-2 razy do roku i to tylko ze wzgledu na moich rodzicow i przyjaciol, ktorych tak ciezko spotkac na emigracji.
    Napisalam wczesniej NIBY, ta nowa ustawa a raczej 2 ustawy dotykaja mnie do zywego !!
    Udostepniam na swoim fb rozne materialy, wypowiedzi specjalistow, rodzicow dzieci z ivf, dzieci z licznymi wadamai genteycznymi i nic…zero odzewu ze strony moich znajomych, ktorych jednak mam troche…ludzie albo tak strasznie sie boja, albo maja nasrane w glowie ale uwazaja ze temat ich kompletnie nie dotyczy, niewiem.
    Odwiedzilam wczoraj strone na fb grajka Pawla Kukiza, soryyyyy posla….
    Jedna dziewczyna wypowiedziala sie u niego na forum a tu nagle 10 „fanow” odpisuje jej ze Kukiz wcale nie jest prueciwko ivf, tylko ma zasady itd…zaczeli robic z niej analfabetke, bo zrobilamjakis blad w zdaniu…postanowilam nie wyklucac sie na forum, nie wygram z bydlem a tylko niepotrzebnie sie zdenerwuje…
    Napislam do grajka/posla wiadomosc prywatna, wiem i tak niemprzeczyta ale musialam wylac na niego bagno, musilam mu napisac co sadze o jego pomyslach… On nie jest przeciwko ivf? Jego pomysl o zapladnaniu jednej komorki powoduje „spadek” skutecznosci ivf z blisko 40% do 4%…
    Napisalam mu wiele… Wspomnialam o „karmie” i co wtedy jak problem bedzie dotyczyl ktorejs z jego corek? Ale jest polityka, jest kasa. Wystarczy dobra klinika na zachodzie i po problemie ale czy to jest sprawiedliwe??
    Bylo mi wstyd jak lekarz w klinice przy kazdej wizycie pytal sie „co sie u Was tam w pl dzieje?”
    Gdzie w tym wszystkim sa wasze kliniki?
    Powinni zorganizowac ogolnopolska akcje w tv informujaca polakow jak jest naprawde, na czym polega ivf, ile par dotyczy ten problem i co politycy nam zabieraja…
    Na koniec mojego wywodu musze wam powiedziec ze w tym miesiacu dostalam od swojej regionalnej kasy chorych (AOK Nord) comiesieczna gazetke a tam glowny temat ivf oraz obszerny wywiad z moim lekarzem z mojej kliniki oraz wywiad z rodzicami dzieci poczetych dzieki ivf( tak jak wiem dzieci sa z milosc ale niestety w moim przypadku widocznie sama milosc nie wystarczyla…)ludzi trzeba uswiadamiac, a nasze wladze, kliniki, stacje telewizyjne niestety ten etap przespaly…

    • ~gaja pisze:

      Anitt, ja mam to samo. Nie chcę na FB czy ogólnie w rozmowach ciągle wspominać o in vitro, bo na razie nikt o tym nie wie, łącznie z nie-teściami. Nie zamierzam jednak ukrywać tego po fakcie, ale jak zakończę leczenie.
      Jednak coś tam czasem wstawię, napiszę – i też brak odzewu. jakby to ich nie obchodziło w ogóle…
      Jakbym się z koniem kopała…

    • ~Renata pisze:

      Anitt no masz racje z tym milczeniem klinik. Pamiętam że jak minister ogłosił zakończenie refundacji to mój lekarz wspomniał że próbują coś zdziałać, piszą, uświadamiają ale nikt z nimi nie chce rozmawiać. Może wtedy zależało im bardziej? Szkoda…

  91. ~Wężon pisze:

    Czytam i nie wiem, czy się śmiać, czy płakać.

    Rok 2015 | Piotr Kieniewicz (ksiądz, doktor habilitowany Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego):

    (…) Seks-biznes, taki jak pornografia, od samego początku był niezmiernie dochodowy. Ale jeszcze większe zyski przynosi produkcja i sprzedaż środków antykoncepcyjnych, aborcji i in vitro.

    Do tego to wszystko odbywa się pod pijarowskimi hasłami „pomagamy ludziom” i przy aplauzie opinii publicznej. A są to ogromne pieniądze, zaś konsekwencje finansowe obecnie – przy refundowaniu zabiegu przez państwo – ponosi całe społeczeństwo. Także później, bo często te dzieci rodzą się jako wcześniaki, wymagają specjalistycznego leczenia przez długie lata. Za to płacą wszyscy.

    Płacą też same dzieci, które nie mogą się narodzić, bo są poddawane aborcji. Natomiast wśród tych, które się rodzą z in vitro obserwuje się już tzw. zespół ocaleńca. To schorzenie psychiczno-duchowe, polegające na tym, że ma się poczucie winy wobec nienarodzonego z in vitro rodzeństwa. (….)

    Źródło: Echo Katolickie, 18.03.2015 |

    ***

    Komentarz redakcji watykanizacja.blogspot.com:

    Równie dobrze można powiedzieć, że pan Piotr Kieniewicz cierpi na schorzenie psychiczne nazwane „syndromem dopływańca”. Ksiądz ma ciężkie poczucie winy wobec rodzeństwa – innych plemników – które nie dopłynęły na czas do komórki jajowej jego matki. Szkoda, że swoimi okrutnymi bzdurami watykański naukowiec krzywdzi rodziców i dzieci.

    Komentarz bezbłędny.

    Rok 2015 | Tadeusz Pieronek (biskup):

    Dziecko jest dziełem wzajemnej miłości małżonków, a nie wytworem techniki, przy użyciu elementów życia wyciągniętych z organizmów mężczyzny i kobiety.

    (…) Człowieka nie można produkować, tylko człowiek się rodzi.

    (…) Nie możemy spraw moralnych i bardzo istotnych dla rodzaju ludzkiego rozstrzygać na podstawie sondaży.

    (…) Małżonkowie, którzy nie mogą mieć potomstwa, dlatego że są niepłodni, mają do tego większe preferencje i większe prawo, niż ludzie z ulicy, albo homoseksualiści, którzy nie wiadomo dlaczego koniecznie chcą być ojcami i matkami, nie mając możliwości urodzenia tego potomstwa sami.

    (…) Skąd oni [ludzie z niepłodnością - red.] mają to prawo [do posiadania potomstwa - red.], kto im to prawo dał?

    • ~Gatek pisze:

      To jest wszystko takie pojebane, że aż słów brakuje (a te zazwyczaj wykropkowane nie chcą się już wykropkowywać). Ktoś tam kiedyś rzucił, że gdyby bóg nie chciał, żebyśmy robili IVF, to by ludzie tej metody nie wymyślili. Może to i naiwne zdanie, ale jakże światłe w zestawieniu ze słowami men in black, których powyżej cytujesz. Tu bym chciała wstawić jakiś mega wściekły emotikon, ale nie znam, bo normalnie takich nie używam.

    • ~pati pisze:

      Wężon tu to już padłam : (…) Skąd oni [ludzie z niepłodnością - red.] mają to prawo [do posiadania potomstwa - red.], kto im to prawo dał?
      „Prawo” a to może przyjdzie jakiś idiota i zakaże posiadania dzieci w ogóle.

    • ~ob pisze:

      Że tak powiem, ja się dowiedziałam, że moje dziecko będzie miało syndrom ocaleńca od rodzinnej do której poszłam po skierowanie na toxo ;) Tak się zasapała, że prawie umarła. Zaczęła mi rysować wykresy ;) Rozważałam złożenie skargi, bo to prywatna przychodnia i płacę za wizyty. Odpuściłam, bo nie będę się kopać z koniem. Teraz żałuję. Tak sobie myślę czy by złośliwie do niej nie pójść i jej nie podręczyć ;)

      • ~pati pisze:

        ob. dręcz ile wlezie :) Ja np. z miłymi pielęgniarkami u siebie na nfz miałam styczność dawały namiary na lekarzy mówiły że koleżanki też to przechodzą, tylko gin jest tam masakryczna leczyła by kisielem -chyba wiem wiecej od niej bo ona nawet nie umie wyników odczytać i jak leki brac nawet głupią luteine i kiedy w jaki dc robic które badania-albo odesłała do kliniki. Ale do gin na nfz mogę się zapisać wszędzie :)

  92. ~pati pisze:

    Anitt pamiętam jak pisałaś o tym że za granicą łapią się za głowe co się u nas dzieje. Właśnie poczytałam na fb jego odpowiedzi teraz się wymija, cyt.-tzn przeklejam
    „Nie na SAMO mrozenie sie nie zgadzam tylko na PRZECHOWYWANIE niewykorzystanych zarodków a nastepnie utylizowania ich. Jest oczywiste, ze lepiej przyjmuja sie te zamrozone „.
    No kur…. a co ja mam i wiele osób powiedzieć jak nie ma nic zamrożonego też bym chciała mieć zamrożone kilka, i co z tego że są zamrożone a ilu z was crio się nie udało, co on w ogóle pierdo….
    Przecież jest ograniczenie do 6 komórek, podkreślmy komórek, z których zarodek a już co dopiero blastka nie wiadomo czy powstanie, a co do jajeczek czyli czegoś niezapłodnionego bez pleminika to nawet lekarze mówią że 2-3 nie ma sensu mrozić. Widać że nie wie o czym w ogóle mówi. Nikt nie wie bo go ten temat nie interesuje jeśli go nie dotyczy i ma to głęboko w dupie! I TU RACJA zaczyna się interesować jak go ten problem zaczyna dotyczyć.

    Już nie wspomnę o naprotechnologi tylko na lekarza w pl czeka się ile 3-4 m-ce, to czekaj sobie na wizyte miesiąc za miesiącem będzie leciał ty będziesz co wizytye dostawać kolejne skierowania czekac do okresu robic je i tracic tylko co dla niektórych cenny czas. O to chodzi bo nie ma w jednej osobie endokrynologa ginekologa diabetologa genetyka i immunologa, który ogarnie temat jako jedna osoba i powie gdzie tkwi problem. I będzie można latać sobie od jednego lekarza do drugiego…

    Nie wspomnę też o braku jajowodów, to co wtedy te plemnieki się teleportują? skoro i tak wychodzi z założenia a płać se sam, przecież nikt nie powiedział ani słowem o takich przypadkach.

  93. ~Margaritka pisze:

    Bilbao, aż mnie ciarki przeszły. Tyle czyha na nas niebezpieczeństw;( dobrze, ze posłuchałam intuicji, ze jesteście cało i zdrowi. Ja musiałam myślec o naszych 5 zarodkach. No i bardzo chciałam doświadczyć porodu SN. Teraz sprawa sie komplikuje, bo trauma po komplikacjach zostaje. Cesarka bezpieczniejsza, ale co jesli z tych zarodków bedzie wiecej niz 1 dziecko?
    Bilbao kochana, było tak jak piszesz, w tym całym stresie i zmęczeniu cieszyłam sie Stasiem naszym, każda chwila bez płaczu i stresu. Juz wychodziłam na prosta (psychicznie i emocjonalnie), a wczoraj kolejna kłoda losu. Stas ulał leżąc na boku i niefortunnie zaciagnal, albo mu spłynęło do dróg oddechowych i nie mog sobie poradzic. Czerwienial cały, tracił oddech…masakra! Byłam sama jak sie zachłysnął i juz wiedziałam ze cos noe tak bo nie mogł wypluć (zwykle idzie nam sprawnie jak uleje to wszystko wypływa jak go przekręcę brzuszkiem w dół). Na szxzescie w tym momencie przyszedł z pracy mójmaz. Oklepywal go miedzy łopatkami, a mały albo nie mogł złapać tchu albo panicznie pkakal. Cos mu ciagle furczało. Po kilku minutach zadzwoniłam na pogotowie. Maz klepał, ja odciagalam fridą co sie da. Zeby to było tylko mleczko, s to taka jakby flegma, glut jakis mu zalegał;( nim pogotowie przyjechało mały sie uspokoił ale nam usnął od razu wiec ciagle sie bałam ze to traci przytomność i sprawdzaliśmy ciagle czy oddycha. To był koszmar!!! Jesteśmy w szpitalu na obserwacji. Ja jestem psychicznym wrakiem. Boje sie go karmić, boje sie odłożyć gdy zasnie, szczególnie gdy nie odbije miko ze długo jest spionizowany. Zreszta on odbija zaraz po jedzeniu a ulewa za jakis czas albo w ogóle …Zgłupieć mozna. Póki co badania osłuchiwania, temp., saturacja , to wszystko jest ok. Czeka nas jeszcze rentgen klatki, podobno tak na wszelki wypadek. Trzymajcie kciuki, zeby skończyło sie bez powikłań.nie wiem czemu, ale mam dziwne wrażenie, ze na dzievi z in vitro los urządza sobie polowanie…;(

    • ~Wężon pisze:

      Margaritka, koszmarne przeżycie. Dobrze, że udało się małemu pomóc.
      Daj znać po tym rentgenie. Oby wszystko było w porządku.

    • ~ana86 pisze:

      Ojej kochana…ile tego jeszcze :( No chyba limit juz sie wyczerpal. Tyle kolejnego stresu musicie zniesc. Wszystko bedzie dobrze Margaritka, zaciskam za maluszka kciuki. Ze tez zawsze cos takiego dziac sie musi. Napewno wszystkie wyniki beda ok, musza byc! przytulam, trzymaj sie

    • ~Ewelinaaa pisze:

      Margaritka. U nas przy zmianie pampersa była taka sama sytuacja. Mały zachłysnął się swoimi wymiocinami. Na szczęście m zachował zimną krew. Oklepywał go tak mocno między łopatkami. Mały już siniał. niechcący M oderwał mu kikutek od pępowiny. Ja nie dzwoniłam na pogotowie. Później zadzwoniłam do położnej środowiskowej. Przyjechała. Sprawdziła powiedziała, że wszystko okej. Niestety to, że odbije nie znaczy, że nie uleje niestety. Ja jestem teraz na tym punkcie przeczulona. Od tamtej chwili mały śpi z nami…bo ja boję się, że uleje przez sen i się zachłyśnie…

    • ~pati pisze:

      Margaritka dobrze że zareagowaliście, dzieci z in vitro są silne jak ich rodzice zobaczysz :) Nawet nie wyobrażam sobie jaki to był koszmar dla ciebie pilnować czy oddycha. Trzymajcie się ciepło :*

    • ~olga82 pisze:

      Margaritka, teraz doczytalam… koszmar jakis, wyobrazam sobie co czujesz…. Helik tez ulewa po jakims czasie, czasami. Nawet kupiłam poduszkę klinek w tej swojej paranoi… Czy jestescie juz po rtg? Tak sobie myślę, ze te śluzy ktore mu odciagłaś to mogly byc jeszcze z okresu przedporodowego… podobno dzieci z czasem wyzbywaja się tego, do pewnego momentu niektorym nawet przy oddychaniu słychać.
      Trzymam kciuki.
      To nie prześladowania losu, my jesteśmy po prostu bardziej wyczulone..

  94. ~Sza pisze:

    Hej dziewvzyny…. Baaaardzo dziekuje za kciuki jesteście kochane :)
    Ja juz po :) pobrali 14 komorek z czego 6 niedojrzalych 2 moze dojrzeja i 6 jest dojrzałych wiec je beda zapladniac :) ooo to tyle :)

    • ~Wężon pisze:

      Super Sza, czyli akurat jajeczek. To teraz trzymam kciuki za 6 zarodków. Kiedy transfer?

    • ~pati pisze:

      Sza super gratulacje tych 6 dojrzałych :) niech teraz ładnie plemniczki je zapładniają :D ale potencjał jest :)
      A ty masz też może pco że tamte skubane 6 było niedojrzałych w sensie pustych?
      Kiedy transfer?

    • ~ana86 pisze:

      Piekny wynik Sza, wymierzylas w 6 :) Zaciskam kciuki coby sie grzecznie zapladnialy!

  95. ~Sza pisze:

    Juz sie nie moge doczekać jutra zeby wiedzieć ile bede miec zarodeczkow.
    Nie ja nie mam pco. Mi oprócz braku jednego jajowodu nic nie dolega.
    Transfer w poniedziałek.

  96. ~Magdanr2 pisze:

    Sza gratuluje i czekamy na wynik ile będzie Bohaterów. :)
    Anitt tak Dzieci są z miłości , bo trzeba ogromnej miłości i determinacji zeby przejść to co Kazda z Nas , to co Ty , Ja , Iza i kazda z Nas na tym blogu .
    Dziewczyny co robimy ???
    Przeciez ta ustawa nie może tak przejść, Geje, Lesbijki, Górnicy, Pielęgniarki , o Klerze nie wspomnę każdy potrafi walczyć o swoje a My ?
    Od poczatku miałam w nosie co ludzie pomyślą , jajoglowych i tak nie przekonam , ale do cholery jasnej to co się wyprawia to jest paranoja .
    Trzeba ustalić kiedy ta Komisja Zdrowia będzie nad ustawa obradować i tam jechac .
    Musimy narobić troche szumu , może spróbujemy uderzyć do Posłów, Celebrytów którzy nie maja takich twardych mózgów , narobimy wspólnie troche szumu .
    Niech poznają nasze historie, ile nas jest na tym blogu , ile wyświetleń przeciez My nie jestesmy marginesem , jest nas ogrom , co 5 para ma problem z poczęciem?
    Zla jestem jak pieron , i gotowa razem z Klucha walczyć , również dla Niej .
    No cos musimy zrobić ?!

    • ~pati pisze:

      Magdanr2 właśnie tak pół dnia siedze i kombinuje, i się denerwuje, bo pielęgniarki górnicy itp. to szpital się zawali, kopalnia stanie, a my co każda z innej branży, pracy, firmy…
      Czy oni nie mogą pozwolić nam robić tego co my chcemy? Nie zabijamy nikogo, nie mordujemy, chodzimy sobie- a wręcz latamy- grzecznie do klinik, rozkładamy nogi przed x dr i tak sobie chodzimy. Namiot byśmy mogły rozbić i koczować pod klinikami.
      Przepraszam bardzo ale mi się w ogóle nie obiło o uszy że gdzieś coś podpisy pod projektem ustawy, może dlatego 215 tyś. podpisów.
      Przecież tam stanął moherowy beret przed kościołem w niedziele i uzbierał to 450 tys. podpisów.
      Czy w klinikach były takie listy? (tu nie wiem nie widziałam, nie słyszałam, jeśli jestem w błędzie i były to to moje przeoczenie) Jeśli ich nie było powinny być.
      Przykładowo jak są projekty z budżetu miasta na jakieś projekty to przynajmniej u mnie cuda, emeryta się wpycha w przychodniach listy do podpisywania, jak przychodnia chce np. remont w ramach tej kasy. I zamiast placów zabaw, zieleni itp. sobie oni malują sciany a te dziadki nawet nie wiedzą co podpisali.
      A czy któraś osoba publiczna w ogóle przyznała się do tego że ma dziecko z in vitro? albo że boryka się z niepłodnością? Ile takich jest? na palcach jednej ręki można wyliczyć. A reszta no sorry ale nie wierze że ich ten problem nie dotyczy

      • ~Magdanr2 :) pisze:

        Właśnie tworze list otwarty do Posłów , mówię serio :D
        Wyślę go do GW , Newsweeka , na Twiterze obserwuję mnie 2 Dziennikarzy Polsatu im tez podeśle , poszukam jeszcze maili posłów i im powysyłam .
        Nie zostawię tego tak !!!
        Może nie wiele to da , ale jak nic nie będziemy robić to nikt nas nie wysłucha .
        Dziewczyny może niech Każda opisze swoją historię i im wyśle , może jak im zaczną wpływać tysiące maile to ich coś ruszy …

        • ~pati pisze:

          Magdanr2 ja mam umysł ścisły mnie cyferki i rachowanie bawi, zarządzanie produkcja wyliczenia itp., ja polonistka nie jestem. A że nerwowa jestem to by mi się cisnęły cięte słowa, a nie o to chodzi :)
          List otwarty gdybym mogła to bym się podpisała wraz z rodziną bo u mnie wszyscy wiedzą nawet babcia :)
          Jak sklecisz podeślij na maila :) a fb masz bo ja twiterra nie ogarniam :)

  97. ~pati pisze:

    Sza to jutro od razu się pochwal :)
    Ja jutro się kłuję tak dla odmiany :D a dziś tak sobie pomyslalam ze może rozpisze sobie ze jak zastrzyk wezme o 9 to jajko ma peknac do 36h tokom zyje 12-24h a plemnik dłużej ale zanim do niej dotrze itp. i planować rozpisanie 3 możliwości zrobienia zastrzyku i x możliwości kiedy jajko może peknac i jeszcze xx możliwości kiedy się przytulać- i jak zaczelam myslec o wyliczeniu sobie wszystkiego żeby jakos to zobaczyć na papierze :) to już mi się odechciało, a uwierzcie mi nieraz już tak kombinowałam i planowałam :D złe nastawienie czuje :)

  98. ~Anitt pisze:

    Sza super wynik :-) trzymam kciuki za jutro!!!
    Dziewczyny mi sie wydaje ze bez „sily wyzszej” nic nie zrobimy..
    Latwo jest nam byc anonimowym, ciezej jest powiedziec swoje zdanie na forum rodziny a jeszcze ciezej bedzie wyjsc na warszawe z transaprentami in vitro. Wiele z nas boi sie w pracy przyznac ze wogole mysli o dziecku a co dopiero o konkretnych staraniach z ivf.
    Pod skrotem”sily wyzsze” mam namysli konkretyn kapital na duza akcje w mediach, na edukowanie polakow, na to aby rzad zobaczyl ze spoleczenstwo nas popiera.
    Moze jakas kampania spoleczna z krotkim filmem lapiacym za serce jak tylimy nasze malenstwa.? Jaka ciezka droge przechodzimy do tej chwili…

  99. ~Magdanr2 :) pisze:

    Iza Ty miałaś kiedyś namiary na jakąś Dziennikarkę z TVN-u która była zainteresowana tematem , może do niej uderzyć ?
    Może Dorota Wellman , Ona się nie boi mówić co myśli , wali prosto z mostu może do niej , nie wiem czy już nie plotę bzdur bo zła jestem .

    • ~Anitt pisze:

      Magda dobrze myslisz. Bez wsparcia duzej stacji telewizyjnej, znanej i cenionej osoby ktora nie boi sie nagonki na nia to nie damy rady. Wellman jest strzalem w 10, tylko czy zechce? Jak sie do niej dostac? Gdzie w tym wszystkim sa wasze kliniki?? Mam wrazenie ze ich to wogole nie obchodzi co bedzie? Chyba ze sie myle?…

      • ~Magdanr2 :) pisze:

        Myślałam o wiadomości na fb , ma oficjalny profil , myślę że przeczyta .
        Wiadomość prywatna , pokrótce opisać o co chodzi , myślę że dla nich to tez dobry temat.
        Ważne żeby nas było więcej , wtedy będziemy silniejsze , można jej wkleić link do bloga , napisać ile nas jest , ile może opowiedzieć historie , nie wiem cokolwiek .
        Tylko musi nas być więcej , żeby to miało realną szanse .
        Kliniki , też się zaczynam zastanawiać , nie wiem czy mają to w dupie , czy się boją , czy z góry wiedzą że ten projekt nie przejdzie .

  100. ~Magdanr2 :) pisze:

    Ooooo patrzcie , co właśnie na jej profilu znalazłam , data z dziś !!!
    http://nieplodnirazem.pl/dorota-wellman-odbieranie-ludziom-szansy-dziecko-zbrodnia-przeciwko-polsce/

  101. ~pati pisze:

    Wężon własnię M zdaje relacje i co on powiedziła na to zdanie co przytoczyłaś, pozwole jeszcze raz sobie je przytoczyć :
    (…) Skąd oni [ludzie z niepłodnością - red.] mają to prawo [do posiadania potomstwa - red.], kto im to prawo dał?(…)
    Stwierdził :
    A skąd oni (ludzie co mają wade wzroku)mają to prawo (do pójścia do okulisty i noszenia okularów) kto im to prawo dał?
    głupi przykład ale trafny

    Magdanr2 zgadzamy się z tobą i ja i mój M. że jak nie ruszymy zwartą grupą do mediów to nic nie zdziałamy, rozumie też osoby które nie chcą o tym mówić tak jak napisała Anitt bo każdy ma prawo sam za siebie decydować i to jego święte prawo !!!

    Może paradise ma jakieś namiary

  102. ~Anitt pisze:

    Dziewczyny mam pomysl.
    Magda ma racje. Musimy dzialac razem. Jeden list z historia ktorejs z nas swiata nie zmieni.
    Musimy w to wszystko wlaczyc Izy blog oraz innych nieplodnosciowych blogerow, oraz gazety, portale tematyczne.
    Paradise ma kontakt do redakcji gazety tematycznej.
    Fajnie napisac list otwary skierowany do rzadzacych ale takze do mediow oraz list z prosba o wsparcie w akcji medialnej.
    Fajnie jak pod tymi listami podpisza sie blogerzy podajac np ilosc odslom. W Izy przypadku na dzein dzisiejszy tych odslon jest juz ponad 1,2 miliona!!!!!!
    Nie jestem osoba ktora ma „dobre pioro” nie potrafie napisac takiego listu ale mam teraz sporo wolnego czasu, moge zalozyc specjalna skrzynke meilowa z ktorej bedeziemy wysylaly listy, moge wyszukiwac adresy e.mail instytucji, gwiazd…wszystkich ktorzy sa w stanie nam pomoc.
    Fajnie by bylo na poczatku zrobic liste blogerow ktorych znamy i ktorzy moga nam pomoc, wyszukac instytucje pozarzadowe ktore zajmuja sie taka tematyka. Tak aby ten najwazniejszy list otwarty moglo podpisac jak najwiecej osob.
    Dziewczyny chodzicie do swoich klinik prawie codziennie. Pytajcie sie dlaczego milcza!!
    Ja mam na ten temat raczej negatywne przeczucia…. Klinik wiedza co bedzie, wiedza ze malo kogo stac na wyjazd za granice, ludzie beda probowali z tym jednym zarodkiem, a noz sie uda…. Wiecie tonacy brzytwy sie chwyta:-( kliniki beda tlumaczyly ze nie maja wyboru i patrzac po kosztach to pacuent zaoszczedzi kilka tys na lekach. To jest glupie i nie logiczne ale zobaczycie tak sie to skonczy.

    • ~gaja pisze:

      Spytam swojego prof we wtorek.
      Wiem, że jeździł do ministerstwa, cytowali go też ostatnio w tej sprawie.
      Refundację udało im się w ministerstwie przedłużyć.
      Ja myślę (może naiwnie?), że kliniki liczą na odłożenie ad acta tej ustawy.
      Przecież jej uchwalenie to koniec klinik. Kto wyłoży 10 000 dla 5% szansy? Przecież odejdą tylko koszty części lekarstw, na naturalnym cyklu raczej nie pobiera się komórek i tak jakieś leki są potrzebne.

    • ~pati pisze:

      Anitt ja właśnie sklecam i chce podesłać kilka pomysłów, w sensie też kilka uwag o których oni nie mają pojęcia. Właśnie słyszałam że dzieckiem też jest nieprawidłowo zagnieżdżona ciąża w jajowodzie, i oni uważają że dziecko to już od razu połącznie komórki z plemnikiem. No ludzie drodzy a jaka droga zanim ten zarodek/komórka (a czy się podzieli a czy się właściwie polączy czy nie zmutuje) dojdzie do tej macicy, zanim się zagnieździ….. długa droga.

      Ja pamiętam po swoim przypadku jak lekarz zobaczył że ta beta źle przyrasta od razu chciał mnie położyć do szpitala bo zaśniad rzadko się zdarza a on mimo młodego wieku uraczył takie 2 ciąże. Byliśmy pod tel cały weekend że jak coś mnie zacznie boleć to mam w te pędy jechać do szpitala. Na szczęście samo poszło i wszystko jest oki. Ale to co oni teraz będą karać i mnie i lekarza jak dojdzie do pozamacicznej będą kazali lekarzowi się wstrzymać z podaniem leków które mogą uratować, podane w odpowiednim momencie może mój, podkreślam moj jajowód?
      A co jak serduszko przestanie bić to też wina matki?
      Ludzie dordzy jest tyle przypadków rożnych że aż brakuje słów by to opisać
      Im bardziej się wczytuje w to gowno to mnie nerwy biorą.

      Anitt jak zalożysz maila „grupowego” jeszcze raz opisze swoją historie, swoje podejście do napro, swoje podejście do gin na nfz, i to wszystko podpisane imieniem i nazwiskiem i rozsyłaj gdzie tylko chcesz albo udostępniaj, ja się nie wstydzę tego i czy to będzie normalnie poczęte dziecko czy z in vitro to mi to obojętne jak i mojemu M.

      Ja nie neguje naturalnych prób ale neguje podejście naszego kochanego nfz. Ale niech to będzie pakiet badań na insulinoopornosc, na tarczyce, na cukrzyce, na prl i wiele wiele innych. Takie kompleksowe badania też dużo mówią, ale to w wypadku „idiopatycznej” niepłodności i wówczas jak się nie udaje spróbować z lekami to in vitro.

      W obecnym czasie gdybym chciała te wszystkie badania na nfz to minęło by 5 lat, część by się przeterminowała a na część bym nie dostała skierowania.

      A co jak nie ma się 2 jajowodów no to przepraszam chce mieć dziecko mam do tego prawo to zostaje jedynie in vitro.

    • ~Magdanr2 pisze:

      Dziewczyny Ja mam na Twitterze Agnieszke Gozdyre z Polsatu , plus Anie Woloch Ona co prawda nie Dziennikarka ale mocno działa na TT , ma troche wejść , do Wellman można napisać na FB , mam tez maila do tej Laski z niepłodni razem , mogę załatwić namiary na Durczoka On wraca do Mediów może by się zainteresował , to Facet wiec dobrze miec tez ich po swojej stronie , tylko mocno kontrowersyjny wiec sie zastanawiam.
      Myślałam o liście otwartym w stylu :
      Mam na imię Magda , ale mogę być tez Patrycją, Kasią, Agnieszka itd…
      Pracuje w Korporacji ale jestem też Pielęgniarka, Kasjerka , Panią w sklepie z Warzywami czy Policjantką
      Mieszkam w każdym województwie i miescie .
      Opowiem Wam Moja historie , ale ta historia może być historia Twojej Córki, Zony , Sąsiadki a może Syna , Wnuka bo niepłodność nie wybiera i za chwile może dotyczyć Ciebie ble ble ble ….
      Potem cos w stylu .
      Nie interesuje mnie czy prywatnie jesteś za czy przeciw in vitro , czy zdecydowałbyś, zdecydowała na ” Dziecko z probówki” jak lubisz nazywać Moje Dziecko , Twoje prywatne poglądy nie maja dla mnie znaczenia .
      Chce Ci tylko przypomnieć ze jako reprezentant narodu , zasiadając w sejmie reprezentujesz takze Mnie i tysiące osób walczących z ta choroba .
      Chce Ci przypomnieć ze jak Lekarz masz przede wszystkim nie szkodzić.
      Chce Ci przypomnieć ze prawo do posiadania Dzieci jest zagwarantowane w Konstytucji RP ( tu musze jeszcze to sprawdzić i puścić cytat )
      Dlatego zanim zagłosujesz za ostateczna zmiana ustawy wysłuchaj co mamy do powiedzenia zanim odbierzesz nam nadzije i elementarne prawo do posiadania Dzieci ….

      Myślę o czymś takim , posiedzę nad tym przez weekend , to taki wstępny szkic.
      Dawno nie miałam takich nerwów

      • ~pati pisze:

        Magdanr2 mnie tak samo takie nerwy nie nosiły już dawno, z mojej skromnej strony ja bym dodała cos że to nie jest moje widzimisię że np. nie budze się rano nie ide do kliniki i mówie chce mieć dziecko. Napomkneła bym też o osobach bez jajowodu/jajowodow, czynniku męskim co one mają powiedzieć czemu odmawiać im posiadania własnego dziecka.

        Żadna z nas nie chce poronić, każda chce słyszeć to serduszko dziecka przez okres całej ciąży, każdą z nas łączy to samo „pragnienie posiadania pełnej rodziny” „pragnienie posiadania własnego dziecka” czemu państwo odbiera nam taką możliwość, jesteśmy obywatelami państwa i to pełnoprawnymi więc decyzje do tego czy chce „dziecko z próbówki” bo nie mogę inaczej posiadać własnego potomstwa należy do mnie, bo jestem przekonana że właśnie to „To” dziecko z próbówki będzie niejednokrotnie bardziej kochane niż nie jedno dziecko poczęte naturalnie. Nie szufladkujmy dzieci poczętych z in vitro a poczętych naturalnie. Dajmy nam prawo wyboru.

      • ~mała Ania pisze:

        Magda super. Ja mogę opisać też swoją historię, nie jest długa, ale może się przyda. Myślę w jakich jeszcze miejscach moznaby zostawiać takie wydrukowane listy żeby jak najwięcej osób je czytalo. Może jakaś akcja wrzucania do skrzynek, tak jak ulotki? Ludzie z niewiedzy też wierzą w te bzdury, które opowiadają ci jajoglowi. Nie mają pojęcia,że od połączenia komórki i plemnika do ciąży daleka droga, powtarzają jakieś slogany o termosach… jestem tak wkurwiona, a momentami myślę, że myślenia tych jajogłowych i tak nikt nie zmieni… masakra.

        • ~pati pisze:

          Mała Aniu tu chyba Anitt ma racje poniżej że musi być coś jednego ogólnego tyczącego się po części każdej z nas, ale jestem za tym że jeśli jakaś stacja by poszła na to, czy dziennikarka to niech będą nasze dokładne historie spisane w jednym pliku :)
          Swoją droga sklećmy pismo otwarte podzielmy się namiarami i wyślijmy jeszcze dodatkowo nasze historie a co tam im więcej ich zasypie tym lepiej :P
          Jutro zaczynam klecić :)

          • ~Magdanr2 :) pisze:

            Pati każda Nasza historia ma wspólny mianownik niepłodność , z każdej można coś wpleść w ten list , tak myślę.
            Spróbuje , możemy się cenzurować nawzajem tak żeby powstał list pod którym się każdy podpisze .
            Dziewczyny siedzę i grzebie po necie , pogadam też ze znajomymi po prawie , już mi się pierwszy artykuł Konstytucji podoba :
            „Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli.”
            oraz drugi :
            „Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej.”
            Posiedzę nad tym , zgadzam się z Anitt przydałby się osobny wątek żeby zrobić burze mózgów , mam nadzieję że będzie nas więcej !!!
            Jeszcze na WHO wejdę tam jest jasno wpisane że niepłodność to choroba , a in vitro jest sposobem leczenia .

            • ~pati pisze:

              Magdanr2 dokładnie ot chciałam też napisać ze musi być wspólny mianownik jest wiele historii, przepraszam że mogłam urazić ciebie albo Mala Anie ale chodziło mi o to że pismo otwarte musi mieć wspólny punkt zahaczenia dla każdej z nas, bo historii jest tyle ile nas. Nie chciałam nikogo urazić że jego historia to be się nie nadaje czy coś bo tak samo mogę powiedzieć o sobie babo co ty wiesz.
              Podoba mi się pomysł jednego otwartego pisma i np. załączniki każda z nas opowie swoją historię, czy ja czy Mała Ania, czy to krótka czy to długa, czy też jeszcze nie zakończona, czy z dzieckiem czy bez – jeszcze podkreślam jeszcze- po ivf :) niech wiedzą jakie silne jesteśmy jak walczymy o swoje dzieci.

              Ooo może tak jedno ogólne i te które będą chciały będziemy mieć termin na sklecenie swojej historii i podpięcie pod ogólne pismo :)

              Im więcej zaczniemy mówić o tym głośno, ile to sił ile wyrzeczeń ile nerwów stresu włożyłyśmy w chęć posiadania swojego dziecka to może wkońcu przestaną nas traktować jak gówno bo ja dziś teraz tak się czuję

          • ~mała Ania pisze:

            Tak, tak – też jestem zdania, że jeden list otwarty, tylko myślę, że poza wysylaniem do posłów, poza kontaktem z tv i dziennikarzami – możnaby jeszcze gdzieś ten list otwarty położyć, dostarczyć. .. nie wiem, zrobić coś żeby dotarł do jak największej ilości osób.

            • ~pati pisze:

              Będzie otwarty napisany do wt drukuje i zostawiam w N. Jeszcze popodrzucam paru znajomym co pracują w korpo i zostawię u siebie w lab i u siebie w przychodni :) ale to już po wt bo nie wyrobie się w 1 dzień :)

      • ~iza krotki blog pisze:

        Magda, jesteś matką chrzestną tej akcji. Chwilowo nie moge w ciąu dnia nawet na bloga zajrzeć, zapraszam tutaj http://krotki.blog.pl/list-otwarty/ i śmiało zbieraj dziewczyny chętne do burzy mózgu na tę stronę

  103. ~Anitt pisze:

    Magda super. Wazne zeby to byla jedna wspolna wypowiedz, taka pod ktora kazda z nas po trochu moze sie utozsamic. Nie kazda miala ivf, nie kazda doczekala sie dziecka po ivf ale musi byc wspolny mianownik „dziecko” . List musi byc rzeczowy, dobrze aby powolywal sie na konstytucje, prawa czlowieka, aby byl pod wzgledem merytorycznym spojny. Fajnie by bylo zacytowac ktoregos ze znanych lekarzy ktory jest autprytetem w tej dziedzinie, jeszcze lepiej jakby taki lekarz chcial sie pod tym listem razem z nami podpisac.
    Pati jestes wielka ale watpie zeby ich jedna historia Anity W albo Patrycji X ruszyla. Musimy miec 2 silne listy. Jeden po to aby zbierac przychylne nam osoby a drugi najwazniekszy do tych rzadzacych, do tych naciskajacych guziczki w sejmie.
    Dobrze by bylo jakby Iza zrobila oddzielny post na ktorym biedzie burza mozgow. Tak aby nasze sprawy biegly swoim torem a pomysly byly pod oddzielnym postem.
    A Ja dalej o tych klinikach…maja wasze dane kontaktowe, widza was codziennie w recepcji, gabinecie i zadna z klinik nic do tej pory nie zrobila… Dlaczego nie zbierali podpisow jak byl na to czas, dlaczego nie pisali listow otwartych? Widzialyscie jakies informacje na ich stronach internetowych?

    • ~pati pisze:

      ja nic zero, ale może nie zobaczyłam jakiegoś małego zapisku na www, pozatym ja wchodzę w zakladke kontak i tyle. Ale mogli wielkie okno wyskakujące wsadzić od razu tak jak reklamy są. Dziwne to to a jeszcze dziwniejsze że jak udostępniam wypowiedz krytykującą tą ustawę na fb. pięknie ladnie wypunktowana i tylko link do strony wpisany gdzieś w środku to zgadnijcie co się idostępnia u mnie na fb strona stopaborcji no padłam jak zobaczyłam.

    • ~iza krotki blog pisze:

      Wczytuje się Anitt, pomogę Wam, tylko do pionu stanę, w obozie pracy między dniem a dniem w fabryce mam niecałe 8 h przerwy , w tym musze dojechac do domu, wykąpać się, wyspać, zeżreć coś, wyprasować i zerknąc na bloga, bo nie zasnę – pomoge Wam, jak w minimalnym stopniu się ogarnę.

  104. ~olga82 pisze:

    Dziewczyny, macie rację! Postaram sie jakis włączyć. Zbieram się i zbieram, żeby spisać się do działu historie, wiec może od tego zacznę. Potem roześlę w świat.

  105. ~Malibuuu pisze:

    Kochane jakby trzeba bylo sie przylaczyc do jakiejs akcji to ja oczywiscie staje razem z wami w szeregu. Ja moge napisac o przyzwoleniu na in vitro w religii muzulmanskiej i chrzescijanswie w Egipcie gdzie mieszkam.

    U mnie chyba klapa! Jestem od niedzieli na Gonapeptylu, dzis 2 dzien cyklu,zrobilam badanie progesteronu, lh i estradiolu (badania zlecone po moich stugestiach ze moze organizm sie nie wyciszy bo juz taka sytuacja miala miejsce). Wyslalam je do lekarza ( tu pomijam jak mnie olal i wyprowadzil z rownowagi swoim lekcewazacym podejsciem). Okazuje sie ze progesteron za wysoki! Nie mozemy zaczac stymulacji. Mam nadal brac Gonapeptyl i we wtorek zrobic badania. No ku…!!! Wiecie jaka moze byc tego przyczyna? Ok rozumiem ze za wsoki estradiol mowi, ze jajniki wziely sie do roboty iprodukuja jajeczka. No ale estradiol 42 a zawysoki progesteron? WTF?

    Co do lekarza: na nastepnej wizycie, badz mailu zapytam go w prost czy on ma ochote mnie eczyc czy ma to w dupie! Sorry nie mam czasu na marmowanie kasy na gbura, ktory niby ma pretensje ze dopytuje, opowiadam o historii choroby a on nie wyciaga wnioskow.

    Ojjj ale jestem sfrustowana ta sytuacja.

    • ~pati pisze:

      Malibuu wiesz co ja nie do końca w temacie podejść bezpośrednio do ivf ale to nie powinno być tak wywołać cykl od 2-do entego takie leki i w między czasie inne i jeszcze kilka razy określony prog? Skoro od nd bierzesz zastrzyki a dziś 2 dc? Myślałam ze pod punkcje itp. to się wszystko zaczyna od wywolania cyklu, i w międzyczasie się spr prog. Bo z tego co wyłapałam po wpisach to każda czekała do okresu a później leciała z zastrzykami. No nic wychodzi na to że musze się dokształcić.

    • ~iza krotki blog pisze:

      Malibuu, sorrki, że tak lakonicznie, ale ja na chwilkę wpadłam. A mozesz napisać o przyzwoleniu na in vitro w świetle tych dwóch religii? Tak w ogóle dla poszerzania swiatopoglądu? Mailem do mnie i puścimy jako post na blogu?

      Nie mam niestety wiedzy, żeby progesteron opisać, dlaeczego skacze, ale za to frustrację rozumiem znakomicie. Leczenie składa się z czekania i frustracji…

  106. ~mała Ania pisze:

    Na fb Nasz Bocian podjął kwestie zachowania się klinik, możecie zerknąć. Tylko jedna klinika skomentowała i to dość lakonicznie :/

    • ~pati pisze:

      Mała Ania właśnie przeczytałam, to co oni kur… nie wiedzieli i wcześniej nie reagowali jak podpisy się zbierało?? Masakra

      • ~mała Ania pisze:

        Nie wiem Pati… nie chcę myśleć, że to jest tak, jak napisał ktoś w komentarzach pod tym postem na Naszym Bocianie, że kliniki nie reagują,bo liczy się kasa, a tej im nie zabraknie nawet jak to barbarzynstwo przejdzie…. smutne by to było.

        • ~pati pisze:

          mała Ania my już chyba skrzywione psychicznie jesteśmy że każdy chce z nas kase wyciągnąć, każdy lekarz prywatnie, badania na nfz 1 na 10 się uda, mi za każdym razem taka myśl przebiega przez glowe jak ide do jakiegoś lekarza nowego. Ale mam swoich 2-3 gin których uwielbiam i panią diabetolog i chyba calą swoją małą przychodnię co robia co tylko mogą tylko gin tam jest idiotka i tyle jedna jak i druga i tu się robi problem.
          Na naszym bocianie na fb też jak przeczytałam info o wyjeździe do czech na ifv to od razu czerwona lampka ” ooo a jak ona organizuje takie wyjazdy i kase łapie z nich to teraz będzie pisać tu żebym ja zalamana stanem prawa się do niej odezwala o namiary tej firmy co autokar, tłumacza i nocleg załatwia :)

        • ~Anitt pisze:

          Ja tez sie tego boje, ze czy z lekami czy bez ludzie nie beda mieki wyjscia i beda ryzykowac dla tych 4 % procent skutecznosci. Predzej odbije sie to na importerze lekow ( bo napewno nie producencie..)niz na klinikach..
          I to mnie wkurwia chyba w tym wszystkim najnardziej. Kliniki ktore zbijaja na nas kokosy nie chca nas bronic!!! To ze jeden lekarz z jakiejs kliniki sie wypowiedzial to jest kropla w morzu….same policzcie ile jest klinik w pl i ile par sie w nich leczy….jaki wielki jest to potencjal…

  107. ~LILOĄ pisze:

    Dzisiaj 1 dzień jesieni tej kalendarzowej i moje 34 urodziny.
    Czas leci … kiedy słucham wypowiedzi tych buddyjskich małpek , które zatykają łapkami usta i oczy udając , że nic do nich nie dociera , poza średniowiecznymi poglądami zakłamanych klechów , mam ochotę iść na barykady. … bo czy bezdzietny stary kawaler albo ojciec 7 dzieci lub pijak, narkoman , ktory dorwał się do koryta po tym jak jego kariera muzyczna chyliła się ku upadkowi mogą decydować o naszych Mrozaczkach , Kulkach , Okruszkach … NIE !!!! NIE ZGADZAM SIĘ. ..
    Jeśli będzie trzeba wyjedziemy z kraju o którego wolność walczył mój Pradziadek ale czy jest to dobre rozwiązanie. .. NIE , jednak dla naszego marzenia zrobimy wszystko.

    • ~pati pisze:

      LILOĄ masz świętą racje to są nasze Kluchy Karaluchy u mnie były Skunksy :) później był jeden Kleszcz :) jak bym nie nazwała, jak byśmy nie nazwały te zarodki to były nasze zarodki i nasze szanse na dziecko, dla wielu z nas to było też już dziecko ale tylko i wyłącznie dzięki ivf, głaszczemy mówimy całujemy przez te 10 dpt do tej bety, która jest dla jednych udana dla innych nie. I co dalej, dalej mamy stres co z serduchem, później kolejne stresy dotrzymać do min tego 26 tyg, tak długo czekamy, tyle przeszłyśmy (wiem wy więcej tych stresów niż ja) i co oni nam chcą to odebrać?? To jest nasza i naszych mężów decyzja że się na ta ścieżkę piszemy i świadomie godzimy !!

    • ~Ruta pisze:

      LILOĄ, wychodzi na to że jesteś dokładnie 3 dni młodsza ode mnie, czy też byłaś wynikiem wprowadzenia stanu wojennego? ;)

  108. ~Magdanr2 pisze:

    Pati wcale mnie nie uraziłaś, wiecie z tym wspólny mianownik to niepłodność , chodzi mi o to ze można to fajnie ubrać w słowa i wyciągnąć im z ręki argumenty pod tytułem na in vitro decydują sie Karierowiczki po 40 , ktorym sie wczesniej zajść w ciążę nie chciało .
    Wiecie chodzi mi o to zeby napisać , Mam endometrioze , nie mam jajowodów, Mąż praktycznie nie ma zdrowych plemników , mam pcos , itd…itp….walczymy 2,4,5,10 lat .
    Mam 35 ale i 25 lat ….
    O to mi chodzi tak w mega skrócie , plus informacja ze kazda próbowała naprotechnologii czyli po prostu monitrowania cyklu .
    Super pomysl zeby to porozrzucać po Klinikach , do skrzynek , wszędzie gdzie sie będzie dalo , odnośniki do bloga , załączniki w postaci naszych historii, bo to pokaze ze to dotyczy każdego .
    A tu są dobre odnośniki do konstytucji wykorzystamy http://www.proinvitro.pl

  109. ~Anitt pisze:

    Laski ja was niechce buntowac ale chyba musze!!!
    Jedne z was sa teraz czesciej w klinice inne maja przestoj…
    Dzwoncie do swoich klinik, dopytujcie sie dlaczego nie reaguja, nie walcza o was!!!!!
    Ja mam swoja klinike w de. Nie jestem w stanie wydzwaniac do waszych klinik ale uwazam ze warto o ich szanowne poparcie zawalczyc. Jezeli beda odbierac czesto takie telefony to moze w koncu ustosunkuja sie do tego co sie dzieje!!! Moze nam pomoga !!

    • ~pati pisze:

      Anitt ja tam będę we wtorek, nie wiem czy mogę tak naciskać bo teraz normalna stymulacja, ale jak okaze się ze gówno z niej wyszło to nie omieszkam dopytać się co i jak z ivf dalej, bo decyzja u nas chyba-jeszcze nie do końca- zapadła. Tak podejdę do kolejnej płatnej czy to w S.(może załapie się na dof z UM) czy w N. czy Czechy ale podejdę i będę walczyć dalej. Ale zanim to nastąpi będę musiała chwile odsapnąć od tego wszystkiego w sensie te stymulacje leki zastrzyki itp. zadbać o siebie i o Nas :) wiem że się przyda :) przynajmniej dla psychiki :)

  110. ~Anett pisze:

    Dziewczyny jeśli moge wtrącić, myślę że w tej chwili najwazniejsze jest aby te mongoły z Kukiz 15 wycofalil swoje podpisy z ustawy ( wygooglujcie tvn24 tam jest wyjaśnione ) wystarczy ze z 19 mongołów podpisanych pod ustawą 5 zaglosuje przeciw i ustawa trafi do kosza. Bedzie wtedy czas zeby zadziałać z grubszego kalibru. Moim zdaniem to co mozemy zrobic na cito to wysylac im prośby, groźby, błagania wszystko co możemy zeby ich uswiadomic. Wiekszos z tych osob ma fb, tak samo jak my. Jak dostana przez weekend tysiace wiadomości może cos zaskoczy w tych pustych łbach. Byc może decyzję juz zapadły, ale może jeszcze nie wszystko stracone?

  111. ~Anitt pisze:

    Anett tak nanszybko znalazlam Marka Biernackiego i Pawla Kukiza. Do tego ostatniego to juz wczoraj pisalam…
    Jak jestes w stanie to pomoz nam i znajdz nazwiska pozostalych 17 poslow. Bedzie szybciej jak beda one juz tutaj napisane a my bedziemy wysylali do nich wiadomosci.
    Ja chce zebrac troche nowych dziewczyn z innych blogow aby nas wsparly.
    Swoja droga ciekawe czy Iza ma dane ile dziennie odwiedza nas rozynch adresow IP. Bo liczba dzienna wyswietlen strony jest imponujaca…tylko sama ja otwieram 30 razy dzeinnie..

    • ~Anett pisze:

      Czrna lista:
      Paweł Kukiz, Wojciech Bakun, Elżbieta Borowska, Paweł Grabowski, Jerzy Jachnik, Bartosz Jòźwiak, , Norbert Kaczmarczyk, Andrzej Kobylarz, Stefan Romecki, Tomasz Rzymkowski, Anna Maria Sierakowska, Paweł Skutecki, Paweł Szramka, Jacek Wilk, Robert Winnicki, Rafał Wòjcikowski, Jan Klawiter, Marek Biernacki, Jerzy Sanocki.

      • ~Anitt pisze:

        Anett wielkie dzieki.
        Dziewczyny teraz wasza decyzja !!!!!!!!
        Moja propozycja :
        Zamieszczamy nazwiska tych poslow w nowej zakladce, przez weekend spisujemy nasze historie w formie lisu.
        Magda moze sprobujesz napisac pierwszy z listow otwartych wlasnie do nich?
        Wyslemy im nasze hostorie i list otwarty.
        To bedzie pierwszy krok.
        Co wy na to? Piszcie, moze sie myle, moze macie inne pomysly. Aby to dobrze wyszlo musimy byc w stosunku do siebie krytyczne, pelny profesjonalizm :-) staram sie pisac po innych blogach, forach. Moze akurat ktos nam jeszcze pomoze.

        • ~Magdanr2 :) pisze:

          Ok , Ja już wstępny szkic mam do końca dnia spróbuje to sklecić żeby miało ręce i nogi , dziś mam cały Dzień Chrześniaka a On ma 3 lata więc wrzucę list pewnie wieczorem.
          Wrzucę tu żeby każda się zapoznała i możemy ruszać w niedziele .
          W końcu to dzień wolny , wszyscy powołują się na Biblie więc przyda im się akurat w niedzielę trochę refleksji nad tym co ważne !!!! :D
          Ja nie wiem czy Oni teraz mogą wycofać to świństwo jak już jest w Komisji , ale oczywiście będziemy to rozsyłać , można też wysłać do Arłukowicza z PO bo On siedzi w Komisji Zdrowia i jest Lekarzem , sprawdzę też skład tej Komisji i wrzucę tutaj , im tez bym wysłała .

  112. ~iza krotki blog pisze:

    W sprawie listu otwartego, jeżeli przyda się osobne miejsce, żeby porozmawiać, spróbujcie tutaj http://krotki.blog.pl/list-otwarty/
    Może się przyjmie – to jest w menu

    • ~Anitt pisze:

      Iza dzieki ci za czujnosc :-) i nowa zakladke. Wiem ze masz teraz mnustwo roboty. Mam nadzieje ze nie obrazisz sie na mnie za taka samowole jak podsylanie linkow z Twoim blogiem na innych stronach.

      • ~Iza krotki blog pisze:

        Anitt, przeciwnie, byłoby dobrze, gdyby ktoś pokierował akcją. Ja pomogę, też w kontaktach z mediami, ale nie pokieruję.

  113. ~pati pisze:

    Dziewczyna rabina kciuki zaciśnięte :) koczowałaś o 8 jak ja pod laboratorium? czy tylko ja taka pierdzielnięta byłam?

    • ~dziewczyna_rabina pisze:

      Daj spokój, byłam na badaniach z samego rana, a i tak nie mam dzis wyniku „bo dużo zleceń było”, wrr… Czekam do poniedziałku.

  114. ~Sza pisze:

    Dziewczyny mamy 5 zarodkow ;) <3 :) <3

  115. ~Magdanr2 :) pisze:

    Dziewczyny na razie mam tyle , będę powoli jechać do końca , jeszcze pare zdań napisze ale nie chcę tego rozwlekać , napisze jeszcze że każdą z nas ominęły awanse , wakacje , zmiany pracy , bo zaraz będziemy w ciązy , napisze coś o tym jak to wpływa na małżeństwo.
    Zakończe czymś w stylu że niepłodność tak wiele nam oderbała ale każda z Nas ma wciąż nadzieje na Dziecko , na to że wygra i że to czego nam ta suka(użyje innego slowa) nie odebrała to Oni właśnie chcą nam odebrać , zmieniając tak ustawę że in vitro w Polsce będzie praktycznie nieosiągalne …. ble ble ble

  116. ~Magdanr2 :) pisze:

    Mam na imię Magda, ale jestem też Patrycją, Kasią, Agnieszka itd…
    Pracuje w Korporacji ale jestem też Pielęgniarka, Kasjerka , Panią w sklepie z Warzywami czy Policjantką
    Mieszkam w każdym województwie i mieście w Polsce .
    Opowiem Wam Moja historie , ale ta historia może być historia Twojej Córki, Żony , Sąsiadki a może Syna , Wnuka bo niepłodność nie wybiera i za chwile może dotyczyć Ciebie….
    Nie interesuje mnie czy prywatnie jesteś za czy przeciw in vitro , czy zdecydowałbyś, zdecydowała na ” Dziecko z probówki” jak lubisz nazywać Moje Dziecko.
    Twoje prywatne poglądy nie maja dla mnie znaczenia .
    Chce Ci tylko przypomnieć ze jako reprezentant narodu , zasiadając w sejmie reprezentujesz także Mnie i tysiące osób walczących z ta choroba , bo przecież art.1 Konstytucji RP mówi :”Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli ”
    Chce Ci przypomnieć ze jak Lekarz masz przede wszystkim nie szkodzić.
    Chce Ci przypomnieć ze prawo do posiadania Dzieci jest najwyższym dobrem Każdego Człowieka , cytując Profesora dr hab. n. med. Krzysztof Łukaszuk „Niepłodność jako choroba została przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) uznana za poważną chorobę społeczną i wpisana na listę Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób i problemów zdrowotnych(ICD 10) ”
    Konstytucja RP mówi ” „Każdy ma prawo do ochrony zdrowia”. Konstytucja nie różnicuje przy tym rodzaju „zdrowia”, które ochronie ma podlegać. Zdolność uzyskania potomstwa jest ponad wszelką wątpliwość emanacją „zdrowia”, a brak tej zdolności przejawem choroby.” .
    Dlatego zanim zagłosujesz za ostateczna zmiana ustawy wysłuchaj co mamy do powiedzenia zanim odbierzesz nam nadzieje i elementarne prawo do posiadania Potomstwa ….
    Endometrioza , latami leczone bez skutku PCOS , brak lub nieprawidłowa liczba ruchomych plemników , trwałe uszkodzenie jajowodów lub ich brak .
    Czy znasz chociaż jedną z tych chorób , ich skutki ?
    Nie takie z Wikipedii , ale takie z którymi My walczymy na co dzień , które każdego dnia powodują ból , niemoc , płacz , które uszkadzają nie tylko nasz organizm ale przede wszystkim psychikę .
    Wiesz ile widziałyśmy negatywnych testów ciążowych , wiesz ile lat i ile razy rozkładałyśmy nogi na fotelu ginekologicznym , nasza wiedza po 2,4,5,10 latach walki z niepłodnością jest niemal na poziomie Lekarza Ginekologa .
    „W badaniu obejmującym 200 par zamierzających poddać się zabiegowi in vitro, 48% kobiet wskazało zmagania z niepłodnością jako najbardziej przygnębiające doświadczenie w ich życiu2. Spójne jest to z wynikami otrzymanymi przez Alice Domar, które wykazały, że kobiety doświadczające niepłodności odczuwają depresję porównywalną do stopnia, w jakim doświadczają jej osoby chore na nieuleczalne choroby. Powyższe wyniki pokazują, że zagadnienia płodności stoją często w centrum kobiecego funkcjonowania psychicznego ” ( tu zrobię odnośnik bo to cytat)
    Niepłodność jest jak rak , czy byłabyś w stanie zagłosować za ustawą którą odbiera chorym lekarstwo na raka , czy mógłbyś im powiedzieć że nie dostaną chemii , przecież cierpienie jest częścią życia , co więcej podobno uszlachetnia i zbliża do Boga na którego tak często się powołujesz , więc niech cierpią , po co nowe terapie, lekarstwa , badania ?!
    Tak łatwo naciskasz guzik który odmawia nam prawa do leczenia , jaką widzisz różnicę pomiędzy mną a chorym na raka ?!
    Niepłodność odbiera nam godność , nie mogę być Matką ,a jestem Kobietą mam 25,28,30,35 lat leczę się dłużej niż pamiętam , czy wiesz jak boli jak słyszymy kiedy mówisz że niepłodność dotyczy Karierowiczek które wzięły się za Dzieci w wieku 40 lat , w tym wieku mamy za sobą najczęściej już co najmniej 10 lat leczenia …

  117. ~Marysia pisze:

    Magda nr 2 super, świetnie to napisałaś ja nie mam takiego daru. Może mogłabyś jeszcze dopisać czym jest bezpłodność a niepłodność i jak przebiega procedura, czy dzieci są sprzedawane w termosach bo (p)osłowie nie wiedzą. A i koniecznie napisz w którym momencie procedury są wyrzucane do kosza bo ja nie mam pojęcia skąd oni to biorą. Powiem szczerze wiedza nt in vitro w naszym kraju jest na poziomie zero.moi najblizszi nie mają do końca pojęcia jak to przebiega i po co te 6 komórek. Trzeba im napisać ze te komórki nie są zabijane tylko obumieraja ze względu na słaby materiał genetyczny

    • ~Magdanr2 :) pisze:

      Racja Marysia !!!!
      Zestawie im ustawę która jest z ta która chcą wprowadzić i wrzucę kilka cytatów Lekarzy .
      Np to ile naprawdę z tych 6 zarodków udaje się zamrozić , też trzeba uświadomić naszym Rządzącym że Lekarz wybiera najlepsze Zarodki bo to samo robi Matka Natura , też nie pozostawia tylko te które są najsilniejsze .
      Dzięki :)
      Anitt ja w poniedziałek zadzownie do Mojej Kliniki mam tez prywatny numer do Mojego Lekarza niech mi powie co mają zamiar zrobić !?
      Wydrukuje też Nasz List niech go zostawią w Klinice

      • ~Marysia pisze:

        Jak możesz to napisz jeszcze jak wielkim skarbem są mrozaki ze mrozi się po to bo:w razie niepowodzenia nie trzeba poddawać kobiety ponownej stymulacji nieobojetnej dla zdrowia a w razie powodzenia jest to szansa na kolejne potomstwo :)

  118. ~pati pisze:

    Dziewczyny to tak już zupełnie z innej strony, czy żel intymny wpływa jakoś na plemniki? Bo u mnie sachara a o 9 był pregnyl i teraz tak sobie myśle czy ma on jakiś wpływ czy nie?

    • ~Anitt pisze:

      Hmm mi sie wydaje ze lubrykanty maja wplyw, chyba ze sa to jakies specjalne apteczne czy cos. Zobacz ulotke w necie. Powinno cos pisac

  119. ~Anitt pisze:

    Magda super robota, az sie wzruszylam jak to przeczytalam.
    Moim zdaniem nie musisz opisywac procedur ivf, tylko jakis odnosnik do ich niklej wiedzy medycznej i ignorancji, bo to trzeba byc ignorantem aby niemajac podstwowej wiedzy z zakresu in vitro glosowac przeciw tej procedurze.

    • ~Marysia pisze:

      Niby tak ale oni nawet nie mają pojęcia czym jest bezpłodność i niepłodność a co dopiero in vitro; ) najważniejsze jest żeby zrozumieli że to dla nas ostatnia deska ratunku a nie zabieg w spa. Nikt nie niszczy zarodków bo to nasz skarb. My już się pogodxilismy ze zabrali refundację, każda z nas zdobędzie pieniądze byle tylko się udało ale niech nie powodują że in vitro będzie nieskuteczne

  120. ~dziewczyna_rabina pisze:

    8 dpt – beta 14,67
    Dzis (9 dpt) powtórzyłam, ale wynik moze bedzie dzis, a moze dopiero w poniedziałek. Zwariuje do poniedziałku.

  121. ~Magdanr2 :) pisze:

    Dziewczyny cd …
    Piszcie co jeszcze , resztę dopisze wieczorem bo zaraz będzie Młody , a to bardzo ruchliwy 3 latek :D

    Nie wychodziłyśmy na ulice , nie znasz naszych twarzy , nie krzyczałyśmy przed Sejmem .
    Powiem Ci dlaczego bo niepłodność to też poczucie wstydu , pokazać swoja twarz i dostać przywieszkę Kobiety Niepłodnej , o to ta która nie może mieć Dzieci , albo te wszystkie bzdury które wypowiadasz o bruździe dotykowej , zespół ocaleńca , czy inne wzięte z palca brednie .
    Ja wiem że to kłamstwo , ale czy mam odwagę skazywać Moje , tak długo wyczekiwane Dziecko na wytykanie palcami , na społeczną ocenę .
    Wiesz co Ci powiem , powoli zaczynamy mieć odwagę , bo Nasz Dzieci zasługują na lepszy świat , bez różnicowania na te lepsze poczęte naturalnie i te gorsze z in vitro , inseminacji , bo Nasze Dzieci zasługują na Rodzeństwo , a na końcu dlatego że Nasze Dzieci zasługują na to żeby się na tym świecie pojawić !!!
    Masz Dziecko ?? Czy kiedykolwiek Ktoś do Ciebie podszedł i zapytał jak zostało poczęte , a może w jakiej pozycji … więc dlaczego tak bardzo pchasz się z ręką w Moje majtki , dlaczego tak bardzo interesujesz się w jaki sposób poczniemy własne Potomstwo .
    Myślisz że nie chcielibyśmy żeby było to miłą chwila uniesienia , każda z Nas o tym marzy , każda z nas próbowała obserwować cykl , monitorować , badać śluz , mierzyć temperaturę , tak osławiona przez Ciebie naprotechnologia jest nam znana na pamięć .
    Tylko wiesz co , czasem to nie daję rezultatów i nie dlatego że nie chcemy .
    „W dokumencie z 29 kwietnia 2016 r. Prezes Agencji Oceny technologii Medycznych i Taryfikacji, dr Wojciech Matusewicz odnosząc się do tego samego planu pisze: „Główną przesłanką za negatywną opinią Prezesa Agencji jest fakt, że naprotechnologia nie stanowi opcji terapeutycznej dla osób borykających się z problemem niepłodności, zwłaszcza w przypadkach, gdy niepłodność ta związana jest ze zmianami fizjologicznymi w obrębie narządów rodnych kobiety lub męską niepłodnością. (…) Naprotechnologia nie ma dowodów literaturowych o celowości i skuteczności takiego sposobu postępowania”
    Nie znasz tej opinii , czy tylko ją ignorujesz ?
    Nikt , żadna Kobieta ani Mężczyzna nie podchodzi do Rodzicielstwa z myślą ooo a jutro zrobię sobie in vitro , inseminacje , monitoring cyklu , to są niezwykle trudne , bolące i ciągnące się latami decyzje , ale powtórzę raz jeszcze : Posiadanie Dziecka jest elementarnym prawem każdego Człowieka .
    Teraz kilka słów na temat ustaw , tej która jest i którą chcesz wprowadzić , bo przepraszam ale często Mamy wrażenie że naprawdę nie wiesz o czym mówisz :

    • ~Marysia pisze:

      Jestem pod wrażeniem. Naprawdę świetna robota Magda :) DZIEKUJEMY :*

    • ~gaja pisze:

      Magda
      Piękne słowa.
      Ale podejdę mega praktycznie – ktoś, komu nie zależy, w połowie przewie czytanie. To musi być krótkie i dosadne. Zostawiłabym ten pierwszy tekst, skróciła trochę, wyrzuciła trochę emocji, wstawiła gdzie trzeba przecinki.
      I bez pretensji, wiem, że to trudne, ale może odrzucić czytającego.

      • ~Magdanr2 :) pisze:

        Do szaty graficznej i przecinków wykorzystam Męża , On jest w tym dobry :D
        Dobra to dokończę długa wersje i zrobię z niej taką skróconą sentencje , będziemy mieć dwie :D

        • ~pati pisze:

          Magdanr2 dluga to będzie moja historia bo nie potrafiłam się odnieść tylko do niej samej. Podeśle Ci na maila. Ocenisz.

        • ~iza krotki blog pisze:

          W ostatecznej korekcie też chętnie pomogę. Na blogu piszę po nocach zwykle, na pewno wychodzi czasem jakiś babol, ale ogólnie radzę sobie z przecinkami.

      • ~iza krotki blog pisze:

        Gaja, ja jeszcze nie mam ukształtowanego pomysłu, jak to ugryź, żeby było dobrze, ale z tego co Magda pisze (a dobrze pisze), można wyciągnąć esencję i zredagować do 5 żołnierskich zdań. Wersję długą zostawić do szerowania po sieci.

    • ~iza krotki blog pisze:

      Magda, podbijam propozycję sprzed kilku komentarzy – z gotowego, ostatecznego listu zrobiłabym nowy osoby wpis – List Otwarty od Nas, jeśli pozwolisz na to, żeby mógł nas reprezentować.

      • ~Magdanr2 pisze:

        Aaaaaa przepraszam ale teraz dopiero oddelegowałam Mlodzieńca do Mamy a 3 latek to nie lada wyzwanie :)
        Iza oczywiście , to w końcu Nasza Historia .
        To może ja to posklejam , dokoncze , wyśle Ci na maila a Ty poprawisz i poskracasz :)
        Spróbuje dzis , jak nie zdążę to jutro rano będziesz miała:)
        Dzięki Dziewczyny :)

  122. ~Martyna pisze:

    Magda świetnie to napisałaś, gratulacje. Popieram i podpisuję się pod tym co piszesz.
    Trzeba mówić o tym głośno z każdej strony atakować.
    Nie udzielam się na blogu, ale czytam regularnie. Jest dla mnie azylem (pewnie dla wszystkich, którzy tu wchodzą).
    Popieram Wasze pomysły i chętnie pomogę w realizacji.

  123. ~iza krotki blog pisze:

    Dziewczyny, ze swojej strony mogę zagwarantować kontakt z: Naszym Bocianem, Chcemy Być Rodzicami, DD TVN. Radio TOK FM też wchodzi w rachubę (rzecz jasna nie ręczę za odpowiedź).
    Bez gwarancji, ze się uda, ale spróbować mogę też w gazecie.pl i onecie.
    Mam tam komu wysłać na imienne skrzynki List Otwarty od nas.

  124. ~pati pisze:

    Iza ja dalej tworze :) z przerwą na obiad :) na pewno podesle ale teraz znów naszło mi kilka pomysłów i chyba to za długie wypociny na taką historię o sobie, ale pisanie mi pomoglo, taka terapia wyplułam wszystko z siebie :)

    Dziewczyna rabina i jak są te wyniki z dzisiaj? Widze że jednak nie wytrzymałaś i wczoraj zrobiłaś :) Konsultowałaś już to ze swoim lekarzem ten wczorajszy wynik? Czy czekasz na dzisiejszy?

    • ~Magdanr2 pisze:

      Pati dostałam , zaraz poczytam , można te Historię tez w skróconej wersji jak proponowała Ania jako załączniki dołączyć

  125. ~Magdanr2 :) pisze:

    Dziewczyny ostateczna wersja , długa zakończona .
    Iza ma na mailu , ocenzuruje , obrobi i wrzuci .
    Co do wersji krótkiej mam nadzieje że Iza coś powycina i może niech każda z Was napisze co zostawić a co wyciąć i będzie krótka , bo ja mam problem z krótką , potrzba świeżego spojrzenia .
    Dziękuje Wam za wsparcie !!!

    • ~Mała ania pisze:

      Magda to Tobie dzięki, że to napisałaś! Ja składam w głowie swoją historię do napisania. W ciągu dnia wdałam się w dyskusję z jajogłowymi na profilu tego debila – kukiza. Przełamałam tym samym trochę swój wstyd i moje tabu, bo wypowiedzi są publiczne, kilka osób z moich znajomych je polubiło, więc je widzieli… nawet mi z tym ok, nie robię nic złego, to nie moja wina, że niepłodność nas dotknęła.

      • ~Magdanr2 :) pisze:

        :)
        Ja nawet nie miałam dziś czasu zajrzeć , zajmowałam się Chrześniakiem , a potem obrabiałam Konstytucje i ustawy :)
        Wiecie ja przed Kluchą byłam bardzo aktywna na TT , komentowałam , byłam na bieżąco , czytałam co się dzieje w naszym małym politycznym piekiełku .
        Jak się okazało że Kluseczka się zadomowiła , stwierdziłam olewam , odmóżdżam się , Dziecko będzie miało jeszcze całe życie żeby poznać ten syf , nie będę mu życia płodowego zatruwać.
        No i bummmm , normalnie się nie da nie odezwać jak się patrzy co się dzieje .
        Zastanawiam się czasem czy Ludzie którzy na nich głosowali , wielu znam i są całkiem rozsądni , czy im po prostu nie jest wstyd i czy nie czują się oszukani .

        • ~pati pisze:

          Cytuje ze strony kukiza nie wklejam danych osoby która o napisała :” Panie Pawle . za przeproszeniem i bez prywatnych wywodów. Chuj tobie i wszystkim politykom do tego co kobieta/mężczyzna robi ze swoim ciałem.
          Ale gwarantuje wam że Czechy i Holandia się ucieszy , bo tam kobiety będą jeździć. A podziemie aborcyjne będzie kwitlo.

          Dobra trochę mnie poniosło. ale denerwuje mnie ze ważniejsze jest kto komu dał dupy, niż to że polskie małe i średnie firmy upadają, że rodzaje się kasę robaka za nic, że bardziej doceniana jest patologia niż ludzie tworzący miejsca pracy……”

          Nooo to my w naszych wypocinach przemyślanych jesteśmy nader miłe :)

  126. ~Malibuuu pisze:

    Magda pieke dziekuje.

  127. ~Doti pisze:

    Dziewczyny! 21wrzesnia przyszla na świat nasza Córeczka -Królewna Julka.Jest prześliczna i zdrowa.Narazie uczymy się wspólnego życia,co nie zawsze jest łatwe, ale Juleczka ślicznie je, a ja pokarm mam od pierwszej doby po cesarce.Niestety trochę nas tu muszą monitorować w szpitalu po tym konflikcie, ale dotąd poziom płytek krwi ma powyżej średniej i wszystkie badania,razem z Usg, są dobre.nie będę oszukiwać ze po cesarce było łatwo,to jednak walka o przeżycie bo trzeba bardzo szybko ogarniac;ale można dac radę ,bo wszystkie bole mijają przy takiej małej Wiewioreczce!dziękujemy za wsparcie i kciuki ,na bank pomogły .I nigdy się nie poddawajcie w tym boju

    • ~Renata pisze:

      Doti gratulacje :-) .Niech ta nauka wspólnego życia przebiega Wam w zdrowiu i radości.
      Myślę że Twój wpis zagrzeje nas do walki jeszcze mocniej, do walki z losem i politykami…

    • ~pati pisze:

      Doti gratulacje :) Super z tym pokarmem i super że mała ładnie się przysysa i je :) świetne infrmacje od rana. Ściskam Was :*

    • krotki.blog pisze:

      O rany Doti, ale sie dzieje, kiedy to zleciało? :) Gratulacje!

    • ~Magdanr2 :) pisze:

      Doti cudowny kolejny cud z nami , pięknie !!!
      Gratuluje !!!:)

    • ~niebieska pisze:

      Doti! W tym tornadzie, śliczna Juleczka-Wiewióreczka jest najpiękniejszym dowodem na to, że warto walczyć. Twoja historia też jest niezwykła, jak każda tutaj. Gratulacje, tulcie się ile wlezie. Morza miłości!

    • ~Wężon pisze:

      Doti, gratulacje. Tul ten swój cud ile wlezie. Szybkiego wyjścia do domu życzę.

    • ~Uczuciowa pisze:

      Doti!!!!! GRATULACJE!!! OGROMNE!!! Cesarka to nie przelewki, nic dziwnego, że potrzebujesz czasu by dojść do siebie. Ale wspaniałe jest to, że masz taki CUD-owny środek przeciwbólowy w ramionach:))) Wracajcie szybko do domu, żeby zacząć pisać ten nowy, fascynujący rozdział w życiu:)))

  128. ~iza krotki.blog pisze:

    Magda, dziękuję za LIST i zaufanie. Minimalnie zmieniłam, np. usunęłam zdanie, że znamy się leczeniu niemal, jak ginekolodzy, bo takie stwierdzenie raczej będzie wykorzystane przeciwko nam. Poza tym drobiazgi, trochę złagodziłam emocje, ale nadal jeszcze nie wszystkie :) Może przy drugim czytani uda się złagodzić bardziej.
    Wklejam poniżej. Dajmy sobie czas do końca dnia, a na jutro zrobię z tego osobny post.
    Pomyślcie, też – jak się chcemy podpisać? W końcu to list, podpisać się trzeba.

    to co wkleiłam niżej to oczywiście tylko propozycja podziału na wersje krótką i długą. może trzeba inaczej?

  129. ~iza krotki.blog pisze:

    Mam na imię Magda, ale jestem też Patrycją, Kasią, Agnieszką…

    Twoje prywatne poglądy nie mają dla mnie znaczenia.

    Chcę Ci tylko przypomnieć, że jako reprezentant narodu, zasiadając w sejmie, reprezentujesz także mnie i tysiące osób walczących z tą chorobą.

    Nie wychodziłyśmy na ulice, nie znasz naszych twarzy, nie krzyczałyśmy pod sejmem.

    Powiem Ci, dlaczego, bo niepłodność to też poczucie wstydu.

    Endometrioza, latami leczone bez skutku PCOS, brak lub nieprawidłowa liczba ruchomych plemników, trwałe uszkodzenie jajowodów lub ich brak.

    Czy znasz chociaż jedną z tych chorób? Ich skutki?

    Nie takie z Wikipedii, ale takie z którymi my walczymy na co dzień, które każdego dnia powodują ból, niemoc, płacz, które uszkadzają nie tylko nasz organizm ale przede wszystkim psychikę.

    Tak łatwo naciskasz guzik który odmawia nam prawa do leczenia, jaką widzisz różnicę pomiędzy mną a chorym na inne choroby?

    Niepłodność zabiera wiele: godność, poczucie kobiecości, męskości, intymność.

    To, czego nam nie odebrała, to Nadzieja. Bo wierzymy i mamy nadzieję, że się uda pokonać chorobę, że na końcu tej drogi jest Dziecko.

    Nawet jeżeli to nie jest Twoja droga, to nie odbieraj nam Nadziei, to często naprawdę ostatnie, co nam w tej walce zostało i co pozwala iść do przodu i wygrać.

    ***

    Mam na imię Magda, ale jestem też Patrycją, Kasią, Agnieszką…

    Pracuję w korporacji, ale jestem też pielęgniarką, kasjerką, panią w sklepie z warzywami czy policjantką.
    Mieszkam w każdym województwie, mieście, we wsi w Polsce.

    Opowiem Wam moją historię, ale ta historia może być historią Twojej córki, żony, sąsiadki, a może syna, wnuka bo niepłodność nie wybiera i za chwile może dotyczyć Ciebie….

    Nie interesuje mnie czy prywatnie jesteś za czy przeciw in vitro, czy zdecydowałbyś się na ”Dziecko z probówki” jak lubisz nazywać moje Dziecko.

    Twoje prywatne poglądy nie mają dla mnie znaczenia.

    Chcę Ci tylko przypomnieć, że jako reprezentant narodu, zasiadając w sejmie, reprezentujesz także mnie i tysiące osób walczących z tą chorobą, bo przecież art.1 Konstytucji RP mówi: „Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli”.

    Żyję w Polsce, jestem uczciwa, pracuję i płacę podatki, odciągam składki zdrowotne i emerytalne, utrzymuję służbę zdrowia, ZUS i jeszcze parę instytucji i nie proszę Cię o jałmużnę.

    Chcę Ci przypomnieć, że, jak lekarz, masz przede wszystkim nie szkodzić.

    Chcę Ci przypomnieć, że prawo do posiadania Dzieci jest najwyższym dobrem Każdego Człowieka, a niepłodność jako choroba została przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) uznana za poważną chorobę społeczną i wpisana na listę Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób i problemów zdrowotnych (ICD 10).

    Konstytucja RP mówi: „Każdy ma prawo do ochrony zdrowia”. Konstytucja nie różnicuje przy tym rodzaju „zdrowia”, które ochronie ma podlegać. Zdolność uzyskania potomstwa jest ponad wszelką wątpliwość emanacją „zdrowia”, a brak tej zdolności przejawem choroby (proinvitro.pl)

    Nie wychodziłyśmy na ulice, nie znasz naszych twarzy, nie krzyczałyśmy przed sejmem.

    Powiem Ci, dlaczego: bo niepłodność to też poczucie wstydu. Wstydzimy się pokazać swoją twarz i dostać etykietę kobiety niepłodnej, a także słuchać o bruździe dotykowej czy zespole ocaleńca.

    Ja wiem że to kłamstwo, ale czy mam odwagę skazywać moje tak długo wyczekiwane Dziecko na wytykanie palcami, na społeczną ocenę?

    Wiesz, co Ci powiem, powoli zaczynamy mieć odwagę, bo nasze Dzieci zasługują na lepszy świat, bez różnicowania na te lepsze poczęte naturalnie i te gorsze z in vitro, inseminacji, bo nasze Dzieci zasługują na Rodzeństwo, a na końcu dlatego że nasze Dzieci zasługują na to, żeby się na tym świecie pojawić.

    Dlatego wysłuchaj, co mamy do powiedzenia, nim zagłosujesz za ostateczną zmianą ustawy, nim odbierzesz nam nadzieję i elementarne prawo do posiadania Potomstwa…

    Endometrioza, latami leczone bez skutku PCOS, brak lub nieprawidłowa liczba ruchomych plemników, trwałe uszkodzenie jajowodów lub ich brak.

    Czy znasz chociaż jedną z tych chorób? Ich skutki?

    Nie takie z Wikipedii, ale takie, z którymi my walczymy na co dzień, które każdego dnia powodują ból, niemoc, płacz, które uszkadzają nie tylko nasz organizm, ale przede wszystkim psychikę.

    Wiesz, ile widziałyśmy negatywnych testów ciążowych, ile lat i ile razy rozkładałyśmy nogi na fotelu ginekologicznym? Po 2, 4, 5, 10 latach walki z niepłodnością wiemy dużo więcej, niż byśmy chciały.

    „W badaniu obejmującym 200 par zamierzających poddać się zabiegowi in vitro, 48% kobiet wskazało zmagania z niepłodnością jako najbardziej przygnębiające doświadczenie w ich życiu. Spójne jest to z wynikami otrzymanymi przez Alice Domar, które wykazały, że kobiety doświadczające niepłodności odczuwają depresję porównywalną do stopnia, w jakim doświadczają jej osoby chore na nieuleczalne choroby. Powyższe wyniki pokazują, że zagadnienia płodności stoją często w centrum kobiecego funkcjonowania psychicznego” (Nasz Bocian )

    Niepłodność jest jak rak, czy byłbyś w stanie zagłosować za ustawą, która odbiera chorym lekarstwo na raka. Czy mógłbyś im powiedzieć, że nie dostaną chemii? Przecież cierpienie jest częścią życia, co więcej podobno uszlachetnia i zbliża do Boga , więc czemu nie pozwolić chorym cierpieć, po co nowe terapie, lekarstwa, badania?

    Tak łatwo naciskasz guzik, który odmawia nam prawa do leczenia, jaką widzisz różnicę pomiędzy mną a chorym na inną nieuleczalną chorobę?

    Niepłodność odbiera nam godność, nie mogę być Matką, a jestem Kobietą, mam 25, 28, 30, 35 lat leczę się dłużej niż pamiętam.

    Nikt, żadna kobieta ani mężczyzna, nie podchodzi do rodzicielstwa z planami, by robić in vitro, to są niezwykle trudne, bolesne i ciągnące się latami decyzje, ale powtórzę raz jeszcze: posiadanie Dziecka jest elementarnym prawem każdego człowieka.

    Nie mów mi, proszę, że nowa ustawa ochroni życie Dzieci, Zarodków, bo to nam najbardziej na tym życiu zależy i chcemy to życie dać.

    Natomiast przypomnę Ci art.23 ust. 3 ustawy o leczeniu niepłodności z dnia 25 czerwca 2015 r.: „Niedopuszczalne jest niszczenie zarodków zdolnych do prawidłowego rozwoju powstałych w procedurze medycznie wspomaganej prokreacji nieprzeniesionych do organizmu biorczyni.”

    Proszę, zastanów się jeszcze raz, zanim ostatecznie naciśniesz przycisk, zastanów się, jak Twoja decyzja wpłynie na życie niepłodnych kobiet i mężczyzn.

    Zmieniając ustawę pod przykrywką ochronny życia, tak naprawdę odbierasz nam prawo leczenia choroby, odbierasz Naszym Dzieciom szanse na przyjście na ten świat.

    Niepłodność zabiera wiele: godność, poczucie kobiecości, męskości, intymność.

    To, czego nam nie odebrała, to Nadzieja. Bo wierzymy i mamy nadzieję, że się uda pokonać chorobę, że na końcu tej drogi jest Dziecko.

    Nawet jeżeli to nie jest Twoja droga, to nie odbieraj nam Nadziei, to często naprawdę ostatnie, co nam w tej walce zostało i co pozwala iść do przodu i wygrać.

  130. ~Magdanr2 :) pisze:

    Iza super , przepraszam za dodatkową robotę , pewnie siedziałaś po nocy , ale serio już mi brakuje dystansu do tego :/
    Dziewczyny Ja się mogę podpisać imieniem i nazwiskiem , może tak np :
    Magdalena Szromek 4 lata walki z niepłodnością aktualnie 17tc z in vitro ,albo może być po prostu Magdalena Szromek , endometrioza , 4 lata leczenia .
    Zosia Kowalska 5 lat leczenia , pcos , w trakcie drugiej procedur in vitro .
    Anna Kowalska 3 lata leczenia , zaburzenia hormonalne , 2 iui co dalej ?
    Nie wiem , jak chcecie :)
    Chodzi o to że żeby wzięli nas na poważnie powinno być chyba z imienia i nazwiska .

    • ~pati pisze:

      Magda obojętnie jak to ja się podpisze tak czy tak, co ustali „góra” tak będzie :)

    • ~Iza krotki blog pisze:

      Coś Ty, w nocy spałam :)
      Magda, musze sie krótko wytłumaczyć. Nie moge sie podpisać nazwiskiem. Nie chodzi w ogole o ukrywanie in vitro przed środowiskiem, ktore mnie zna, bo nie kryje sie z tym.
      Mam takie powody, których nie moge tu nawet wyjaśnić.
      Zyskałabym duzo, dając nazwisko, bo jestem cholernie dumna z nas wszystkich tutaj, z bloga, z tego, co sie dzieje tutaj.
      Ale nie moge.
      I myśle, ze wiele, pewnie większość z nas ma jakieś swoje powody. I tym sposob, bedzie tylko kilka podpisów.
      Dziewczyny, a moze pozwólmy sobie na podpis nazwiskiem lub NICKIEM z bloga? Wtedy na pewno ta lista znacznie sie wydłuży.
      Dobrze wiem, ze list powinien mieć nazwisko.
      Ale wyślemy go do mediów. Pamiętajcie o tym, nie możemy żądać, żeby w razie publikacji, wycięli nasze nazwiska.
      Równie dobrze możemy ich zacząć używać zamiast nicków tutaj.

      • ~Magdanr2 pisze:

        Rozumiem , najważniejsze zeby bylo nas dużo :)
        Mogą być same imiona plus Nick np , ja się dostosuje , ważne zeby Nikt nie poczuł się niekomfortowo , nie wiem czy to dobre słowo ale wiecie o co mi chodzi :) Zrobię listę e maili i Ci wysle na maila , postaram sie dzis , komisja zdrowia plus poszukam maili do co ważniejszych osób w Rządzie i co myślicie zeby przeslac to pismo do wszystkich Posłanek, może w końcu nas wesprą?
        Na ich stronach powinny być adresy mailowe :)

        • ~Magdanr2:) pisze:

          Pisze z telefonu i zapomniałam dodać :) , ale to Ja :)

        • ~Iza krotki blog pisze:

          Spoko, jak mamy zebrać podpisy (nicki) chętnych, to i tak do jutra rana nie zbierzemy wszystkich.
          Chyba, że odpuścimy zbierane podpisów, a zostaniemy przy sygnatariuszach z bloga.
          Wtedy podałabym dane ile nas jest.
          Jak bede w domu, sprawdzę staty po unikalnych użytkownikach i zaproponuje podpis w liczbach. Ocenisz. Ocenicie :)

  131. ~Magdanr2 :) pisze:

    Aha i nie wiem co myślicie i czy Iza wyrazi zgodę , jeżeli mamy wysyłać list mailowo to może Iza z krótkiego bloga byś wysłała , Ja Ci mogę przygotować adresy e mail, bardzo bym chciała żeby w treści maila lub na końcu pisma może był adres bloga , bo żaden list nie zastąpi Naszych Historii i tego co tu się dzieje .
    Oczywiście Iza jeżeli tylko się zgodzisz ?

    • ~pati pisze:

      Popieram tylko jak kogo mamy zasypać mailami z naszym podpisem do wklejenie? I dajmy może dzień jeszcze żeby zebrać ich jak najwięcej, niektórzy w weekedny mogą żadko zaglądać do kompa :)
      Wężon co u ciebie bo jakoś zamilkłaś?

    • ~Iza krotki blog pisze:

      Magda, no pewnie, z przyjemnością wyślę to z bloga, jeśli masz adresy e-mail, skorzystam z Twojej pomocy chętnie.

      Tez uważam, ze przydałby sie adres bloga przynajmniej w podpisie, bo tutaj są lata naszej walki. Może pod pismem , które napisałaś, dodać:

      Sygnatariuszki: kobiety z krotkiego.bloga.pl

      I dalej nasze podpisy. Tylko te podpisy wlasnie…. Wyżej wyjaśniam…

  132. ~Aneta pisze:

    Dziewczyny, świetna robota. Czytam często i popieram Was całym sercem. Odzywam się raczej rzadko, bo w zasadzie to czekam już na szczęśliwe rozwiązanie, a i przygoda z in vitro zakończyła się nadspodziewanie szybko, więc moje 3-letnie doświadczenie jest niczym w porównaniu do tego co większość z Was przeżywa. W każdym razie chętnie się podpiszę pod listem, napiszcie tylko konkretnie jak i gdzie to zrobić i dajcie czas np. do jutra do końca dnia. Trzymam kciuki.

  133. ~Tuptuś pisze:

    Jak coś to podpisuje się pod wszystkim, może być imię i nick, może być nawet nazwisko. Magdanr2 list bardzo dobry. Ja jak opisuje moją historię za dużo wypływa emocji, aż łzy wyciskam… nawet tu u Izy jak napisałam męczyłam się, żeby to skrócić i i tak nie wyszło jakby chciała, chyba mam kiepską rękę do opisywania takich rzeczy :( Jakby trzeba było pozbierać więcej podpisów, będę zbierać, na pewno moja rodzina i znajomi też podpiszą.

  134. ~Magdanr2 :) pisze:

    Iza to niech już Dziewczyny się wypowiedzą jak wolą , pomysł z „Chyba, że odpuścimy zbierane podpisów, a zostaniemy przy sygnatariuszach z bloga.
    Wtedy podałabym dane ile nas jest.
    Jak bede w domu, sprawdzę staty po unikalnych użytkownikach i zaproponuje podpis w liczbach ” dla mnie również bardzo dobry .
    Może liczba mocniej na nich podziała , ale oddaje to pod publiczne głosowanie :P

  135. ~gaja pisze:

    Iza – świetnie to ułożyłaś, dokładnie takie coś miałam na myśli.
    Co do podpisów – hm… ja mam takie nazwisko jak 3-4 kobiety w PL, więc anonimowości zero, ruszanie ze sztandarem musiałabym jednak obgadać z rodziną.
    Wolałabym coś jak: „Gaja, 6 lat leczenia, 3 próby IVF”

    • ~iza krotki blog pisze:

      Dzięki, wszystko to robota Magdy :)
      kto chce i może, niech podaje nazwisko, ale większość z nas poda to tak, jak Ty Gaja.

  136. ~Magdanr2 :) pisze:

    Dziewczyny , Iza Szefowo :P wrzuciłam info o blogu na TT i o tym że mamy zamiar powiedzieć kilka słów prawdy , mam nadzieję że się rozniesie …
    Niech się Naród uczy o niepłodności , a blog Izy to najlepszy podręcznik w tym temacie :)

  137. ~franczeska pisze:

    Iza, wspanialy blog, przeczytalam prawie caly przez te kilka miesiecy od wykrycia mam nadzieje jedynego powodu braku ciazy …… niedroznosc jajowodow i hormony na nieprzyjaznym poziomie
    Do tej pory sie nie udzielalam, ale ten list ktory napisala Magda, zmienil to
    Wspanialy list Magda – dziekuje wam wszystkim za wasze dzialania
    Zaraz sie pod nim podpisze w osobnym komentarzu,
    Ja dopiero zaczynam przygode z in vitro. Sstrasznie sie jej boje, ale jestem pelna optymizmu
    Nawet nie zaczelam stymulacji wiec na prawde nie wiem co mnie czeka, ale musi byc dobrze
    Na szczescie dla mnie mieszkam w innm kraju, w ktorym dostep do in vitro jest latwiejszy i jest metoda leczenia ktora popiera panstwo
    Po tym co sie dzieje teraz w tej sprawie w ojczyznie, nie mam ochoty wracac do Polski, nie chce wracac tam bez dziecka….
    Trzymam kciuki za nas wszystkie

    • ~niebieska pisze:

      Franczeska, będzie dobrze. Musi być dobrze.
      Stymulacja nie jest taka straszna, nie dla Ciebie, która od miesięcy walczy i cierpi. Już jesteś silna doświadczeniami niewyobrażalnymi dla płodnych. Zobaczysz, szybko zleci, a potem Wężon odznaczy Cię zielonym ptaszkiem, a Ty będziesz tulić w ramionach swoje dziecko.
      Wszystkie tu trzymamy kciuki!

    • ~Wężon pisze:

      Franczesko witaj. Stymulacja to nic strasznego, parę dni zastrzyków. Bywa trochę skutków ubocznych, ale wiele z nas nic nie czuje, oprócz radości, że zaraz dostanie szansę na macierzyństwo.
      Kiedy zaczynasz stymulację? W następnym cyklu, czy jeszcze nie wiesz?

      • ~Franczeska pisze:

        Nastepny cykl za ok. 3 tygodnie i chyba od niego zaczynam.
        Sama nie wiem…..
        Wczoraj moj lekarz napisal, ze mam do niego zadzwonic jak dostane okres i wtedy zaczynamy
        Ja tak malo wiem o stymulacji, ze nie za bardzo rozumiem co zaczynamy i czy nie bedzie za pozno jak do niego wpadne w 1 czy 2 dniu okresu
        Chyba musze jeszcze do niego napisac maila
        Mam duzo watpliwosci i znakow zapytania
        Wszystkie badania robilam pare miesiecy temu. Jakies przeczucie mam, ze niektore powinnam powtorzyc, ale pomimo takiej mojej sugestii w mailu lekarz nie kazal mi sie zglosic wczesniej
        Eh…… Na pewno wszystko bedzie ok, a ja sie zawsze tak stresuje przed czyms nowym i nieznanym ;-)

        • ~Wężon pisze:

          Franczesko, większość badań jest ważna pół roku. Wszystkie z krwi. Tylko cytologia, USG piersi są ważne rok.
          Sprawdź dla spokoju, kiedy miałaś robione. Ale nawet jak czegoś brakuje, to pobiorą sobie jak przyjdziesz tego 1-2 dc.
          Stymulację zaczyna się 2 lub 3 dc. Czyli natychmiast musisz do niego lecieć jak dostaniesz okres i dostać leki. A jak to będzie akurat dzień w którym nie przyjmuje?
          Jeszcze nie masz recepty? Ja miałam leki wykupione pod koniec poprzedzającego cyklu. I jak zadzwoniłam, że okres się zaczął to tylko powiedział: proszę zacząć zastrzyki od jutra i wizyta za 5 dni.

          • ~Franczeska pisze:

            Wezon, jestes niesamowita
            Juz sie upewnilam, ze bdania mam jeszcze aktualne
            Wasza wiedza mi imponuje
            Dzieki za wszystkie wskazowki

            Leki maja byc dla mnie gotowe jak do niego przyjde – musze sie jakos wstrzelic, zeby nie dostac okresu w weekend ;-)
            Ja juz zaczelam placic za ta procedure, bo na jeden raz to wydatek bylby za duzy, a tak jest rozlozony jakby na raty

            • ~Eewa pisze:

              Z doświadczenia wiem, że takie podejście z marszu jest dobre:) Ja praktycznie z dnia na dzień zaczęłam stymulacje, badania robiłam w dniu pierwszych zastrzyków. Wiem, że nie zawsze się udaje, ale dla mnie takie szybkie tempo, bez czasu na zastanawianie się i analizowanie okazało się owocne. Dzisiaj jestem w 17tc. Trzymam kciuki! A do zastrzyków można się przyzwyczaić a nawet polubić:)

  138. ~niebieska pisze:

    Dziewczyny, zostawiłam Was na weekend, a Wy się położyłyście Rejtanem pod sejmem :) Brawo! Dziękuję Magda2, choć nie mieszkam w Polsce, jesteś też moim głosem. List podpiszę i ja, choć przyznam Wam szczerze, że spróbowałam takiej akcji raz w swoim moherowym otoczeniu i straciłam przyjaciela. Osobę, która zna moje imię i nazwisko, wie, że nie lubię pomidorów, osobę, z którą prześpiewałam długie godziny przy ognisku, z którą przegadałam noce aż do świtu. Po drugiej stronie jest beton, „to sobie adoptujcie” i „nie każdy musi mieć dzieci”, ale wiem, że jeśli list zmusi do refleksji kilka głów, to już jest sukces.

    • ~Wężon pisze:

      Niebieska, niestety, tak jest. Widocznie bóg tak chciał, spełnij się gdzie indziej i jak nie, to trudno.
      Nie liczę na przekonanie tych zdecydowanie na nie, to niemożliwe. Ale może Ci co nie wiedzieli co podpisują, co nie mają zdania, co się zastanawiają co poprzeć coś zrozumieją. A może tylko zobaczą, że jednak trochę nas jest i możemy się liczyć jako wyborcy.

      A co u Ciebie? Jak wypadł podgląd?

    • krotki.blog pisze:

      Niebieska, dzięki. Nie mam pewności, czy kogoś do czegoś przekonamy, ale jak czytam w lakonicznych, krótkich opisach o tej walce i stratach to mi łzy w oczach stają. Nie tylko mi. A napiszesz jakieś zdanie o sobie, czy mam wpisać w listę „Niebieska” co i tak zawsze jest dla mnie zaszczytem :)

    • ~Uczuciowa pisze:

      Ja się zastanawiam jak to jest, że Ci obrońcy życia z taką agresją i pianą na ustach atakują osoby o odmiennych poglądach. Przecież wartości, jakie im przyświecają z pogardą i złością niewiele mają wspólnego. Mam wrażenie (choć może błędne, bo oczywiście nie jestem obiektywna), że więcej ludzkiej życzliwości jest po tej drugiej „zepsutej” stronie…
      Ja mam większość rodziny takiej betonowej… więc milczę. Nie wierzę, że ktoś nieprzekonany wzruszy się, zrozumie coś i zmieni zdanie, ale wierzę, że w kupie siła i tysięcy kobiet zignorować się nie da. Mam nadzieję!

  139. ~Wężon pisze:

    Dziewczyno rabina, czekamy tu na Twój dzisiejszy sobotni wynik. Dzisiaj też powtarzałaś? Trzymam kciuki.
    Ewka, Ty testujesz dzisiaj czy jutro?

    Mimami, co u Ciebie, mam nadzieję, że jeszcze jesteś w dwupaku.

  140. ~Wężon pisze:

    Sza, kciuki za transfer. Dawaj znać jak poszło i ile zarodków poszło na zimowisko.

    Pati, jak minął romantyczny weekend?

    • ~pati pisze:

      Wężon z siostrą jej małą bubą i jej chłopakiem, takie odwiedziny z nienacka :) haha ale daliśmy rade :) jutro jade do N. zobaczyć czy pękły, choć bolało mnie w pt, w sob zastrzyk i nic a nic nie boli nie kłuje, ale mam już dość myslenia wkółko o moich jajkach :)

      Dziewczyna rabina i jak tam beta?

      Sza kciuki transferowe zaciśnięte, daj znać jak tam reszta zarodków :)

      gaja a ty jak tam z samopoczuciem?

  141. ~Sza pisze:

    Dziewczyny ja juz po :) wszystko gładko i przyjemnie poszło :) podali mi jeden zarodeczek a 4 poszły na zimowisko :) lekarz powiedział ze wszystkie sa bardzo bardzo ładne :)

  142. ~SZa pisze:

    To napewno beda dluuuugie 2 tygodnie :)
    Mam zamiar nadrobić przez te dwa tygodnie zaległości książkowe :)

    • ~pati pisze:

      Sza betujesz 7-8.09 czy czekasz grzecznie 14 dni? Bo punkcja w pt transfer w pon to zarodki 3 dniowe :) Wszystkie 4 mrozili czy czekją do jakiejś blastki? Bo blastak to 5 dniowy, tak?
      Kciukasy zaciśnięte :) hhaha jak u mnie pękły jaja to ja betuje 10 :)

    • ~niebieska pisze:

      Ja się nie mogłam skupić nawet na odmóżdżających filmach, a co dopiero na czytaniu, ale powodzenia! Zaraz do Ciebie dołączę!

  143. ~Sza pisze:

    Zamrozili 3 dniowe :) ja tez betuje 10 :) bo 14 dzien wypada w niedziele. Wiecw poniedziałek z samego rana lecę do przychodni na badanie :)

  144. ~olga82 pisze:

    Sza, kciuki!!
    Wężon, jak po wizycie?
    Iza, kurde. Jeszcze dodatkowo robisz taką robotę…. kiedy crio?
    Niebieska, w srode mam urodziny, a transfer Heli był 28ego…
    Magda2, chylę czoło przed Tobą!!!!!

    • ~Magdanr2 :) pisze:

      Olga Ja przed Tobą nieustanie :))
      Dziewczyny co tam się dzieje … każda historia jak cierń , to aż fizycznie boli , trzeba być pół-mózgiem , albo Maszyna bez serca żeby po tych wszystkich podpisach podnieść rękę za tą Pseudo-ustawą .

      • ~Wężon pisze:

        Magda, a ja niestety widzę inny efekt po ciemnej stronie mocy. Wiesz, że każdy argument można obrócić na drugą stronę.
        Tyle historii, tyle cierpienia – no i po co to z naturą walczyć, trzeba było adoptować. Każda ta historia jest przeciwko in vitro – za duże koszty, cierpienie, zdrowie kobiet, martwe zarodki, zabronić, nie będą się męczyć. Skoro same nie potrafią przestać, to łaskawie wskazać, co dla nich dobre i jak natura dzieci nie daje, to wie co robi.

        • ~Magdanr2 :) pisze:

          To po prostu ręce , nogi opadają .
          Jak się zmieni Rząd to powinni tych wszystkich ” Myślicieli” wysłać do Klinik Leczenia Niepłodności żeby Nam spojrzeli w twarz , prosto w oczy …ciekawe czy wtedy mieliby odwagę te bzdury pleść

      • ~ana86 pisze:

        Ja tez nie mogę tego czytac bo nie mogę opanować lez…no nie mogę. Za dużo cierpienia, bolu, ile możemy udzwignac? Masz racje ze to boli prawie fizycznie. Ale obecna tu solidarnosc i ilość wpisow wzrusza jeszcze bardziej ehh

    • ~niebieska pisze:

      Wybacz więc, ale nie wychylę kielicha za Twoje zdrowie, przyjmę za to lekką narkozę, więc haj będzie:P A potem wproszę się na urodzinową imprezę z mikro-lokatorem. Buziaki dla Ciebie i Helenki!

    • ~Uczuciowa pisze:

      Olga, czyli dziś jest wielki dzień x3 :))) Niech daje piękne owoce, szczególnie na niebieskim drzewku ;)

  145. ~Wendy pisze:

    Sza i Niebieska trzymam kciuki za Was mocno. Sza cała energia niech idzie w brzuch. Gadaj i masuj! Niebieska trzymam dla Ciebie przechodnia koronę Matki Celebrytki! Daj czadu po całości!
    Iza i Magda nr 2 szacunek wielki za zrobienie świetnej roboty. Jesteście Boskie!!!
    U mnie wszystko dobrze, kolejne niedługo, liczę na kolejne ładne zdjecie do albumu rodzinnego. Samopoczucie świetne, zero dolegliwości.
    Muszę niestety ze względu na pracę i wyjazd chwilowo zmniejszyć swoją aktywność na blogu ale jestem i będę duchem z każda z Was. I cały czas chucham ciążowym oddechem na ekran coby zarażać kolejne:-) Niech Moc będzie z Wami!

  146. ~pati pisze:

    Biale majty przywdziane. Jedziemy podejrzec. Mialo byc na lajtowo ta stymulacja i monitoring a zaczynam sie stresowac… i miec tysiac mysli zlych. Zobaczymy, po 11 dam znac.
    Trzymajcie kciuki. Wsparcie sie przyda.
    A poniej zabietam sie za poszukiwanie maili PIS-owcow zeby zabic czas. To wczorajsze zadanie to chyba zbawienie ;)

  147. ~Wężon pisze:

    Gaja, powodzenia!!
    Ewka, betujesz wreszcie? Przychodź z wynikiem.

    Anett, pozytywnych wzruszeń na 1 USG ciążowym.

    Mimami, co z Tobą?

  148. ~Wężon pisze:

    Ja po wczorajszej wizycie ze standardowymi wiadomościami. Jak coś może jeszcze wyskoczyć, to na pewno wyskoczy. Będę kwintesencją in vitro.
    Polip jest, okazały. Rozpycha się w macicy. Zdecydowanie do szybkiego wycięcia. Lekarz ma się odezwać z terminem, skierowanie do szpitala już wypisane.
    W związku z tym chyba jutro nie pójdę do kliniki. Po co płacić kolejne pieniądze, jak wątpliwości nie ma, a nie chcę robić zabiegu u nich. Tylko wyślę SMS-a prowadzącemu, że do zobaczenia po zabiegu.
    Kolejna atrakcja powikłaniowa zaliczona. Kolejna narkoza przede mną. To już będzie 6 histeroskopia (2 z laparoskopią).
    Doszukując się pozytywów: Po pierwsze dobrze, że uparłam się na tę próbę na naturalnym cyklu, bo już przynajmniej wiem, a tak to bym się dopiero za miesiąc dowiedziała. Po drugie to jest polip endometrialny, tworzy się z przerośniętego endometrium, więc lekarz stwierdził, że po tym gruzie, który miałam w macicy przy ostatniej histero, to bardzo dobry objaw, że miał się z czego zrobić.
    No i po trzecie po wycięciu polipa nie trzeba „odpoczywać”, od razu można podchodzić do kolejnej próby.
    Swoją drogą – czy ci ginekolodzy naprawdę pamiętają nasze macice? Patrzą na nas i widzą nasze wnętrze? Ideał faceta normalnie.

    • ~Magdanr2 :) pisze:

      Wężon przykro mi , ale cieszę się że widzisz w tym nić pozytywów .
      Niech wytną i zrobią miejsce dla Okruszka !!!

    • ~pati pisze:

      Weżon, kazde niepowodzenie zbliza nas do sukcesu. U mnie cieszyli sie wszyscy z biochemicznej i mowili ze sie zadzialo i to dobrze rokuje. Jak za chwile okaze sie ze nic nie wyszlo czekam moze cykl powroci bo metformina dala teraz efekt. A jak nie to za jakies 2-3 cykle kolejne podejscie do ivf ;) Bo musze ciut odpoczac od strzykawek lekow itp.

    • ~niebieska pisze:

      Wężon, czyli Twoje endometrium zamiast się ładnie ścielić w macicy inwestuje w polipa? Psikus. Przypomnij im, że masz skłonności do zrostów, niech zapobiegają, bo my tu chcemy wkrótce Wężona-Ciążona.
      Dużo pozytywów znalazłaś, więc będę się na nich skupiać, niech Ci wypolerują macicę na błysk, ma jeszcze ważne, dziewięciomiesięczne zadanie do spełnienia.

      • ~Wężon pisze:

        Niebieska, no właśnie dlatego nie dam się dotknąć w klinice (nie tylko ze względu na koszty). Ma robić ten lekarz, który już mnie zna i wie, co moje endo potrafi. Ten, który robił histeroskopię po 1 poronieniu ( i jak się wyraził: był gruz; a łyżeczkowanie wyjątkowo delikatnie robili, właśnie ze względu na skłonność do zrostów) i z nim walczyłam z 2 poronieniem, żeby nie musiał znowu mnie łatać.

    • ~ana86 pisze:

      Ahh Wezon, jak to mowia jak nie urok to… Trzymam kciuki zeby ten polip byl juz naprawde ostatnia przeszkoda przed ta wyczekana bezproplemowa ciaza!

  149. ~Anitt pisze:

    Wezon nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo. Teraz wiesz dlaczego ostatni transfer sie nie udal i mozesz zlikwidowac przeszkode.!!powodzenia

    Dziewczyno Rabina jest mi przykro. Znalazlam twoj ostatni wynik bety pod starym komentarzem. Najpierw mialas 14, potem zmalala do 7 :-( cos sie zadzialo, wiem ze to do dupy pocieszenie ale trzymaj sie mocno!!!

    Ja myslalam ze juz jest lepiej…3 dni bez wymiotow, zlego samopoczucia…a tu psikus! Wszystko wrocilo ze zdwojona sila. Dotego bezsennosc i przeziebienie. Wizyta u lekarza w czwartek. Troche sie denerwuje.
    Patka co slychac ? Jak sie czujesz?
    Ana 86 u Ciebie ok? Wyczuwam jakies negatywne emocje, gorszy czas u Ciebie?

    • ~Wężon pisze:

      Anitt, pytałam wczoraj, czy przez to mogło się nie udać. Lekarz twierdzi, że taki polip w moim skromnym endo by się nie ukrył i musiał teraz szybciutko powstać.
      Ale ja myślę, że był malutki, pewnie dopiero powstawał podkarmiony stymulacją. Może zarodek gdzieś na niego trafił, zwłaszcza, że ta kreska w 8dpt…
      W zeszłym tygodniu na USG była mała plamka, teraz mam polipa zamiast macicy.

      W czerwcu byłam wiele razy na USG i było czysto, w lipcu też.

      A, jeszcze jeden pozytyw: Jajniki ruszyły. Kilka pęcherzyków, w tym jeden piękny dominujący tuż przed pęknięciem. Gdyby nie polip, za parę dni trzymałybyście kciuki za transfer.

      • ~Anitt pisze:

        Kiedys slyszalam ze taki polip w macicy, nawet maluszek cos tam wytwarza ze te zarodki sie nie implantuja. Biorac 100% skutecznosc w implantacji twoich poprzednich zarodkow to cos w tym jest.
        Dobrze ze wykryte. Szkoda takiego ladnego cyklu ale zobaczysz bedzie dobrze.

    • ~ana86 pisze:

      Anitt, Ty moja dobra duszo jak Ty zawsze wszystko wyczuwasz… No mam jakis taki sredni czas. Raz juz prawie na IP jechalam bo brzuch tak mnie bolal, ani siedziec ani lezec. Dr tel nakazal nospe,magnez,luteine podwoic,polezec i jak nie przejdzie to jechac.Zelzalo a na wizycie przyczyn brak,moze sie rozciagam.No i ten stres…Ruchow dlugo nie czulam,pod naciskiem usg jak dzidzia kopala to tez nic az sie dr dziwil bo brzuszek spory a ja chuda.Na pocieche po wizycie dostalam pierwsze 3 kopniaczki :) Wiec nastroje chwiejne, przez strach po radosc ale damy rade! To siedzenie w domu i odpoczywanie juz mi sie we znaki daje. Ale z kazdym kopniaczkiem usmiech powraca :)
      A Ty biedna nadal Cie neka jak mnie na poczatku. A jak waga, spada czy ok? Bezsennosc to niestety sie poglebia z czasem, tez mam. Sciskam Cie, poglaszcz Maluszka :*

  150. ~Anett pisze:

    Wracam z USG, nasz Zygotariusz (tak go mój mąż nazywa) ma całe 6mm i podobno serce mu bije jak dzwon. Piszę podobno bo mimo że wytrzeszczałam oczy na monitor to nie widziałam nic :) Nie ważne, ważne że jest, lekarz mówi że wszytko dobrze.

    • ~Wężon pisze:

      Anett, super. Pewnie ze wzruszenia nic nie widziałaś. Akurat bijące serce widać. :)
      Jakie zalecenia? Ile bierzesz luteiny?

      • ~Magdanr2 :) pisze:

        Anett nie przejmuj się na ostatnim usg Kluseczka miała 11 cm , a ja dalej nie widzę jak to serce bije :P Dlatego za każdym razem Lekarz mi puszcza na głos żeby chociaż posłuchała .
        Wężon ja nawet pomyliłam u Przyjaciółki na usg nogę z głową , jedyne co mi nie pasowało w tej głowie to fiutek dyndajacy między „głową” a „brzuchem” :D

      • ~Anett pisze:

        Estrofem 2x dziennie przez 7 dni,
        Potem 1x dziennie.
        Luteinę narazie zostawiam 100 3x dziennie przez tydzień,
        A potem zamieniam na 200 2x dziennie.
        Poza tym kwas foliowy i Femibion.
        Dostałam l4, narazie na 2 tyg do nastepnej wizyty.
        U mnie narazie nikt nie wie o ciąży, jeszcze to do mnie ciagle nie dociera ze to sie dzieje naprawdę.

        • ~Anitt pisze:

          Anett super wiesci :-) sama pamietam ten moment kiedy zobaczylam maszego okruszka.
          Ja to chyba jestem niedoszly lekarz…. Na usg widze wszystko. Widze jakie mam endometrium, pecherzyki na jajnikach. Wiem gdzie jest dzidzia, gdzie serduszko pulsuje. Wiem nawet w ktorym miejscu na monitorze usg sa widoczne pomiary wiec lekarz jeszcze sie nie odezwie a ja wiem ile ma maluch:-)

          • ~Anett pisze:

            Rany Anitt, niezła jesteś :)
            Ja to chyba dzisiaj z tego stresu nic nie widziałam, jak tylko lekarz powiedział ze jest wszystko dobrze to faktycznie oczy mi sie zaszliły.
            Sza trzymam kciuki. Niech te dwa tyg szybko zlecą, Tobie do bety, mi do nastepnej wizyty.

    • ~ana86 pisze:

      Brawo Anett, tez mialam to niedowierzanie na serduszkowej wizycie. Poczekali az ochlonelam to zobaczylam ten pulsujacy Cud :)

    • ~Uczuciowa pisze:

      Rozbroił mnie ten Zygotariusz :) Urocze!!!

    • ~pati pisze:

      Anett oh Ci nasi faceci u ciebie Zygotariusz u mnie był Kleszcz ich to dopiero ponosi fantazja :)

    • ~Magdanr2 :) pisze:

      Przeczytałam pierwsze dwa zdania , coś o godziwości w małżeństwie i odpuściłam .
      W ciąży wysokie ciśnienie niewskazane a coś czuję że po całości „dzieła” wywieźli by mnie na sygnale ;/

  151. ~Ruta pisze:

    Dziewczyny, Iza, witam się po powrocie z emigracji zarobkowej :) Zmęczona fizycznie, wypoczęta i zdystanowana psychicznie. Siadła mi odporność, przechodzę chyba już 5 przeziębienie w tym roku. Immunolog byłby pewnie zachwycony ;)
    Cel osiągnięty, pieniądze na procedurę odłożone. Start w październiku w Białymstoku jeśli nie będzie żadnych przeszkód medycznych.
    Dużo mnie ominęło? Wężon, kolekcjonerko wszelkich możliwych przypadków, może w końcu czas na ciążę? Doczytałam też, że rozbijałaś się jachtami po fjordach w okolicach gdzie zdzierałam paznokcie szorując podłogi ;)
    Olga, Kas ogromne gratulacje i dużo zdrówka dla waszych dziewuszek :) Ale się nawzruszałam przez was.
    Jakiś wysyp ciąż widzę ogromny czy tylko śnię. Uczuciowa? Czyżby nadeszła i twoja kolej? Może i ja stanę w tej krótszej kolejce tym razem :)
    Malibuu, Malwa, Piegusek. Co u was dziewczyny? Malibuu, ja też byłam u dr P w Łodzi. Robisz te szczepienia?
    Magda, gratuluję inicjatywy z listem otwartym i oczywiście się przyłączam. fajnie czuć rosnącą solidarność kobiet.

    • ~Wężon pisze:

      Ruta, myślałam ostatnio o Tobie. Miałam wzywać te ostatnio mniej się odzywające „zagubione dusze”. Cieszę się, że niedługo ruszasz. Może tym razem obie staniemy w krótkiej kolejce.
      Jak zobaczyłam tego polipa to sama nie wiedziałam, czy śmiać się, czy płakać. Niestety zestaw przypadłości jest prawie nieograniczony – mięśniaki, torbiele na jajniku, bakterie….

      Ty zbierałaś na procedurę, a ja na tym wyjeździe ze dwie procedury przepuściłam. Moja karta kredytowa do tej pory pobiera haracz.

      U nas jak zwykle. Trochę nieudanych transferów, trochę strachu, ale rzeczywiście bardzo dużo ciąż i porodów.
      Uczuciowa i Malwa to już I trymestr żegnają.
      Zdążyłaś w sam raz na ostatni transfer Izy.

    • ~Uczuciowa pisze:

      Ruta, nadeszła moja kolej!!!! Aaaaaaa!!!! Cały czas nie ogarniam, choć jak pisze Wężon, drugi trymestr już na wyciągnięcie ręki.
      Dziś USG. Cały miesiąc grzecznie się cieszyłam przeganiając strachy, jeszcze wczoraj zacierałam ręce na kolejne podglądanie, a dziś jestem PRZERAŻONA. Popłakuję sobie po kątach, to tu, to tam… Tak bardzo chcę, żeby mój Groszek był zdrowy!!!